Po co żyjesz, głupcze?

Po co żyjesz, głupcze?

Czy zastanawiasz się czasami nad tym, po co żyjesz?

Wiem, wiem – na filozofowanie mnie wzięło, hehe. Czasami nikomu nie zaszkodzi. A temat jest ważki, co by nie powiedzieć: fundamentalny.
Słuchaj, po co żyjesz? Zastanawiasz się nad tym? Jak często o tym myślisz?
Często patrzę na ludzi wokół mnie, na to co robią, jak żyją. Patrzę także na siebie z perspektywy czasu: jaki byłem kiedyś. I zastanawiam się: dlaczego ludzie żyją, żeby żyć?

Pomyśl teraz: po co, u licha, żyjesz??

"Bo życie jest do bani, ale żyć trzeba"

Nie rozumiem takiego podejścia. Negatywne nastawienie jeszcze nikomu nie pomogło. Jeśli ktoś w taki sposób podchodzi do życia, to być może lepiej by było, gdyby dał sobie spokój…

W technikum miałem kumpla. Fajny koleś. Artek miał na imię. Mieliśmy z paroma kumplami kapelę trash metalową. On grał na garach.Taka tam zabawa. Na próbach często graliśmy w piłkę nożną w salce, zamiast grać, hehe. Artek myślał inaczej od nas. Życie go nudziło. Co ciekawe, zapewne chciał czegoś więcej od życia, ale… No właśnie nie wiem do końca, co go przed sięgnięciem po więcej powstrzymywało. Naprawdę nie wiem.

Artek powiesił się

Tak po prostu. Zaplanował to. Nie poszedł do szkoły tego dnia. Przygotował pasek czy linę. Powiesił się w łazience. Znalazła go siostra. Jego rodzina z pewnością do dziś nie otrząsnęła się z tego. Dlaczego to zrobił? Wiele razy o tym myślałem. Miewam różne pomysły na odpowiedź "dlaczego?". Nie jestem w stanie powiedzieć Ci, czy uważam go za tchórza czy kogoś odważnego. A jak jest z Tobą? Hmm?

Z dnia na dzień…

Większość z nas żyje z dnia na dzień. Ciągle te same czynności: spanie, mycie, jedzenie, wydalanie, praca, telewizja, rozmowy, telewizja, jedzenie, wydalanie, spanie… OK, tak funkcjonujemy. Ale nie mówię w tym momencie o naszej fizjologii czy zwykłych czynnościach w ciągu dnia. Problem w tym, że większość ludzi wykonuje te czynności rutynowo i… tylko to robi. Nie ma w ich życiu nic więcej. Czy takie życie ma sens? Moim zdaniem – nie ma. Musisz chcieć więcej od życia. I musisz sięgać po więcej każdego dnia. Każdy dzień ma być wyzwaniem.

Rodzimy się zwycięzcami

Każdy z nas ma wprost niewyobrażalny potencjał w sobie. Jeśli jesteś już odblokowany psychicznie, nie muszę Cię o tym przekonywać. Ty to wiesz. Ale większość tego nie wie. Żyją jak w Matrixie. Niby żyją, ale… jakby nie panowali nad własnym życiem. Dlaczego? Strach, ograniczenia, zaprogramowanie, kompleksy, lenistwo – to jedne głównych powodów.

Pisząc, że rodzimy się zwycięzcami, miałem na myśli to, że rodzimy się jako tabula rasa (niezapisana, pusta karta). Od naszych rodziców i środowiska zależy, jak zaczną nas kształtować. Mogą nas zepsuć, lub wzmocnić nasz potencjał. Tak wiele zależy od rodziców, że wręcz jest to przerażające. Ile talentów się nie rozwinęło tylko przez to, że słyszeli "nie nadajesz się", "zostaw bo zepsujesz" itp. Takie podejście do dziecka to przestępstwo przeciwko niemu. Nigdy nie wolno nam tego robić. Mów do dziecka: "Próbuj, uda ci się!", "Potrafisz to zrobić, śmiało!", "Ale cudownie malujesz, przepiękny rysunek!", "Jestem taki z ciebie dumny, najbardziej na świecie". Wychowasz Zwycięzcę.

