Wizja e-biznesu, czyli sposób na miliony

Wizja Twojego e-biznesu

Wizja. Wizja Twojego biznesu. Czy e-biznesu, nieważne. Wizja Twojego życia (chyba nie będę więcej powtarzał TEGO słowa, bo mnie Google zbanuje ;-) ). Musisz mieć wizję. Bez niej niczego nie osiągniesz. Ona jest NAJWAŻNIEJSZA!

O co właściwie chodzi?

Czym jest owa wizja? Hmm. Dobre pytanie. Jest to coś, co siedzi w nas. Wewnątrz. To z niej wypływa motywacja, zapał, chęć do pracy, działania. To ona nas napędza. Bez niej błądzimy po omacku. Wszystko się rozmywa. Wizja i cele to jedność. W zasadzie to ona jest celem/celami. Powtórzę: jest najważniejsza. Doskonałe pytanie… Pytanie: jaką mam mieć tę wizję, aby zdobyć miliony…? Nie tak prosto…Hehe, aż takie proste to nie jest ;-) Znaczy się jest, ale nie sama wizja = miliony. Wizja to początek. Najważniejszy, ale początek tylko. Po niej musi przyjść DZIAŁANIE. Masz pomysł na życie, chcesz być szczęśliwy, zarabiać kupę kasy, mieć rodzinę, przyjaciół i być zdrowym. Ja też. Ale co robisz, aby to osiągnąć? Nie ściemniaj – odpowiedz sobie szczerze. Pamiętaj: nie ma chyba głupszej rzeczy na Świecie od oszukiwania samego siebie! Nigdy siebie nie okłamuj.

Najważniejsze jest działanie!

Musisz działać! Sam pomysł na życie nie wystarczy. Ja mam mnóstwo pomysłów, ale co z tego, skoro… ogranicza mnie czas. Musisz określić swoje priorytety. Sam mam często różne problemy z tym związane. Podam może przykład. Jestem ukierunkowany na sukces życiowy. Pracuję nad sobą niemal non-stop. Śpię coraz mniej. Pracuję coraz więcej. Ale nie o tym chciałem pisać. Rozmawiam często z moją żonką o naszych celach życiowych. W zasadzie są one zbieżne. Jednak… bieżące priorytety mamy często zupełnie inne. Np. ona chce mieć pięknie wysprzątany dom, a ja w tym czasie zamiast sprzątać chcę pracować przy laptopie… Powstaje konflikt. Obydwoje mamy swoje racje. Czysty dom to fajna sprawa. Tłumaczę jej jednak, że może lepiej nie sprzątać zbyt pedantycznie, a "zaoszczędzony" czas spożytkować na własny rozwój. Jaki będzie tego efekt? Szybciej będzie nas stać na to, aby ktoś inny sprzątał nasz dom ;-) I wtedy nie będziemy tracić na to cennego czasu. Pomyśl: czy jesteś stworzony do sprzątania czy do biznesu? Jeśli do sprzątania, to w porządku. Ale jeśli do biznesu, to postaraj się jak najszybciej wyrwać z sytuacji, w której tracisz swój CENNY CZAS na sprzątanie. Ty zarób na sprzątanie. Ale już nie rób tego sam.

Wyznacz swoje priorytety

Priorytety są niezwykle ważne. Przytoczyłem z mojego życia wziętą "przypowieść o sprzątaniu", aby to lepiej zobrazować. Wykorzystuj metodę 80/20 wszędzie, gdzie tylko możesz. Wszędzie! Nie wiesz jeszcze, o co chodzi z tym 80 na 20? W skrócie: 20 procent tego co robisz generuje 80 procent efektów / zysków. Pozostałe 80% działań / nakładów generuje tylko 20% efektów. Co to oznacza? Trzeba zawsze umieć skupiać się na tych najważniejszych 20 procentach, a pozostałe 80% zostawić na później, albo… zapomnieć o nich. Najczęściej nie warto się nimi zajmować wcale. Jak to się ma do sprzątania? Otóż bardzo dobrze! Moja żonka posprząta dom, powiedzmy, w 5 godzin. Dom jest spory, więc trochę to trwa. Po tych 5 godzinach dom jest czyściutki – można powiedzieć w 100 procentach (choć oczywiście w rzeczywistości tak do końca nie jest, ale… to nieważne teraz). A jak ja sprzątam? W 1 godzinę. Oczywiście nie jest wtedy tak czysto, jak podczas porządków mojej Ukochanej, ale te najważniejsze 20% posprzątam. I wiesz co? Jakbyś przyszedł do nas w odwiedzimy akurat po moim sprzątaniu, a innym razem po jej, to moim zdaniem nie zauważyłbyś żadnej różnicy! Pewnie nawet wtedy, jeśli byś wiedział, że masz ocenić stan czystości i porządku u nas… Wniosek? 80/20 działa.

