Zasady efektywnego budowania CELU w biznesie. Cz. #2 serii: 3 Etapy odkrywania własnej drogi w życiu kobiety

Zasady efektywnego budowania CELU w biznesie. Cz. #2 serii: 3 Etapy odkrywania własnej drogi w życiu kobiety

[Artykuł gościnny] Sabina Cieślar zaprasza Cię do drugiego artykułu z serii „3 Etapy odkrywania własnej drogi w życiu kobiety” (z pierwszym z nich zapoznasz się tutaj).

ciastkoKażdy dzień stawia przed nami nowe wyzwania. Dla niektórych osób wyzwaniem jest poranna pobudka (wiem coś o tym, po nieprzespanej nocy, dzięki moim cudownym dzieciom), dla innych przeniesienie 3 ton cegieł, albo wygranie wyścigu z czasem w korku podczas jazdy do pracy.

Ja chciałam mieć wyzwanie na dłużej. Moje wyzwanie miało mnie pochłonąć bez reszty, sprawić, że nie mogę się doczekać działania. Być czymś mega upragnionym – torcikiem truskawkowym (ogromny ze mnie łasuch ;-)).

Mój torcik miał mieć swój kształt, swoją formę i cudnie słodką treść.

Miał być CELEM mojego istnienia.

Chciałam zbudować życie pełne pasji, szczęścia, wyzwolić w sobie nieskończone siły, które tkwią w moim umyśle. Mózg kobiety lubi być jednak jej własnym wrogiem.

Dlaczego? Z jednej zupełnie prostej przyczyny. Mamy wbudowany dodatkowy element. Nazywa się NEGAT.
Pan Negat jest okrutną i nieubłagalną bestią. Pojawia się w niespodziewanych sytuacjach po to, aby siać zniszczenie. Ciągle dręczy jednym pytaniem i ciągle każe je analizować:

A CO, JEŻELI CI SIĘ NIE UDA?

Cwany jest i od razu odpowiada: „Masz rodzinę, rodzina musi żyć, jeżeli Ci się nie uda skutecznie prowadzić biznes, to za co kupisz dziecku jedzenie?” (to argument bezsprzecznie wiarygodny). Pan Negat nie odpuszcza łatwo i dalej drąży: „Jeżeli Ci się nie uda, to możesz stracić wszystko, co już posiadasz.” (trudno z nim polemizować). Jeżeli Ci się nie uda, to co pomyślą inni? Będą śmiać się z Ciebie! (No tak, nie można wykluczyć, że tacy ludzie nas również otaczają, pomimo mojej wrodzonej wiary w drugiego człowieka).

Długo próbowałam kontrargumentować Negata, aż sama zapędziłam się w ślepy zaułek. Ogarnął mnie strach i zadałam sobie pytanie: Czy mam walczyć o moją pasję w zderzeniu z bezlitosną rzeczywistością? A może wrócić na etat i nadal czuć, że jest coś więcej, co chciałabym robić. Czyżby znowu brak wiary w siebie? Wtedy wpadła mi w ręce nowa broń. A co, gdyby tak ZANEGOWAĆ NEGATA?

Zaczęłam więc od równie bezlitosnego pytania:

A CO, JEŻELI MI SIĘ UDA?

superwomanBędę prowadzić życie pełne pasji i satysfakcji, będę mogła się dalej rozwijać. Odpowiedź skutecznie uciszyła buzię Panu Negatowi.

Teraz za każdym razem, gdy spotykam Negata (pewnie nie będzie się chciał ze mną nigdy rozstać, przywiązał się drań) wiem, że każdą wątpliwość należy przełożyć na słowo sukcesu.

Ostatnio wpadłam na bardzo motywujący w tym względzie artykuł na WP.PL p.t.” Politycy o sukcesach i wpadkach 2013 roku”: http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Politycy-o-sukcesach-i-wpadkach-2013-roku,wid,16293191,wiadomosc.html?ticaid=111ff4
Politycy maja niesamowitą zdolność do przekładania każdej, nawet sporej wpadki na język sukcesu. Jeżeli zwykły człowiek nauczy się tak mówić o swoich porażkach, to będziemy mieli społeczeństwo sukcesu.