Obudź się…

… i zacznij żyć!
Dla mnie każdy dzień jest wyzwaniem. W notatniku czeka lista zadań do wykonania. Nie jest ważne, czy dziś jest wtorek czy niedziela. Nie jest ważne, że dziś jest fajny film w telewizji, że kumple zapraszają na imprezę. Oczywiście na takie rzeczy też jest miejsce w życiu. Ale to nie są Twoje cele. Jakie są Twoje cele? Mogą to być na przykład:

  • szczęśliwe małżeństwo
  • naprawienie kontaktu ze współmałżonkiem
  • więcej czasu dla dziecka
  • drugie dziecko
  • niezależność finansowa
  • satysfakcja z prowadzenia biznesu
  • wydanie książki, która stanie się bestsellerem
  • panowanie nad każdym aspektem własnego życia
  • spokój ducha
  • opinia uczciwego, krystalicznego człowieka
  • panowanie nad łakomstwem
  • zdrowe odżywianie, uprawianie sportów i doskonałe wyniki badań lekarskich
  • dożycie sędziwego wieku w doskonałej formie w zgodzie z sobą samym
  • zdobycie najwyższej góry świata
  • móc powiedzieć na łożu śmierci "przeżyłem szczęśliwie i w pełni swoje życie".

"Skąd mam wiedzieć, że moje życie jest spełnione?"

Paradoksalnie, najczęściej najbardziej boją się śmierci ci, którzy… żyją bez celu. Spełnieni ludzi nie boją się śmierci. Dlaczego? Pomyśl: skąd się bierze strach przed śmiercią? No właśnie: "przecież jeszcze miałem zrobić i zobaczyć tyle rzeczy!" Człowiek spełniony żyje każdą chwilą, każdym dniem. Nie żałuje niczego.

Proszę Cię: zastanów się, czy masz w życiu cel? Jeśli masz cele i marzenia – dąż do nich za wszelką cenę. Stwórz plan działania i go realizuj. A jeśli się boisz, wiedz, że każdy się boi. Strach jest czymś naturalnym. Działaj pomimo strachu. Z czasem o nim zapomnisz. Spełnij swoje życie. Nie zmarnuj swojego potencjału!

76 komentarzy

  1. Może dla niego nie zaistniało jeszcze coś co byłoby warte tego aby żyć.
    Cel dla ludzi stanowi zazwyczaj szczęście, cóż niektórzy odnajdują je w zdobywaniu różnych rzeczy a inni jakoś nie…
    Ja np. często zastanawiałam się czy wolę żyć i być od czasu do czasu szczęśliwa, czy raczej dać sobie spokój… z całą tą „farsą” czyli moim życiem
    Cóż na dzień dzisiejszy cenię sobie swoje życie.I siebie. 😉

    Odpisz
  2. po co, u licha, żyjesz??
    Bo kocham to!! Swoje sukcesy i porażki, wzloty i upadki, gniew i przebaczenie, rozpacz i radość, łzy i śmiech. Piękny las i błotnistą drogę do niego, deszcz padający gdy idę bez parasolki i palące słońce. Ludzi którzy mnie lubią i tych którzy nie lubią. Szukanie swojej drogi i gubienie jej, poza tym jeszcze wiele innych wykluczających się spraw z których składa się życie. Kocham wszystkie jego aspekty, bo życie składa się z przeciwności a my powinniśmy korygować je tak, żeby jasnych i dobrych jego stron było jak najwięcej.

    Pozdrawiam Urszula.

    Odpisz
  3. No tak, widzę po komentarzach, że dobrze narozrabiałeś Pawle:-) I fajnie!

    Każdy z nas ma swój rozum. Ma prawo myśleć i robić po swojemu.
    Ale czasem warto posłuchać innych, szczególnie jeśli mają dobre i szczere intencje.

    Cieszy mnie niezmiernie fakt, że tak dużo młodych ludzi podchodzi do życia w sposób odpowiedzialny.

    Smuci mnie fakt, że tak dużo jest jeszcze młodych ludzi, którzy nie mają życiowego celu. Dlatego, że nikt im nie pokazał nie powiedział, „Spójrz jaki piękny jest ten świat”. A wręcz odwrotnie obrzydzał życie sobie i innym.

    Podoba mi się Twoja postawa Pawle
    w stosunku do ludzi a szczególnie do dzieci.
    Ja sama stosuję podobne zasady w stosunku do moich wnuczek. Chwalę! I wiem, że to mobilizuje. Dzieci pięknie się rozwijają choć niekiedy zasługują na klapsa 🙂
    To są tylko dzieci, które uczą się od nas
    dorosłych poprzez naśladowanie.

