Nowa era: Pozycjonowanie treścią

Nowa era: Pozycjonowanie treścią

Zanim przejdę do meritum, chcę wyjaśnić kilka spraw, żeby nie było niedomówień między Tobą a mną.

Po pierwsze, niniejszy materiał jest pierwszym z czterech, które ukażą się w najbliższych dniach w tym miejscu. Daty publikacji kolejnych materiałów znajdziesz po prawej stronie (w sidebarze).

Po drugie, planuję na zakończenie (dokładnie 18 listopada) zaproponować Ci coś, co powinno pomóc rozwiązać Twoje problemy ze skutecznym zaistnieniem w wynikach wyszukiwarki Google. Tak, te materiały są „przedbiegami” przed sprzedażą mojego szkolenia Tajemnice Pozycjonera w nowej wersji 3.0 – nie ukrywam tego.

Po trzecie, niniejszy artykuł (jak i kolejne) celowo publikuję pod domeną tanie-pozycjonowanie-stron.pl. Czy wiesz, dlaczego to robię? Powód jest oczywisty i współgra z treścią niniejszego wpisu. Otóż w tej chwili przygotowuję się do promocji szkolenia. Będę zatem umieszczał wpisy, które (mam nadzieję!) będą komentowane, lajkowane i być może nawet gdzieś udostępniane z linkiem zwrotnym. Gdybym po promocji usunął ten i kolejne wpisy, byłoby to marnotrawstwo. Wymyśliłem zatem, że „zaszyję” te wpisy na moim blogu o pozycjonowaniu i po promocji zmienię je w zwykłe wpisy. Jedyne co musiałem przygotować, to nieco inny szablon tej podstrony bloga, by nie rozpraszać Czytelników, a skupić ich na najważniejszym: treści i dyskusji.

Po czwarte, mam szczerą nadzieję, że ten i kolejne materiały pomogą Ci lepiej zrozumieć, co obecnie lubi Google i „jak żyć” w obecnych, burzliwych pozycjonersko czasach.

 

W porządku – przejdźmy już do nowej ery: pozycjonowania treścią.

Frazy konkurencyjne vs long tail

Nie będę robił zbyt szerokiej retrospekcji na temat pozycjonowania, bo szkoda na to teraz czasu. Muszę jednak powiedzieć kilka zdań wprowadzenia, by klarowniej przedstawić ideę pozycjonowania treścią. Od zawsze lubię powtarzać, że Google karmi się treścią. I ta tendencja obecnie się pogłębia. Kiedyś można było skutecznie pozycjonować serwisy ubogie w treść, a kluczem do sukcesu był ocean linków. Dziś jest coraz trudniej. „Klasyczne pozycjonowanie”, jeśli mogę użyć takiego określenia, polega (oczywiście w zarysie) na:

  • ustaleniu słów kluczowych, na jakie chcemy być wysoko,
  • optymalizacji serwisu, niekiedy powiązanej z rozbudową w nową treść,
  • zdobywaniu linków zwrotnych do serwisu (czyli tzw. backlinków), z odpowiednimi anchor tekstami.

Idea była i jest prosta.

Powiedzmy, że mamy agencję interaktywną (marketingową) zlokalizowaną w Krakowie, ale działającą na terenie całego kraju. Serwis WWW takiej firmy składa się najczęściej z:

  • strony głównej,
  • podstrony z ofertą (czasami oferta jest poszatkowana na podstrony),
  • podstron typu „o nas”, czy „referencje”,
  • podstrony „cennik” (choć nie zawsze, bo ceny można podać na podstronach z ofertą)
  • podstrony „kontakt”.

Firma pozycjonerska lub właściciel firmy (bądź jego pracownik) bierze się za pozycjonowanie zgodnie z podanymi wyżej punktami, czyli:

  • ustala słowa kluczowe, na które chce być wysoko (oczywiście powinna temu towarzyszyć analiza konkurencji),
  • optymalizuje serwis – głównie poprzez nasycenie podstron frazami kluczowymi, na jakie chce się pozycjonować,
  • zaczyna zdobywać linki z anchorami, na jakich mu / im zależy, typu „reklama google adwords” itp.

Wszystko by było OK, gdyby nie kilka problemów, na jakie obecnie napotka się pozycjonując w ten sposób. Oto wybrane z nich:

  • Po pierwsze: konkurencja. Większość firm chce być wysoko na te same frazy kluczowe. Doprowadza to do „wyścigu zbrojeń”. Oczywiście wymusza to przeznaczanie coraz większych środków na uzyskanie oczekiwanego efektu. Albo i nie dajemy rady osiągać dobrych efektów. Dochodzi do tego także ryzyko, ale o tym w kolejnym punkcie.
  • Po drugie: ryzyko. Google obecnie bardzo nie lubi linkowania na frazy kluczowe typu „pozycjonowanie Kraków”. Kiedyś nawet zachęcano nas (webmasterów, pozycjonerów, właścicieli stron, blogerów), aby linkować z anchorami odpowiadającymi zawartości strony docelowej. Zatem linkując do strony z ofertą pozycjonowania, należałoby dać zdanie typu „Zobacz tę ofertę na pozycjonowanie stron”, gdzie „ofertę na pozycjonowanie stron” byłoby anchorem, zgodzisz się? Teraz już nie jest to takie oczywiste – zdarzają się filtry (czyli spadki pozycji) za takie backlinki. Oczywiście mówimy tutaj o linkowaniu masowym z anchorami tego typu, jednak gdy chcesz być wysoko na konkurencyjne frazy, nie masz wyjścia – musisz ryzykować i linkować.
  • Po trzecie: konwersja, czyli skuteczność. Konwersja oznacza, jaki procent osób odwiedzających nasz serwis wykonuje pożądaną przez nas akcję (np. zakup produktu w sklepie internetowym). Jeśli zatem na 100 odwiedzających kupi 1 osoba, mamy konwersję 1%. Jak wiadomo, wejścia na różne frazy kluczowe mają odmienną konwersję. Jest tutaj kilka prawideł, a największym i najważniejszym jest niska konwersyjność fraz ogólnych, przy jednocześnie wysokiej konwersji na frazach z tzw. długiego ogona wyszukiwania. Aby lepiej to zobrazować, przytoczę wykres.

Długi ogon w pozycjonowaniu - long tail

Im bardziej konkurencyjna fraza (np. „pozycjonowanie”), tym większe koszty pozycjonowania i ryzyko związane z agresywnym linkowaniem, a mała konwersja. Dlaczego? Ponieważ ogólne zapytania generują bardzo słabo stargetowane wejścia – intencja szukającego jest nieprecyzyjna. Potwierdzi to każdy, kto był w top1, 2 lub 3 na ogólne, często szukane frazy (pozycjonowanie, księgarnia, e-biznes itp.). Nie tylko moje doświadczenia pokazują, że konwersji czasami wręcz nie ma wcale! Co często jest szokiem dla osób, które wiele dały, by znaleźć się na szczycie.

Inaczej wygląda sytuacja z frazami z tzw. długiego ogona wyszukiwania, czyli (najczęściej) wielowyrazowymi. Mają one niewielką (czasami zerową) konkurencję, nie potrzeba morza linków do ich wypozycjonowania, a świetnie konwertują.

Należy w tym miejscu dodać, że:

  1. Czasami frazy ogólne są pożądane, bo dają dobre efekty (np. słowo „moda”). Takie sytuacje są jednak rzadkie.
  2. Bycie wysoko na konkurencyjne frazy sprawia, że nie tylko czujesz się lepiej (rośnie ego), ale i konkurencja – i czasami także klienci – mogą postrzegać Cię jako mocną firmę, nawet lidera rynku. To oczywiście ważny aspekt. Jednak nie na tyle ważny, by – szczególnie na początku pozycjonowania – porywać się na konkurencyjne frazy. Większości z nas zależy w pierwszej konieczności na sprzedaży, bo to ona ma zapewnić rentowność naszego biznesu. A branding, czy PR to sprawa najczęściej drugorzędna.

Podsumowując powyższe rozważania:

  1. Szczególnie na początku pozycjonowania, bezwzględnie powinieneś skupić się na frazach long tail (z ang. długi ogon), by z czasem (ewentualnie) zająć się frazami bardziej konkurencyjnymi.
  2. Nie warto prowadzić „wyścigu zbrojeń” i walczyć z konkurencją o te same frazy kluczowe. Lepiej skupić się… na treści (zaraz do tego przejdziemy).

Dlaczego długi ogon nie jest dzisiaj optymalny?

To fakt: pozycjonowanie fraz z długiego ogona jest opłacalne. Seo-efekty przychodzą szybko i stosunkowo łatwo, a konwersja najczęściej jest bardzo dobra. Mało tego: zdarza się, że sama optymalizacja serwisu daje niezwykłe efekty w postaci wysokich pozycji na wiele wielowyrazowych fraz. Dlaczego zatem nie poprzestać na tej strategii, skoro tak dobrze się sprawdza? Jest kilka powodów, by obrać jeszcze lepszą drogę. Dwa z nich wymieniłem wyżej (coraz większa konkurencja nawet na kilkuwyrazowe frazy oraz ryzyko związane z wielokrotnym linkowaniem na te same anchory). A kolejne powody związane są z zaletami pozycjonowania treścią (za chwilę wymienię wybrane z nich).

No dobrze: czym zatem jest owa idea pozycjonowania treścią? Jest równoczesną odpowiedzią na oczekiwania użytkowników i algorytmu wyszukiwarki Google (oczywiście także innych wyszukiwarek, gdyż działają na podobnych zasadach). A polega na rozbudowie serwisu w treść, która jest:

  • merytoryczna, by pokazać, że jesteś specjalistą w tym, czym się zajmujesz Ty i Twoja firma. Dzisiaj niemal w każdej niszy jest tłok. Masz zapewne wrażenie, że w sieci wszystko już jest, że na każdy temat jest mnóstwo wiedzy podanej na tacy. Nawet, jeśli to prawda, nie masz powodów do obaw. Zawsze jest i będzie miejsce na kolejną firmę, osobę, serwis, który stanie się zaufanym i wartościowym źródłem wiedzy dla wielu osób.
  • ciekawa, by ludzie chcieli ją czytać, chcieli wracać, by chętnie ją polecali. Jeśli nie umiesz ciekawie pisać, naucz się, albo zleć pisanie – pracownikowi, freelancerowi bądź firmie zewnętrznej.
  • tematyczna, aby pokazać Google, że Twój serwis jest dogłębnym źródłem wiedzy w danym temacie. Jest to niezwykle ważne, wręcz kluczowe: skup się na jednej niszy, nie pisz o wszystkim. Google coraz lepiej „szufladkuje” strony internetowe. Niech Twoją oznaczy, jako „bardzo wartościowy serwis z tematyki xyz”.
  • nasycona frazami kluczowymi z danej tematyki, by rankować (czyli pojawiać się w wynikach wyszukiwania) na wiele fraz kluczowych. Tutaj mamy kolejny element przewagi i rozbudowy strategii długiego ogona: pozycjonowanie treścią powoduje, że masz wejścia na bardzo szeroki wachlarz słów i fraz kluczowych.
  • w dużej ilości, by spotęgować efekty (szczególnie ilość wejść z wyszukiwarki na serwis),
  • odpowiednio zoptymalizowana i polinkowana wewnętrznie, by samą optymalizacją osiągać znakomite rezultaty.

