O czym myśli kobieta. Cz. #1 serii: 3 Etapy odkrywania własnej drogi w życiu kobiety

O czym myśli kobieta. Cz. #1 serii: 3 Etapy odkrywania własnej drogi w życiu kobiety

Jest to kolejny artykuł gościnny na ebiznesy.pl. Tym razem przedstawiam Ci nową autorkę: Sabinę Cieślar. Oto jej strona: onawbiznesie.pl. Sabina podzieli się z Tobą swoimi przemyśleniami odnośnie odkrywania własnej drogi życiowej. Choć artykuł skierowany jest głównie do kobiet, to najpewniej mężczyźni też znajdą coś dla siebie.
Polecam lekturę, Paweł Krzyworączka

„O czym myślą kobiety” to klasyczny temat budzący wiele kontrowersyjnych wypowiedzi.
Jeżeli wyszukasz w Google odpowiedzi na pytanie : „O czym myślą kobiety”, to otrzymasz prawie 17 mln wyników!
Gdyby mężczyźni wiedzieli, o czym myślimy, byłoby chyba o 50 % więcej rozwodów…
A może się mylę. Może dzięki tej wiedzy moglibyśmy zredukować ilość rozwodów, bo poziom zrozumienia znacznie uległby zmianie. Nikt do tej pory nie przeprowadził takiego badania, więc nie jestem w stanie odnieść się do przypuszczalnych wyników. Jeżeli znajdzie się jakaś para śmiałków, to chętnie posłucham ich opinii.

Życiowa podkowaJest jednak bardzo uniwersalna prawda, zarówno dla kobiety, jak i mężczyzny. Każdy człowiek, bez względu na to co myśli, ma jedyną i niepowtarzalną możliwość bycia kowalem własnego życia.
Od tego, jak dobrze je wykujemy zależy komfort naszego stąpania po planecie Ziemi.
Dzięki myślom, przełożonym w czyny, możesz wykuć dla siebie, cokolwiek zechcesz. To jest Twoja spersonalizowana podkowa.

A co się stanie, jeżeli ktoś zabierze nam podkowę? Jak zachowa się bez niej kobieta?

Przyzwyczaiła się do niej. Podkowa zapewniała jej bezpieczne podążanie każdego dnia. Wiedziała, że może na nią liczyć zawsze, bez względu na jakość drogi, czas podróży. Podkowa zawsze jest przy niej. Niezmiennie. Zaangażowała się w jej codzienne czyszczenie i pielęgnację, systematyczny serwis.

Nagle jej nie ma.
Gdzie jest moja podkowa?!
Jak ja teraz wyjdę bez niej z domu?

Właśnie tak ja się poczułam, gdy odkryłam, że to co robię w pracy, to dla mnie za mało. Jest na tym świecie coś innego, co powinnam robić. Takie miejsce, gdzie poczuję, że realizuję swoją pasję, gdzie podejmuję działania, po prostu żyję pełnią życia. Kiedy każda komórka mojego organizmu podąża w określonym kierunku. To głębokie przeświadczenie, że moje miejsce w życiu jest gdzieś… w innym miejscu, nie tu.

Od prawie 15 lat pracowałam w korporacjach, na stanowiskach menedżerskich, w departamencie sprzedaży.
Praca w dużych firmach ma swoje plusy:

  • dobra pensja plus system motywacyjny,
  • dodatkowe szerokie pakiety socjalne,
  • firmowe auto i inne gadżety dobrej klasy.

Wszystko jest poukładane, ma swoje miejsce.
Codziennie realizowałam nałożone zadania, codziennie sama nakładałam innym zadania.
Ale przede wszystkim pracowałam z ludźmi.
Praca z ludźmi to było coś, co było dla mnie najważniejsze.
Jak powiedziała Zofia Nałkowska:

„Największym urokiem świata jest urok drugiego człowieka.”

Praca w organizacjach potrafi również uzależniać. Sukces organizacji zależy od sukcesu jednostek. Aby jednostka miała sukces, musi się zaangażować. Im większe zaangażowanie, tym większy sukces. I koło się kręci. Systematycznie budujesz swój własny zamek, wyposażasz go w coraz nowsze meble, jest coraz trwalszy i dostojniejszy, wypełniony innymi ludźmi. Masz z nimi relacje, masz wpływ na ich rozwój, ich sukces. Jesteś uzależniona.

Są ludzie, którzy żyją w swoich zamkach przez całe życie. Zawsze będę podziwiała ich pracę. Sama wiem, jak wiele siebie trzeba oddać, aby zbudować taki zamek.

Są również ludzie, którzy pewnego dnia budzą się z silnymi emocjami w sobie. To uczucie prowadzi do przeświadczenia, że jest coś jeszcze. Coś, czego do tej pory nie doświadczyłam.
Kiedy jeździłam na liczne delegacje do Warszawy, przyśnił mi się pewien sen. Nocowałam w hotelu na Placu Konstytucji, a kto zna Warszawę ten wie, że to w samym centrum. Hotel otaczają jedne z najbardziej uczęszczanych ulic miasta. Na co dzień mieszkam w małej, cichej miejscowości, więc ta zmiana to jak przeniesienie się na inną planetę. Samochody poruszały się głośno i natarczywie całą noc. Byłam już tak zmęczona po całym dniu, że w półśnie pojawił się przed moimi oczami obraz:

…budzę się, a moje łóżko stoi na środku ulicy, pomiędzy pasami. Samochody jadą z szaloną prędkością z jednej strony w jednym kierunku, z drugiej strony w drugim kierunku. Utkwiłam. Nie mam możliwości zrobienia jakiegokolwiek ruchu, ale muszę coś zrobić, żeby się wyrwać z tego miejsca. Jestem bezradna. Mam świadomość, że wykonanie jakiegoś ruchu, działanie jest konieczne do zmiany tej niekorzystnej dla mnie sytuacji, ale jednocześnie przerażały mnie pędzące w różnych kierunkach samochody.

Autostrada życia

Tak właśnie czułam się w mojej pracy

Który kierunek wybrać? A może pozostać pomiędzy pasami, na zawsze w swoim pięknym zamku?
Funkcjonować w warunkach, które znam, które są dla mnie bezpieczne, bo wiem, czego się po nich spodziewać?
Czy wybrać inną drogę?

Kobieta w takich warunkach może tkwić latami. Może nawet nigdy nie przekroczyć granicy, nie sięgnąć po jakiekolwiek rozwiązanie swojej sytuacji. Zna przecież swoje łóżko, może się na nim wyspać pomimo hałasu, do którego po latach przywykła. Podjęcie działań może być dla niej bardzo trudne.
Dlaczego?
Odpowiem na to pytanie pokrętnie: Kobieta, kiedy myśli o sobie, myśli również przez pryzmat innych.
Wszystko, co ja osiągnęłam – osiągnęłam dzięki innym:

  • spotkałam odpowiednie osoby, które były bardzo wartościowe i pracowało nam się efektywnie,
  • spotkałam odpowiednich szefów, którzy pomogli mi osiągnąć sukces w każdej instytucji, w której pracowałam,
  • zawsze miałam wsparcie mojej rodziny, która pomogła mi w zdrowym funkcjonowaniu,
  • zawsze miałam przyjaciół, którzy byli, kiedy trzeba było.