    Przyznaję się, że nie stosowałam tych zasad w stosunku do moich synów. Dlatego, że nie wiedziałam, że to jest sposób na
    budowanie wielkości człowieka jako zwycięzcy.
    Tak się w życiu dziwnie plecie, że spotykasz ludzi dwojakiego rodzaju.
    Jedni pokazują Ci piękną stronę życia,
    a drudzy tą brzydszą.

    Jeżeli nie wyniosłeś z domu rodzinnego
    dobrych wzorców to wybierasz najczęściej
    te które znasz. Tak Cię nauczono, wychowano.
    Z wiekiem nabywasz doświadczenia. Potrafisz myśleć obserwując i uczysz się że jest jeszcze inne życie, lepsze od tego
    które pokazano Ci w dzieciństwie.

    Dokonujesz wyboru, że musisz zmienić swoje
    życie, żeby zmienić swoje życie.

    Podejmujesz odpowiedzialną decyzję, że zmieniasz swoje życie. Zaczyna się proces
    „uzdrawiania”. Wchodzenie po stopniach
    schodów powoli, krok za krokiem, krok za krokiem, coraz szybciej pędzisz ku wyznaczonej mecie. Zatrzymujesz się mówiąc. Bieg ukończyłam, życia nie zmarnowałam. Zwyciężyłam!

    To jest droga do pokonania jeśli się nie poddasz. Mimo porażek i upadków idziesz dalej ciągle przed siebie ku wyznaczonej mecie.

    Tak sobie myślę, że gdybyś miał wiedzę
    na temat podjętej decyzji kolegi Arka.
    Pomógł byś mu podźwignąć się.
    Mam rację ?

    Pozdrawiam cieplutko !

    Odpisz
  4. Ja uważam, że celem człowieka jest rozwój…. po to żyjemy… fajnie jest, gdy ma się pasję i chce się być dobrym w tym co się robi. Ja mam szczęście, bo wiem co jest moją pasją, zajęło mi trochę czasu i pieniędzy by pracować w tym czym się spełniam ale…nie stanęłam na laurach. Jestem trenerką osobistą i kiedyś myślałam, że gdy skończę jeden kurs to już wszystko wiem i siądę sobie na laurach. Teraz wiem, że moja obecna wiedza to dopiero wierzchołek góry lodowej, ale to sprawia, że wszystko nabiera innych kolorów – jestem ciekawa i żadna wiedzy. Codziennie uczę się czegoś nowego, ktoś mnie pyta o coś czego nie wiem co „wymusza” na mnie znalezienie odpowiedzi, dzięki czemu moja wiedza się pogłębia. M.in. dlatego moje życie wg mnie jest fascynujące, bo chcę ciągle więcej wiedzieć, by móc pomóc większej ilości osób i być profesjonalna w swoim zawodzie.
    Usłyszałam niedawno od moich dwóch znajomych, że mi bardzo zazdroszczą, że ja wiem co jest moją pasją i rozwijam się w tym kierunku, bo niestety one nie wiedzą co je „kręci” i co chcą w życiu robić….

    Odpisz
    • Hm, „trenerka osobista”… Gratuluję pasji i metod własnego rozwoju, zdobywania wiedzy – kosztem innych. Prawdopodobnie swoją mądrość z którą się dzielisz z innymi posiadłaś od osób podobnych do siebie…

      Odpisz
      • Belo,
        Nie pomyliłaś / pomyliłeś przypadkiem blogów? Na tym blogu czepianie się nie jest mile widziane.
        Magda nawet się nie promuje przez podanie swojej strony internetowej – tym bardziej dziwi mnie Twoje negatywne nastawienie.

        Odpisz
        • Dziwi mnie, że zarzuca mi się „czepianie”. To inny punkt widzenia…
          Proszę nie wmawiać mi pesymizmu! Jestem pozytywnie nastawianą realistką i raczej kieruje mną logika. To absolutnie nie przeszkadza mi w zdobywaniu wiedzy na temat osobistego rozwoju. Jak sama nazwa wskazuje „osobisty” – a więc objawia się w momencie, gdy chęci i wiedza zbiegną się w tym samym czasie. To pozwala więcej zrozumieć.