Ale to nie wszystkie zalety pozycjonowania treścią. Oto kolejne:

  • Zagarniasz większy kawałek tortu wejść z Google. Pomyśl. Użytkownicy wykonują miesięcznie pewną ilość wyszukiwań. Jest to pewna pula, która rozdzielana jest na wiele serwisów w każdej niszy. Rozbudowując treść, zagarniasz coraz więcej fraz, co przekłada się na większy ruch na stronie, większą rozpoznawalność, ale i podbieranie ruchu Twojej konkurencji.
  • Wychwytujesz więcej konwertujących fraz. Wyobraź sobie, że w krótkim czasie potrajasz ilość fraz, z jakich masz wejścia na serwis. Oczywiście część z nich będzie dobrze konwertowała. Gdybyś nie pozycjonował treścią, nigdy byś się o nich nie dowiedział – z głową wsadzoną w pewną ograniczoną ilość keywordsów myślałbyś tylko o nich, a pieniądze z innych fraz przelatywałyby Ci koło nosa.
  • Minimalizujesz ryzyko filtra (kary od Google). Choć brzmi to jak herezja, jestem przekonany o słuszność tej tezy. Wynika to z wielu elementów, które działają z osobna, a także w synergii. Mając ocean treści, nie przesadzasz z zagęszczeniem słów kluczowych; równocześnie pozycjonując treścią nie zdobywasz masowo linków z tymi samymi anchorami. Do tego dochodzi masa innych elementów, które wspomagają Cię w osiąganiu dobrych pozycji, jak i zwiększają Twoje bezpieczeństwo. Podam przykład. Na pewnym serwisie zastosowaliśmy strategię pozycjonowania treścią. Jednym z wielu pozytywnych jej efektów były naturalne backlinki, spontanicznie umieszczone na innych stronach przez nieznane nam osoby. Nawet trafił się człowiek, który w treści aukcji zamieścił link do nas, bo mieliśmy dobry opis pewnego produktu (potraktował nas, jak bazę wiedzy). Inny zrobił podobnie, wspominając o naszym artykule w swoim wpisie na blogu. Takie linki są na wagę złota: wzmacniają parasol ochronny nad domeną, jest ona odporniejsza na ewentualne sankcje ze strony Załogi G.

A co z linkowaniem?

Tylko nie pomyśl sobie, że zapomniałem o linkowaniu. Nie, nie zapomniałem. Pozycjonowanie cały czas opiera się na dwóch elementach: treści (zawartości serwisu) i backlinkach. Pozycjonowanie treścią ma jednak tę olbrzymią zaletę, że pozwala Ci skupić się na treści, a nie na linkowaniu. Ma to kolosalne znaczenie. Nad treścią masz pełną kontrolę i jej rozwój w serwisie ma dla Ciebie same zalety (o czym wspominam wielokrotnie powyżej). Natomiast linkowanie niemal zawsze jest obarczone pewnym ryzykiem, gdyż Google zaczyna coraz więcej rodzajów i źródeł linków traktować jako nienaturalne.

Jak wygląda linkowanie przy pozycjonowaniu treścią? Napiszę w skrócie, gdyż niniejszy tekst i tak niebezpiecznie się rozrósł:

  • skupiasz się na ograniczonej liczbie linków, ale wartościowych,
  • linkujesz na wiele anchorów, niemal całkowicie zapominając o ich celowym powtarzaniu – napisałem „niemal”, ponieważ nic nie stoi na przeszkodzie, by jednak część fraz najlepiej konwertujących „podrasować” i wzmocnić,
  • wiele linków dostaniesz w nagrodę, właśnie za wartościową treść – będą to bezcenne, naturalne odnośniki, których najczęściej nie zdobyłbyś (umieścił) samodzielnie,
  • linkowanie wewnętrzne wykonuje niezwykłą robotę (być może przybliżę ten temat w jednym z kolejnych materiałów w tej serii).

W skrócie: tyle. A może aż tyle, nie wiem.

Przeczytaj raz jeszcze uważnie niniejszy artykuł. I zastanów się dobrze, jak w Twoim konkretnym przypadku wprowadzić tę strategię w czyn. Jeśli dobrze to zrobisz, efekty będą porażające. I pewne, bez loterii, bez zgadywania, bez przypadku.

W tym krótkim, jednominutowym nagraniu wideo, które zamieściłem na górze strony, mówię o naszym sklepie z akcesoriami do tabletów – Tabletoid.pl. Od wielu miesięcy prowadzimy go strategią pozycjonowania treścią. Efekt? Ciągły wzrost ilości odwiedzin, zasięgu, rozpoznawalności marki i – najważniejsze – sprzedaży. Czego i Tobie serdecznie życzę. I w czym chcę pomóc Ci.

W następnych wpisach podzielę się z Tobą moim kolejnymi przemyśleniami. Ostatnie zmiany w algorytmie wyszukiwarki Google wymuszają na nas zmiany strategii. Także odnośnie rozliczania się z firmami pozycjonerskimi, czy ewentualnej decyzji o samodzielnym pozycjonowaniu. Ale o tym niebawem.

Napisz, proszę, w komentarzu, co myślisz o tej strategii. Jeśli masz jakieś pytanie, zadaj je, a postaram się odpowiedzieć. A jeśli uważasz ten artykuł za ciekawy i przydatny, nie wahaj się podzielić nim ze znajomymi na Facebooku, klikając „lubię to!” lub „share”.

Paweł Krzyworączka i jego pozycjonowanie treścią

105 komentarzy

  1. Czyli kolejny przykład, że trzeba skupiać się na treści. Dobrze, że jakiś czas temu zetknąłem się gdzieś z twoją wiedzą bo w końcu przyszedł czas aby ją zacząć wykorzystywać 🙂

    Odpisz
  2. Uhh przydługawy wpis, ale za to jaki treściwy pod skuteczne SEO 🙂 Sam artykuł o pozycjonowaniu to już przykład wartościowej treści.
    Dokładnie tak jak piszesz „long tail” świetnie konwertuje.
    Moja firma jest młoda i nie mając budżetu na walkę na frazy ogólne, zabrałem się za solidne SEO krok po kroku. Pozycjonuję stronę na długie frazy często wąskie lokalnie i świetnie się to sprawdza.
    Również jestem zdania by skupić się na treści, zamiast na linkowaniu ale… pod jednym warunkiem, wcześniej należy dobrze zoptymalizować stronę nie tylko pod SEO, ale aby również szybko działała (co również ma wpływ na pozycjonowanie).

    Odpisz
  3. Przez takie pozycjonowanie pracujemy na rozwój własnej strony internetowej zamiast zapychać treścią jakieś precle czy katalogi. Bardzo bym chciał i chyba każdy żeby takie pozycjonowanie wystarczyło, ale ja przetestowałem to już dawno temu na własnym sklepie internetowym i początkowo może i efekt wzrostu pozycji w serpach był zauważalny ale w pewnym momencie przestało to zupełnie działać (przeoptymalizowanie?). Wiem co mówię, bo moja strona posiada już ponad 100 artykułów, a bez backlinków byłą by gdzieś na 2 czy 3 stronie czyli tam gdzie nikt już nie zagląda

    Odpisz
  4. Piszesz cytuję „Tak, treść ma się znaleźć w obrębie domeny sklepu. Warto zrobić bloga w katalogu (adressklepu.pl/blog), podobnie np. z recenzjami produktów (adressklepu.pl/recenzje), czy poradnikiem na jakiś temat (adressklepu.pl/poradnik)”
    Ja postawiłem bloga na subdomenie http://www.blog.karmako.pl jakie jest lepsze rozwiązanie to z subdomeną czy z katalogiem?

    Odpisz
  5. Ponad 100 maili, sześć miesięcy subskrypcji i pierwszy komentarz 🙂
    Dojrzewałam i moja strona też 🙂

    GOOGLE – ktoś gdzieś w sieci napisał „może któryś ze specjalistów polecanych przez Pawła Krzyworączkę” – po nitce do kłębka i tak trafiłam na darmowe szkolenie „Jak wybrać najlepszą domenę internetową” i potem następne.

    To jedna z dwóch subskrypcji z których się nie wypisałam. Trzeba jednak uważać, bo Paweł wciąga swoimi poradami w nałóg (czytania), dawka darmowej wiedzy jest na tyle inspirująca, że niełatwo jest nie skorzystać z płatnych szkoleń… rozsądek podpowiada jednak „STOP – masz małą stronę, wystarczy tej wiedzy, płatne rozszerzenie to za duży kaliber, w końcu nie chcę zostać pozycjonerem, nie ta ranga …”

    TREŚĆ – zauważyłam, że TO JEST TO po pierwszym artykule o czyszczeniu BIK, tekst był dobry (jest), zapytania klientów (z drugiego końca Polski) i propozycja skopiowania go na forum kredytowe (nie myślałam wtedy o „dublowaniu treści”) uświadomiły mi, że tędy droga.
    Umieszczenie tekstu na forum kredytowym uświadomiło mi drugą rzecz – trzeba pisać tam gdzie są ludzie, do których jest to adresowane.

    Ponoć, jak się do czegoś dąży to trafia się na odpowiednich ludzi (i narzędzia), którzy w tym pomagają.
    Paweł i jego ebiznes „przytrafił” mi się w momencie, gdy już sama niejasno wiedziałam, że tędy droga…

    BYŁAM SZCZĘŚLIWA – PISAŁAM (może za dużo powiedziane) wyłącznie z myślą o odbiorcach, pisałam dla przyjemności pisania i satysfakcji, że to co piszę, jest pożyteczne (moja subiektywna opinia).
    Trafiłam na Pawła i szczęście prysło – wyszukiwarki, pozycjonowanie, linki, katalogi, optymalizacja i machina Google śnią mi się po nocach … (trochę przesadziłam).

    NOWA ERA – pozycjonowanie treścią – TAK, jak najbardziej się zgadzam i więcej to era w sam raz dla mnie (takie mam ambicje).

    Przyznam się do czegoś – jak na razie „nie lubię” Pawła, to znaczy nie polubiłam żadnej strony na Facebooku … nie, żebym nie ceniła sobie wszystkich stron razem wziętych, bardzo cenię i dlatego nie bardzo chcę się dzielić, bo to jak oddawanie swojej „tajemnej” wiedzy KONKURENCJI, która może lepiej i szybciej skorzystać z tej wiedzy …
    Pozdrawiam – świeżo upieczony właściciel własnej strony.

    Zapewne „polubię” wszystkie Twoje strony Pawle, ale jeszcze się zastanawiam … KIEDY 🙂

    Odpisz
  6. Witam
    Powiem tak po Twoim szkoleniu z SEO z żoną skupiliśmy się przede wszystkim na treści bo wydawało mi się że Googlwcy pojdą w kierunku tych co dobre rzeczy piszą a nie mają zaplecza, no i chyba się nie myliłem, tak myślę żeby zdobywać przewagę w google trzeba dobrze pisać.
    Pozdrawiam Jakub z dermaprof.pl

    Odpisz
  7. Bardzo fajna wiedza, ale myślę, że lepiej byłoby dawać przykłady na innej branży niż „pozycjonowanie”, bo w pewnym momencie mi się myli i nie wiem czy pozycjonowanie to pozycjonowanie jako działanie, czy jako przykład usługi, którą chcesz pozycjonować.

    Odpisz
    • @ARBO,
      Wiesz co, masz oczywiście 100% racji. Jednak mój zabieg był celowy. Domyślasz się, dlaczego?
      Te wpis tyczy pozycjonowania i znajduje się w obrębie bloga seo. Zatem na rękę było mi omawianie takiego przypadku, by w sposób naturalny nasycić wpis frazami kluczowymi, na jakich mi zależy. Gdybym dał przykład bielizny damskiej, algorytm Google mógłby mieć wątpliwości, jak podejść do wpisu 😉

      Odpisz
  8. Witaj Paweł, właśnie pojawiła się nowa forma reklamy sklepów internetowych w Google: https://support.google.com/adwords/answer/2454022

    Ciekawa jestem, co o tym sądzisz?
    Jak się za to dobrze zabrać?
    Jakie to będą koszty – wiesz coś na ten temat?