Sukces to nie przypadek – to kwestia czasu

Pewnie się teraz zastanawiasz: gość pisze wywód na temat wizji, ale… głównie o sprzątaniu ;-) Hehe, no tak. Tak wyszło. Chciałem tylko uświadomić Ci najważniejszą sprawę:

  • musisz mieć wizję swojego życia i przyszłości finansowej
  • musisz wyznaczyć sobie cele – z jednej strony powinny być one realne, jednak z drugiej strony… mierz bardzo wysoko!
  • musisz zacząć działać
  • musisz być zdeterminowany, pracowity, wytrwały
  • musisz codziennie wyznaczać priorytety swojego działania – nigdy nie znajdziesz czasu na zrobienie "wszystkiego", ale znajdziesz czas na zrobienie 20% najważniejszych rzeczy – a to WYSTARCZY.

I tyle. Sukces to tylko kwestia czasu.

Ten artykuł znaleziono w wyszukiwarce Google m.in. poprzez poniższe frazy kluczowe:

  • wizja twojego biznesu
  • wizja planu sprzątania

Podobne wpisy na ebiznesy.pl:



22 komentarzy do “Wizja e-biznesu, czyli sposób na miliony”

  1. Robert (23 comments) pisze:

    Zgadzam się w zupełności, że najważniejsze to zacząć a potem wytrwale i dużo pracować poświęcając na to sporo czasu. Na sukcesy w wielu dziedzinach życia i pracy trzeba poczekać. Nie można się zniechęcać i trzeba próbować osiągnąć postawione sobie cele. I jeszcze tylko ważna moim zdaniem uwaga.
    Trzeba naprawdę lubić to co się robi. Inaczej, wcześniej czy później, w przypadku jakichś niepowodzeń, trudno będzie się nie poddać.

  2. kamil (11 comments) pisze:

    Z czasem jest jak z pieniędzmi…. każdy ma na to na co CHCE mieć.. To nie jest tak że ludzie nie mają pieniędzy czy czasu – nie mają go na to na co chcą!

  3. Agnieszka Patelska-Rabenda (2 comments) pisze:

    No tak, mój odwieczny problem ze sprzątaniem, jestem pedantyczna i nie lubię bałaganu, nawet pracując przy laptopie jak mam bałagan to praca jakoś nie idzie, więc i tak muszę sprzątnąć.

    Musiałabym zmieniać to w swojej podświadomości ale też nie za bardzo chcę gdyż tak jak ktoś już napisał, że siedząc przy komputerze trzeba znaleźć czas na ruch więc tak to teraz odbieram jako dwa w jednym ruch, zdrowie i porządek wtedy łatwiej mi się sprząta.

    Przy laptopie siedzę baaardzo dużo więc jakoś ten czas i energię sobie po prostu organizuje. To jest kwestia dobrej organizacji i tyle. Większe porządki takie jak mycie okien czy pranie dywanów to zdecydowanie wolałabym zlecać osobom trzecim i zaczynam to właśnie robić ;)

    Ale za to mam innym dylemat :gotowanie to jest dopiero straaata czasu ;) W tym przypadku jestem za gotowymi daniami czy gosposią ;)

  4. Hubert Dudek (5 comments) pisze:

    Witam

    To temat mi bardzo bliski mówiąc o wizji biznesu. Na początku gdy w ogóle zaczynałem czytać książki z tej tematyki wydawało mi się, że biznes to sprzedaż produktów fizycznych jak: ubrania, chleb, sprzęt AGD itd.

    Gdyby nie kilka mądrych książek do dziś pewnie nie dotarło by do mnie, że biznes to tak naprawdę sprzedaż emocji, marzeń.