          Odpisz
          • Belo,
            Nie chciałem i teraz nie chcę Cię urazić. Po prostu własny punkt widzenia można przedstawiać:
            1) w merytoryczny sposób – nie ogólnikami
            2) bez odniesień osobistych – czyli własne przemyślenia, a nie odniesienie się do czyjegoś
            3) bez ironii i złośliwości („trenerka osobista”, „kosztem innych”, „swoją mądrość”, „od osób podobnych do siebie…”).
            Po prostu w pewien w sposób chronię moich Czytelników, którzy mają tutaj czuć się swobodnie i przyjemnie.

  5. Szanowny Pawle, gdzieś u Ciebie wyczytałem a propos bloga, że należy pisać prowokująco. Rzecz się udała, sądząc po ilości wpisów i emocji w nich zawartych. Dla mnie osobiście najważniejsze jest przezwyciężanie własnych ograniczeń i zostawienie po sobie dobrych wspomnień, co wcale nie jest takie łatwe na pozór. Rodzimy się z pewnymi predyspozycjami po rodzicach, a potem kształtuje nas środowisko. Z niego czerpiemy siłę kreacji i destrukcji. Człowiek to zwierzę społeczne. Propagujesz zasadę Pareto. Pewnie w grupie 80% znajduje się duży odsetek tych, którym się chce/chciało. Niewiele jednak trafi do dwudziestki, którym się powiodło w pobieżnej ocenie społecznej. Jednak każdy kto żyje i realizuje siebie ma szansę odejść z żalem niespełnienia…
    Pozdrawiam

    Odpisz
    • Gajuszu,
      Szczerze powiem, że nie bardzo rozumiem Twój komentarz. Może napisałbyś to prostszymi słowami? Szczególnie ostatnie zdanie jest dla mnie enigmatyczne.

      Co masz na myśli? Do czego zmierzasz?

      Odpisz
      • Gajusz bardzo trafnie i zwięźle omówił temat w swojej wypowiedzi – gratulacje! Nie rozumiem, co może być w tym niezrozumiałe? Ja bynajmniej wiem o co chodzi.

        Odpisz
  6. Witaj Pawle
    Bardzo Ci dziękuję, żeś wszedł na moje podwórko, bo jak wiesz szukanie sensu życia jest myślą przewodnią mojego bloga (TreningAntystresowy.pl). Cieszę się, więc, że dałeś mi szansę na to bym w sposób sensowny zagościł u ciebie.
    Pytasz ludzi: Po co żyjesz?”
    To jest bardzo ważne, wręcz fundamentalne pytanie.
    Zastanów się proszę, jaka odpowiedź na nie mogłaby uratować życie Twojemu przyjacielowi? Gdybyś wiedział, co zamierza to, co takiego byś mu powiedział by odwieść go od zamiaru odebrania sobie życia?
    Jeśli chodzi o mnie to powiedziałbym mu tak:
    OK stary, masz wolną wolę i możesz zakończyć swoją grę, ale nie musisz się śpieszyć.
    Przecież możesz to zrobić w każdej chwili, jutro, pojutrze…
    Zanim to zrobisz chciałbym żebyś się zastanowił nad pewna sprawą.
    Otóż od wieków najmądrzejsi na świecie ludzie twierdzą, że nie jesteś tylko tym ciałem, które chcesz unicestwić.
    Tak naprawdę to nie możesz się całkiem wyłączyć, bo jesteś tą jedną, jedyną we wszechświecie rzeczą, której zniszczyć się nie da – energią – w formie niezniszczalnej, wiecznej Świadomości.
    Mędrcy Ci mówią, że żyjesz po to i będziesz żył tak długo (to znaczy tak wiele razy) aż znajdziesz odpowiedź na pytanie, Kim Jestem?
    W tej sytuacji, jeśli im wierzyć to odbieranie sobie życia niczego nie załatwia, bo będziesz musiał tu wrócić by odrobić swoja lekcję od nowa być może w znacznie gorszych warunkach.
    Dobra wiadomością jest to, że nie musisz w to wierzyć!
    Tak! Zdobywanie świadomości tego, Kim Jesteś nie polega na wierze tylko na własnym, wewnętrznym doświadczeniu!
    Chcesz zrezygnować z życia, bo nie cieszy Cię, nie widzisz jego sensu?
    OK. Wycofaj się z aktywnego w nim udziału i spróbuj sprawdzić jak to jest naprawdę, spróbuj dowiedzieć się, Kim Jesteś? Możesz w ten sposób zyskać bardzo wiele. Odbierając sobie życie tracisz tylko czas.
    Serdecznie pozdrawiam
    Wiesław Ozga – TreningAntystresowy.pl
    PS.
    Jeśli tego na Twoim blogu robić nie możną to wykasuj adres mojej strony.