    Pozdrawiam – dzisiaj słonecznie, a w Krakowie? Pewnie też, bo to blisko 🙂

    Odpisz
    • @Marta,
      Temat dla mnie nowy, nie rozpoznawałem go jeszcze. Pewnie niebawem się zainteresuję, bo może ciekawie działać.
      Ach to Google, niedługo zrobi silnik sklepowy (CMS) i będzie go wyżej rankować w wynikach… i co wtedy zrobimy? Przesiądziemy się na niego?
      Niektórych pomysłów G nie lubię, na przykład Google+. Obaczymy, jak będzie z tym wyświetlaniem produktów.

      Odpisz
      • Dziękuję za odpowiedź 🙂
        Poczekam w takim razie na to, jak się ustosunkujesz do tego tematu. Ja dostałam tę informację od shopera, gdzie mam swój sklep. Pobieżnie się temu przyjrzałam, ale na razie zupełnie nie wiem, co z tym zrobić, a mam zupełnie inne rzeczy do zrobienia, bardziej podstawowe, więc też nimi się zajmuję.

        Mam taką nadzieję, że z tym CMS-em to już się nie stanie ;), bo ja bym wcale nie chciała, by aż tak mi wielki G coś narzucał. Pewnie w tym nie jestem wcale odosobniona, mało kto lubi, gdy mu się coś narzuca.

        Oj, G+ też nie lubię i nie używam 🙂

        Odpisz
        • @Marta,
          G+ „musisz” używać, choć trochę. Link z tego parszywego serwisu (z profilu) jest bardzo mocny, a i linki z treści wpisów mają znaczenie. Więc olewająco, ale działaj na G+. Przynajmniej wypełnij profil i czasami do niego linkuj.

          Odpisz
  9. 15 lutego 2013 kupiłem nową domenę. Będąc na forum ebiznesu w kwietniu, nabyłem tajemnice pozycjonera 2.0. Od tej pory jednocześnie przysłuchiwałem się szkoleniu i tworzyłem serwis. Efekt jest taki, że wg google analytics w ostatnim miesiącu miałem 35 815 unikalnych użytkowników. TRUE STORY 🙂 Ze zniecierpliwieniem czekam na kolejną dawkę wiedzy!

    Odpisz
    • @Artur,
      Hmm, chyba i tak mało kto uwierzy, że napisałeś tę opinię sam z siebie. Ale to prawda i dziękuję Ci serdecznie!

      No to teraz robimy zawody: kto szybciej podwoi wynik! Co Ty na to? Stawiam w szranki nasz Tabletoid.pl 😉

      Odpisz
  10. uff, ale dużo czytania. Komentarze to drugie tyle co artykuł. Aż się poddałem.

    Zastanawiam się nad długim ogonem. Faktycznie, że frazy z długiego ogona wspinają się szybciej, ale jaka jest granica opłacalności pozycjonowania. Czasami fraza 4-5 wyrazowa ma jedynie 100, 50 czy 10 wejść. Jest sens pozycjonować na taką frazę? Moim zdaniem nie za bardzo.

    Po drugie jak ocenić trudność frazy?

    Odpisz
    • @Kamil,
      Czy się opłaca długi ogon? Najczęściej tak, choć nie w całości. Oznacza to, że część fraz i podstron będzie skuteczna (dużo wejść i konwersji), a część – nie. I tyle. Ale jeśli to dobrze rozegramy, to wynik wyjdzie na plus.
      Niektóre moje artykuły dają nagle (zaraz po opublikowaniu, jak tylko G zaindeksuje treść) np. 50 unikalnych wejść dziennie. I tak przez wiele miesięcy, czasami nawet przez lata. A inne arty, bywa tak, że mają 1-2 wejścia dziennie, albo… miesięcznie. Czy to oznacza, że strategia jest zła? Raczej nie: po prostu nie zawsze trafimy w dziesiątkę.

      Przy długim ogonie i pozycjonowaniu treścią trudność fraz jest znika lub żadna – dlatego najczęściej ocenianie trudności fraz to zbędna zabawa. A frazy bardziej konkurencyjne analizujemy głównie patrząc na konkurencję i top10 lub top20.
      Poza tym, najczęściej frazy wychodzą w praniu, czyli już po opublikowaniu treści. Wtedy monitorujemy nasze pozycje na te frazy i podejmujemy decyzje o ich podlinkowywaniu (lub nie).

      Odpisz
  11. Ja głównie pozycjonuję treścią – mimo że tak naprawdę od niedawna postawiłem na rozwój swojej strony (rozbudowałem oraz odnowiłem ją w lipcu/sierpniu tego roku), wcześniej rozwijałem markę głównie w stronę YouTube. Opamiętałem się jak zanotowałem duży wzrost oglądalności kanału YT (obecnie osiągnąłem wynik około 10 000 odsłon filmów w ciągu 30 dni). Od tego czasu optymalizuję swoją stronę oraz ubogacam ją w obrazki – i rzeczywiście przynosi to niesamowity efekt (duża ilość zapytań i keywords)- skok odsłon ponad dwukrotny, prawie 75% nowych odwiedzin. W niedługim czasie opublikuję jeden artykuł w wersji anglojęzycznej z uwagi na dosyć wąską niszę, którą się obecnie zajmuję (inżynieria biomedyczna oraz tutoriale dot. programów CAD) – wtedy też może i tu napiszę jak wpłynęło to na pozycję mojej strony http://techtutor.pl .

    Pozdrawiam i dziękuję za ten wpis Pawle!

    Odpisz
    • @Techniczny,
      Miło słyszeć o takich efektach – gratulacje.

      Nie mamy wyjścia: Google lubi treść, więc trzeba mu jej dostarczać.

      Fajnie, że dywersyfikujesz źródła ruchu.
      Też planuję działać intensywniej na YouTube, ale na razie nie mogę wygospodarować na to czasu. A tam też jest fajna zabawa: wystarczy nagrywać krótkie filmiki, dawać odpowiedni tytuł, opis i linkować do siebie. Zaraz po starcie Tabletoid.pl (czyli jakiś rok temu) opublikowałem w sumie 15 filmików na YT (jak zamykać aplikacje na tablecie z Androidem i inne tego typu porady). Właśnie rzuciłem okiem i w sumie te 15 filmów miało do tej pory jakieś 85.000 odsłon. Nic tylko dodawać kolejne, bo efekty są pewne.
      Uwielbiam właśnie takie sytuacje, gdy nie ma zgadywania i obawy o efekt. Jest prosta strategia i wystarczy działać. Tak na YT, jak i pozycjonując treścią na własnych stronach.

      Odpisz
      • @Pawle,
        wracając jeszcze do wcześniejszego mojego komentarza- czy kiedykolwiek próbowałeś tworzyć treści po angielsku na swoich serwisach i zauważyłeś np. wzrost pozycji w Google (gdzieś u kogoś czytałem na ten temat- nie wiem czy właśnie nie na Twoich stronach…)? Ostatnio wyczytałem na YouTube, że wprowadzenie napisów w swoich filmach (mowa oczywiście o napisach wgrywanych bezpośrednio przez YT) podnosi pozycję filmów i kanału podczas wyszukiwania(a jak wiadomo YT to część Google).

        Odpisz
        • @Techniczny,
          Do tej pory działałem wyłącznie na rynku PL (no, może odrobinę poza PL, ale nie ma o czym mówić).
          Jeśli chodzi o napisy nałożone na filmy na YT, to nie mam doświadczenia ani wiedzy w tym temacie.

          Odpisz
        • Napisy w jednym z moich anglojęzycznych filmów na YT pomogły. Natomiast w Polsce konkurencja jest póki co mała i wystarczy dobry tytuł, opisy i linkowanie – nie tylko z YT.

          Pozdrawiam

          Odpisz
  12. Ostatnio bardzo dokładnie śledzę związek treści dodawanej na moim blogu do ilości wyświetleń. To, co zauważyłem to:

    – wzrost wyświetleń o 169 %
    – WZROST ZALEŻNY OD AKTYWNOŚCI. Im więcej nowej treści co kilka dni, tym większy wzrost. Jeśli robot widzi dużą aktywność, BŁYSKAWICZNIE wzrasta ilość wyświetleń. Może wydawać się to dość logiczne, ale mam wrażenie, że algorytm jest bardziej wyczulony pod tym kątem.

    Taki wynik osiągnąłem poprzez pisanie wpisów pod „długie słowa kluczowe” z zastosowaniem techniki „snajpera” („…” – długie słowo kluczowe w cudzysłowie, sprawdzanie w wynikach wyszukiwania ilości stron i wybieranie tych słów, co do których ilość wyników jest mniejsza.

    Ja nastawiam się na pozycjonowanie poprzez content, efekty widzę już teraz i liczę, że będą jeszcze lepsze.

    Odpisz
    • @Mariusz,
      „- wzrost wyświetleń o 169 %” – co mysz na myśli? Wzrost jakich wyświetleń, czego?

      „Jeśli robot widzi dużą aktywność, BŁYSKAWICZNIE wzrasta ilość wyświetleń.” – tutaj sprawa jest dość trudna do wyczucia. Jasne, że Google lubi, jak serwis jest często aktualizowany. Ale nie aż tak lubi, żeby np. za to podwajać ilość wejść. Najlepiej jest mówić o pozycjach w Google: to jest dobry miernik. Bo ilość wejść może wynikać z różnych przyczyn, a wzrost pozycji spowodowany częstym wrzucaniem treści jest twardą miarą. Choć i tutaj ciężko to precyzyjnie zmierzyć, bo jak? Jest to raczej ocenianie tendencji i zależności, a nie określenie liczbowe.

      Jeśli ktoś ma inne zdanie i potrafi lepiej to określić, zapraszam do dyskusji w tym kierunku.

      Odpisz
      • @Pawle,

        Taki wzrost pokazuje wskaźnik w narzędziach dla webmasterów Google w skali 1 miesiąca. W Analitics widzę również wzrost kliknięć z google organic, tak więc wygląda na to, że pozycjonowanie treścią działa.

        Wnikając już głębiej w strategie pozycji w wynikach, chce pozycjonować się treścią szeroko (frazy long tail), pisać posty zawierające długie niszowe frazy. Więcej takich postów to szerszy wachlarz zdobywania naturalnych wejść.

        Tak, jak sam pisałeś, powodów takiego działania jest kilka m.in większa konwersja, mniejsza konkurencja, łatwość przebijania się, mniejsze koszty.

        Odpisz
  13. A ja mam jedno pytanie. W szablonach wordpress, często pod artykułem mamy tagi, które przypisaliśmy do artykułu. Niektóre szablony z kolei tego nie pokazują. Nie ma co prawda problemu, aby dodać odpowiednią linijkę kodu php, aby to pokazać.

    Ale czy wyświetlone tagi mają jakieś znaczenie dla seo i artykułu ? czy nie ma co zawracać sobie głowy, aby je wyświetlać.

    Odpisz
  14. Witaj Pawle,
    Może byłbyś w stanie coś podpowiedzieć, zasugerować jakieś rozwiązanie, co pisać, jeśli klient, który do mnie trafia, nie szuka porad jak coś zrobić, lecz szuka konkretnego produktu. Mam tu na myśli branżę motoryzacyjną. Chociaż myślę, że są też inne branże, których ten problem również może dotyczyć.
    Załóżmy taki przypadek. Klientowi zepsuł się samochód. Jest już świadom, jakiej części potrzebuje, by rozwiązać problem. Wpisuje więc w Google frazę opisującą produkt, którego szuka. Jak w takiej sytuacji wpłynąć na dobrą pozycję w wyszukiwarce. Na jaki temat pisać artykuły, żeby trafiały w sedno i jednocześnie by były na tyle unikatowe, by Google się nimi zainteresowało? Oczywiście poprzez swoje artykuły chciałbym też pokazać, że jestem specjalistą w danej tematyce, i w razie potrzeby klient może liczyć na moją poradę…

    Odpisz
    • @Darek,
      Na Twoje pytanie nie ma szybkiej odpowiedzi. To pytanie z cyklu „jak żyć?”.
      Pamiętaj, że pozycjonowanie treścią daje też taki efekt, że potencjalny klient trafi na Twój serwis, zapamięta go i jeśli będzie miał potrzebę, to wróci do niego i kupi. Zatem chodzi nie tylko o bezpośrednią sprzedaż, ale efekt pośredni.