Każdy sukces jednak, aby nabrał mocy musi być zapisany. Słowo pisane ma inną wartość od mówionego, czy myśli. Słowo zapisane może mieć również inny kształt, ponieważ pozbawione jest elementów emocjonalnych. Oczywiście mogę napisać: kocham mój biznes. To tylko wzmocni siłę napędową projektu.

Zaczęłam więc nadawać mojemu celowi konkretną nazwę. Na pomoc przyszedł mi profil wykształcenia (zarządzanie i marketing) i spore doświadczenie zawodowe (chwalę się, a co? ;-)).

Zadawałam sobie pytanie: Co moim zdaniem jest ważne przy tworzeniu celu, takiego celu na lata?
Taki cel tworzy się z pełną świadomością i konsekwencją. Zaczęłam analizować sytuację na rynku, to, gdzie ja jestem i do czego dążę. Moje klientki: kim są, jakie mają oczekiwania i potrzeby?
I ostatecznie: co mi sprzyja a co przeszkadza?

W ten sposób stworzyłam środowisko mojej przyszłej pracy. Grunt do budowania wszystkiego, co zechcę, co pewnie będę musiała korygować codziennie i zmieniać bieg mojej rzeki marzeń. Jedno z tych pytań jest dla mnie najważniejsze – jakie są oczekiwania i potrzeby moich potencjalnych klientek? Część z tych potrzeb jestem w stanie sama sformułować (w końcu sama byłam kiedyś swoją grupą docelową). Największą potęgą są jednak odpowiedzi prawdziwych z krwi i kości klientek.

Dlatego w planowaniu swojego biznesu należy przede wszystkim słuchać (po tych słowach pewnie mój mąż jest ze mnie dumny ;-)).

Chciałam nadać mojemu celowi kształt (krok po kroku upiec moje ciasto, krem, dodatki i wisienkę postawić na wierzchu), w czym pomogła mi analiza SMART– czyli 5 podstawowych zasad tworzenia celu. Dzięki temu modelowi wszystko to, co chcę realizować będzie jasne nie tylko dla mnie, ale i dla otoczenia.

Poniżej znajdziesz krótki opis tej metody, wraz z rozszerzeniem, co to dla mnie znaczy.
Każdy cel, aby miał szanse powodzenia, powinien być:

  • SPECYFICZNY, czyli konkretny i łatwy do zrozumienia dla innych. Warto tutaj zadać pytania: co, po co i jak zamierzam robić? Określić jasne oczekiwania tego, co chcę zrealizować.
  • MIERZALNY, czyli tak sformułowany, aby w każdej chwili móc określić jego poziom realizacji. Czytałam ostatnio informację o celach naszego rządu na rok 2014. Jednym z nich jest zmniejszenie poziomu bezrobocia. Ha – to oznacza, że jeżeli poziom bezrobocia ulegnie zmniejszeniu o 0,0001 %, to cel jest zrealizowany. Dobre!
  • AMBITNY, czyli motywujący do działania. To bardzo ważna cecha. Jeżeli coś nie wymaga od nas zaangażowania, staje się mniej ważne, a satysfakcja z realizacji celu nie cieszy tak bardzo. Cel powinien nas nakręcać, sprawiać, że mamy ochotę zatopić się w każde działanie, aby być coraz bliżej jego realizacji.
  • REALNY, czyli możliwy do osiągnięcia. Choć widziałam już „odjechane” cele, wiara czyni cuda. Steve Jobs wierzył w to, co niemożliwe. Co więcej, osiągnął to, co zdawało się być niemożliwe! Powiem więc: niech nasze cele będą trudne. Zmieniajmy świat!
  • OKREŚLONY W CZASIE – tu się kłania planowanie i organizowanie.

Terminarz to jedno z pierwszych narzędzi, którym w pierwszej mojej pracy obdarzył mnie mój szef. Wcześniej używałam terminarza do zapisywania dat moich randek, bo miałam problem z rozmieszczeniem ich w czasie ;-). Mój szef był bardzo upierdliwy w odniesieniu do terminarza. Mówił: nie masz terminarza, nie przychodź do mnie. Wkurzał mnie wtedy ogromnie, ale dziś kłaniam Mu się po pas. Czas ma to do siebie, że nieuchronnie ucieka. Każda minuta jest cenna.