    Odpisz
    • Wieśku,
      Witaj na ebiznesy.pl!
      „Odbierając sobie życie tracisz tylko czas” – niesamowite zdanie. Niesamowite. Dzięki.
      Szkoda, że Ty nie poznałeś kiedyś Artka. Może wszystko inaczej by się potoczyło. Kto wie.
      PS. Wieśku, oczywiście, że możesz mieć linka do własnej strony. Grzech nie mieć 😉

      Odpisz
  7. Właściwie, ja se tak żyje i nie wiem po co, że jestem głupia, to wiem, inni to też wiedzą.
    I tak właśnie ograniczyłam się strachem, kompleksami, lenistwem połączonym ze zrezygnowaniem. Może coś we mnie jeszcze drgnie by przywrócić się do życia, cieszą mnie osoby dynamiczne i szczere wypowiedzi.

    Odpisz
    • Aldono,
      Po pierwsze, masz imię mojej chrześnicy 😉
      Po drugie, nie jesteś głupia. Moi rodzice nauczyli mnie kiedyś, że nie wolno o innych mówić, że są głupi. O sobie też nie wolno.
      Po trzecie, samo to, że cieszy Cię obecność tutaj i ta dyskusja, jest krokiem naprzód. Twoim krokiem.
      Powodzenia!

      Odpisz
    • A ja się zgadzam z Aldoną. Aldona, jeżeli twierdzisz, że tak o sobie myślałaś do tej pory, to pewnie tak było. Nie wiem czy zastanawiałaś się kiedykolwiek, jaka pozytywna intencja może być w tym, że tak o sobie pomyślałaś? i co z tym możesz zrobić? Czy taka zmiana postrzegania siebie samej jest ci teraz potrzebna?, a jeśli tak to co potrzebowałabyś zrobić, aby zmienić sposób myślenia o sobie? Możesz wyobrazić sobie że myślisz o sobie w nowy sposób? Sposób, który bardzo lubisz i który sprawia ci prawdziwą radość. Zastanawiałaś się kiedykolwiek po czym poznasz, że zaczyna ci się podobać? (Paweł słusznie zauważył, że już sama dyskusja, którą otworzyłaś jest kolejnym krokiem do przodu)
      Kiedyś czytałem opowieść o diamencie, końskim gównie (przepraszam:) i lakierze do paznokci. Znacie to?
      Otóż każdy z nas rodzi się jak diament. Czysty, piękny, szlachetny, z błyskiem w oku i beztroskim uśmiechem dziecka. Podążając drogą życia, trafiamy na końskie odchody, które się do nas przyklejają i stopniowo pokrywają powierzchnie diamentu. Po jakimś czasie wędrowania, człowiek cały oklejony końskimi odchodami chce coś z tym zrobić. Bierze lakier do paznokci i maluje się na zewnątrz. Zmienia wygląd – kolor na różowy, zapach. Tworzy na zewnątrz swoistą skorupę. Brzmi znajomo?
      I zdarza się w życiu tak, że spotykasz kogoś, kto ci to uświadamia i już wiesz że najważniejszy jest diament…. w tobie.

      Polecam http://www.poznaj-siebie.pl (jeśli Paweł pozwoli:), bo może ci w tym pomoże. Sama sprawdź

      Pozdrawiam,

      Pawelnvg

      Odpisz
    • hej Aldona ja kiedyś też tak miałam było bardzo ciężko nie miałam celu bo wszystko było moim celem nie wiedziałam czego już mam chcieć od życia, chciałam robić niesamowite głupoty swojego życia ale miałam jeszcze wtedy chłopaka który mnie stopował przed tymi głupotami może dzięki niemu nie wpadłam w tarapaty…. i też opanował mnie strach, kompleksy, lenistwo pewnego dnia kiedyś znowu nie wytrzymałam i traciłam już swój związek co był jedyny ocalony w moim życiu i wtedy poszliśmy razem do kościoła nie wiem co się wtedy stało ale odzyskałam wiarę i odnalazłam cel wiem że może jesteś nie wierząca ale może w inny sposób spróbuj poszukać wiary ale niestety muszę stwierdzić że jedynie w Bogu można spotkać wiarę i swoje cele…