      Jeśli chodzi o samą sprzedaż, to musisz mieć strony produktów ściśle dopasowane pod zapytania użytkowników. Nie chcę tutaj uogólniać, bo jest tutaj zbyt wiele zmiennych, typu wielkość asortymentu, półka cenowa, marże i kilka innych. To wszystko determinuje strategię, jaką przyjmiemy: raz będzie to linkowanie 100 podstron na konkretne frazy, a innym razem pozycjonowanie treścią 1000 podstron produktowych.

      Jako pewną wskazówkę powiem Ci, że w naszym sklepie z akcesoriami do tabletów opisujemy każdy produkt z osobna. Nawet, jeśli kilka produktów niewiele się różni od siebie, np. tylko rozmiarem. Dzięki temu mamy wejścia i sprzedaż np. na frazę typu „pokrowiec do tabletu 9,7”, jak i „pokrowiec 7 cali”. Oczywiście nie wszędzie można taką strategię przyjąć – przy tysiącach produktów jest ciężej (ale też da się to ogarnąć treścią).

      W kolejnym materiale pokażę, jak rozwijać treść – mam nadzieję, że będzie to choć częściową odpowiedzią na Twoje rozterki.

      Odpisz
  15. Do podobnych wniosków też doszedłem, że frazy ogólne przeważnie mają mniejszą wartość od tych sprecyzowanych. Uzyskanie dobrą pozycję na frazę ogólną wymaga dużo czasu i pieniędzy. Natomiast na słowa z długiego ogona pomimo, że jest mniej wyszukań, to są one wartościowsze. Osoby precyzyjniej wyszukujące są bardziej skłonne wykonać akcję, bo wiedzą czego chcą. Czyli to się przekłada na konwersję.

    Często to działa tak złudnie. Chce się być wysoko na frazę ogólną, bo w ten sposób będę miał więcej odwiedzin. Jednak to ze słów z długiego ogona będę miał więcej korzyści, pomimo że będę miał miej odwiedzin. Przekłada to się na wyższą konwersję sprzedaży, czy zapisów na listę mailingową. Ponadto można to zrobić szybciej i taniej.

    To o czym piszesz Paweł, to jest bardzo cenna wskazówka, która może dużo wnieść w wielu biznesach.

    Martwi mnie tylko jedna rzecz. Mówisz, że lepiej gdy strona jest ukierunkowana na tylko i wyłącznie jeden temat. Dużo gorzej jest gdy na blogu piszę się na kilka różnych tematów? Kiedyś się u Ciebie już to przewinęło. Pisałeś, że Twój blog ebiznesy.pl nie jest pod tym kontem idealnie prowadzony, ponieważ poruszasz w nim kilka tematów. Dużo trudniej wtedy o dobrą pozycję?

    Odpisz
    • @Marcin,
      To nie do końca tak jest. Jasne, że ważna jest spójność tematyczna serwisu. Ale to nie znaczy, że musimy pisać tylko na jeden, wąski temat.
      Dwa przykłady:
      1) blog tanie-pozycjonowanie-stron.pl – tylko jeden temat
      2) blog ebiznesy.pl – temat e-biznesu, ale wiele działów
      Oczywiste jest, że pierwszy blog ma większe szanse wysoko rankować (przy założeniu, że inne czynniki, niż tematyczność, są takie same w obu przypadkach).
      ALE: sposobem na to (choć nie idealnym) są „grupy tematyczne”. O tym będzie kolejny materiał, więc nie będę się rozpisywał.

      Odpisz
  16. W roku 2010 założyłem portal i od samego początku stawiałem na treść… linków do portalu jest na prawdę mało i mimo to portal na wiele fraz trzyma się na pierwszym miejscu…. dlaczego? Bo Google uważa że stronka jest dobra… i dlatego jestem wysoko… aż strach pomyśleć co by było jakbym wydał z 2500 złotych na linkowanie i pozycjonowanie…. to by była jazda… dopiero miałbym odwiedzalność…

    Także ja od zawsze pozycjonuje stronę treścią i dobrze teraz na tym wychodzę, bo strona ma ogromną ilość artykułów w pełni unikalnych a algorytm tak się zmienia, że niebawem będę miał jeszcze większy ruch na stronie… 🙂

    Odpisz
    • @Sławek,
      Super, gratuluję.
      I całkowicie się zgadzam: wartościowa treść będzie coraz bardziej w cenie dla Google – jest to więc pewna inwestycja (o ile w dzisiejszych czasach można mówić o czymś pewnym, hehe).

      Odpisz
  17. 1. a jak to rozwiązać do sklepu internetowego ?

    2. rozumiem ze ta tresc ma sie znalezc w samym sklepie internetowym ?
    czy z tresci z innych serwisów ida linki do pozycjonowanej strony ?

    Odpisz
    • @Marcin,
      Tak, treść ma się znaleźć w obrębie domeny sklepu. Warto zrobić bloga w katalogu (adressklepu.pl/blog), podobnie np. z recenzjami produktów (adressklepu.pl/recenzje), czy poradnikiem na jakiś temat (adressklepu.pl/poradnik).

      „1. a jak to rozwiązać do sklepu internetowego ?” – kolejny wpis powinien rozjaśnić ten temat. Poczekaj, proszę.

      Odpisz
  18. Pawle, nie będę pisała peanów na Twoją cześć za profesjonalizm itd, bo to zrobili wszyscy, a w Twoim wydaniu jest to standardem 🙂
    Owszem, dołożę się jednak do pochwał z innej strony.
    Wszyscy sprzedajemy, wszyscy staramy się robić to jak najlepiej, jednak w branży szkoleniowej większość ludzi robi wielkie zamieszanie reklamowe, ale nie ma w tym co piszą w darmowych szkoleniach czy, jak Ty tutaj, na blogu, właściwie żadnej cennej treści, a na dodatek ich akcje marketingowe są tak zawoalowane, żeby nie było przypadkiem wiadomo, że „to coś” ma służyć sprzedaży. A ja pytam: po co i dlaczego?
    I dlatego bardzo cenne jest to, że to, co robisz jest przejrzyste, uczciwie od razu piszesz, że będziesz się tym cyklem reklamował dla sprzedaży nowego szkolenia. I wiesz co? To jest naprawdę godne uznania. Jak każde uczciwe podejście do sprawy.

    Co zaś się tyczy treści artykułu – mozolna to praca i trudna bardzo z tym pozycjonowaniem, a na razie muszę ją wykonać sama, więc Twoje artykuły, jak ten, bardzo mi się przydają, a powiem też, że zaglądam czasem do Twojego sklepu, żeby się wzorować na tym, co sam robisz w praktyce. Oczywiście nie kopiuję niczego, Boże broń!

    Zatem dzięki i czekam na kolejne wpisy z niecierpliwością!
    Pozdrawiam 🙂

    Odpisz
    • @Marta,
      No i miałaś nie chwalić, a jednak pochwaliłaś 😉 Dziękuję Ci za miłe słowa. I docenienie mojego podejścia do promocji tego szkolenia.
      Powiem Ci jednak, że przygnębiają mnie szkolenia coraz bardziej. Dlaczego? Ludzie nie chcą (oczywiście mówiąc ogólnie i statystycznie) wiedzy i merytoryki, a chcą jedynie dobrego samopoczucia. Między innymi dlatego internetowi oszuści i krętacze mają i będą mieli się dobrze (niebawem napiszę o nich na ebiznesy.pl, choć wiem, że niewiele to zmieni).
      Uwielbiam prowadzić szkolenia, jest to część mojej misji życiowej. Jednak nie mam zamiaru robić nic na siłę. Zobaczę, jak uda się promocja tego szkolenia w tym właśnie stylu, jaki opisałaś. Jeśli totalną klapą, prawdopodobnie rozważę zakończenie prowadzenia szkoleń w ogóle. Mam na życie i rozwój pieniądze z innych źródeł. A realizować się będę pewnie pisząc książki. Zobaczymy, czas pokaże.

      Odpisz
      • Trzymam zatem kciuki, bo szkoda byłoby, gdybyś się wycofał, mogąc zrobić dużo dobrego dla ludzi, robiąc to, co dotychczas i zarabiając przy tym.
        W naszym kraju dziwnie wciąż wstyd jest się przyznać, że pracuje się dla pieniędzy, że to, co robię, jest pracą i służy zarabianiu na życie.
        Mówię to z własnego doświadczenia, bo i ja zostałam tak ukształtowana przez komunistyczną rzeczywistość.
        Wciąż trudno mi przychodzi podać cenę swojej pracy. Znam jeszcze parę takich osób, które są świetnymi specjalistami w swojej dziedzinie, a nie mogą na swojej wiedzy i doświadczeniu dość dobrze zarobić. To jest bardzo zła scheda poprzedniego systemu.

        Odpisz
      • Zapomniałam o jedno zapytać. Widzę, że wyróżniasz linki kolorem i pogrubieniem bez podkreślenia. Ja tak robię od dawna i nie byłam pewna, czy to jest dobre rozwiązanie. Robię to, ponieważ nie podoba mi się fioletowe czy ostre niebieskie wyróżnienie linków, powstające z założenia. Czy można to stosować zawsze lub kiedy tak nie robić?
        Oczywiście staram się, by to wyróżnienie było w miarę jednoznaczne, a przede wszystkim wyraźne. Kiedy sądzę, że nie wystarczy, dodaję tekst typu „kliknij ten link” czy „kliknij tutaj” i w takiej sytuacji nie wiem, czy podlinkować tylko „tutaj” albo „ten link”, czy też dwa razy tzn. także tekst, który de facto jest nazwą odnośnika? Co powiesz?

        Odpisz
        • @Marta,
          Mówisz o usability, a być może wiesz, że to mój konik 😉 Ale nie czas i miejsce na wielki wywód z tego tematu. Naczelne zasady są takie:
          1) To, co jest do kliknięcia (czyli jest linkiem), powinno się wyróżniać na tle reszty.
          2) Linki powinny być konsekwentnie oznaczane, np. na czerwono i bez podkreślenia (mówię o linkach tekstowych).

          Zatem masz rację w tym, co napisałaś.

          Jeśli chodzi o drugie Twoje pytanie, to pamiętaj o zasadzie „liczy się pierwszy link”. Jeśli zatem na danej podstronie masz w treści kilka linków do innej podstrony, to niech pierwszy z nich ma dobry anchor (typu „szkolenie z pozycjonowania”), a kolejne mogą być typu „zobacz”, „kliknij tutaj” itp. I takich linków może być kilka, w niczym to nie przeszkadza.

          Odpisz
      • Paweł, ja Cię proszę, Ty się nie wycofuj. Jestem pewna, że wielu ludzi interesuje właśnie wiedza merytoryczna, a nie tylko dobre samopoczucie. Twoje szkolenia są bezcenne.
        Pozdrawiam
        Magda

        Odpisz
        • @Magda z Marylin Manson,
          (wybacz żart, ale mogłem się powstrzymać ;-))
          Wyszło na to, że Wam się żalę. Nie, nie żalę się. Po prostu chcę docierać z czymś wartościowym do ludzi. Ale nie chcę pisać każdego tekstu tak, żeby obiecywał zmianę życia. Bo żaden tekst, szkolenie, czy książka nie zmienia samo z siebie życia kogokolwiek – może być jedynie kolejnym puzzlem, niczym więcej. I ten mój coraz większy realizm jest gorszy marketingowo od obiecanek i emocji. I wiem o tym doskonale, i muszę celowo robić coś w zgodzie ze sobą, ale dużo mniej zarabiać. Taka schizofrenia.
          Ale koniec tego tematu – nie o tym tutaj dziś mówimy przecież.