Co ja sama osiągnęłam?

To samoistna pułapka, w którą wpadają kobiety. Ja sama również w nią wpadłam.

Pułapka ma na imię: BRAK WIARY W SWOJE UMIEJĘTNOŚCI

„Zostałam menedżerem poprzez oszustwo!”
„Tak! Jestem oszustem! W końcu przyjdzie ktoś i obwieści to całemu światu!”
Zaczęłam uciekać przed własnym cieniem. Strach ogarnął mnie całą. Bałam się podjąć jakiekolwiek działanie. Przecież jestem oszustem!

Jak zachowałby się mężczyzna na moim miejscu? Uznałby, że uzyskał sukces dzięki swojej ciężkiej pracy. Uznałby, że ma ogromną wiedzę i doświadczenie. Uznałby, że Jego umiejętności sprawiły, że znalazł się w tym miejscu. Jest przecież zwycięzcą! Już mali chłopcy wychowywani są na zwycięzców. Sama mam dwóch synów i chcę, aby byli zwycięzcami. Nie ma nic złego w takim wychowaniu, tylko dlaczego nie wychowujemy tak dziewczynek?

Kobiety od dziecka wyrastają w przeświadczeniu, że ich rola w życiu jest bardziej społeczna, związana z innymi ludźmi. Dziewczynki dostają od swoich rodziców lalkę i bawią się w dom, albo sprzedają w sklepie. Ja też tak się bawiłam. Jak więc mam się zachować, kiedy bezsprzecznie osiągnęłam sukces w pracy? Nie przywykłam do takich sytuacji. Nie wyrosłam w środowisku takich sytuacji. Stąd też kobiety zwykle nie potrafią ocenić własnej wartości. Nie potrafią docenić własnych wartości.

Czasami

Człowiek musi przejść przez różne etapy, zanim wypełni swe przeznaczenie.
(Paulo Coelho, „Piąta góra”).

I ja musiałam przejść przez ten etap zanim zrozumiałam w jakim kierunku chce podążać.

Kiedy dotarłam już do dna swojej męki, miałam już tylko jedna drogę – drogę w górę. Wtedy wpadłam na książkę Spencera Johnsona p.t. „Kto zabrał mój ser”. Bardzo to krótka, ale treściwa lektura, bajka o losach dwóch myszy i dwóch ludzi, którzy pewnego dnia zastają nową rzeczywistość. Ta wspaniała historia pozwoliła mi uświadomić sobie, że od dawna nie jestem już w mojej strefie komfortu.

Strefa własnego komfortu jest w życiu cenna, ale okropna z niej cholera!

Dopiero kiedy zrobimy pierwszy krok poza jej ramy, zaczynamy to dostrzegać.

Cała nasza rzeczywistość zaczyna nabierać innych barw. Zaczyna mieć inny sens. Podejmowanie działań, nawet bardzo ryzykownych może przynieść „kupę” satysfakcji. Kiedy uruchamiasz kreatywność, kiedy masz różne pomysły, bardziej lub mniej realne, to są to Twoje pomysły! Co więcej, wierzysz całym ciałem, że mają jedyny w swoim rodzaju kształt, nadają sens Twojemu życiu. Wszystko staje się jasne i klarowne.

Masz PASJĘ!!!

Ta pasja stanowi cel Twojego życia.

Odnalazłam cel i sens swojego życia: chcę pomagać innym kobietom w walce z ich cholerami. Kobiety mają tak wiele talentów, tak wiele umiejętności. Niech cały świat się o tym przekona! Niech same kobiety się o tym przekonają!

Niesamowitym przykładem siły woli jest Justyna Kowalczyk, która po biegu w Soczi, po zmaganiach z własnym bólem związanym ze złamaną stopą, powiedziała w wywiadzie: „Albo wygram, albo zdechnę!

I to przesłanie chciałabym dziś przekazać wszystkim kobietom.
Już niebawem druga część artykułu pod tytułem: „Zasady efektywnego budowania CELU w biznesie.”

Sabina Cieślar
ONAwBiznesie.pl

47 komentarzy

  1. Często jest tak że oczekujemy czegoś nadzwyczajnego a tu okazuje się że wystarczy robić a nie zastanawiać się czy dobrze robimy, bo od samego myślenia żaden biznes nie powstał

    Odpisz
  2. Marto nie zgodzę się z Tobą co do stwierdzenia, że artykuł nie jest dla kobiet 30 letnich. Sama taką jestem i do mnie on trafia. Historia Sabiny jest po części podobna do mojej. Sama pracowałam w korporacji, a teraz poszukuję swojej nowej drogi, właśnie w ebiznesie. Nie ograniczałabym tez roli mężczyzn tylko do zarabiania pieniędzy. Myślę, że nawzajem jesteśmy w stanie świetnie się uzupełniać.

    Odpisz
  3. Podzielam pogląd, że warto, a nawet trzeba się rozwijać. Pasja jest jednym z najważniejszych czynników w naszym życiu i tym powinien kierować się każdy poszukujący pracy bądź tworzący swój biznes

    Odpisz
  4. Droga Sabino i wszyscy komentatorzy,
    myślę, że wszyscy powinniśmy się zgodzić co do jednej rzeczy – najpierw każdy z nas jest człowiekiem, a dopiero potem kobietą i mężczyzną. Tak stworzył nas Pan Bóg i nie ma tu dyskusji. Odwieczna dyskusja trwa na temat roli kobiety i mężczyzny, czy są to role przyrodzone, czy narzucone przez kulturę i wychowanie. Przyrodzoną rolą jest to, że to kobieta rodzi dziecko, a mężczyzna przynosił jedzenie do jaskini z tego prostego powodu, że był i jest silniejszy fizycznie, więc to on się narażał na bezpośrednie niebezpieczeństwo. To są sprawy podstawowe, które nie podlegają dyskusji. To, o czym warto podyskutować, to to, do kogo jest zwrócony ten wpis i Twoja strona, Sabino. Wydaje mi się, bez urazy, że to wypominam, że jesteś kobietą dojrzałą, ok. 40-ki (podobnie jak ja:), masz szczęśliwą rodzinę i stabilną sytuację życiową. Dlatego myślę, że piszesz z pozycji człowieka już ukształtowanego, świadomego siebie i swoich pragnień, który już coś osiągnął i przeżył. Nie sądzę, aby to trafiło do kobiet 20- 30-letnich, które dopiero poszukują swojej drogi, często działają pod wpływem emocji lub porywu serca. To nie jest krytyka pod Twoim adresem, raczej próba analizy. Inne są pragnienia kobiety 20-letniej, a inne 40-letniej. To też nic złego, tacy jesteśmy. Zastanawiam się tylko, czy przeciwstawianie sobie kobiety i mężczyzny, że tutaj jest nas więcej, a tu mniej, nie jest powrotem do czasów jaskiniowych i próbą niepotrzebnej konfrontacji. Kobieta może się realizować na wielu polach, bardziej niż mężczyzna, którego rola jest dosyć ograniczona (tzn. do zarabiania pieniędzy:). Myślę też, że jeśli kobiety zechcą, to zdominują także biznes internetowy, ale co wtedy robiliby mężczyźni?:)))
    Pozdrawiam – Marta Sieciechowicz

