Czy należy obawiać się nieuczciwej konkurencji przy pozycjonowaniu?

Czy należy obawiać się nieuczciwej konkurencji przy pozycjonowaniu?

Niestety, nie mam dla Ciebie dzisiaj dobrej wiadomości. Mam złą. Otóż linki mogą szkodzić. Być może zdajesz sobie z tego sprawę, a być może dopiero za chwilę sobie zdasz – tego nie wiem. Najpierw zobacz, co spłodził Matt Cutts (pracownik Google).

O czym jest mowa w nagraniu? Ano Matt przytoczył pytanie czytelnika (zazwyczaj tak wyglądają nagrania Matta: czyta pytanie od czytelnika i stara się na nie udzielić pokrętnej odpowiedzi), które brzmiało tak: „Ostatnio zauważyłem, że dwie strony porno linkują do mojego serwisu. Zgłosiłem plik disavow oraz napisałem do administratorów tych stron, aby usunęli linki. Jednak co mogę zrobić (na przyszłość), jeśli ktoś (moja konkurencja) będzie próbował mi zaszkodzić złymi linkami?„.

No i Matt odpowiada mniej więcej tak: „Zrobiłeś dokładnie to, co trzeba. Napisałeś do kolesi: „Hej, nie linkujcie do mnie, nie chcę mieć nic wspólnego z waszą stroną.”, no a potem skorzystałeś z narzędzia do zrzekania się linków. Dopóki będziesz tak postępował, Twoja strona powinna być w dobrej kondycji (czyli zachować pozycje w Google). Za każdym razem, jak znajdziesz linki prowadzące do Twojej strony, których nie chciałbyś mieć, skorzystaj z narzędzia do zrzekania się linków. Możesz to robić także na poziomie całej domeny i wtedy wykluczysz wpływ odnośników z całej domeny (np. z jakiegoś zaspamowanego forum), bez konieczności wymieniania wszystkich adresów url / podstron. I wtedy będzie wsio OK, nie masz się o co martwić.” Na koniec, Matt tradycyjnie uśmiechnął się. Hm, tym razem, wygląda to wręcz na sarkazm. Dlaczego? Już tłumaczę.

Najpierw podsumujmy sytuację:

  1. Linki mogą szkodzić i faktycznie czasami szkodzą.
  2. Konkurencja może mi lub Tobie zaszkodzić – w każdej chwili – kierując 1, albo 1000, albo 1000000 złych linków do serwisu, któremu chcą zaszkodzić.
  3. Jeśli chcesz się bronić, jest skuteczne narzędzie: Disavow Tool od Google. Dzięki zrzeknięciu się linków, G nie bierze ich pod uwagę – zatem wsio jest OK.
  4. Zrzekać się linków możesz tyle razy, ile chcesz.

Hm, OK. I co Ty na to? Podoba Ci się to? Rzućmy okiem na dwa scenariusze:

Scenariusz nr 1: pojedyncze linki

Nagle orientujesz się, że do Twojego serwisu prowadzi kilka linków ze stron niskiej jakości. Obawiając się ich negatywnego wpływu na pozycje Twojej strony, korzystasz z narzędzia disavow. W sumie, moim zdaniem, nie musisz tego robić, bo jeśli masz setki dobrych linków, a tylko kilka złych, to nic nie powinno się złego stać (choć niektórzy próbują dowodzić, że dostali filtry za pojedyncze, złe linki – ciężko zatem na 100% wyrokować, czy jest to możliwe, czy nie). Załóżmy jednak, że zrzekasz się linków (jak radzi Cutts), a także piszesz do adminów tych stron, by usunęli linki. OK, wsio gra: nic Ci nie grozi (nawet, jeśli tych linków admini nie usuną).