          Odpisz
      • E tam, nie zakończysz szkoleń, nie zakończysz..

        Odpisz
        • @Tomek,
          Kiedyś skończę. Nie jest tylko pewne, czy będzie to za:
          – 2 miesiące
          – pół roku
          – rok
          – 5 lat
          – 10 lat
          – 20 lat
          Ale raczej bliżej tych pierwszych wersji.

          Odpisz
  19. Moim zdaniem kurs będzie dobry dla osób, które dalej katalogują, synonimizują i idą na ilość backlinków. Podstawą jest właściwa optymalizacja i treść, w ostatnim czasie google zaczęło zwracać większa uwagę na mikroformaty i odpowiednią optymalizację danych strukturalnych na stronie. Zastosowanie znaczników języka HTML5 umożliwia stosowanie wielu tricków, które pozwalają stronie szybciej osiągać topowe pozycje. Moje Pytanie do Ciebie Pawle – Czy w swojej komercyjnej wersji szkolenia rozwiniesz szczegółowo tematykę optymalizacji?

    Odpisz
    • @Tomek,
      Tak, przynajmniej połowa szkolenia dotyczyć będzie optymalizacji. Będę także omawiał poszczególne rodzaje serwisów i ich seo (sklepy, blogi, strony sprzedażowe, nawet fora).

      Odpisz
  20. Pawle świetny artykuł, obszerny a jednak czytało się z wielkim zaciekawieniem. Artykuł na czasie i merytoryczny, bez lania wody.

    Ja też wiele razy czytałam, że najważniejsza jest treść na blogu.. „content is king”, to praktycznie każdy pozycjoner powtarza i ma racje.

    Przyznam, że zaciekawiła mnie informacja o Tajemnicy pozycjonera w nowym wydaniu.
    Dobrze napisana artykuły, odpowiednio zoptymalizowane pod kątem seo, ale i ciekawe dla czytelnika obronią się w Google i mogą dać spory ruch na naszego bloga. Bez dodatkowe pozycjonowania.

    Z niecierpliwością czekam na następne części.

    Odpisz
    • @Kamila,
      Niech inni leją wodę – ja tylko pod prysznicem, do zlewu, do wanny, albo w gardło 😉

      PS
      Kolejny odcinek treści już się pisze.

      Odpisz
  21. Tylko problem się zaczyna w przypadku takich stron jak moja, gdzie główną treścią są zdjęcia. Nie jestem w stanie napisać o wizytówkach tyle tekstu, żeby Google było zadowolone. Czy w takim wypadku artykuły co jakiś czas z poradami dotyczącymi projektowania wizytówek np będą efektywne ? Czy może jestem z góry skazany na porażkę ?

    Odpisz
    • @Jakub,
      czy wiesz, co mówię w takich przypadkach mojemu webmasterowi / programiście? „Eee, nie marudź.” 😉
      Jakubie, wysil się nieco. Masz np. podstrony z ładnymi wizytówkami i linkowaniem do stron autorów. OK, niechby już tak było. Powiedz mi, dlaczego nie pokusisz się o opis tych wizytówek? Nawet ja, jako w sumie laik w tej dziedzinie, byłbym w stanie napisać kilkanaście zdań o każdej z nich: o kolorach czcionek, o ogólnym stylu, o wymowie, o przykładach zastosowania akurat takiego wyglądu, o celowo zastosowanych krzywiznach, kontraście itp. Dlaczego tego nie zrobisz? Osiągniesz dwie podstawowe korzyści:
      1) Zadowolisz apetyt Google na treść.
      2) Pokażesz się, jako profesjonalista. Omawiając rzeczowo te wizytówki pokażesz, że wiesz doskonale, o co w tym chodzi. Sam osobiście po przeczytaniu takiego opisu, wręcz analizy danej wizytówki miałbym ochotę zlecić Ci opracowanie dla mnie wizytówek! Dlaczego? Bo wiedziałbym, że masz wizję, że widzisz więcej, niż inni (przynajmniej takie bym odniósł wrażenie). I chciałbym, aby ktoś taki opracował materiały wizerunkowe dla mnie.

      Poza tym, kurde, muszę powtórzyć: „Nie marudź!” 😉 (tylko się nie obraź przypadkiem, żartuję sobie). Przecież wizytówki ocierają się o tak rozległą tematykę (grafiki, projektowania, kolorów, oprogramowania, marketingu, wizerunku, PR, self-brandingu – mam wymieniać dalej?), że rozbudowa tego typu serwisu w tematyczną treść to wręcz bajka. Do dzieła!

      PS
      Fajnie zrobiłeś wizualnie stronę główną. Zrób jednak, proszę, analizę użyteczności. Mam wrażenie, że te kafelki i brak wyrównania elementów w poziomie – choć wyglądają kreatywnie i ciekawie – sprawiają problemy z odbiorem serwisu. Ale mogę się oczywiście mylić. Zrób proste badanie: zastosuj oprogramowanie rejestrujące zachowania użytkowników, a dowiesz się, czy mają problemy z Twoją stroną główną. Możesz skorzystać np. z https://mouseflow.com/sign-up/?program=1 (wystarczy Ci na start w zupełności darmowy plan, nic nie kupuj).

      Odpisz
      • Wow, Pawle! Nie spodziewałem się tak wyczerpującej odpowiedzi 😉 Bardzo Ci dziękuję za poświęcony czas i pomoc! Zastosuje się do Twoich wskazówek z pewnością. Skrypcik już wgrałem i zobaczę jak to wygląda.

        Ps. Oczywiście, że się nie obraziłem 🙂

        Jeszcze raz wielkie dzięki!

        Odpisz
  22. Tresc – tak! Ale tylko dobrej jakosci!! Sam zauwazylem, jak moj blog idzie w gore w wynikach google, a w ogole nie wydalem ani zlotowki na marketing. Stosuje to, o czym napisales wyzej. Pewnie google ocenia jakosc po czasie spedzanym na stronie przez internautow. Jednak pojawil sie u mnie problem z dawaniem a sprzedawaniem. Konkretnie chodzi o to, jakie informacje udostepniac za darmo, a ktore sprzedawac? Oczywiscie im wiecej dobrych informacji, tym wiecej odwiedzajacych, linkujacych itd., ale niekoniecznie to sie rowna zwiekszonym przychodom

    Odpisz
    • @Bartosz,
      „a w ogole nie wydalem ani zlotowki na marketing” – pamiętaj jednak o czasie, jaki na to poświęcasz. Często nie patrzymy na to w ten sposób. Oczywiście najczęściej pozycjonowanie treścią jest strzałem w dziesiątkę i mamy wspaniały zwrot z inwestycji. Jednak nie jest to darmowy marketing, bo nasz czas ma swoją cenę.

      „Konkretnie chodzi o to, jakie informacje udostepniac za darmo, a ktore sprzedawac?” – Nie ma jednej, prostej odpowiedzi na to pytanie. To zależy od wielu czynników i musimy podchodzić indywidualnie do każdego przypadku.
      Czasami można wręcz wszystko dać za darmo, bo sprzedajemy coś, co jest niezależne od darmowej treści. A czasami trzeba ważyć każdy fragment, wpis, akapit, by nie powiedzieć za dużo.

      Jest jednak tutaj pewna zasada, w zasadzie niezmienna – i jej się trzymaj. Otóż można nawet bardzo duże fragmenty wiedzy dawać bezpłatnie, pod jednym warunkiem: nie wolno zapominać o sprzedaży. Nie możesz po prostu przyzwyczaić swoich czytelników, że wszystko mają za darmo. Bo gdy nagle będziesz chciał im coś sprzedać, większość stanie przysłowiowym okoniem i powie w duchu: „Ej, jaka kasa? Przecież wszystko dajesz za darmo!”. Dlatego jak najwcześniej zacznij sprzedawać. Już na wczesnych etapach relacji z czytelnikiem pokaż mu, że, owszem, część wiedzy jest za darmo, ale część – nie. Np. daj 2-3 wartościowe artykuły, a następnie zaproponuj za 19 zł krótkiego (np. 30 stron), bardzo konkretnego ebooka, w którym omówisz precyzyjnie tylko jeden, konkretny temat. Sam zobaczysz, że zadziała magicznie. A gdy Twój czytelnik raz otworzy portfel i Ci zaufa, sprzedaż droższych produktów w dalszej perspektywie będzie o wiele prostsza.

      Odpisz
      • Piszac „ani zlotowki” chodzilo mi glownie o podkreslenie faktu, ze „gorne” wyniki nie sa zarezerwowane dla majacych wiele kasy korporacji i kazdy moze sie tam znalezc-ale to wymaga pracy, poswiecenia i wiedzy … a nie wielkich nakladow finansowych; i to jest piekne!
        Oczywiscie czas to pieniadz, i nie ma dyskusji. Dla pracownika godzina to 10 zl, dla programisty 120, prawnika i 500zl. Wiec jest to pewna miara, ale dobrze wiedziec, ze najmniejsi moga sie wybic; wystarczy na poczatek zainwestowac swoj czas.
        Co do drugiej polowy Twojej wypowiedzi, to bardzo sluszna uwaga-aby nie przyzwyczajac ludzi do bezplatnosci uslug/produktow. Zgadzam sie z tym w 100%.

        Odpisz
  23. Artykuł fajny, ale video fatalne pod względem technicznym. Krzywo i słabo oświetlone, dźwięk też kiepski. Krzywy, popracuj trochę nad poprawą jakości wypuszczanych materiałów video bo to co widać to totalna amatorszczyzna która nie przystoi takiemu profesjonaliście jak TY.
    Pozdro, Wonski

    Odpisz
    • @Wonski,
      A czy wideo jest tutaj kluczowe? No właśnie…
      Skupiam się na priorytetach. Obecnie nie mam czasu na takie detale.

      Odpisz
  24. Niech każdy robi to co umie najlepiej : fryzjer strzyże , krawiec szyje i.t.d.
    Ja robię usługi budowlane i w tym jestem dobry ,jak chcę się pozycjonować to zlecam to odpowiedniej osobie która jest w tym dobra .
    Tak nie wysyłaj mi propozycji szkoleń szkoleń bo nie jestem tym zainteresowany .
    Pozdrawiam Piotr Sadło .

    Odpisz
    • @Piotr,
      „jak chcę się pozycjonować to zlecam to odpowiedniej osobie która jest w tym dobra” – jeśli masz taką osobę, to gratuluję – trzymaj się jej.
      Niestety rzeczywistość jest „odrobinę” bardziej skomplikowana, niż to opisałeś. Ale nie mam zamiaru do czegokolwiek Cię przekonywać.
      Maila ode mnie dostałeś zapewne dlatego, że sam się zapisałeś na którąś z moich list adresowych. Jeśli chcesz się wypisać, to w każdym mailu ode mnie na jego końcu masz link do wypisu. I będziesz miał z głowy maile ode mnie.

      Odpisz
  25. Cieszy mnie Twoja informacja, chociaż z drugiej strony przypuszczałem, że prędzej czy później do tej sytuacji. Nareszcie zaczną obowiązywać sprawiedliwe zasady. Już od roku zacząłem inwestować w wartościową treść na swoich stronach i od tamtej pory jestem zadowolony ze swoich wyników, które osiągam za pomocą dobrze napisanego artykułu, który jest wstanie samoistnie wyjść na frazy mniej popularne, ale również oblegane przez moich klientów. Czekam na kolejne części video.