    Odpisz
    • Marto,
      spotkałam na swojej drodze wiele młodych i mądrych ludzi. Ja wierzę, że nowe pokolenie chce coś osiągnąć w życiu i się rozwijać. Od kogo mają się uczyć Ci młodzi ludzie, jak nie od nas,…odrobinę starszych? Od tych, co już coś w życiu osiągnęli? Dzięki tej nauce mogą uniknąć naszych błędów. Jeżeli tylko będą chcieć 🙂

      Odpisz
    • Pani Marto,
      pozwolę sobie odwołać się do tego pojawiającego się wszędzie i codziennie stwierdzenia o roli mężczyzny jako dostarczyciela mięsa do jaskini.
      Cieszę się, że ta rola jest dla pani tak niepodważalna, bowiem oznacza, że ma pani szczęście obcować własnie z takimi mężczyznami- dostarczycielami. Moje obserwacje już nie są tak jednoznaczne… Co więcej, skoro już nawiązujemy do dawnych czasów, przeczytanie opowiadań choćby z zakresu lektur szkoły podstawowej o świecie sprzed 100-200 lat też wiele mówi o tym, że ci łowcy często lepiej radzili sobie w szynku, niż jako dostarczyciele pożywienia do-już- chaty. Kobieta była bezradna, mogła się nająć do kopania ziemniaków albo darcia pierza za miskę strawy. Te czasy jaskiń i chat krytych strzechą mamy za sobą, ale kobiety nadal mentalnie bywają bezradne. Przyczyna tego wszystkiego jest właściwie jedna. Gdy 12-latka oświadcza, ze chciałaby być dziennikarką, spotykają ją następujące 3 reakcje: 1. wybuch śmiechu cioci ; 2. pogłaskanie po główce i pytanie: naprawdę?” okraszone protekcjonalnym uśmieszkiem tatusia 3. odpowiedź mamusi: „ty się do tego nie nadajesz, jesteś za nerwowa”. 12-latka dochodzi do wniosku, że szkoda, bo pisze najlepiej w szkole, bo chciałaby pisać, bo lubi obserwować świat, ale jak widać jest za słaba… Marzy o tym jeszcze przez parę lat, ale już nawet nikomu o tym nie mówi, bo po drodze dowiaduje się jeszcze, że to i tamto też nie dla niej, więc pójdzie na ekonomię i zostanie referentką od czegoś-tam… To dobra praca dla kobiety, bo mało angażująca i ma się czas dla rodziny. Hmmmm… tylko co w nim robić, skoro pensja wystarcza na jedzenie i buty za 99,99 ,a domowy „łowca” zarabia na raty za samochód i czynsz. Wiem, wiem- można w tym czasie usmażyć placki, iść z dziećmi do parku nakarmić kaczki albo poczytać, biblię na przykład. Jednak są ludzie ( w sensie kobiety), którzy chcieliby czegoś więcej ( wiem oczywiście, że dla kogoś może to oznaczać fanaberie, babskie do tego :))) ). No, ale są takie kobiety- nic Pani nie poradzi 😉 – i żeby te chęci móc zrealizować, trzeba mieć za co, a żeby mieć za co, to trzeba mieć normalne poczucie własnej wartości, bo to, jak nic innego wpływa na możliwości zarobkowe- nawet gdy skończyło się tylko zawodówkę.
      Aby jednak je mieć, nie można od rana do wieczora być bombardowaną tekstami o myśliwym i siedzeniu w domu, nie można być „gaszoną” przy okazji każdej wypowiedzi, która wskazuje na inne zdanie albo- o zgrozo ;)- samodzielność.
      Mam 7-letnią córkę. W przedszkolu i zerówce nieustannie mówiła o tym, że chłopcy zwracają jej uwagę, że jakaś zabawka albo zabawa nie jest dla dziewczyn. Albo pytała, czy to nie jest śmieszne, ze ona lubi coś, co zdaniem kolegów jest tylko dla kolegów. Ciekawe, skąd oni czerpali wzory takich zachowań? Nauczyliśmy ją sensownej argumentacji. W I klasie koledzy córkę lubią i SZANUJĄ. Bo ona wie, na co ją stać i ma szacunek do siebie, to się wyczuwa. W Polsce cała masa kobiet czuje się nikim właśnie z powodu tego, ze im wmawiano od dziecka, że tak naprawdę są słabymi głuptaskami, których główna przyszła rola to opieka nad dziećmi. Rola matki to niesamowicie wazna rola, sama poswięcam jej mase uwagi, co widać w tym poście, natomiast nie może być jedyną,bo… to bez sensu. Jaki może być sens życia polegającego na opiece nad 1-2 dzieci i zajmowaniem się „domem” o powierzchni 40-70 m.kw. z budżetem 2000-4000? Taki jest polski standard i polscy „łowczy” nie są póki co w stanie zapewnić lepszego… Wyraznie jednak stopa życiowa rodzin, w których kobieta pracuje na dobrym stanowisku, jest wyższa, niż w tych, gdy zajmuje się tylko rodziną, zaprzeczy Pani? W szkole obserwuję „pełnoetatowe” mamy i naprawdę niezmiernie często sprawiają wrażenie neurotyczek, kobiet z różnymi lękami- moim zdaniem już na pierwszy rzut oka są po prostu mniej pewne swoje wartości, a o kwestiach związanych z wyśmianym tu w paru miejscach ubiorem to nawet nie wspomnę… Widać w każdym razie, że nie każdy łowczy potrafi zarobić na coś więcej, niż właśnie micha ;).