Scenariusz nr 2: tony linków

Załóżmy, że Twoja konkurencja nie zna słów „etyka w biznesie”. Strategia takich ludzi jest prosta: ktoś jest wyższy ode mnie, więc po co mam rosnąć, jak wystarczy ściąć mu głowę i będę wyższy od niego. Zatem taki ktoś postanawia zniszczyć Twoją pozycję w wynikach wyszukiwania Google, by dzięki temu samemu być wyżej. I co robi, by ten cel osiągnąć? Uruchamia automaty, które nieustannie linkują do Ciebie ze śmieciowych miejsc. Efekt? Masz ciągły przyrost złych linków. Co możesz zrobić? Na pewno nie pisać do adminów tych serwisów, bo jest ich zbyt wiele (swoją drogą, nie liczyłbym na wiele odpowiedzi, szczególnie z obcojęzycznych…). Zatem możesz zrzec się linków. Hm, no dobra, ale te linki przypływają cały czas! Co innego zrobić taką analizę jeden raz, poświęcić cały dzień lub dwa, ale mieć problem z głowy. Ale co chwilę to robić? Nie jest to raczej realne. Przecież nie zatrudnisz na pół etatu kogoś, żeby tylko tym się zajmował. Albo nie wynajmiesz firmy, która będzie np. co tydzień robiła analizę backlinków i przygotowywała plik zrzekający (a może jednak wynajmiesz?).

Jak widzisz, dochodzimy do bardzo przykrej konkluzji: jeśli konkurencja się uprze, to może Cię zniszczyć w Google. Albo tak uprzykrzyć Ci życie, że na to samo wyjdzie: osiągną zadowalający efekt. Jeśli jesteś dużym biznesem, to być może sobie poradzisz: faktycznie oddelegujesz czyszczenie linków i będziesz np. co miesiąc płacił za to 1000 zł netto. A jeśli jesteś małą firmą, to działanie nieuczciwej konkurencji może doprowadzić Cię wręcz do bankructwa (nie wspominając o depresji).

Co zatem zrobić? Rady na szybko:

  • Nie stawiaj tylko na wejścia z Google. Nigdy. Zawsze dbaj o kilka (lub nawet kilkanaście) źródeł ruchu i napływu klientów.
  • Analizuj cyklicznie backlinki prowadzące do Twojej strony. Bezwzględnie używaj Google Webmaster Tools.
  • Jeśli musisz, użyj narzędzia zrzekania się linków. Nie rób jednak tego pochopnie. I zrób to bardzo ostrożnie.

Wiem, że powyższe rady to ogólniki. Jednak wpis ten miał jeden cel główny: pokazać / przypomnieć o tym, że pozycjonowanie ma swoje czarne strony. Takie życie. Pamiętaj o tym.

Artykuł o nieuczciwej konkurencji w pozycjonowaniu w Polsce

43 komentarze

  1. Nie wiem czy to u Ciebie czytałem bo od 2 dni czytam wszystko o pozycjonowaniu do 2012 wstecz 🙂 więc wybacz ale wyczytałem gdzieś że tego typu działania są niezgodne z prawem. To tak samo jak ktoś codziennie by Ci przychodził i zbijał szybę w sklepie tak samo jest z depozycjonowaniem które niszczy Twój biznes w sieci.

    Odpisz
  2. W kontekście poruszanych tutaj kwestii polecam dobrą analizę profilu linków przychodzących. Jest kilka narzędzi na rynku, z których dwa są warte uwagi – Link Detox – zagraniczny i …. drogi (pakiet miesięczny od 99 … EUR) oraz jego polski odpowiednik, który dynamicznie się rozwija – SEO Odkurzacz – na którego temat napisałem kilka słów ostatnio.
    Soft cały czas się rozwija, zdradzę, że niedługo będą nowe funkcjonalności 🙂

    Odpisz
  3. Ja stronę pozycjonuję od roku (jestem na 3 miejscu) a znajomy postawił stronę miesiąc temu i już jest na 6 miejscu wcale (chyba) nie pozycjonował. Ma na każdej stronie wypisane słowa kluczowe – czy to dużo pomaga?
    Jak / czym szukać linków które linkują do strony. Przejrzałem majestic seo oraz seo spy glass?

    Odpisz
    • @PLESZEW
      Na Twojej stronie brakuje przede wszystkim tekstu na stronie głównej. Na dodatek tekst który jest na stronie głównej wygląda na spam.

      Napisz całkowicie nowy tekst (min 1500-2000) znaków uwzględniając frazy dla Ciebie ważne, lub to zleć komuś.