Tak więc, krok po kroku, stworzyłam wizję mojego tortu. Mój cel.

droga do celu

Tworzenie celu na kolejny rok na skraju starego roku jest czymś wprost idealnym. Kończy się stary rok, a wraz z nim stara rzeczywistość. Zamykam pewien etap życia i tworzę plan na nowy, w domyśle – lepszy. Czymże byłoby planowanie nowego roku, jeżeli nie miałoby być planowaniem lepszego, efektywniejszego roku. Planowanie na skraju 2013 roku było więc dla mnie wyjątkowym czasem. Nie tylko z uwagi na termin, ale również dlatego, że kształtowałam tak naprawdę resztę mojego życia.

Do dzieła!

Zapraszam już niebawem na trzeci etap, towarzyszący poszukiwaniu swojej ścieżki życia skierowany na działania pod tytułem: RUN FORREST, RUN!

Sabina Cieślar
ONAwBiznesie.pl

12 komentarzy

  1. Cudowny post, humor i dystans! Plus ogolnie bardzo fajny blog 🙂 Gratuluje! 🙂

    Odpisz
  2. Bardzo dobry tekst ujawniający jedno z oblicz „negata”. Kolejnym z nich jest taki właśnie „rozpraszacz – odciągacz”, pokazany przez Łukasza.
    „Negat” zasiewa w nas wiele myśli i zachowań odciągających nas od celu. Często niestety stoją za nim jego posłańcy w postaci ojca. matki, siostry, brata, przyjaciółki. (Tzw. wampirów energetycznych). Sprzeciwienie się im bywa często bardzo trudne, tym trudniejsze im większa więź łączy nas z nimi. Bywają przypadki gdzie jedyne, co możemy zrobić dla siebie, dla swojego dobra, to odcięcie się o nich fizycznie, pamiętając, że znacznie trudniejsze jest odcięcie się emocjonalne. Długa droga. Najpierw wymaga przeprogramowania umysłu. Nie wolno przy tym obwiniać nikogo, tylko wybaczyć. Potem świadomie kontrolować „negata” i np. odsyłać go precz. Urodziłam się optymistką, „negata” zasiało we mnie najbliższe otoczenie, głownie matka i brat. Od matki najtrudniej się odciąć. Choć i to mi się udało. Niestety, „neghat” wraca, bo na mnie spadła opieka nad matką. Wciąż więc toczę walkę z „negatem” i wykorzystuję go na swoją korzyść. Wymaga to kontroli jego działań i robienia mu naprzeciw. Mówię mu, „idź precz, ja zrobię to, co dla mnie dobre”.

    Odpisz
    • Grażyno,
      niektórzy twierdzą; otaczajcie się takimi ludźmi jakimi sami chcielibyście być. Odsuwajcie tych, którzy ściągają w dół. Jest w tym wielka racja. Są jednak sytuacje, w których nie można odciąć się od tych ludzi, którzy ściągają nas w dół, tak jak w Twoim przypadku- od matki. Trzeba znać również nadrzędne wartości jak: miłość, szacunek, rodzina. To, co robisz dla mamy tak naprawdę nie ściąga Cię w dół, tylko stawia na wyższym poziomie wartości etycznych. Życzę Ci powodzenia na Twojej drodze. Jeżeli będziesz kiedyś chciała pogadać, to zapraszam (skype: onawbiznesie)

      Odpisz
  3. „Negat i Pozytyw w jednym stali domu. Negat na dole, Pozytyw na górze”, ale Negatowi bardzo nie podobało się takie położenie, dlatego domagał się uwagi i chciał zdobyć wyższą pozycję..
    To od nas zależy, na którym piętrze domu pozwolimy żyć Panu Negatowi. Każdy niech zdecyduje. Postanowiłam, że zajmie miejsce poniżej Pana Pozytywa,dlatego na pytanie: a co, jeśli się nie uda? Odpowiadam: nie ma takiej opcji i działam dalej!
    Dobry artykuł Sabino, to wspaniale, że chcesz pomagać kobietom w ich rozwoju zawodowym. Trzymam kciuki za Ciebie i za naszą współpracę. Jestem przekonana, że będzie owocna.
    Pozdrawiam Cię serdecznie, Iwona