      „Zastanawiam się tylko, czy przeciwstawianie sobie kobiety i mężczyzny, że tutaj jest nas więcej, a tu mniej, nie jest powrotem do czasów jaskiniowych i próbą niepotrzebnej konfrontacji. Kobieta może się realizować na wielu polach, bardziej niż mężczyzna, którego rola jest dosyć ograniczona (tzn. do zarabiania pieniędzy:).”
      Ta część wypowiedzi jest dla mnie wręcz …kuriozalna. Naprawdę. Nigdy nie przeczytałam u Sabiny ani jednego zdania, które konfrontowałoby kobiety i mężczyzn. Wręcz przeciwnie- uzmysławia kobietom pewne rzeczy w bardzo delikatny sposób, podpierając się faktami. Robi to z pozycji kobiety wierzącej w siebie, ale mającej dobre relacje z mężczyznami, znającej ich. Pokazywanie kobietom, że „mogą” w żadnym wypadku nie jest powrotem do czasów jaskiniowych ( na litość boską, poproszę miłośników opartej o historię socjologio-psychologii 😉 o jakiś nowy schemat do eksploatowania, ten jest już nudny jak flaki z olejem :)))), bowiem wtedy ludzie nie prowadzili takich rozważań, życie było krótkie i polegało na fizycznym przetrwaniu jeszcze jednego dnia, a na antagonizmy (płciowe) nie było czasu. Mam (chyba uprawnione, biorąc pod uwagę ustalenia nauki?), przekonanie, ze jednak współczesny człowiek ma szersze możliwości analizowania i wyciągania wniosków, niż jaskiniowiec, a Flinstonowie to jednak tylko bohaterowie śmiesznej kreskówki. Dzisiejszy świat kultury zachodniej wymaga zupełnie innego podejścia, jeżeli ludzie mają być szczęśliwi, ale wyraźnie jest tak, że sporą część osób wizje zmian mocno stresują, przyprawiają o złość.
      Co do tego, jak to kobieta może się realizować na wielu polach, w przeciwieństwie do biednego mężczyzny ograniczonego do roli dostarczyciela pieniędzy… Tak. Może nawiązywać głębokie relacje z bliskimi, ale to może robić również wykonując satysfakcjonującą pracę, czego kilka dowodów znam. A gdy nie ma swoich wysokich dochodów, to w 95% przypadków jej „rozwój” może głównie polegać na umiejętności oceny, jaki rodzaj mikrofibry jest lepszy do polerowania okien. Może jeszcze czasem chodzi na fitness do jakiegoś taniego klubu albo za darmo uczy się języka w sieci. Może jeszcze zapisać się do biblioteki, albo kupić raz w miesiącu książkę za 30 zł. To by było na tyle. Natomiast znam wielu panów, którzy po pracy robią to, na co mają ochotę: jak lubi leżeć na kanapie i pić piwo, to tak robi i w nosie ma wieszanie prania czy obiad dla dzieci, jak ma ochotę pograć na komputerze, to nie obchodzi go sprzątanie łazienki, jak gra w golfa, to wróci o 22 i całą resztę ma w poważaniu. To zna prawie każda kobieta w tym kraju- niezależnie od statusu materialnego i społecznego. Jak nie ze swojego domu, to z domu siostry czy koleżanki. Tylko, że te, które dobrze zarabiają, mogą to zlekceważyć i np. opłacić pomoc, aby móc z dziećmi wartościowo spędzić czas, a te, które uważają, ze do niczego się nie nadają, wynajmują sie właśnie jako ta pomoc. To jest logiczne do bólu, ale cały czas są u nas ludzie, którzy starają się zaklinać rzeczywistość i próbując nam wmawiać, że ideał życia to rodzina: tatuś, mamusia w domu i dzieci. Dla wielu osób to rzeczywiscie ideał, ale taki bardziej w sferze marzeń i snów- w realu taki układ sprawdza się u najwyżej 10% rodzin, bo taki procent mężczyzn potrafi samodzielnie utrzymać rodzinę na przyzwoitym poziomie. I to też do czasu, bo jak pokazuje życie, panowie z wyższym statusem materialnym dość często zakochują się w pewnym wieku w kimś nowym i będącym drugą połówką jabłka ;). To już inny temat, choć właściwie…
      Blog Pani Sabiny jest wartościowy, bo przypominania polskim kobietom, że są w stanie zapanować nad swoim życiem ( tak, tak- zapanować, bo wiele Polek to osoby zalęknione, niestety, i wcale nie wynika to z ich rzekomej natury czy innej delikatności, po prostu zostały wychowane na ofiary) nigdy za dużo.
      WYPOWIEDZI TAKIE, JAK PANI, ROBIĄ natomiast KOBIETOM WIELE KRZYWDY, a w szczególności własnie tym młodym, które jeszcze „życia nie znają”… Bo leniuchom dadzą usprawiedliwienie, aby nie podejmować żadnego większego wysiłku w celu zapewnienia sobie przyszłości, „z miłości” zaprzepaszczą swoje szanse na rozwój, z czasem popadną w letarg/depresję i naprawdę trudno jest zmienić wtedy swój los, nierzadko dramatyczny. A kobietom, które z racji typowego polskiego wychowania są niepewne siebie, boją się zawalczyć o siebie, jeszcze dodatkowo odbiera wiarę w powodzenie tego, o czym marzą, a wymaga siły. Nigdy nie mogę pojąć, dlaczego kobiety piszą takie rzeczy, bo na pewno prezentowanie takich przekonań innym kobietom nie służy. Przyjmowanie postawy osoby „równej inaczej”, z wręcz pobłażliwym traktowaniem samej siebie jako kobiety, jest fatalnym wzorcem dla innych, słabszych, młodszych kobiet.

      Odpisz
      • Pani Agnieszko, dziękuję za tę wypowiedź. Doceniam OGROM Pani zaangażowania. Uważam, że powinno się głośno mówić o restauracji kobiety we współczesnym świecie. Skoro świat się zmienia, niech się zmieniają również światopoglądy. Misja Sabiny, którą powoli, lecz skutecznie obraca Ona w czyn, ma sens, w który głęboko wierzę. Wierze w to nie tylko, jako Jej mąż ale również jako facet.

        @Krzywy: Pawle, swoją drogą, gdybyś kiedyś chciał stworzyć kontrartykuł pt. „Jak komentować na blogu”, masz powyżej idealny przykład 🙂

        Odpisz
      • Pani Agnieszko,
        w rzeczy samej! nie konfrontuję kobiety i mężczyzny i nie odwołuje się do czasów jaskiniowych. Moim celem jest wsparcie kobiet w ich wierze w swoje możliwości. Sama jestem przykładem tego jak skutecznie można realizować swoje marzenia i mieć kochająca się rodzinę.
        Żyjemy tu i teraz i mamy tylko jedno życie, które przeżyjemy tak jak my same będziemy chciały.
        Bez względu na to co to oznacza. Każdy ma inne marzenia.
        Dzielmy się naszymi doświadczeniami z młodymi od pierwszych chwil ich życia w dzisiejszych czasach zabiegania. Kto z nich będzie chciał- to skorzysta.
        Ja się dzielę! Bierzcie 🙂 Ale nikogo do tego nie zmuszam.