      „Fotografia ślubna, przyrodnicza, makro, …” tan kawałek tekstu daj w znaczniki h1

      Postaraj się również lepiej linkować wewnętrznie.

      Te zmiany powinny wystarczyć na top1.

      Odpisz
  4. A Ty Pawle z jaką częstotliwością analizuje linki do swoich stron ?

    Odpisz
    • @Marcin,
      Różnie z tym bywa, raczej doraźnie, niż metodycznie i regularnie.

      PS Jeśli zauważyłeś jakieś podejrzane klimaty w profilach linków moich serwisów, daj znać na maila.

      Odpisz
  5. Mam jeszcze jedno pytanie do Pawła. Mam blog na WordPressie, prowadzony po angielsku (bo moja klientela jest obcojęzyczna – prowadzę szkołę polskiego dla obcokrajowców). Mam mase komplementujacych blog komentarzy, w tym również rekomendacje googla, ale całą masę strasznego spamu. mechanicznego, bo dlugie teksty sa zwykle bez sensu, z cala masą linkow. Zwracalam się z zapytaniem co z tym robić o pomoc techiczna do M-servisu, ale nieczego zabezpieczajacego nie umieli mi poradzć. Sugerowali, że ktoś usiłuje przejąć kontrolę nad blogiem. Czy jest na to jakaś rada? Chyba rzeczywisćie diabeł ogonem zakręcił, bo wczoraj na moim profilu na FB ktoś, podszywając się pode mnie, zaczął umieszczać sprośne treści. Jestem tak małą firmą, że trudno mi sobie wyobrazić, komu mogłabym wogóle zagrażać, skoro w tej chwili moja egzystencja jest zagrożona. Jeśli ktoś może mi coś poradzić, będę bardzo wdzięczna, bo pozostaje mi tylko jęk z Psalmów Dawidowych „….Z głębokości wołąm do Ciebie Panie!”.
    Bez interwencji sił Boskich tu się nie obędzie. Potrzebna woda świecona i zaklecie „A kysz, a kysz z mojego ogródka”. to potrafię, ale prosilabym o jakąś mądrą radę.

    Odpisz
    • @Ewa,
      Sprawa jest dość prosta:
      1) Na spamerskie komentarze najlepszy jest Aksimet: http://wordpress.org/plugins/akismet/ Oczywiście nie możesz mieć włączonego autozatwierdzania komentów – zawsze je moderuj i ręcznie akceptuj. Jasne, że nawet Aksimet przepuści trochę spamu, albo odwrotnie – zakwalifikuje komentarz jako spamerski, choć taki nie będzie. Ale od tego jest ręczna moderacja. Każdy z nas ma takie komenty – nie przejmuj się, bo nie ma czym.
      2) Zapewne miałaś słabe hasło do FB i ktoś je odgadł (może jakiś program automatyzujący tę czynność). Zmień hasło na trudne. Jak masz problem z pamiętaniem i obsługą haseł, polecam Ci https://lastpass.com/ – genialne narzędzie.
      Mogło się zdarzyć, że ktoś przejął kontrolę nad Twoim komputerem i ma dostęp do wszystkich haseł. Dlatego bezwzględnie przeskanuj system. Oczywiście używaj także dobrego pakietu ochronnego – ja używam Norton Internet Security – polecam, tani i świetny.
      I nie ma co mieszać sił boskich do tego 😉 Sprawy techniczne, i tyle.