    Największe biznesy przemawiają do emocji ludzi a nie ich portfela. Krótko mówiąc tam gdzie biznesy walczą cenami to ledwie wiążą koniec z końcem a te, które odnoszą się do emocji ludzi narzucają astronomiczne ceny i są na szczycie swoich branż.

    Podsumowując wizja biznesu to w pewnym sensie zaplanowanie tak biznesu aby odnosił się do ludzkich emocji.

    Pozdrawiam
    Hubert Dudek

  5. Urszula (15 comments) pisze:

    Ja też nie lubię sprzątać i wolę siedzieć przy komputerze, ponieważ to wymaga więcej sił, a ja często źle się czuję. Jednak uważam, że osobiste sprzątanie ma swoje zalety. Przede wszystkim mam wrażenie, że jeśli jest wokół mnie porządek, to i we mnie (w mojej psychice) robi się porządek. A jak się zbyt długo siedzi przed komputerem, to wszystkie kości bolą i dobrze jest je rozprostować podczas sprzątania. Poza tym samego sprzątania nikt ode mnie lepiej nie zrobi niż ja sama. Jeśli ktoś mi je robi, to przeważnie potem niczego nie mogę znaleźć, bo poukłada wszystko po swojemu, nie mówiąc już o tym, że przeważnie robi je na odwalonego, czyli byle jak. A ja nie lubię „bylejakości”.
    Na tym kończąc, idę do kuchni pozmywać naczynia, choć jest już bardzo późno. Dosyć się dzisiaj nasiedziałam przy komputerze i przyda mi się trochę ruchu przed spaniem. Dobranoc.

  6. Krzysztof (27 comments) pisze:

    Zgadzam się z Tobą w 100 % odnośnie priorytetów i metody 80/20. Przykład ze sprzątaniem bardzo prawdziwy i z życia wzięty.
    U mnie jest tak samo :)

  7. Tomasz Chmura (2 comments) pisze:

    Wpis idealnie opisuje moją dawną sytuacje. Kiedyś brakowało mi jasno określonej wizji i robiłem dużo, ale nie prowadziło mnie to w jakimś konkretnym kierunku.Jakby robienie dla zasady;) Teraz już wszystko sobie poukładałem i idę w jedną stronę.
    A temat sprzątania to jakbym widział siebie i moją dziewczynę. Gdzie ja siedzę przed laptopem (czytam lub pracuje), a ona sprząta i mnie opieprza o bałagan w domu ;)

  8. Rivulus (4 comments) pisze:

    Niestety, wielu odpada w przedbiegach, ponieważ nie mają świadomości tego, co tak ładnie zebrałeś w pigułce, Pawle. Pozdrawiam!

  9. Marek (8 comments) pisze:

    Podzielam Twoje zdanie Pawle. Artykuł jest bardzo dobry. Staram się zawsze realizować wyznaczone cele. Tylko co zrobić jeśli zakończenie jest zależne od innych? Czy masz jakieś sugestie co do tego w jaki sposób zachęcić innych, aby umożliwili mi dokończenie rozpoczętego przeze mnie dzieła?

    • Marek Makarewicz (5 comments) pisze:

      Nie jestem Paweł, ale spróbuję odpowiedzieć na Twoje pytanie, a myślę, że Paweł się ze mną zgodzi ;)
      Tak na prawdę nie ma czegoś takiego, że powodzenie Twojego projektu zależy od kogoś innego. To od Ciebie zależy, czy ten ktoś ukończy to co mu zleciłeś. Pomyśl może nad odpowiednią motywacją tego kogoś. Bardzo skromnie opisałeś tą zależność, wiec odniosę się tutaj do typowej zależności Pracodawca – Pracownik. Znasz pewnie metodę „kija i marchewki”?
      Zdecydowanie zastosuj tą drugą. Mówię to i radzę jako pracownik etatowy pewnej firmy, której szefem jest mój wieloletni kolega, który swoim podejściem do pracowników i sposobem bycia spowodował, że przestał być już moim kolegą. Obecnie dzięki jego metodom przychodzę do pracy, to co mam do zrobienia to wykonuję (robię to najlepiej jak potrafię, bo tak mam w zwyczaju) i spadam do domu. Nic ponad to, generalnie przestały mnie obchodzić jego problemy i jedyne na czym mi zależy, to jak najszybciej się stamtąd zwolnić. To jest właśnie efekt stosowania metody „kija”. Niestety na jego (mojego szefa) nieszczęście nie mam zamiaru uświadamiać mu czym jest odpowiednia motywacja i nie mówię tu tylko o wysokości wynagrodzenia. Mam go po prostu w d…
      Wiesz, jest takie fajne gastronomiczne powiedzenie: „Jak w knajpie jest ruch, piwo się leje strumieniami i ludzie walą drzwiami i oknami, to znaczy że kelnerki fajne, jest super wystrój i kierownictwo dba o klienta, ale jak nagle ruchu nie ma i nic się nie dzieje, to znaczy… że orkiestra jest do dupy” (wiem coś o tym, bo wiele lat pracowałem jako muzyk w uzdrowiskowej restauracji)
      Niedawno czytałem zajefajny artykuł Pawła na temat relacji między pracodawcą a pracownikami, szczerze Ci polecam lekturę. Jest gdzieś tu na blogu Pawła albo w którymś z tematów na forum.ebiznesy.pl zabij mnie, ale nie pamiętam gdzie dokładnie. Wracając do sedna Marku, spróbuj tak zmotywować swojego partnera, żeby on sam chciał zrobić to co ma do zrobienia i był z tego powodu szczęśliwy. To zależy tylko i wyłącznie od Ciebie.

      Paweł – artykuł „o sprzątaniu” wymiata :)
      Czytając miałem wrażenie, że o mnie piszesz.
      Pozdrawiam serdecznie.

  10. A to nam się niezła dyskusja o sprzątaniu zrobiła! He, he. A swoją drogą – przecież sprzątanie, to przecież może być doskonały sposób na zrobienie biznesu.
    Mój niegdysiejszy znajomy najpierw sprzątał u kogoś w firmie. Natomiast później założył własną firmę sprzątającą biurowce, hale, a nawet domy prywatne. I z tego co kiedyś mówił – powodzi Mu się doskonale.
    Czyli z wszystkiego można zrobić biznes, jeden tylko warunek – to musi być TWÓJ biznes, a nie kogoś innego.

  11. MARZANNA (3 comments) pisze:

    Witajcie,
    cóż, muszę chyba to napisać; sprzątałam, przez większość życia. Stara już ze mnie baba i wiecie co? DOPIERO TERAZ zrozumiałam jakie to było bezsensowne, kiedy się okazało fizycznie i namacalnie że mam już sporo lat i… nic więcej! Piszę to ku przestrodze. W ogromnej większości jesteście ode mnie znacznie młodsi, więc macie czas, NIE ZMARNUJCIE GO, NIE „SPRZĄTACIE”! Myślicie że jaką wartość ma teraz dla mnie to że zostawałam bankrutem w posprzątanym domu?
    Marzanna Biska

    • Paweł Krzyworączka (232 comments) pisze:

      Marzanno,
      Twój komentarz zwalił mnie z nóg. Nie wiem, czy znam kogokolwiek, kto odważyłby się na takie wyznanie.
      W sprzątaniu nie ma nic złego. Zawód jak każdy inny. Choć moim zdaniem (i Twoim także) dla większości pracujących w tej branży osób powinien być to stan przejściowy. Np. obecnie sprząta u nas w domu dziewczyna, która jest na trzecim roku studiów. Była kilka miesięcy w Anglii i tam sprzątała. Nabrała wprawy i postanowiła w czasie studiów dorabiać sprzątaniem. Ok, nie ma w tym nic dziwnego. Lecz będzie sprzątała dalej za kilka lat? Z pewnością nie. To nie dla niej. Z Twoich słów wynika, że sprzątanie nie było dla Ciebie.
      Pamiętaj, że nigdy nie jest za późno na zmianę. Póki oddychamy i możemy decydować o własnym losie, wszystko jest możliwe. Powodzenia!!!