        Odpisz
      • Agnieszko,
        głęboko zapadł mi Twój komentarz i ciągle o nim myślę. Zawarłaś w swojej wypowiedzi tak wiele prawd- prostych i normalnych. Normalnych dla takich ludzi jak my- którzy cenią wartość innego człowieka ale i swoją. Dziękuję. Oto kilka z nich dla mnie najważniejszych.
        1. Dzieci w dzisiejszych czasach nadal są pojone stereotypami, wrzucane do worka wolno dziewczynce/ nie wolno, wolno chłopcowi/nie wolno.
        Kiedy kupiłam mojemu synowi lalkę, to niektórzy z osób odwiedzających nasz dom pytali: A czyja to lalka? Zostawiła jakaś dziewczynka? Odpowiadałam: Nie. To lalka naszego syna. i tu pojawiał się uśmiech na twarzy gościa, właśnie taki o jakim opowiadasz. Co złego w tym, że mój syn ma lalkę? Do dziś jest jego ulubiona zabawką. Kładzie ją spać i pilnuje, żebyśmy byli cicho, bo Giga (tak ją nazywa) śpi. Ja wierzę, że Giga pomoże Mu w odpowiednim czasie być czułym tatą.
        3. Stereotypy zabijają nasze marzenia i poczucie wartości. Bardzo trudno jest się od nich odciąć jako dorosła osoba. Przez co kobiety często po prostu odpuszczają w zderzeniu z oporem otaczających osób…
        4. Kobiety maja prawo wybierać taka prace jaka jest dla nich interesująca bez względu na reakcję tej części społeczeństwa, która nie rozumie jej praw. Wierzę w to! Nawet jeżeli będę musiała o tym krzyczeć, żeby zagłuszyć osoby nie dające nam szans na rynku pracy. Nie raz już musiałam o to walczyć wśród moich kolegów.
        5. Rodzina w której kobieta realizuje się zawodowo jest znacznie szczęśliwsza, nie tylko z powodów finansowych, ale i dlatego, że mama jest szczęśliwą osobą.
        6. Kobiety niestety same się sabotują, wypowiadając się w sposób ujmujący kobietę jako osobę zdolną tylko do zajmowania się domem.
        6. Zapomnijmy wreszcie o czasach jaskiniowych. AMEN
        Powodzenia dla Ciebie i dla Twojej zdrowo wychowywanej córki:-)

        Odpisz
  5. Artykuł może ważny dla kobiey ktore dotąd nie myślały – zaczną myśleć . Pokazuje że można zmienić wszystko jeśli się chce . I tu jest kłamstwo . Jedne mogą , bo mają wsparcie męża drugie nie mogą , bo wsparcia nie mają . Zmieniać trzeba sposób wychowywania dzieci . Skończyć z lalkami dla dziewczynek i samochodami dla chłopców . Niech nie tylko dziewczynki pomagają w kuchni , a chlopcy pomagają myć samochód . Niech dzieci uczą sie w rodzinie i tego i tego .
    Mam jeszcze drugą uwagę do artykułu . Nie każdy człowiek ( kobieta i mężczyzna ) chce robić karierę w biznesie . Każdy człowiek powinien mieć prawo do pracy zawodowej , realizacji zainteresowań i czasu dla siebie . Mężczyzna który chce mieć w domu potulną i słodką żoneczkę jest po prostu glupi, ale głupim też wolno być . Jest wolność .

    Odpisz
    • Ape,
      są dwie płaszczyzny o których piszesz:
      Pierwsza, w której całkowicie się z Tobą zgadzam. Każdy człowiek ma prawo do swojego sposobu myślenia bez względu na to czy my się z tym zgadzamy czy nie. Każdy człowiek powinien wybierać swoją drogę na życie. Zaczynać należy już od wychowania dzieci na równych prawach.

      Druga, z którą się nie zgadzam. Nie uważam za kłamstwo tezy, że można zmienić wszystko jeżeli się chce. Każdy człowiek ma wolną wolę i prawo do robienia tego, co chce.
      Faktem jest, że wielkim wsparciem dla kobiety jest mężczyzna. Jak i dla mężczyzny kobieta. Wspólne zaangażowanie w dom tylko wzbogaca nas nawzajem. Jeżeli jakiś mężczyzna tego nie rozumie, zawsze można Go zmienić :-). Przynajmniej spróbować trzeba.
      O problemie kobiet należy mówić głośno, wtedy kolejne osoby będą słyszeć (zarówno mężczyźni jak i my kobiety). Nawet kamień pod naporem wody zmienia swój kształt. Każde pokolenie wnosi coś nowego i pokonuje nowe bariery. Taki mamy obowiązek wobec młodszego pokolenia.

      Spójrz na sam fakt, iż artykuł ukazał się na męskiej stronie. Więcej wiary.

      Odpisz
      • O nie Sabino. Tylko nie zmieniać mężczyzn. Jeżeli chcesz coś mądrego przekazać młodym kobieton, to nigdy nie „zmianę mężczyzny”. (chyba, że na inny model) 🙂
        Zmieniać możemy siebie, nigdy drugiego człowieka. Już od zarania dziejów, nasze babki, matki uczyły nas, że nasz wybrany zmieni się po ślubie i każda kobieta przejechała się na takim przekonaniu.
        Bez względu na to, w jakim aspekcie coś przekazujesz, nigdy nie nieś przekazu „można Go zmienić”.
        To samo zresztą odnosi się do mężczyzn próbujących zmieniać „swoje” kobiety.

        Odpisz
        • No to sprzedam mój przepis jak zmienić niewygodne zachowania:
          Po pierwsze: osoba której zachowanie chcemy zmienić musi wiedzieć, że coś chcemy zmienić.
          Często kobiety (mężczyźni) mają pretensje do partnera nie mówiąc im jakie zachowanie jest dla nich niewygodne
          Po drugie: to co chcemy zmienić, ma mieć jakąś ważność. Trzeba z listy rzeczy do zmiany wyselekcjonować mało znaczące plewa i wybrać to, co naprawdę ma wartość. Ja nie zwracam uwagi na brudne skarpety pod stołem w salonie, bo jest to dla mnie na końcu w hierarchii ważności. Za dużo rzeczy do zmiany pogarsza tylko poczucie ważności osoby, której zachowania chcemy zmienić. Jak może się czuć osoba, która na każdym kroku jest bombardowana tym, że coś robi nie tak?
          Po trzecie: warto wskazać jakie zachowanie jest pożądane. Osoba, której zachowanie chcemy zmienić nie wie jakim zachowaniem powinna zastąpić to, do którego jest przyzwyczajona. Zaczyna zachowywać się w skorygowany sposób, który nadal nas nie satysfakcjonuje. Zaczynamy narzekać, a partner ma uzasadnione pretensje, że nie doceniamy tego, że zmienił zachowanie.
          Po czwarte i najważniejsze: osoba, której zachowanie jest dla nas niewygodne powinna CHCIEĆ je zmienić. A może chcieć tylko wtedy, gdy osoba prosząca o zmianę zachowania jest dla niej WAŻNA.
          Teza, że mężczyzn nie zmienisz głoszona przez stare pokolenia otwiera tylko drzwi i daje pretekst ludziom, aby nie zmieniać swoich zachowań, pomimo, że ranią bliskich.
          Dlaczego nasze babcie uważały, że kobieta musi wiele znieść w imię rodziny? Nawet przemoc fizyczną. Nie może odejść i zmienić „modelu” na inny. Jaka to niesamowita siła kobiet powoduje, że mogą zmieniać swoje zachowania a mężczyźni nie?
          Sama zmieniłam wiele zachowań w imię miłości do mojego wspaniałego męża.
          Mój mąż zmienił wiele zachowań w imię miłości dla mnie.
          Mój brat – w młodości totalny łobuz stał się cudownym mężem pod wpływem swojej żony. Stał się nim jeszcze przed małżeństwem. I tu się z Tobą zgadzam- małżeństwo to nie jest cudowny lek na brak porozumienia.
          Grunt do efektywna komunikacja.
          Po piąte: ROZMAWIAĆ, ROZMAWIAĆ, ROZMAWIAĆ.