    Odpisz
  4. Pan Negat, Pan „naprawdę nie masz nic lepszego do roboty” oraz Pan „sobie chłopie nie żartuj ze mnie”. W zależności od pory dnia i nocy oraz od mojego zaangażowania w projekt Panowie przybierają inną postać i zupełnie z inną siłą atakują.

    Mój Pan Negat atakuje na pierwszej linii frontu. To czas zanim zacznę pracę – w tak zwanej fazie koncepcyjnej ustalania celów. Nauczyłem się z nim dość skutecznie walczyć i muszę przyznać że nie stanowi on już dla mnie problemu. Niestety na tym się nie kończy działanie Pana Negata ponieważ on się również uodparnia niczym wirus na szczepionkę.

    Faza druga oporu to codzienna praca. Jak wiemy każdy biznes nie tylko e-biznes wymaga systematyczności. I to właśnie kolejne pole do popisu tym razem Pana „sobie chłopie nie żartuj ze mnie”. Jest on silniejszy i mocniejszy niż pierwotna wersja Pana Negata. On zawsze powtarza: „super, że się rozwijasz i realizujesz swoje plany – ale czy nie jesteś już tym zmęczony i znużony? Może zrobisz to jutro a dziś sobie odpoczniesz? Przecież jutro też jest czas na pozycjonowanie – jutro na pewno napiszesz lepiej i więcej niż dziś bo dziś jesteś przecież bardzo ale to bardzo zmęczony a jutro to na pewno będzie słońce i super i w ogóle jesteś najlepszy ale jutro, jutro, jutro”

    Faza trzecia atakuje jak już pracuje. Faza trzecia to Pan „naprawdę nie masz nic lepszego do roboty”. Jak już siadam i jak mi się wydaje, że już wszystko super idzie wtedy budzi się ON. On jest najbardziej bezczelny i nie ma żadnych skrupułów. Jego „tajna” broń tekst: „fajnie że tak ciężko pracujesz, jestem bardzo dumny z Ciebie ale czy przypadkiem nie chce Tobie się sikać? A może herbatka? A może trzeba posprzątać. A może Krzywy coś fajnego napisał? A sprawdzałeś pocztę – na pewno dostałeś ważnego emaila? Facebook – bardzo dawno tam nie zaglądałeś” I setki innych pytań, które wcześniej czy później wybijają z rytmu.

    Moja walka jest nieco łatwiejsza dzięki świadomości, że nie tylko ja mam z tymi Panami problem w zespole tkwi siła. Kiedyś jeszcze uczestniczyłem w grupach mastermind –owych – a może to dobry czas by pomyśleć o takiej grupie wsparcia?

    Sabino fajny artykuł i fajne, że się tym dzielisz – od dziś wdrażam nowe narzędzie, nową tajna broń, Twoje pytanie „A CO, JEŻELI MI SIĘ UDA? Oraz odpowiedź na to pytanie: „ Panie Negat Ty wiesz, że mi się udaje i wiesz, że to ja mam racje więc siedź CICHO!”