      Odpisz
  8. Moje małe dywagacje po czytance wpisu.
    Łatwo jest mówić, trudniej robić. Gdzieś należy znaleźć miejsce na myślenie.
    Różni są ludzie i wielu w zupełności wystarcza codzienne chodzenie do etatowej pracy.
    Jeżeli pracę traktujemy jak wyrok (często słyszę od wielu osób że idą do roboty) to będzie naszym więzieniem.
    Warto zadawać sobie pytanie: „Po co żyję?”.
    Odnośnie podejścia do dzieci: IMHO dzieci nie wolno oszukiwać. Uczmy ich wytrwałości w realizacji celów i ich nie zniechęcajmy do próbowania!!

    Odpisz
    • Tomku,
      Oczywiście, że dzieci nie wolno oszukiwać. Ale sam spójrz, co napisałeś w kolejnym zdaniu. Czy powiedzenie 3 letniemu dziecku, gdy maluje bohomazy, że „pięknie maluje” jest:
      a) kłamstwem?
      b) zachętą do próbowania?
      Chcesz oceniać to, co robi taki mały człowiek, kategoriami piękna osoby dorosłej? Ono tak postrzega świat! A jeśli kreski są nierówne, jest mało starannie, kartka się pomięła, kolory są nie teges, ludzie na obrazku przypominają bardziej małpy, to wiesz czego tylko brakuje? Twojego powiedzenia „Jak ślicznie rysujesz!” i dalszych prób dziecka.

      Odpisz
  9. Zgadza się Pawle, cały Twój tekst jest szczerą prawdą, ale najbardziej piorunującym zdaniem jest: „to być może lepiej by było, gdyby dał sobie spokój…” Dlaczego? Wyjaśniam- bo dla człowieka, który nie może sobie poradzić w życiu (a przynajmniej tak uważa, że nie może sobie poradzić i wszystko sprawia mu kłopot) cierpiącego na przyp. depresje, szukającego jakiś rozwiązań może to być zgubne. Wtedy taki człowiek może to potraktować jak drogowskaz, bo zauważa bardziej to co jest złe a nie to co dobre a każde zdanie wpływa podświadomie na jego umysł. Słowa mają bardzo wielką moc, ich znaczenie- ja sam się wciąż czegoś nowego na ten temat uczę. Kategorii ludzi jest bardzo dużo i na pewno wielu ludzi ten tekst przyciągnie, wymienię dwie o które najbardziej się rozchodzi; są ludzie „tylko” pogrążeni w marazmie, którzy nic nie robią w swoim życiu, bo im tak wygodnie- żyją z dnia na dzień, lub może tylko stanęli na chwilę, żeby złapać oddech przed dalszymi wyzwaniami a są też ludzie w pewnym stopniu wypaleni wewnętrznie, to spowodowane może być jakimiś zdarzeniami w ich życiu i tym że przez dłuższy czas im się nie udawało, czy ich ludzie opuścili i stracili wiarę w siebie (nie w swoje cele- dopóki nie wierzy się w siebie to nie można w nic uwierzyć). Przykładowo z powyższego tekstu przytaczając historię Artka- żeby go zrozumieć trzeba wejść na jego poziom myślenia, bo inaczej się nie da- można tylko snuć własne domysły- na pewno chciał czegoś więcej od życia, może nie otrzymywał nawet w 1/10 tego czego chciał i sam się w tym pogubił, może nie obrał właściwej drogi, lub z niej zszedł i dobiło go jakieś wydarzenie.. bo coś na niego musiało mieć wpływ w danym momencie, że postąpił tak jak postąpił, nie widział już szansy na lepsze życie przez swoje rysy na umyśle.. To jest ogólnie bardzo ciężki i rozwlekły temat, ciężki na psychikę ludzką.. jest jeszcze inna wersja.. mógł mieć zbyt twórczy umysł, wyobrażał sobie za wiele rzeczy, które myślał, że są naprawdę w rzeczywistości a rzeczywistość go w pewnym dniu przeraziła. Nie odbierał rzeczywistości taką jaką była naprawdę. Być panem własnych myśli to jest wielka sztuka- nie pozostaje nic tylko myśleć pozytywnie, bez pochopnych wyobrażeń, aby pozostać w dniu dzisiejszym. Chyba sam napiszę kiedyś jakiś rozwlekły artykuł na ten temat na swoim blogu, bo w komentarzach nie wiem, czy jest to mile widziane 😉 Pozdrawiam i życzę abyś miał zawsze o czym pisać! Ciekawie piszesz 😉