          Odpisz
  6. Bardzo podoba mi się artykuł, napisany lekko, a ujęte jest w nim tak dużo prawdy o nas kobietach. Myślę, że przeświadczenie o tym, że jesteśmy mniej zdolne i sukces nie jest na pewno wynikiem naszej ciężkiej pracy jest wynikiem socjalizacji, wciąż gdzieś istniejącego patriarchatu – męskiej dominacji. Tak trudno uwierzyć mi w to też, że potrafię być lepszym pracownikiem, stać mnie na rozwijanie własnych pasji – jeszcze długa droga przede mną, ale my kobiety mamy to czego mężczyźnie brakuje – empatię i intuicję 😉

    Odpisz
    • Gabrielo,
      przeprowadziłam ostatnio ankietę na temat cech wyróżniających kobiety w pracy i oprócz empatii i intuicji wyznaczanej jako główna cecha, mamy: dobrą organizację czasu, podzielną uwagę, odporność psychiczną, konsekwencję i systematyczność.
      Zapytałam również o cechy przeszkadzające w pracy i tu znalazły się: mniejsza dyspozycyjność, brak wiary w siebie, uległość.
      Pomyśl co będziemy mogły, kiedy uwierzymy w siebie?

      Odpisz
  7. Sabino co sprzedajesz? Bo jesli to kolejna strona sprzedająca poradnik o tym jak sprzedawać, to raczej kiepsko. Takich doradców juz jest wielu. Jeden zaczynał od sprzedazy poradnika i szkoleń z uwodzenia. Ok wierze mu, że osiągnął zysk ponad miliona zł. Teraz faktycznie uczy jak sprzedawać. Co Ty sprzedałaś, żeby uczyć jak sprzedawać?

    Odpisz
    • Bryzo,
      tworzę produkt dla kobiet, który pomoże im w kreowaniu swojej kariery od początku po wyższy stopień menedżerski.
      Jeżeli chcesz się dowiedzieć czegoś więcej o mnie, zapraszam na moją stronę.

      Odpisz
  8. Zadaję sobie pytanie, czy Sabina sama zbudowała swój portal? Zasada jest prosta, jeśli próbujesz sił w ebiznesie, musisz umieć samemu stawiać strony. W końcu nie jest to trudne, na WordPressie zajmuje to 2 dni nauki i już wszystko umiesz, ale nawet tego ludzie nie chcą się uczyć, bo dla nich to za trudne. Dlatego taki duży % upada.

    Odpisz
    • Jacku, jeżeli pytasz czy zleciłam stworzenie swojej strony, to moja odpowiedź brzmi nie. Mój mąż jest moim webmasterem, pomimo, że na co dzień zajmuje się czymś innym. Jeżeli nie wiemy, jak coś zrobić, to zawsze pada pytanie: Jak to robi Krzywy? 🙂

      Odpisz
      • Jeśli mąż jest webmasterem to jest OK. To taki rodzinny biznes. Czyli mąż zna się na czymś i ty się znasz na czymś i razem możecie coś osiągnąć.
        Najgorsze jest, kiedy człowiek otwiera swój ebiznes, a o nim nic nie wie. Bo w biznesie najłatwiejsze jest postawienie portalu, najtrudniejsze jest zrobienie żeby ten portal zarabiał. Jeśli ktoś chce robić pieniące w internecie, niestety, musi poświęcić te 2 dni życia i nauczyć się stawiania portali. Dlatego wielu webmasterów zamiast pracować z domu i zarabiać z internetu, szuka pracy.

        Odpisz
      • Trochę Ci zazdroszczę tych dobrych kontaktów z Krzywym, już samo to że pozwolił Ci się promować na swoim blogu. Trzymam kciuki żeby Ci się udało:-)

        Odpisz
  9. Pani Sabino, generalnie rozumiem Pani ideę, niemniej jednak lepiej byłoby gdyby skupiła się Pani na jednym konkretnym zagadnieniu, a nie na rzeczach ogólnych, powszechnie wiadomych i takich, których szary Kowalski może się sam domyślić. Niemniej tekst jest lekko motywujący, oczywiście w porównaniu do geniuszy motywacji nie ma tak ogromnego wpływu na moją psychikę, ale jest ok – oby tak dalej, postaram się od czasu do czasu odwiedzać Pani witrynę i kontrolować co tam nowego słychać 😉

    Odpisz
    • Zapraszam 🙂 Już w maju strona przyjmie zupełnie inną formę. Pojawią się również pozycje sprzedażowe.

      Odpisz
  10. Odwiedziłem jej stronę. Najpierw pada pytanie o ubranie do biznesu. Ponieważ mświmy o ebiznesie, ubranie nie jest ważne bo nikt nas nie widzi. To jest jak myślą kobiety.

    Odpisz
    • Jacku,
      po pierwsze to moja strona, więc mogę sobie tam umieszczać co chcę.
      Po drugie, strona jest skierowana do kobiet, więc akceptuję Twój brak zainteresowania tematyką ubioru.
      Co do ważności stroju w biznesie nie zgodzę się z Tobą, ale każdy może się ubierać jak mu się podoba. Nie ma przymusu stosowania się do pewnych standardów.

      Odpisz
    • I tu się Jacku mylisz. Ubranie, także w e_biznesie jest ważne. Kobieta (człowiek – także mężczyzna) Tworzy obraz siebie jako kobietę sukcesu. Zawsze i wszędzie musi się czuć kobietą sukcesu. Zawsze i wszędzie tworzyć swój mentalny obraz kobiety sukcesu.
      Są podstawy tworzenia człowieka sukcesu.
      – Wyprostuj się fizycznie
      – Wyprostuj się psychicznie
      Nie można mówić o postawie kobiety sukcesu w byle jakim stroju.
      Wygląd i postawa kobiety sukcesu pomaga zmienić jej obraz mentalny swojej osoby. Widzi siebie jako kobietę sukcesu, myśli o sobie jako o kobiecie sukcesu.
      Czy może się w nas utrwalić obraz kobiety sukcesu, gdy spoglądamy w lustro i widzimy swoje nie najciekawsze odbicie?
      Nie bez znaczenia jest też fakt dla naszego obrazu swojej, jak postrzegają nas inni. To tak w skrócie.

      Odpisz
      • Ujmijmy temat w sposób sprzedażowy.
        W dawnych czasach istniał pogląd, że opakowanie służy tylko do zabezpieczenia produktu. Obecnie rola opakowania jest zupełnie inna- pełni funkcję marketingową. Analitycy i praktycy wykorzystywania instrumentów marketingu mix (produkt, cena, promocja i dystrybucja), dążą do poszerzania teorii o piaty element- opakowanie.
        Opakowanie jest środkiem komunikacji i podkreśla jego atrakcyjność i informuje wprost o jego zawartości.
        Jak zostałabym sklasyfikowana, gdyby Paweł załączył na swoim blogu moje zdjęcie w bikini?
        Jaka byłaby moja percepcja samej siebie?