    Dziękuję za motywację! Łukasz

    Odpisz
    • Łukaszu,
      widzę, że Twój Negat jest dogłębnie zdiagnozowany. Swoiście rozłożyłeś go na czynniki pierwsze. Mam wrażenie, że nie ma z Tobą szans, pomimo, że darzysz go szacunkiem i zrozumieniem :-).
      Negat to nie tylko nasza demotywacja i zaprzeczenie wszystkiego co robimy, ale także, a może przede wszystkim WAMPIR CZASU. Można rozróżnić trzy podstawowe grupy wampirów czasu:
      1. choroby – skuteczna metoda na to, żeby nic nie robić. Dziś czuję się gorzej, boli mnie głowa, brzuch, mam katar… , dlatego odpocznę sobie i jak się poczuję lepiej, zrealizuję wszystko
      2. rodzina -Oj.. tu osaczanie potrafi być bezlitosne- Pojedź ze mną do lekarza, zawieź mnie do mechanika, załatw sprawę w urzędzie, sprawdź ofertę na… itd.
      3. my sami. Muszę posprzątać- mam ogromny bałagan, okna są już 1,5 roku nie myte, trzeba zrobić pranie…
      My sami to paskudny wampir z jednego powodu- qurde ma rację!
      Moje okna rzeczywiście są strasznie brudne. Pewnie po tym komentarzu wszyscy moi sąsiedzi i znajomi będą to wreszcie zauważać i w końcu będę musiała je umyć …:-)
      Ważna jest świadomość, że to wszystko, to wampiry czasu. Wtedy możesz się z nimi rozprawić. Ludzie często po prostu realizują poboczne zadania z przeświadczeniem, że robią dobrze.
      Oczywiście nie zachęcam do agresji w stosunku do rodziny, ani siebie samych. Chodzi o to, aby w odpowiednim czasie powiedzieć:
      Teraz zajmuję się ważną sprawą. Inne zadania chętnie zaplanuję na…
      Łukaszu, cieszę się, że mogłam Ci podsunąć nowe rozwiązanie. Ja zawsze bardzo lubię rozmawiać z ludźmi, bo zawsze można się podzielić swoimi doświadczeniami i wzajemnie uczyć. Trzeba tylko chcieć otworzyć uszy na słuchanie. Życzę Ci powodzenia w codziennych zmaganiach.

      Odpisz
      • Wiesz co? Jak na to spojrzałem z tej samej strony co TY, to z tymi wampirami czasu masz 100% rację. Do tej pory nie podchodziłem do tego w ten sposób. Czyli wychodzi na to, że próbowałem uporać się jedynie z częścią problemu.

        Dziękuję za nowe spojrzenie! „Warto rozmawiać” 🙂

        Odpisz
  5. Bardzo dobrze, że w końcu znalazł się ktoś kto pokazał światu Negata. Choć piszesz, że mózg kobiety jest jej własnym wrogiem to moim zdaniem umysł mężczyzny jest totalnym śmietnikiem w którym Negat ma raj dla swoich poczynań. Działanie Negata jest na tyle silnym i istotnym, że jego obarczyłbym winą, że tak wielu osobą nie wychodzi biznes i rezygnują na samym początku bądź po kilku miesiącach. W internecie można znaleźć wiele wskazówek, mnóstwo liderów którzy chcą pomóc w pierwszych krokach zarabiania w internecie jednak nie ma tak licznej wiedzy jak eliminować Negata

    Odpisz
    • Jarku. Wiele osób rezygnuje z tego co założyli, bądź też w ogóle nie zaczyna dlatego że sami skutecznie zniechęcają się do tego. Często nie mają nawet świadomości, że wyhodowali z własnego nieposkromionego sabotażystę. Ja go nazwalam Negatem. Ktoś inny może go nazwać podświadomością lub głosem rozsądku (błędnie rozumianym). Skutecznie potrafimy znaleźć powód dlaczego czegoś NIE zrobię, dlaczego z czegoś zrezygnuję. Z tego powodu chciałam zwrócić uwagę na wagę planowania, ustalenia celu i rozłożenia go na mniejsze części, aby był bardziej realny. Wtedy łatwiej myśleć: CHCĘ to zrobić i zaprogramować się pozytywnie. Właśnie przygotowałam 60 minutowy kurs dla osób, którym brak wytrwałości w dążeniu do celu, na temat tego jak odnaleźć w sobie własne inspiracje które napędzają do działania. Dostępny będzie od października. Takie szybkie doładowanie jak w komórce 🙂