      Odpisz
  6. Diabel przyszedł do mnie i Google założyły filtr na moją stronę, choć o tym nie wiedziałam. Okazuje się, że firma pozycjonerska w dobrej wierze uszczęśliwiała mnie takimi linkami, zapewne zdobywanymi z automatu. Po nałożeniu filtru (jak przypuszczam) natychmiast je odcięła. Oczywiście nic o tym nie wiedziałam, zauważyłam tylko gwałtowny spadek pozycji. Alarmowałam servisująca mnie firmę, a oni utwierdzali mne w przekonaniu, że wszystko idzie w dobrym kierunku, pracuja nad stała pozycją, a whaniecia pozycji wiażą się ze zmiana alogarytmu G.
    Problem wykryła konkurencja (pozycjonera). Inaczej nigdy bym się nie dowiedziała, co jest przyczyną spadku. Diabeł nie śpi i przychodzi niespodziewanie. Wracam na zakupiony niegdyś Kurs „Tajemnice pozycjonera”, z którego nie mogłam do tej pory skorzystać, bo musiałam uporać się z habilitacją. Musiala „oddelegować” zadanie pozycjonowania. Jestem już po kolokwium i zabieram się do pracy, bo za naiwność i zaufanie do firmy pozycjonującej zapłaciłam wysoką cenę. Warto czasem „delegować”, jak się nie ma czasu, ale jak widać, diabeł nie śpi. Ciągnie mnie teraz na dno piekła o ogarnia mnie czarna rozpacz. Zanim wyuczę się z lekcji Pawla, pewnie zdechnę z głodu.

    Odpisz
    • @Ewa,
      Głowa do góry, będzie dobrze. Niemal wszyscy obecnie mamy problemy – jak nie z Google, to z innymi obszarami biznesu. Trzymaj się strategii i na bieżąco ją modyfikuj. No i zapomnij o tym, że G ma być jedynym źródłem ruchu w serwisie, bo wtedy faktycznie siedzisz na bombie zegarowej.

      Odpisz
      • Dzięki za wszystkie mądre rady. Oczywiście nie liczę tylko na G, ale z innych miejsc ruch znacznie słabszy. Wrzuciłam reklamę na FB, może to źródło pozwoli przetrwać kryzys.
        Muszę wreszcie nauczyć się pozycjonowania, co zapewne nastąpi po „odrobieniu lekcji”z Twojego kursu. Pewnie będę Cię musiała pytać o pewne rzeczy, bo to co jasne dla obytych, dla mnie jest jeszcze strefą nieznaną. Porusam sie po tym jak we mgle. Nie mniej czas sie z nią jak najszybciej zaprzyjaźnić, bo bez tego nie przetrwam i będą mnie robić w jajo. Sytuacje na fb opanowałam, w kazdym razie na pewien czas.
        Ze spamem na WordPressie właśnie tak sobie radzę, jak mówisz. Wszystko idzie do skrzynki pt. spam. Ręcznie je przeglądam, choć zabiera mi to masę czasu. Pare tysięcy postów do usunięcia, to jednak robota. Takie życie blogowicza. Część jest mechaniczna, wrzucana przez jakieś roboty. Myslałam, że może udałoby się postawić im jakąś barierę, by nawet do skrzynki nie dopuścić. Może przed wpisaniem komentarza wymagać wpisania kodu cyfrowego z obrazka? Czy coś takego da się wstawić? Sądzę, że zmieniłoby to sytuację, bo postów – typowych spamów z wstawianiem własnego adresu lub reklamy jest znacznie mniej. Wówczas nie musiałabym ciągle dokupywać transferu.

        Raz jeszcze dziekuje

        Odpisz
        • @Ewa,
          Jasne, przepisywanie kodu z obrazka ograniczy ilość spamu. Albo jeszcze lepiej dać jakieś działanie matematyczne. Przy rejestracji na forum.ebiznesy.pl dawno temu dałem coś takiego: „Podaj wynik: 4 plus 5 i odjąć 2 oraz dodajesz 3 i dzielisz przez 2 ;-):” Efekt? Niemal zero spamowych rejestracji.

          Odpisz
  7. Nie byłem świadomy ze ktoś może stosować takie świństwa.
    Dzieki za ten wpis.

    Odpisz
  8. Tak się zastanawiam, czy to nie jest początek kampani jakiegoś narzędzia do automatycznej i etycznej samoobrony przed śmieciowymi linkami?
    Pawle masz już taki produkt czy tylko siejesz ideami na ciekawe zabawy informatyczne?