        Odpisz
        • Tak też można. Ale to jest tylko opakowanie dla tzw. „kupujących”, bo najpierw „sprzedajemy” siebie. Mnie chodziło o to, byśmy najpierw sprzedawali siebie sobie. Człowiek nie jest martwym opakowaniem i wyraża siebie także (przede wszystkim) przez stan duchowy. Inni najpierw widzą postać, a potem to, co ta postać wyraża.

          Odpisz
  11. Niestety tekst o niczym, jakich takich pełno w prasie kobiecej niezbyt wysokich lotów…
    Brak konkretów, ogólniki… ogólnie: sztuka pisania o niczym…
    W każdym czasopiśmie, niezależnie od jego poziomu, konkluzja jest taka: „rób, to co lubisz”… Zgadzam się z tą konkluzją w 100%, ale to nic odkrywczego…
    słabe…

    Odpisz
  12. Tekst o niczym konkretnym. Nie przekazuje żadnej wiedzy i nie wiem co robi na stronie poświęconej rzekomo ebiznesowi.

    Odpisz
    • @Igor,
      Skoro nie znajdujesz na ebiznesy.pl interesujących Cię treści, rozważ zaniechanie kolejnych wizyt – szkoda Twojego czasu.
      Tematyka rozwoju biznesowego kobiet jest w Polsce mocna zaniedbana i mam zamiar (także za pomocą wpisów gościnnych, jak niniejszy) przyłożyć się do zmiany tego stanu rzeczy.
      Nie każdy artykuł na ebiznesy.pl jest „techniczny”, czy „twardy”. Pojawiają się także różnego typu przemyślenia, dywagacje, wizje, prognozy, czy nawet motywacja. Taki jest profil tego serwisu.

      Odpisz
      • Zauważ Pawle, że został oceniony tekst nie portal e-biznesy.
        Właśnie dlatego, by Ci nie dawać poczucia, że krytykuję, nie komentuję tekstu, bo jedynie jak mogłabym go skomentować to zdaniem – Tekst pobudził do dyskusji. I jeżeli mam być szczera, to odpowiedzi p. Sabiny na komentarze są ciekawsze niż sam opublikowany tekst. Z drugiej strony, patrzę na jej stronę i mam wrażenie, że się rozwija, więc i dalsze wpisy będą się ciekawsze.

        Odpisz
        • @Grażyna,
          Niby tak, ale zwrot „rzekomo” sugeruje, że w nazwie jest „e-biznes”, a blog jest nie do końca o e-biznesie.
          Poza tym, jak widzisz, puszczam i takie komentarze, odnosząc się do nich.

          Odpisz
          • Teraz rozumiem Pawle, dlaczego odniosłeś się właśnie do komentarza Igora. Przyznaję się – nie zwróciłam na to uwagi 🙂 Może Igor nie zna dobrze Twojego portalu, dlatego napisał „rzekomo”. My widzimy, że p. Sabina pisze pod kontem biznesu, czy e-biznesu – kobiet.

  13. Gratuluję pokonania przeciwności, które stanęły Ci na drodze do realizacji marzeń 🙂

    A wracając do początku, czyli tego o czym myślą kobiety, to wiedzenie o czym dokładnie myślicie byłoby trochę… nudne. Ta tajemniczość jest bardzo ciekawa, chociaż czasem denerwująca 😉

    Odpisz
  14. Temat poruszony przez Panią Sabinę jest bardzo skomplikowany.
    Kobiety chciałyby odnieść sukces zawodowy, realizować swoje ambicje związane z samorealizacją. Powiedzmy sobie szczerze, że odbywa się to kosztem ich życia rodzinnego (tylko niewielki odsetek kobiet potrafi pogodzić życie zawodowe na wysokich stanowiskach ze zdrowym życiem rodzinnym.)
    Istotą każdego małżeństwa jest rodzina, więc jeżeli kobieta podąża za swoimi ukrytymi przed laty marzeniami, że chciałaby odnieść sukces zawodowy to nie ma nic za darmo.
    Coraz więcej pracuje, bierze na siebie więcej projektów, z problemami korporacji wraca do domu.
    To już nie jest ta kobieta, którą chciałby mieć normalny mężczyzna wracając ze swojej pracy. Kobieta z natury powinna być subtelna i delikatna. Takich kobiet szukają mężczyźni.
    Jeżeli kobieta awansuje, realizuje się zawodowo to przeważnie zatraca swoją naturalną osobowość.
    Odwleka się również wtedy macierzyństwa (do momentu aż pojawiają się problemy z zajściem w ciążę, spowodowane nadmiarem zawodowego stresu oraz wiekiem).
    Dochodzi wtedy do rozwodów, ponieważ mężczyźni nie chcą mieć w domu „Pani prezeski”, lecz subtelną i delikatną kobietę.
    Natura stworzyła ludzkość wg. prastarego schematu, że mężczyzna zapewniają rodzinie pożywienie i byt a kobieta zajmuję się dziećmi i domem.
    Kobiety znudzone takim schematem, zaczynają szukać jakiejś innej drogi, chcą zatrzeć stary schemat.
    Nie mam nic przeciwko, ale niech odbywa się to na normalnych zasadach pamiętając o życiu rodzinnym, mężu oraz wychowaniu dzieci – no chyba, że z zasady wartości te nie są ważne dla kobiety…

    Odpisz
    • Kamilu,
      nie wiem jakie są Twoje doświadczenia z kobietami, które oprócz realizowania się w życiu rodzinnym, realizują się również zawodowo. Masz pełne prawo do swojego sposobu myślenia. Znam jednak wiele kobiet, które są doskonałymi żonami, mamami i osobami aktywnymi zawodowo. Sama jestem szczęśliwą mężatką z dwójką dzieci.
      Mam parę uwag do Twojej teorii:
      1. „Natura stworzyła ludzkość wg prastarego schematu, że mężczyzna zapewniają rodzinie pożywienie i byt a kobieta zajmuję się dziećmi i domem.”
      Bóg dał człowiekowi zadanie: idź i czyń sobie ziemię poddaną. Ja uważam się za człowieka. Mam wolę, więc to czynię.
      2. „Jeżeli kobieta awansuje, realizuje się zawodowo to przeważnie zatraca swoją naturalną osobowość.”
      Odpowiem cytatem z mojej misji: „Czy kiedykolwiek zastanawiałaś się nad tym, dlaczego ludzie nazywają kobietę w pracy JĘDZĄ a mężczyznę zarządzającego analogicznie uznają za WYMAGAJĄCEGO?”
      3. „Dochodzi wtedy do rozwodów, ponieważ mężczyźni nie chcą mieć w domu „Pani prezeski”, lecz subtelną i delikatną kobietę.”
      Może zaskoczę Cię wynikami badań Zakładu Demografii Instytutu Statystyki i Demografii Szkoły Głównej Handlowej na temat przyczyn rozwodów w Polsce. Cytuję:
      „Wśród czynników podtrzymujących trwałość małżeństwa, rozmówczyni PAP wymienia stałą pracę małżonków, stabilizację materialną”…
      Wg statystyk więc, małżeństwa osób aktywnych zawodowo są trwalsze.
      Zgadzam się z teorią, że wszystko w życiu ma swój koszt. Jako osoba posiadająca dwoje dzieci nauczyłam się inaczej organizować swój czas, bo stał się dobrem bardziej cennym i skierowanym na moją rodzinę, która stała się priorytetem. Rodzina pomogła mi więc lepiej się organizować i zarządzać swoim czasem w sposób bardziej celowy.
      Jest jeszcze jeden ważny element- wsparcie męża. On wie, że każdy człowiek powinien iść swoja drogę i być szczęśliwym. Zyskały również dzieci, które mają wspaniały kontakt z ojcem.