    Temat jak najbardziej na TOPie 😉

    Odpisz
    • @Tobiasz,
      Czy zaczną obowiązywać w pełni sprawiedliwe zasady – tego nie byłbym taki pewien. Zresztą algorytm Google jest ułomny i czasami pewne myki spamerskie przechodzą, a niekiedy wartościowe serwisy dostają kopa w zad. Życie.
      Nawet w niszy, w której sam działam (tablety i akcesoria), jeden z serwisów konkurencji był (może dalej jest, nie badałem ostatnio) linkowany linkami site-wide z kilku serwisów sklonowanych z jednego… i był w top 3-5 na kilka najbardziej konkurencyjnych fraz. Co ciekawe, nie miał niemal w ogóle innych, „normalniejszych” linków. Takie cuda się dalej zdarzają – mam nadzieję, że do czasu.

      Odpisz
      • Masz rację. Wydaje mi się jednak, że teraz zmniejszy się nieco konkurencja w wielu obszarach. Chociaż tak jak mówisz zdarzają się jeszcze skrajne przypadki, gdzie strony, które były pozycjonowane na wiele niedozwolonych sposobów trzymają się czołówki!

        W mojej konkurencji jest kilka takich stron, gdzie site-wide jest na bardzo wysokim poziomie, a strona utrzymuje się na wielu konkurencyjnych frazach. Widać, że ten czynnik jeszcze nie ma aż tak wielkiego znaczenia.

        Odpisz
        • Coś jest nie tak chyba z premierą 2 nagrania? Data wskazuje na wczorajszy dzień, a nagrania jeszcze nie ma. 🙁

          Odpisz
          • @Tobiasz,
            Zmieniłem nieco koncepcję. Dlatego kolejny wpis pojawi się we wtorek. Obiecuję, że będzie mocny i pomocny.

  26. Bardzo ciekawy i przydatny artykuł. Już wcześniej skorzystałem z poprzedniej wersji „Tajemnice pozycjonera” i nie żałuję. Pawle zawsze byłeś zwolennikiem tzw. „białego Seo” i teraz widać , ze to procentuje.
    Twoje wskazówki są bezcenne. Serdecznie dziekuję.

    Odpisz
    • @Robert,
      Masz rację, zawsze byłem fanem white seo. Ale nie lubię szufladkowania. Zamiast mówić o białym, szarym i czarnym seo, lepiej mówić o etyce w pozycjonowaniu. Bo działać wbrew Google po prostu musimy – nie ma wyjścia. Zatem względem G nigdy nie będziemy całkiem biali. Ważne natomiast, byśmy byli biali względem konkurencji i użytkowników.

      Odpisz
  27. Pawle, będzie jakaś zniżka dla tych co kupili TP 2.0? 🙂

    Odpisz
    • @Tomek,
      Jasne, że będzie – i to duuuża.
      W skrócie:
      1) Moi Klienci szkoleń z cyklu „Tajemnice…” dostaną standardowy już rabat.
      2) Ci, którzy kupili kiedyś Tajemnice Pozycjonera, dostaną jeszcze większy rabat – być może nawet dwukrotnie.
      Zatem możesz być pewien, że pieniądze w Twoim przypadku nie będą żadną przeszkodą we wzięciu udziału w TP3.

      Odpisz
      • No to super 🙂 W takim razie chętnie wezmę udział. Będzie coś odnośnie publikera, którego polecasz w TP 2.0? Bo teraz widzę, że linkowanie ma mniejsze znaczenie.

        Odpisz
        • @Tomek,
          Tak, linkowanie nieco straciło na wartości kosztem treści. Stąd nowa edycja szkolenia (a także z innych powodów).
          O Publikerze będzie niewiele, ponieważ obecnie polecam go tylko do podlinkowania dalszego zaplecza (jeśli ktoś je ma), czy dopalania wpisów z linkami. Własnych serwisów głównych nie warto obecnie linkować masowo. A już na pewno nie słabymi linkami.
          Będzie za to duuuużo na temat wyszukiwania miejsc na linki. Dobre linki. Zbudujemy na szkoleniu strategię, dzięki której będzie można zdobyć jakieś 1000 linków do strony. Możesz mi wierzyć, że te 1000 linków będzie lepsze od 100.000, jakie ma wiele serwisów.

          Odpisz
  28. Od pewnego czasu korzystam z zasad, które szczegółowo opisałeś. Efekty bardzo mnie zaskoczyły. Nie zamierzam zmieniać strategii, bo jest chyba najlepsza. Dodatkowym plusem pozycjonowania treścią jest to, że nie musimy płacić niemałych pieniędzy za pozycjonowanie. Firma, która zajmuje się pozycjonowaniem może spowodować, że znajdziemy się wysoko w wynikach wyszukiwania. Drugie oblicze takiego pozycjonowanie to możliwy filtr o czym napisał Piotrek Doktorek.

    Pozdrawiam,
    Jacek Pastuszko

    Odpisz
    • @Jacek,
      Widuję Cię Jacku „wszędzie” w sieci. Patrząc na Twoją strategię komentowania na blogach mam wrażenie, jak bym patrzył na siebie 😉 (w sensie podobnego działania).

      O współpracy z firmami seo planuję jeden z kolejnych wpisów, więc wgryziemy się niebawem w ten temat.

      Odpisz
  29. Bardzo dobry artykuł odnoszący się do aktualnej sytuacji w branży SEO. Wszystkie stronki firmowe powinny rozbudowywać się na większą ilość podstron i budować content. Po ostatnich zmianach algorytmu moja strona firmowa również ucierpiała i spadła z pierwszych pozycji chociaż nie dostała filtra. Pozycjonowałem ją bardzo spokojnie ale była po prostu za słaba od strony technicznej… Teraz tworzę nową stronę i czytam materiały od Ciebie Pawle. Mam nadzieje, że tym razem będzie lepiej 🙂

    Odpisz
    • @Jarek,
      Cieszę się, że sam doszedłeś do wniosku, że wysokie pozycje w G to szereg elementów – nie same backlinki. Daj znać, jak opublikujesz nową odsłonę serwisu.

      Odpisz
  30. Myślę, że nie ma kłopotu ze zrozumieniem tego, iż treść witryny obecnie jest najważniejsza, linkowanie wewnętrzne. W tym kierunku trzeba iść.
    Jednak backlinki. Jak je zdobywać ( follow ), na jakich stronach , czym się kierować przy decyzji czy na danej stronie umieścić, czy nie umieścić linka i nie mówię tu o bzdurnych płatnych katalogach czy preclach, bo te z definicji są skreślone, jakie warunki musi strona spełniać?
    Z tego co G. mówi to właściwie każdy link jest bebe. Płatny link zły, dasz produkt blogerce, która skomentuje to co dosttała – link zły, swl – wiadomo bez dyskusji zły, artykuły sponsorowane i wpisy gościnne – zło, reklama tekstowa – zła, linki z anchortekstami – właściwie też są złe.

    Więc co jest dobre? Jak dobry BL ma wyglądać?

    Odpisz
    • @Jarek,
      Zadałeś nieco za ogólne pytanie, z cyklu „jak żyć?”. Odpowiedź na nie to w zasadzie spory rozdział książki, albo cały moduł szkolenia.
      Pamiętajmy, że Google czepia się linków najczęściej wtedy, gdy widzi schematy. Gdy widzi chaos, wtedy wygląda to naturalnie. Zatem absolutnym kluczem jest dywersyfikacja – dosłownie w każdym elemencie. Wtedy możesz mieć i trochę linków ze słabszych katalogów, i trochę z precli, i sporo z komentarzy (nawet z blogów o innej tematyce), i z forów – i z wielu innych miejsc.

      Odpisz
      • Dobrze powiedziane, skoro to tyle informacji, a za darmo wiedzą też nie ma się co dzielić.
        Wobec tego proponuję Tobie taki webinar na Tajemnice Pozycjonera 3, na którym wytłumaczysz od podstaw wszystkim zainteresowanym na co zwracać uwagę przy doborze witryny przy umieszczaniu linka. Czy PR , TR i inne tam parametry, może wygląd i etc…
        Dywersyfikację akurat pojmuję, ale za mało szczegółów odnośnie doboru samej witryny i wyglądu linku, skoro za link w postaci anchora w treści można dostać filtr od BiG G.

        Odpisz
        • @Jarek,
          Postaram się na szkoleniu wytłumaczyć, jak linkować, by zminimalizować możliwość kary od Google.
          I nie demonizujmy: kary za pojedynczy link ze zoptymalizowanym anchorem są niezwykle rzadkie, o ile w ogóle występują (sam nigdy nie miałem, a wnioski wyciągane przez inne osoby nie koniecznie są trafne).

          Odpisz
  31. Bardzo fajny artykuł.
    Pomimo,że tylko w zasadzie 2 punkty to tylko te istotne. Zawartość i linki.
    Bardzo dobrze że zwróciłeś uwagę na to czy „frazy sprzedają”.

    Niewielu o tym pamięta i najważniejsza jest dla nich tylko pozycja, podobnie jak z megapikselami w aparatach – im więcej tym lepiej, ale jak się to ma do efektu końcowego czyli jakości zdjęcia.

    Znam wiele firm, które niemało wydają, aby być w top 1-10. I są i nie mają z tego nic prócz wyglądu i pustego ruchu. Nie mają sprzedaży,nie mają zapisów, nie mają kontaktów. Wskażnik odrzuceń ich stron na poziomie 90%.

    Dlatego właśnie tak ważna jest analiza wyników prócz bycia w TOP. O tym jednak Paweł pewnie napisze.
    Przy solidnej rozbudowie zawartości niejako z rozpędu trafimy na frazy które „będą sprzedawać” i to często lepiej niż te skrupulatnie przygotowywane.

    Przykładowo: strona http://naprasowanki.starcoating.pl zupełnie niepozycjonowana, ale ma sporo treści i jest na 6 pozycji na frazę „papier na koszulki” o której wcześniej zupełnie nie myślałem, a wejścia z niej dają świetną sprzedaż. Na jednej tylko podstronie wyłowiłem 3 takie frazy.
    Jednak jeśli nie będziesz analizować swoich poczynań nie zauważysz tego.

    Podsumowując – dużo wartościowej zawartości w serwisie i uważna analiza i ocena pod tym kątem oraz wsparcie rozsądnym i umiejętnym linkowaniem. To musi dać efekt.

    Odpisz
    • @Waldek,
      Dzięki za obszerny i ciekawy komentarz. Samo życie.

      PS
      Jeśli już teraz masz dobrą sprzedaż na serwisie, do którego dałeś link w komentarzu, to pomyśl tylko, co się stanie, gdy dopracujesz formatowanie oferty i ograniczysz ilość kolorów, wielkości i krojów czcionek. Skorzystaj, proszę, z tej porady. I daj znać, jak wzrosła sprzedaż.

      Odpisz
      • Po aktualizacji NS coś się rozjechało i faktycznie wygląda marnie. PM do raportu.

        Odpisz
        • @Waldek,
          Złota zasada: jak wszystko działa dobrze, a aktualizacja nic ważnego nie wnosi, to nie aktualizujemy skryptu, bazy danych, czy tam czegoś podobnego. Bo po co?

          Odpisz
  32. Moje doświadczenie potwierdza to o czym mówisz. Pozycjoner który zajmował się moją stroną, nawet nie poprosił o dostęp do cms czy ftp. Osiągnął świetne wyniki TOP1 samymi linkami. Jednak teraz na moją domenę nałożono filtr i prawdopodobnie będę musiał założyć drugi serwis pod nową domeną.
    Nauczka jest taka żeby nie polegać tylko na wynikach organicznych na sprzedażowe frazy. Trzeba mieć więcej źródeł pozyskiwania klientów.

    Właśnie optymalizuję treść serwisu. Czy ktoś jest mi wstanie wskazać jakieś źródła, które nauczą mnie pisać teksty. Nie umiem lać wody i zawsze zaczynam od punktów, które staram się „rozszerzyć” na siłę.