    Odpisz
    • @Dominik,
      Nie, nie jest 😉
      Aczkolwiek pomysł bardzo dobry i nawet miałbym… aaa, nawet nie będę pisał, bo sobie smaki zrobię 😉
      Obecnie pracujemy nad własnym systemem na Allegro – własnym, czyli tylko dla moich potrzeb. Dwa tygodnie temu skończyliśmy przebudowę naszego systemu sprzedażowego w tabletoid.pl, a dosłownie dziś przebudowaliśmy koszyk. Więc jak najbardziej pracujemy nad oprogramowaniem, ale nie seo, i nie na sprzedaż. Choć to nie do końca prawda, ale… 😉

      Odpisz
      • Tak czasem czytuje Twoje materiały, choć żaden ze mnie spec od SEO czy e-biznesu. Pytam, bo tak opisałeś problem, że stworzenie takiego narzędzia jest już banalnie łatwe. Dzięki za pomysł 🙂

        Odpisz
        • @Dominik,
          Nie wiem, jaką masz wizję, ale możesz mi wierzyć: nie jest to łatwe. Sam mechanizm „wykonawczy” byłby dość prosty, ale mechanizm „badawczy” – to zupełnie inna bajka.

          Odpisz
  9. Moim zdaniem nie powinno tak być, żeby jakieś linki szkodziły serwisowi. Google samo powinno te nie dobre linki po prostu nie brać pod uwagę.

    Z kolei takie mieszanie algorytmem w wynikach wyszukiwania, faworyzowanie jednych większych serwisów i taki moim zdaniem ewidentnie chodzi tylko o zwiększanie przychodów z adsense, Google wykorzystuje fakt, że jest monopolistą i robi (jak diabeł z ludźmi) co chce, jakby jakaś inna wyszukiwarka im zagrażała, to by zmienili politykę, a tak co zrobią zawsze musi być dobrze.

    Odpisz
    • @Jarek,
      „Google samo powinno te nie dobre linki po prostu nie brać pod uwagę.” – tak się nie da. Przecież wtedy pozycjonowanie polegałoby na maksymalnym linkowaniu skąd tylko się da. Złe linki by nie szkodziły, a dobre pomagały. Wtedy mielibyśmy makabrę.

      Masz rację, G robi, co chce. A my tańczymy do tej muzyki. Życie.

      Odpisz
  10. W swoim artykule pokazałeś Pawle ciemną stronę e-biznesu. Niestety brudne, nieetyczne praktyki przenoszą się z „reala” do świata wirtualnego. Kiedyś, gdy konkurencji wiodło się lepiej, pisano „anonimy” do wymiarów ścigania z podejrzeniami o nielegalny proceder typu przemyt, pranie brudnych pieniędzy i paserstwo. Teraz, spamuje się „złymi linkami”.
    Skutek jest taki, jak powyżej napisała Anna, że mamy syndrom psa ogrodnika: „sam nie zarobię, ale innemu też nie dam”.
    Inną sprawą jest to, że zauważa się pewną tendencję, iż G wykorzystuje swoją pozycję Dominatora Rynku. Co jakiś czas zmienia algorytmy wyszukiwania, by w ten sposób uprzykrzyć życie właścicielom stron i wyciągnąć od nich dodatkowe pieniądze.

    Odpisz
  11. Niektórym firmom przydałby się mocny spadek pozycji w necie (ban) za to, że psują rynek (branży nie podam i nie jest to seo) oszukując klientów, a później odpija się to na tych uczciwych. Dlatego jestem za wyeliminowaniem takich osobników z sieci.

    Odpisz
    • @Kamil,
      Nie wiem, czy dobrze Cię zrozumiałem: sugerujesz, że niektórym by się należało takie seo-zniszczenie?
      Nie zgodzę się z tym – są inne metody walki z nieuczciwą konkurencją, niż… zniżanie się do ich poziomu.

      Odpisz
      • Świetnie powiedziane Pawle! 🙂
        Rafał

        Odpisz
      • Paweł dobrze mnie zrozumiałeś. To jaki masz pomysł na ograniczenie ekspansji dziadostwa w sieci, jeżeli nie nagły przypływ linków ze złego towarzystwa?