      Odpisz
  6. Niejedno już czytałam o celach. To prawda, że wyznaczanie ich jest początkiem działań ale… Czy zamiast wiązać je z nowym rokiem nie warto zacząć od razu, od już… przecież większość z nas jak czegoś bardzo chce to zazwyczaj chce tego od zaraz. Ja również uważam planowanie za rzecz bardzo istotną – bez tego tracę oddech ;D, ale często spotykam osoby, które wprawdzie wyznaczyły sobie datę będącą datą początku realizacji celów ale w nieskończoność ją przesuwają bo „coś tam”. A przecież bardzo mądrą jest zasada: „kto zważa na wiatr nigdy nie będzie siał”. Aaaaa, i jeszcze jedno – nie chcę by zabrzmiało to feministycznie, ale mam pewną refleksję, która wykluła się we mnie po kilkunastu latach pracy w korporacji – kobiety mają nieznośną tendencję do rozbierania wszystkiego na czynniki pierwsze. Niejednokrotnie widziałam, że przy rekrutacji na menadżerskie stanowiska mężczyźni (nawet nie znający realiów tych stanowisk) szli w zaparte i udowadniali wszystkim, że się na wszystkim znają, często kwitując jakieś obiekcje słowami: „jakoś się to ogarnie”; a kobiety przystępowały do analizy ile wiedzą, ile nie wiedzą i ile powinny się jeszcze nauczyć. Reasumując: uważam, że realizację celów warto połączyć z wiarą we własne siły.

    Odpisz
    • Mariola, zgadzam się z Tobą. Bardzo ważne jest planowanie, ale nic nie zastąpi fizycznego „robienia” tego, co się zaplanowało. Sama nie raz wpadłam w wir niekonsekwencji i pewnie nie uniknę kolejnych błędów. Bić się za to nie będę – nie zmienię przeszłości. W zamian analizuję, wyciągam wnioski i idę do przodu z nowymi doświadczeniami. Korporacja nauczyła mnie jednej ważnej prawdy: Bez względu na to, co się dzieje wokół: czy to celebracja rzeczywistości, czy degrengolada – RÓB SWOJE! …a daleko zajdziesz. A niedawno nauczyłam się kolejnej zasady: ZACZYNAJ, GDY JESZCZE NIE WSZYSTKO JEST DOPRACOWANE DO KOŃCA. Kobiety jak wspomniałaś, mają tendencję do rozkładania wszystkiego na czynniki pierwsze i NIGDY nie dopracują czegoś do perfekcji, zawsze będzie coś jeszcze do zrobienia, co utrudni nam start. Stworzyłam więc nowy klawisz w swojej głowie – START z komentarzem: pomimo, że nie wszystko gotowe…

      Odpisz
  7. Witam
    Moim zdaniem najważniejsze cele to możliwy do osiągnięcia a drugi OKREŚLONY W CZASIE ponieważ czas to kaszty które musimy ponieść na zrealizowanie celu.
    Oczywiście inne cele wymienione też są bardzo ważne
    pozdrawiam kfabjanski

    Odpisz

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Uwaga: zasady rozsądnego komentowania.
1. Daruj sobie komentarze typu "Dobry wpis", "Gratulacje! link.pl" itp.
2. Komentuj tak, jakbyś chciał, aby u Ciebie komentowano.
3. Podawaj w formularzu Twój prawdziwy adres e-mail (jest bezpieczny!)
4. Link do Twojej strony WWW (w podpisie) pokaże się dopiero wtedy, gdy napiszesz 5-ty komentarz na ebiznesy.pl. Pamiętaj jednak, aby zawsze podawać ten sam adres mailowy (komentarze zliczane są właśnie po mailu).

Szablon Divi do Wordpressa
Divi – prawdopodobnie jedyny szablon do WordPressa, jakiego potrzebujesz

Ostatnio na blogu opisałem ogólnie szablony Elegant Themes do skryptu WordPress. Zapowiedziałem też, że napiszę o ich najlepszym szablonie, co niniejszym czynię. Poznaj "Divi" - prawdopodobnie najlepszy szablon do WordPressa, jaki kiedykolwiek powstał. Idea szablonu Divi WordPress jest najpopularniejszym systemem CMS (czyli systemem do zarządzania treścią, zawartością) na świecie. Wykorzystywany jest do wielu celów. Najbardziej […]

Zamknij