    Odpisz
    • @Piotrek,
      Nie mogę pojąć, jak można pozycjonować czyjś serwis bez choćby odrobiny optymalizacji. No ale i tacy seowcy bywają.

      Jeśli chodzi o zakładanie nowej domeny, to przemyśl to dobrze. Bo często o wiele lepiej wyjść z filtra i działać na obecnym serwisie, niż zaczynać od zera.

      „Czy ktoś jest mi wstanie wskazać jakieś źródła, które nauczą mnie pisać teksty.” – musisz poznać arkana copywritingu i seo-copywritingu. Polecam Ci nasze forum.ebiznesy.pl – pytaj, o co chcesz na Forum.

      „Nie umiem lać wody i zawsze zaczynam od punktów, które staram się „rozszerzyć” na siłę.” – słuszna droga: szkic i jego rozwinięcie.

      Odpisz
  33. Pamiętam jeszcze Twoje szkolenie Pozycjonowanie 2.0 – było jak na tamte czasy bardzo pomocne. Ale wszystko w tej branży bardzo szybko się zmienia i tak naprawdę musiałbyś robić aktualizację szkolenia co 2 – 3 miesiące żeby nadążyć za zmianami 🙂 Ale warto uchwycić główny trend zmian żeby nie zostać w tyle.

    Odpisz
    • @Andrzej,
      Nie mogę się z Tobą zgodzić. Czy wiesz, że moje sposoby na pozycjonowanie nie zmieniły się zbytnio przez ostatnie lata? Jasne, że mniej kataloguję i precluję i wyłączyłem automaty. Ale większość strategii pozostała bez zmian. Powiem Ci, że zmian algorytmu nawet nie zauważyłem u siebie. No, może nie do końca jest to prawdą, bo… zaliczałem wzrosty, czasami drastyczne. Ale nawet bardziej przez to, że konkurencja wypadała z gry, niż przez to, żebym jakoś bardzo szybował w górę sam z siebie.

      Tak naprawdę w kwestii optymalizacji niewiele się zmienia od lat – choć cały czas doskonalę warsztat, śledzę detale, obmyślam nowe tricki. A linkować dalej trzeba, tylko nieco rozsądniej. I tu także: od zawsze byłem za maksymalną dywersyfikacją linkowania. Niektórzy pozycjonerzy szydzili ze mnie mówiąc, że nie mam pojęcia o pozycjonowaniu. A dlaczego? Bo np. nie nawalałem setkami seo-katalogów i farm precli. Nigdy nie widziałem logiki w takim stwierdzeniach. Pomyślmy. Jest facet, który uwielbia analizować różne detale, trendy. Dużo czyta, działa w praktyce na swoich serwisach, serwisach klientów. Sam obmyśla nowe myki optymalizacyjne, ciekawe sposoby na mocne linki. OK. I taki facet równocześnie nie ma pojęcia, jak napisać lub zlecić synonimizowany artykuł z anchorami i zapłacić za wrzucenie go na farmę precli? Albo nie umie odpalić spamiarki forów?
      Hmm, a może jednak ten facet wie, co robi, i po prostu działa strategicznie? Bo jego biznes ma przetrwać lata, a nie miesiące. Wnioski pozostawiam do wyciągnięcia każdemu indywidualnie.

      Odpisz
  34. Cześć Paweł,

    i ten tekst i zapowiadany kurs spadają mi z nieba. Za 1,5 miesiąca startuje mój sklep, zaczęłam pisać firmowy blog (na którym odwiedzin jeszcze nie ma niestety). Wszystko robię sama, od podstaw, zajmując się każdym elementem i sprawą, jaką trzeba załatwić/wykonać/ogarnąć (urzędowe, informatyczne, marketingowe/konfiguracja sklepu i wszystkie inne) przy otwieraniu i prowadzeniu sklepu internetowego. Nie jest łatwo. I czas i konieczność nauki wielu rzeczy od podstaw wszystko wydłuża.

    Teraz przyszedł czas na mocniejsze zagłębienie się w temat o pozycjonowaniu. Na jednym z serwisów poprosiłam o polecenie rzetelnej firmy pozycjonującej, żeby nie spaść w rankingach za złe praktyki w pozycjonowaniu. Ktoś mi odpisał, że to zawsze jest ryzyko, bo to, co dzisiaj jest white, jutro może być black. Pokrywa się to z tym, co piszesz. Więc postanowiłam sama zająć się pozycjonowaniem tych dwóch moich stron. Dlatego każde Twoje słowo w artykule powyżej jest dla mnie niezwykle cenne.
    Nie mam nawet jeszcze słów kluczowych, ponieważ te, które są najbardziej kluczowe dla mojej strony, są bardzo drogie i jest ogromna konkurencja. Skorzystam więc na pewno z Twojej rady dotyczącej pozycjonowania treścią, a w tym linkowanie dłuższymi frazami.

    Zastanawiam się też, gdzie można umieszczać tę treść na stronie sklepu? Jakie mogą być dodatkowe podstrony w sklepie, które nie byłyby sztuczne, a dzięki którym mogłabym bardziej efektywnie pozycjonować treścią i jakoś wewnętrznie linkować. Na razie mam publikacje, czyli podstronę, na której będę pisać artykuły. Ale to wszystko. Reszta to zwykłe strony informacyjne o firmie, regulaminach, politykach itp. Myślałam o stronie zatytułowanej np. ciekawostki, ale czy to nie będzie sztuczne? Może lepiej skupić się w sklepie na jednej stronie z publikacjami, a resztę skupić na blogu, który rozbudować o jakieś ciekawe zakładki?

    Pytanie mam do Ciebie na razie dwa:
    1. Czy pozycjonowanie treścią w sklepie internetowym dotyczy również opisów produktów oraz opisów zdjęć tych produktów?
    2. Czy na blogu, zamiast umieszczenia pod wklejonymi zdjęciami anchoru „Źródło” (które odnosi się do strony, z której pochodzi dane zdjęcie) można wpisać inną treść np. frazę kilkuwyrazową (która oczywiście będzie tylko anchorem linku do źródła)? Czy to będzie element pozycjonowania treścią? I czy to nie będzie nierzetelną praktyką, bo jest jakaś zasada, że to musi być „źródło”, albo sam link bez anchoru?

    Przepraszam za przydługi komentarz, ale mam wiele pytań i ogromnie liczę na na to, że Twoje artykuły i kurs, pozwolą znaleźć mi na nie odpowiedzi. Wczoraj kupiłam polecaną przez Ciebie Biblię (czekam aż dotrze), ale z niecierpliwością czekam również na zapowiadany przez Ciebie kurs.

    Pozdrawiam serdecznie
    Magdalena

    Odpisz
    • @Magda,
      Gratuluję odważnej i śmiałej decyzji. Nie jest łatwo, a będzie jeszcze trudniej – nastaw się na ciężkie chwile. Jak mawia mój idol, Tad Witkowicz: „Nic nie było łatwo, wszystko było ciężko.”

      „Zastanawiam się też, gdzie można umieszczać tę treść na stronie sklepu?” – Podstawą są rozbudowane opisy produktów.

      „Jakie mogą być dodatkowe podstrony w sklepie, które nie byłyby sztuczne, a dzięki którym mogłabym bardziej efektywnie pozycjonować treścią i jakoś wewnętrznie linkować.” – Dokładnie tak, muszą być podstrony. Przykładowo:
      1) Zabudowany na sklepie blog. Uwaga: koniecznie jako katalog, czyli domenasklepu.pl/blog a nie w subdomenie blog.domenasklepu.pl
      2) Podstrony statyczne związane ze sklepem, jego funkcjonowaniem, sprzedażą i pomocą dla klientów („pomoc”, „jak kupować?”, „jak pakujemy towar?” i wiele innych. Oczywiście nie eksponuj ich, ale ukryj linki do nich w stopce.
      3) Artykuły poradnikowe (poza blogiem), omawiające zastosowanie oferowanych produktów, ich naprawę, konserwację itp. – co akurat pasuje do Twoich produktów.
      4) Rankingi, artykuły specjalistyczne (nawet naukowe), recenzje produktów… pomysłów jest wiele.

      „Myślałam o stronie zatytułowanej np. ciekawostki, ale czy to nie będzie sztuczne?” – świetny pomysł. Pamiętaj tylko zawsze o celu nadrzędnym sklepu, którym jest sprzedaż. Dlatego ukrywaj linki do takich podstron w rozbudowanej stopce (nie eksponuj ich np. w górnym menu, bo po co).

      „1. Czy pozycjonowanie treścią w sklepie internetowym dotyczy również opisów produktów oraz opisów zdjęć tych produktów?” – oczywiście.

      „2. Czy na blogu, zamiast umieszczenia pod wklejonymi zdjęciami anchoru „Źródło” (które odnosi się do strony, z której pochodzi dane zdjęcie) można wpisać inną treść np. frazę kilkuwyrazową (która oczywiście będzie tylko anchorem linku do źródła)? Czy to będzie element pozycjonowania treścią? I czy to nie będzie nierzetelną praktyką, bo jest jakaś zasada, że to musi być „źródło”, albo sam link bez anchoru?”
      Tutaj się pogubiłem 🙁
      Nie rozumiem, co chcesz osiągnąć i dlaczego chcesz linkować w tym miejscu na zewnątrz.

      Odpisz
      • Dzięki za tak rozbudowaną odpowiedź! 🙂 wszystkie uwagi postaram się zastosować.

        Co do końcówki: umieszczając jakieś zdjęcia na blogu (wnętrzarski), które nie są mojego autorstwa, muszę napisać, jakie jest ich źródło”. Tak mi się wydaje. I ja zawsze piszę pod takim zdjęciem „źródło” co jest anchorem linku, do strony z tym zdjęciem. Pomyślałam, żeby zamiast słowa „źródło” napisać np. wnętrze w stylu X, inspiracja aranżacji w stylu x, dodatki w stylu x, itp – byłyby to anchory, pod którymi kryłyby się linki do źródła tych zdjęć.

        Czy jest to dobry pomysł? Czy byłby to dodatkowy element układanki jaką jest pozycjonowanie treścią?

        serdecznie pozdrawiam
        Magda

        Odpisz
        • @Magda,
          „Czy jest to dobry pomysł? Czy byłby to dodatkowy element układanki jaką jest pozycjonowanie treścią?” – z linkowaniem na zewnątrz musisz uważać. Bo:
          1) tracisz część ruchu – ktoś kliknie w link i już go nie ma,
          2) ucieka Ci moc seo serwisu (PageRank) – właśnie przez linki wychodzące.

          Jasne, że trzeba szanować prawa autorskie. Ale nie musisz przecież dawać aktywnych linków – wystarczy podpis, prawda? Albo nałożony na zdjęcie, albo tekstem pod zdjęciem.

          Odpisz
          • Paweł dzięki za bezcenną radę. Zrobię porządek na blogu z tymi linkami – zamienię je na podpisy. Tutaj wyszła moja niewiedza i niezrozumienie. Wydawało mi się, że dzięki linkom na zewnątrz, mój serwis będzie bardziej wartościowy, ponieważ strona nie będzie martwa, tzn. nie będzie się kończyć, czyli będzie gdzieś dalej prowadzić (m.in. robota) I że to zwiększy pagerank. A tu taka niespodzianka. Jak widać kurs jest mi „potrzebny od zaraz” 🙂

            Pozdrawiam
            Magda – niekoniecznie Marylin i niekoniecznie Manson 😉

  35. Jak zwykle dobry artykuł Pawle… 😉
    Rzeczywiście treść odgrywa bardzo ważną rolę na blogu czy stronie. Ktoś kiedyś napisał: „content is king” i wiele w tym racji. Lepszy efekt ma wartościowa treść, z której czytelnik może coś wartościowego dla siebie wynieść niż text, w którym są same linki, anchory, itp. itd.
    Na wartościowego (w treści) bloga czy stronę czytelnicy będą częściej zaglądać i powracać, a nawet będą go cytować i linkować, co spowoduje naturalny traffic, który z pewnością zostanie zauważony przez Wielkie G.