        Odpisz
        • @Kamil,
          Zadajesz mi pytanie typu: „Jaki masz pomysł na morderców, co chodzą po ulicach? Czy nie lepiej wszystkich pozabijać?”.
          Zniżanie się do działań nieuczciwej czy nierzetelnej konkurencji nie jest nigdy dobrym rozwiązaniem. To już nie jest prowadzenie biznesu, ale sprawy związane z etyką, uczciwością, sumieniem, a niekiedy prawem.
          Każdy niech robi tak, jak uważa za słuszne. Wiedz jednak, że nasze czyny mają swoje konsekwencje.
          Jeśli już faktycznie ktoś wydaje się bezkarny, a zasługuje na karę, zgłoś spam raport do Google.

          Odpisz
  12. Witaj Pawle!

    Wierzę Tobie ,że jest to nie komfortowa sytuacja dla osób prowadzących e-biznes. Myślę sobie, że w realu jest dużo pseudo biznesmenów – którym towarzyszy hasło „sam nie zjem a drugiemu nie dam” to dlaczego miałoby być inaczej w sieci?
    Dziś ludzie chcą być – młodzi, zdrowi i bogaci a może przede wszystkim BOGACI i chwytają się każdych chwytów a to niestety jest złe.
    Paweł – od 4 lat uczę się /oporna na wiedzę/ i zawsze coś mnie zaskakuje – to komp mi się zawiesza, to cierpliwości brak i wiele wiele innych czynników. Mnie tylko można coś pokazać i jak koń z klapami na oczach mogę wykonywać jedną czynność.
    Nie tak dawno – syn mojej koleżanki – powiedział, że nawet biletu autobusowego by mi nie powierzył a Ty Pawle pytasz mnie nt. pozycjonowania. Ja tam wszędzie widzę jakieś kruczki i przeszkody wiem tylko jedno, że trzeba mieć rękę na pulsie i oczy wokół głowy jak się prowadzi biznes. Wiem już, że jesteś odpowiedzialnym facetem i nie dasz się zaskoczyć jakimś manipulacją internetowym – życzę Tobie
    POWODZENIA

    Odpisz
  13. Nigdy by mi nie przyszło do głowy, że można w ten sposób działać na niekorzyść innej osoby. Przecież o wiele lepiej jest włożyć swoją energię w swój rozwój niż w niszczenie innych. Ale jeśli coś takiego może się zdarzyć to dobrze Pawle, że przedstawiłeś nam jak się przed tym bronić. Mam nadzieję, że nigdy nie będziemy musieli zrzekać się linków.
    Pozdrawiam,
    Jacek

    Odpisz
    • @Jacek,
      Nigdy nic nie wiadomo. Każdego z nas może dopaść filtr od Google. Wydaje się, że rozsądne linkowanie daje 100% gwarancji. I niby to prawda – ja np. mam kilkadziesiąt serwisów „pod sobą”, różnie linkowanych, a filtrów nie było i nie ma (no, może poza moimi eksperymentami, ale to co innego). Jednak wcale nie stanowi to dowodu, że nic złego się w przyszłości nie może stać – jest to jedynie pewną obserwacją.

      Odpisz
  14. Paweł, jestem pod wrażeniem Twojej pracy i poziomu szkoleń, ale mam prośbę: odpuść polityczne wstawki w swoich wpisach. Tym bardziej tak słabe jak ta powyżej. Nie jestem fanem polityka xyz (w zasadzie od pewnego czasu budzi się we mnie anarchista i wszyscy politycy mnie irytują) ale tego typu wpisy są żenujące i nie dodadzą Ci splendoru. Pozdrawiam

    Odpisz
    • @Tomek,
      Masz rację, dzięki za zwrócenie uwagi. Usunąłem to zdanie i zastąpiłem innym, neutralnym.

      Odpisz
  15. Niestety taką praktykę stosują też niektóre firmy pozycjonerskie. Coś na zasadzie – „Nie chcesz dłużej korzystać z naszych usług? Zobaczysz, jaki błąd popełniłeś!” i nagle jednego dnia 2000 linków ze spamerskich witryn. Moim zdaniem takie działania to jak zjadanie własnego ogona – może jakiś odsetek firm po drastycznym spadku pozycji w Google wróci do swojego byłego „usługodawcy”, ale jeszcze więcej puści famę, by nie korzystać z usług tej a tej agencji SEO. Mam nadzieję, że rynek nam z czasem „wydorośleje” i firmy przestaną stosować takie praktyki.