    Odpisz
    • Krzyśku,
      Napisałeś tak, jakbyś znał Artka. Jestem pod wrażeniem!
      Z tym daniem spokoju, owszem, mocno uderzyłem w pewne struny. Ale zrobiłem to świadomie. Nie sądzę, żeby ktoś miał myśli samobójcze po moim tekście. Przeczytałem go po raz kolejny: bije z niego pozytywna energia (pomimo wątku o samobójstwie mojego kolegi). Myślę, że bardziej może kogoś przytłoczyć włączenie wiadomości w TV na kilka minut, niż moje wspomnienie o Artku i tekst „dać sobie spokój”. Czasami trzeba mocno zapukać, aby ktoś usłyszał pukanie i otworzył. Tak myślę. Choć mogę się mylić, bo mylę się często.
      PS. Dzięki za miłe słowa, Krzyśku 😉

      Odpisz
  10. „Ciągle te same czynności: spanie, mycie, jedzenie, wydalanie, praca, telewizja, rozmowy, telewizja, jedzenie, wydalanie, spanie…”
    Ja bym powiedział: spanie, mycie, php, jedzenie, php, wydalanie, php, praca, php, spanie … „.
    Miło się tak gawędzi jak jesteśmy wszyscy w końcu poniekąd ludźmi sukcesu (bo chyba przez przypadek na tą stronę nie trafiliśmy).
    Znam ludzi co ich celem w życiu jest doczekanie aż listonosz przyniesie comiesięczną rentę, aby sobie kupić leki przeciwbólowe.
    Naszymi celami w życiu mogą być: zdobycie niebosiężnych szczytów, sukces zawodowy itp.
    Ale nie zapominajmy jak wielu ludzi nie ma nawet czelności marzyć o takich rzeczach.
    Jakaś choroba i jest po nas.

    Odpisz
    • Wiktorze,
      Nie do końca się z Tobą zgodzę. Że się miło gawędzi – tu się w pełni zgadzamy 😉
      Ale nie wolno tłumaczyć siebie lub kogoś chorobami czy kalectwem. Oczywiście w takim stanie trudniej jest być szczęśliwym, mieć cele i odnosić sukcesy na różnych polach. Są jednak przypadki, że ktoś np. chory na raka – wiedząc, że ma 2 miesiące życia przed sobą – żyje w pełni, realizuje się i przeżywa tak naprawdę przez te 2 miesiące więcej, niż niejeden z nas przez cały życie.

      Odpisz
      • Myślę, że taki człowiek (z wyrokiem) po zmianie swojego nastawienia na pozytywne przeżyje ten wyrok a bywały przypadki, że przeżywał samą chorobę. Siła pozytywnego myślenia jest olbrzymia. A jeśli ma się cel to naprawdę nie ma czasu na choroby. Hehe właśnie połamały mnie korzonki, więc leże na brzuchu na materacu, koc na plecach, komputer na podłodze … i piszę ten tekst. Zawsze można znaleźć wyjście z sytuacji.

        Pozdrawiam pozytywnie wszystkich eBiznesmenów

        Jacek (Hodża) Paciorek – zdążający w kierunku eBiznesu – hodza.pl

        PS Już za kilka tygodni w marcu 2010 w tym miejscu pojawi się mój nowy serwis związany z eBiznesem wspartym pozytywnym myśleniem oraz moją wiedzą informatyczną. Zapraszam serdecznie wszystkich. A dla niecierpliwych już teraz jest tam krótka zajawka.

        Odpisz
  11. -Ile rzeczy na które poświęcasz swój czas będzie ważne za rok?
    -Ile za trzy lata?
    -A ile za dziesięć lat?

    Tymczasem większość ludzi biernie spędza czas przed telewizorem. Śledzą debaty polityków, losy bohaterów seriali. Zamiast zrobić coś wokół siebie. Zacząć żyć własnym życiem. Obudzić w sobie marzenia.
    Czy to jest życie?