  12. Robert (23 comments) pisze:

    Jeszcze, jak zajmowałem się sprzedażą bezpośrednią „wpadła” mi w ręce przypadkowo książka „Jak przetrwać i odnieść sukces w biznesie” Franka Bettgera.
    Dzięki niej, a właściwie dzięki autorowi, nauczyłem się planować pracę.
    Główną zasadą mojego planu pracy jest hierarchia ważności. Nigdy nie przechodzę do następnego punktu, zanim nie skończę poprzedniego. Ta zasada uporządkowała moją pracę i moje życie.
    Twoje sugestie w tym temacie Pawle, tak naprawdę są bardzo podobne do mojej metody:)
    Artykuł na „6″.
    Pozdrawiam,
    Robert Marciniak

  13. Przemysław Mazurkiewicz (1 comments) pisze:

    Ostatnio stosowałem inną metodę 48/8 pracy/snu
    jednak Twoja metoda Pawle wydaje się rozsądniejsza :)

  14. kuba salacki (1 comments) pisze:

    czas nie istnieje, wiec juz samo bycie zywym to Sukces, a wizja zycia niech bedzie swiatlo na koncu tunelu to na sto procent wszystko, co przed tez napewno się uda.

  15. heniek (1 comments) pisze:

    Nie wiem ale ja mam czas na wszystko. No… może nie mam go na wracanie do do starych emaili od e-biznesmenek(nów)często wartościowych(a w ciągu 3 m-cy dostałem ich ponad tysiąc). Też nie miałem niegdyś czasu na nic. Teraz mam bo nie oglądam telewizji, a mimo to zainstalowałem sobie nawet Polsat Cyfrowy. I mimo to, że jest w nim setki programów to telewizja służy mi jako kołysanka do spania już nad ranem bo chodzę spać ok.3-4-tej. A sprzątaniem Pawle się nie przejmuj. Wyjedź na miesiąc uprzednio polerując np. meble. Po powrocie przejedź palcem po stole i zobaczysz ile jest kurzu, mimo, że okna były pozamykane. Więc tak jak mówisz skupiajmy się na biznesie, a kurz sam się wyniesie.

  16. tinyger (1 comments) pisze:

    Zasada Pareto (czyli te 20/80) działa?
    Zastanawiam się czy gdyby małżonka nie posprzątała wcześniej całego domu w 5h to czy Twoje sprzątanie w 1h byłoby rzeczywiście widoczne? :)
    Może spróbujcie ustalić, że przez miesiąc lub dwa sprzątasz tylko Ty i nagle okaże się, że bród wyjdzie z każdego konta i te 1h nie wystarczy?
    Niestety co jakiś czas trzeba poświęcić te 5h, pytanie tylko jak często, bo za każdym razem to na pewno nie potrzeba :)
    Pozdrawiam serdecznie,
    tinyger

  17. Zofia (13 comments) pisze:

    Ja też mam dylemat ze sprzątaniem, bo wolę przy laptopie wykorzystać czas.
    Choć prace domowe też bardzo lubię, poza prasowaniem… Mówimy, że dom jest do mieszkania a nie do sprzątania hehehe
    Dzięki za email, rozśmieszyłeś mnie tym wpisem. Panowie od komentarzy też.
    Masz rację Pawle, bez naszego udziału samo nic się nie zrobi.
    Pozdrawiam:)

  18. Roman Torkowski (9 comments) pisze:

    Czas, czas, czas. Coś czego ciągle brakuje :)
    To ciekawe, że ludzie w komentarzach jako pierwsze piszą o czasie :)
    Działanie chyba jest ważniejsze od samego czasu.

  19. Jacek (7 comments) pisze:

    Witam. Bardzo dobry artykuł! Doba ma niestety tylko 24h, a jeśli chce się odnieść sukces, to 24h to ciągle mało…

  20. Marcin (13 comments) pisze:

    Mamy te same dylematy związane ze „sprzątaniem” ;)

Zapraszam - dodaj swój komentarz



Uwaga: zasady rozsądnego komentowania.
1. Daruj sobie komentarze typu "Dobry wpis", "Gratulacje! link.pl" itp.
2. Komentuj tak, jakbyś chciał, aby u Ciebie komentowano.
3. Podawaj w formularzu Twój prawdziwy adres e-mail (jest bezpieczny!)
4. Link do Twojej strony WWW (w podpisie) pokaże się dopiero wtedy, gdy napiszesz 5-ty komentarz na ebiznesy.pl. Pamiętaj jednak, aby zawsze podawać ten sam adres mailowy (komentarze zliczane są właśnie po mailu).