    Odpisz
    • @Anna,
      Masz rację, też słyszałem o takich przypadkach (choć nie mam 100%-go ich potwierdzenia).
      Czy rynek wydorośleje? Obawiam się, że możemy tego nie dożyć. Dlaczego? Trzy główne czynniki to:
      1) ten rynek jest bardzo młody, ma tylko 2 dekady,
      2) zajmują się tym głównie ludzie młodzi, często bez kręgosłupa moralnego,
      3) Polacy – jako naród, czyli ogólnie mówiąc – są kombinatorami.
      Do tego dochodzi przykry czynnik: młodzież mamy coraz gorszą (wiem, brzmi to tak, jak bym był starym prykiem). Coraz mniej młodzi ludzie chcą odpowiadać za własne czyny, a coraz bardziej chcą szybkiego sukcesu. No i nie chcą słyszeć o porażkach. Efekt? „Wszystkie chwyty dozwolone” 🙁

      Odpisz
  16. Dlatego dziwi mnie, że cały czas ludzie korzystają z takich badziewiów jak blasty, Xrummer, narzędzia do masowego komentowania Wordpresów. Nigdy nie byłem za masówkami i wiem, że prędzej czy później Google jakoś z tym wygra.

    Ja jestem jednak fanem: naturalnych działań, własnego – dobrego zaplecza SEO i to prędzej czy później się zwróci.

    Odpisz
    • @Darek,
      Ja także nigdy nie byłem za masówkami. Ludzie, którzy to robią, mają w tyłku etykę. Taki ktoś odpala automat i w kilka chwil spamuje tysiące serwisów. A jakby zsumować czas moderatorów, adminów, webmasterów i właścicieli serwisów potrzebny na usunięcie tego syfu, to robią się realne straty. No ale ktoś taki zawsze ma szybką odpowiedź: „Przecież konkurencja też tak robi! Więc i ja będę!”. No tak, kulturyści biorą sterydy, politycy kradną, przedsiębiorcy to złodzieje… więc ja także…

      Odpisz
  17. Rany, że też się niektórym chce robić takie rzeczy zamiast poświęcić ten czas na rozwój swojej strony…

    Odpisz
    • @Agnieszka,
      Mnie też to szokuje. Zresztą tak jak wiele innych rzeczy.

      Odpisz
      • A mnie wcale. Przecież zapuszczenie takiego automatu nie kosztuje dużo czasu. A korzyści realne.

        Ja się zastanawiam bardziej jak znaleźć takiego spamera. Przecież musi zostawiać jakieś IP.

        Odpisz
  18. Moim zdaniem, G dlatego tak „miesza” w wynikach wyszukiwania żeby więcej klientów ściągnąć do siebie (czyli AdWords).
    Podejrzewam że nie jednemu już znudziło się płacenie pozycjonerom i nie być pewnym swojej pozycji, a tak płacisz w AdWordsach i masz pewność że się pojawisz w wynikach wyszukiwarki.
    Jak ja bym był wielkim G to właśnie tak bym robił 😉 i wszystkim mówił dookoła że to dla ich dobra zmieniam parametry wyszukiwania.

    Odpisz
    • @Robert,
      Najpewniej masz sporo racji: w końcu główne dochody G generuje właśnie AdWords. Jednak z drugiej strony patrząc, ich biznes zależy od wyszukiwarki i od tego, czy zwykli użytkownicy znajdują za jej pomocą dobre wyniki. Temat jest zatem szerszy – postaram się zrobić tutaj lub na ebiznesy.pl wpis na ten temat, bo jest ciekawy i ważny.

      Odpisz
  19. Jestem przekonany (i nie tylko ja), że G bierze pod uwagę dużo, dużo więcej niż tylko linki.

    Masz jednak rację w tym, że to wywraca dotychczasowe przekonanie o braku możliwości wpłynięcia złymi linkami na pozycję (czyli nieuczciwa konkurencja choćby…).

    Rady są jak najbardziej OK.
    Aaaa strony zapleczowe to może jednak wyłączyć z GWT.. tak sobie myślę.