    Odpisz
    • @Rafał,
      Masz oczywiście rację: podstawą jest wartościowa treść. Jednak strategia pozycjonowania treścią nie musi opierać się wyłącznie na wysokiej jakości treści. Nie każdy artykuł musimy pisać przez kilka godzin. Można część treści zlecić, część może pochodzić z forum, komentarzy pod wpisami, czy opinii klientów. Możliwości jest sporo, a wszystko zależy od nas samych.

      Odpisz
  36. Ciekawy artykuł, który chyba wpisuje się w mój aktualny dylemat „strategiczny”! Mój produkt jest niszowy, niezbyt tani ale ma specyficzne właściwości, które muszę uświadomić klientom i tak naprawdę dopiero „stworzyć rynek”. Mam sklep na popularnej platformie sklepowej, to w miarę tanie rozwiązanie które sprawia że nie muszę martwić się kwestiami technicznymi i bezpieczeństwem. Obawiam się jednak że narzucone ramy „sklepowe” (i samo to, że na pierwszy rzut oka widać, że to strona typowo sprzedażowa) nie pozwalają mi na przekazanie całego ważnego bagażu teoretycznego tak, żeby „kiełkował w umysłach czytelników”. Myślę o stworzeniem dodatkowej strony typowo informacyjnej, przesyconej treścią, która tylko nienachalnie linkowałaby do sklepu (dla tych już wstępnie zainteresowanych, a nie przypadkowych odwiedzających). Myślę nad pozycjonowaniem strony sprzedażowej na frazy ogólne i popularne (przez firmę seo), a przy stronie informacyjnej działać samemu, przede wszystkim POZYCJONOWAĆ TREŚCIĄ.

    I wreszcie mój konkretny komentarz, a właściwie pytanie związane z artykułem – lepiej dywersyfikować środki przekazu (strony) czy lepiej pozycjonować treścią stronę sprzedażową, bo przecież ostatecznie to właśnie o sprzedaż chodzi?

    Odpisz
    • Ja się tylko wetnę z opinią: bardzo ciekawy sklep! Gratulacje i powodzenia!

      Odpisz
    • @Kacper,
      Twoja strategia (firma seo + własna praca nad treścią) wydaje się dobra, choć oczywiście musi być spełnionych wiele warunków, aby się udało. Najważniejszy to ten, który nie zależy bezpośrednio od Ciebie, czyli praca firmy seo.

      „lepiej dywersyfikować środki przekazu (strony) czy lepiej pozycjonować treścią stronę sprzedażową, bo przecież ostatecznie to właśnie o sprzedaż chodzi?”
      Nie za bardzo zrozumiałem pytanie. Co masz dokładnie na myśli? Bo piszesz o tworzeniu wielu stron (popieram generalnie), ale równocześnie o pozycjonowaniu treścią strony sprzedażowej. Nie rozumiem, co to oznacza. Wyjaśnij.
      Tak, chodzi o sprzedaż, ale prowadzić może do niej mnóstwo dróg. Nie ma jednej rady dla wszystkich, jak zrobić to optymalnie.
      Ale doprecyzuj pytanie, to postaram się doradzić.

      Odpisz
      • Moje nieprecyzyjne pytanie dotyczyło wyboru między „pompowaniem treści” w stronę sprzedażową a w stronę informacyjną. Ale cały wątek i wszystkie komentarze już mi na to odpowiedziały (dzięki!) – pozycjonować treścią i tu i tu, starając się jedynie aby na obu stronach treść była jak najbardziej unikalna, urozmaicona i aktualna. Jak wiele osób tutaj obawiałem się że nie zdołam stworzyć wartościowej treści na dwie strony ale podałeś kilka pomysłów (znów: dzięki!) więc teraz czuję, że mogę stworzyć ich jeszcze kilka! 😀

        Wszystko jasne, więc pora zabrać się do pracy i pisać, pisać, pisać…

        Odpisz
  37. Paweł jak zwykle , perfekcyjnie przygotowany , merytoryczny i na czasie.
    Imponuję mi Twoja wiedza , aktualności w G.Perfect

    Odpisz
    • @ZC,
      Dzięki za miłe słowa. Staram się.

      Odpisz
  38. Dzięki za artykuł który potwierdził moje przypuszczenia o ważności treści. Jednak żyjemy w cywilizacji obrazkowej. Moja strona głównie zajmuje się nieruchomościami i co za tym idzie zawiera mnóstwo zdjęć. Czy zamieszczanymi zdjęciami można teraz jakoś dodatkowo pozycjonować?
    I takie pytanie zupełnie z innej beczki, zaznaczając że w pozycjonowaniu jestem zupełnym amatorem. Od pewnego momenty /około 6-7 miesięcy/ mam regularny spadek ilości zaindeksowanych przez G podstron – czym to może być spowodowane i jak wyfiltrować podstrony niezaindeksowane aby można je było do G zgłosić ręcznie? Czy to coś da?
    pozdrawiam

    Odpisz
    • @Marek,
      Co do zdjęć, to jest szereg zasad, jakie musisz stosować. Najważniejsze z nich to:
      – alt,
      – title,
      – nazwa pliku i adres url obrazka,
      – otoczenie zdjęcia tematycznym tekstem.
      Twój biznes można naprawdę skutecznie pozycjonować treścią. Jest sporo możliwości: od zabudowania bazy wiedzy w postaci merytorycznych artykułów, po odpowiednie (częściowo zautomatyzowane) opisy ofert. Szczególnie do tego drugiego punktu się przyłóż, bo jest absolutnie kluczowy. Wiem, że opisy częściowo są bardzo podobne do siebie. Cała zabawa polega na tym, by nie tylko przekonać potencjalnego klienta do zakupu, ale by każda oferta była unikalną, wartościową podstroną w oczach Google.
      Na szybko podpowiem Ci 3 techniki:
      1) Zbuduj absolutnie optymalne tytuły (title) podstron z ofertami; każdy wyraz ma znaczenie, a ich kolejność – także.
      2) Zadbaj o unikalną treść w każdym ogłoszeniu – choć kilkanaście zdań.
      3) Zbuduj mechanizm, który w sposób automatyczny lub półautomatyczny będzie budował pseudounikalną treść bazując na opisie nieruchomości (ilości pokoi, na którym jest piętrze itd.). Jest to trudne zadanie i wymaga zarówno kreatywności i wiedzy seo, jak i pracy webmastera / programisty. Ale efekty Cię zaskoczą i wynagrodzą Ci włożony czas i środki.

      Odpisz
  39. Czesc Pawle,
    jak zwykle super tresc, ktora pojawia sie w super dla mnie momencie. Wlasnie startuje z nowym blogiem i bede stosowac sie scisle do twoich wskazowek. Moim planem jest stworzenie video-bloga ale oczywiscie video w tym przypadku bedzie otoczone trescia. Jestem bardzo ciekawa jak metoda pozycjonowania poprzez tresc oraz kilka wartosciowych backlinkow, sprawdzi sie w praktyce. Przekonuje mnie twoje zdanie, ze ten sposob pozycjonowania przynosi „Ciągły wzrost ilości odwiedzin, zasięgu, rozpoznawalności marki i – najważniejsze – sprzedaży.” – Bomba! Z niecierpliwoscie bede oczekiwala nastepnych odcinkow w tej serii.

    Odpisz
    • @Iza,
      Cieszę się, że artykuł wpisuje się w Twoją rzeczywistość.
      Odnośnie video, to rozważ robienie transkryptów. Kiedyś była z tym masa roboty, bo trzeba było ze słuchu przepisywać. Dziś są programy do rozpoznawania mowy, które naprawdę dobrze sobie radzą (także z językiem polskim). Wystarczy drobna korekta i tekst gotowy do publikacji.
      I miałabyś wtedy zarówno film, jak i treść pod osoby, które wolą czytać niż oglądać, a także pod Google.

      Odpisz
  40. To, o czym piszesz zauważyłam w ciągu ostatnich kilku miesięcy w swoim sklepie internetowym. Na szczęście jeszcze wcześniej ktoś mi doradził firmowego bloga, na którym są obszerniejsze artykuły – i stamtąd linkuję dopiero do sklepu. I to pozycjonowanie treścią zaczyna się sprawdzać. Coraz więcej klientów trafia najpierw na bloga, dopiero potem na sklep.
    Bardzo więc możliwe, że pozycjonowanie będzie szło właśnie w tą stronę – więcej treści 🙂 Tylko dokąd nas to zaprowadzi?

    Odpisz
    • @Katja,
      Cieszę się, że masz efekty – gratulacje.

      „Tylko dokąd nas to zaprowadzi?” – czy masz na myśli oceany treści w sieci? Jeśli tak, to możesz spać spokojnie. Tutaj jest podobnie, jak z robieniem biznesu.
      Czasami w dyskusjach o biznesie pojawiają się głosy, że OK, ale jak by każdy prowadził własny biznes, to nie miał by kto pracować na etacie. Szkopuł w tym, że nigdy do tego nie dojdzie, bo tylko część każdego społeczeństwa nadaje się do prowadzenia własnej firmy i zatrudniania pracowników (wspominam o tym, by oddzielić typowe jednoosobowe samozatrudnienie z DG) i tylko część ma odwagę i siłę, by próbować swych sił.
      Z treścią jest podobnie: tylko wybrani będą agregatorami wartościowych treści. Nie ma się co martwić, że czeka nas zalew merytorycznej treści.

      Odpisz
  41. Tego się spodziewałem, że pozycjonowanie treścią, prędzej, czy później będzie decydujące dla pozycji strony w Google. Bardzo ciekawy i wnikliwy wpis na temat nowych aspektów pozycjonowania. Jak zawsze, tak i tu można zauważyć pełen profesjonalizm Pawła. Z niecierpliwością czekam na następne części. Pozdrawiam

    Odpisz
    • @Marek,
      To można już stwierdzić z całą stanowczością: pozycjonowanie treścią to teraźniejszość i przyszłość. Jednak to nie jedyny element seo-układanki: trzeba jeszcze zadbać o to, żeby ludzie sami chcieli do nas linkować. Wydaje się to kosmicznie trudne, jednak jest do zrobienia. Są dowody na to, że nawet zakład pogrzebowy może błyskotliwie i kreatywnie robić marketing i zbierać naturalne backlinki.

      Odpisz

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Uwaga: zasady rozsądnego komentowania.
1. Daruj sobie komentarze typu "Dobry wpis", "Gratulacje! link.pl" itp.
2. Komentuj tak, jakbyś chciał, aby u Ciebie komentowano.
3. Podawaj w formularzu Twój prawdziwy adres e-mail (jest bezpieczny!)
4. Link do Twojej strony WWW (w podpisie) pokaże się dopiero wtedy, gdy napiszesz 5-ty komentarz na ebiznesy.pl. Pamiętaj jednak, aby zawsze podawać ten sam adres mailowy (komentarze zliczane są właśnie po mailu).

Myśliciel
Czy lepiej używać „b” czy „strong” na stronach, z punktu widzenia SEO?

Sprawa wydaje się błaha. Jednak warto wszystko dopracowywać, dlatego przyjrzyjmy się temu zagadnieniu przez chwilę. Chodzi o wyróżnianie pojedynczych wyrazów, fraz, czy całych zdań na stronach internetowych. Jak wiesz, ma to znaczenie z punktu widzenia optymalizacji strony pod Google: wyróżniając w ten sposób coś na stronie wskazujesz, że jest to istotne. Do tegoż celu można […]

Zamknij