      Odpisz
    • Panie Kamilu, ma Pan dużo racji w tym, co Pan pisze. Wszystko ma swoją cenę, marzenia i ambicje również. Miałem szczęście spotkać kiedyś kogoś, kto należy do „niewielkiego odsetka kobiet” – na co dzień jest „subtelna i delikatna”, jest fantastyczną matką, świetną żoną, natomiast „panią prezeską” bywa tylko w pracy, nie w domu (i zapewne bym się o tym nigdy nie przekonał, gdybym nie zobaczył jej kiedyś w zawodowym żywiole). Jak ona to wszystko godzi, do dzisiaj nie wiem. Ale widzę, że się da 🙂 Pozdrawiam.

      Odpisz
  15. To co Krystyna nazwała „stereotypem” tak naprawdę jest po prostu prawdą. Kobiety a dokładnie ich mózgi różnią się od męskich. Kobieta może wykonywać wiele czynności naraz a facet jak ma robić dwie naraz od razu jest problem. I czy też mamy z tym walczyć??? Myślę, że zamiast stawiać wszystko na głowie, jak w dzisiejszych czasach zwykło się czynić, lepiej się skupić na mocnych stronach obu płci i je doskonalić. Nie chcecie chyba wysyłać kobiet na polowania?!

    Odpisz
    • Dziękuję Kociarzu za konstruktywny komentarz :-).
      Mam marzenie. Wymyśliłam sobie, że świat z kobietami i mężczyznami, którzy mówią co chcą i robią co chcą dla swojego rozwoju będzie piękny.

      Odpisz
      • Wiesz jak łowi się kraby? na dno długiej siatki wrzuca się kawałek zanęty. Gdy pierwszy krab do niej wpłynie w jego ślady idą następne. Niestety uczta szybko się kończy i 1szy próbuje się wydostać na powierzchnie, ale te inne mu to uniemożliwiają… z zazdrości. Wtedy przychodzi poławiacz… żyjemy w środowisku ludzi-krabów. Trzeba mieć siłę za dwóch, aby wyrwać się z siatki, bo to, że budząc innych ze snu pokazując że też tak mogą jest dla nich tak dotkliwe, że gotowi są Cię zjeść :/ Niestety wielu tak się utożsamia z rolą kraba, że im to służy i wydaje się, że nic innego nie potrafią. Więc tak MÓWMY CO CHCEMY, RÓBMY CO CHCEMY DLA PIĘKNA WŁASNEGO ROZWOJU !!

        Odpisz
      • Sabino życzę Ci odwagi w realizacji swojej pasji. Ja również staram się zmieniać swoje życie i przyznaje że jest to niebywale trudne. W moimi najbliższym otoczeniu nikt nigdy nie prowadził działalności na własny rachunek. A ja od zawsze marzyłem robić coś co będzie tylko ode mnie zależało. Powolnymi kroczkami do przodu…

        Odpisz
  16. No i brawo dla Sabiny, nareszcie ktoś powiedział o tym głośno!
    Sama zaczęłam się kiedyś zastanawiać czy coś jest nie tak z kobietami skoro wszędzie w biznesach słychać najwięcej o mężczyznach,
    przyznam szczerze, przeszło mi przez myśl że może jest tak a nie inaczej, przez powszechnie znany stereotyp
    – kobieta w domu a mężczyzna do biznesu.
    Jednak szybko zmieniłam zdanie, ponieważ świat się zmienił i myślenie kobiet też.

    Odpisz
    • Zgadzam się z Tobą. Świat się zmienia również dlatego, że kobiety zaczęły głośno mówić o swoich marzeniach i po nie sięgać, pozostając nadal żoną i matką. Niestety proces jest bardzo wolny. Jak wynika z danych GUS, nadal ponad 51% kobiet jest biernych zawodowo. Kobiety wybierają również pracę bardziej bezpieczną w sektorze państwowym. Tylko nieliczne kobiety osiągają stanowiska menedżerskie, albo są właścicielami firm.

      Odpisz
  17. Mam mieszane uczucia po przeczytaniu tego tekstu, spodziewałam się czegoś odkrywczego, a jak zwykle okazało się, że najlepszą opcją jest robić to, co się lubi.

    Odpisz
    • Człowiek jest istotą, która z natury wybiera rzeczy, w których otoczeniu czuje się komfortowo, czyli rzeczy, które lubi. Dlatego są osoby, które pracują w firmie budowlanej, są poetami, malarzami, albo prowadzą pub. Jeżeli ktoś próbuje nas zmusić do robienia czegoś innego, to nie ma opcji na uzyskanie poziomu szczęścia. Chodziło mi w tym artykule raczej o pokazanie, jak można pracować w korporacjach przez 15 lat (z satysfakcją) i poczuć, że się dorosło do czegoś innego. Każdy ma prawo się zmienić i musi sobie uświadomić, że trzeba słuchać naszego wewnętrznego ja. Są osoby, które tkwią w takiej rzeczywistości całe życie.

      Odpisz

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Uwaga: zasady rozsądnego komentowania.
1. Daruj sobie komentarze typu "Dobry wpis", "Gratulacje! link.pl" itp.
2. Komentuj tak, jakbyś chciał, aby u Ciebie komentowano.
3. Podawaj w formularzu Twój prawdziwy adres e-mail (jest bezpieczny!)
4. Link do Twojej strony WWW (w podpisie) pokaże się dopiero wtedy, gdy napiszesz 5-ty komentarz na ebiznesy.pl. Pamiętaj jednak, aby zawsze podawać ten sam adres mailowy (komentarze zliczane są właśnie po mailu).

„E-biznes do Kwadratu”, czyli czy warto wydać 8 stówek na szkolenie dla e-sprzedawców?

Powiem krótko: poniżej znajdziesz autopromocyjny artykuł mojego kolegi Maćka Dutko. Maciek wpadł na pomysł promocji szkolenia przez podanie 10 praktycznych wskazówek e-biznesowych. Sam oceń, jak mu wyszło. Ja Maćka promuję, bo jego szkolenia są warte każdych pieniędzy. Paweł Krzyworączka Bez hipokryzji: tak, to moja Akademia Internetu organizuje to szkolenie. Tak, to ja będę je prowadził. […]

Zamknij