    Odnośnie G i zasad w zmienianych co chwilę algo można sporo znaleźć w sieci światowej bo temat i gorący i wielki. Ciekawe (moim zdaniem rzecz jasna) analizy robi np. glenn allsopp i opisuje na swoim viperchill.com

    Odpisz
    • @Intizar,
      Jasne, że G bierze pod uwagę nie tylko linki. Z tym nikt nie dyskutuje.
      Oczywiste, że strony zapleczowe trzeba chronić – czyli bez GWT i GA.

      Odpisz
      • 1. Tu byłbym ostrożny czy nie dawać na lepsze zaplecza narzędzie google dla webmasterów, oczywiście na różnych kontach. Zamiast Analytics’a raczej Piwik, albo inne co kto woli.
        2. Jeśli mamy dobry profil linków, gorsze linki od razu nie zmasakrują nam pozycji. Wszystko zależy od skali i od tego jak ktoś chce nam zaszkodzić. Należy pamiętać, że zanim zgłosimy linki do google, powinnyśmy pokazać, że podjęliśmy jakieś działania np. starania o usunięcie tych linków.
        3. Blasty xRumerem, zawsze robią swoje 😀 Google ma z tym wygrać, jak? Chyba musiałoby zatrudnić pół hinduskiego narodu, żeby robili ręczną moderację. Automaty zawsze działały i działać będą. Pytanie tylko czy ktoś go chce użyć w dobrym czy złym celu.
        4. Szukanie sprawcy, czasochłonna sprawa… prywatne śledztwo, proces sądowy, a sądy w Polsce o SEO mają nikłe pojęcie, jest to czyn nieuczciwej konkurencji, ale musimy wykazać, że spowodowało to wymierne straty. W większości przypadków tańsze, a co najważniejsze o wiele szybsze może okazać się wypozycjonowanie nowej domeny…

        Odpisz
        • @Miłosz,
          1) Jasne, że najlepsze strony zaplecza warto dawać do GWT. Tylko czy to dalej zaplecze, czy już nie?
          2) Masz rację, dlatego nie ma co panikować. Chciałem tylko pokazać, że problem istnieje i jest realny. A to, że niektóre domeny wydają się nie do ruszenia (wiek, profil linków, ręcznie ustawione przez SQT zaufanie), a inne muszą się obawiać (młode, z niewielkim i/lub słabym profilem), to inna sprawa.
          3) No i to jest smutne. Automaty są jak nóż: jeden pokroi nim chleb, a ktoś inny wbije komuś w plecy.
          4) Zgadzam się, że w Polsce taki proces to wielka niewiadoma, jeśli chodzi o efekty. Jednak nowa domena nie jest żadnym rozwiązaniem. Przecież jak ktoś się uprze i zmasakruje np. jakiś sklep internetowy, to tym bardziej zniszczy kolejny, nowy, świeży. Myślisz, że taki spamer raz zrobi kuku, a potem odpuści? Przecież z nową domeną będzie miał prawie z górki…

          Nie ma tutaj prostych rozwiązań.

          Odpisz

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Uwaga: zasady rozsądnego komentowania.
1. Daruj sobie komentarze typu "Dobry wpis", "Gratulacje! link.pl" itp.
2. Komentuj tak, jakbyś chciał, aby u Ciebie komentowano.
3. Podawaj w formularzu Twój prawdziwy adres e-mail (jest bezpieczny!)
4. Link do Twojej strony WWW (w podpisie) pokaże się dopiero wtedy, gdy napiszesz 5-ty komentarz na ebiznesy.pl. Pamiętaj jednak, aby zawsze podawać ten sam adres mailowy (komentarze zliczane są właśnie po mailu).

„Być jak Steve Jobs” – moja refleksja po lekturze książki

Od dawna chciałem przeczytać coś o nim. Zastanawiał mnie fenomen Apple. To nie mógł być przypadek, że ta marka osiągnęła tak wiele. I nie był. Szukając na Allegro książek o biznesie i marketingu, wpadłem na pozycję „Być jak Steve Jobs” autorstwa Leander Kahney. Tytuł oryginału jest nieco ciekawszy: „Inside Steve’s Brain”, co można by przetłumaczyć […]

Zamknij