    Odpisz
    • Tomku,
      Nie, to nie jest własne życie. To jest życie życiem innych – czyli taki substytut własnego. Nie mogę pojąć rozmów moich znajomych np. o tzw. gwiazdach ekranu. Ekscytują się niesamowicie. Dodam, że nigdy nie widziałem ich ekscytujących się w ten sposób własnym życiem…

      Odpisz
  12. A jeszcze co do samego wpisu „Po co żyjesz, głupcze” – dobrze oddaje rzeczywistość. Życie może mieć dwie formy – albo kreacji, albo wegetacji. Albo kreujemy naszą rzeczywistość, czerpiąc z życia to, co najpiękniejsze, albo wegetujemy, czekając Bóg wie na co (chyba na mannę z nieba 😉

    Jeśli ktoś mówi, że nie ma czasu na spełnianie marzeń, to nie wie, o czym mówi 😉 Tak naprawdę każdą chwilę naszego życia możemy poświęcać na spełnianie marzeń – nawet jeśli jest to chwila w znienawidzonej pracy. Bo jeśli mamy konkretny i ważny dla nas cel, to każdą minutę swojego życia potrafimy odpowiednio wykorzystać.

    Odpisz
    • Jolu,
      Dokładnie tak. A jeśli naprawdę nienawidzimy naszej pracy, jak podałaś przykładowo, to musimy każdego dnia budować strategię i dokładać kolejną cegiełkę do planu zmiany pracy lub założenia własnego biznesu.

      Odpisz
  13. @Kamil Lubelski – „Mówić tak nawet wtedy, gdy rysunek nie jest przepiękny i dziecko maluje tragicznie, nie żadnego drygu artystycznego?”
    Tu trochę będę polemizować z odpowiedzią Krzywego „Oczywiście, że tak!” Mam nadzieję, że zostanie mi to wybaczone ;))
    Należy chwalić dziecko SZCZERZE. Jeśli rzeczywiście uważasz, że rysunek jest do bani, to po pierwsze – skrytykuj to KONSTRUKTYWNIE (czyli NIE: „nie udał ci się ten rysunek…” tylko na przykład: „a może spróbujesz jeszcze raz, ale na jaśniejszym tle – wówczas będzie jeszcze ładniej).
    A po drugie, nawet, jak coś jest do bani, należy znaleźć choć jeden element, jeden drobiazg, który można pochwalić. Na przykład: „Wiesz, rysunek wyszedł trochę ciemny, ale bardzo mi się podoba to słoneczko – jak patrzę na nie, to od razu robi mi się weselej”.
    Nie chwalmy dziecka nieszczerze, bo ono tę nieszczerość wyczuje, albo uzna z czasem, że pochwała należy mu się zawsze, wszędzie i za wszystko. Zawsze jednak znajdźmy coś, co można pochwalić – w tym celu trzeba zdjąć z siebie swoje ciemne okulary malkontenctwa, czarnowidztwa, pedantyzmu i innych paskudnych przypadłości i spojrzeć na dziecko bez tych wszystkich filtrów 😉

    Odpisz
    • Jolu,
      Ależ wybaczam, hehehehe.
      W sumie zgadzamy się ze sobą. Wcale nie mówiłem o nieszczerym podejściu. Mówiłem o próbowaniu. Nikt nie maluje od razu jak geniusz. Ale być może każdy z nas jest potencjalnym geniuszem malarskim (?)
      Wysunąłbym nawet taką tezę (może kiedyś grzmotnę jakiś tekst w tym temacie), że każdy z nas ma szereg talentów artystycznych (i nie tylko). Co sprawia, że wybrany artysta uważany jest za wybitnego? (swoją drogą, często po śmierci) Moim zdaniem: wyobraźnia. Bo nauczyć się mieszać farby i ruszać odpowiednio ręką każdy potrafi. Skoro rodzimy się bez ograniczeń, z otwartym umysłem i niesamowitą wyobraźnią (moja córcia np. w kawałku szynki na kromce co chwilę widzi jakieś kształty – czy jakiś dorosły to robi?), dlaczego nie zostajemy wybitnymi artystami?
      Stąd moje podejście do doceniania każdej PRÓBY naszych dzieci i chwalenia ich.

      Odpisz
  14. Założę się, że Krzywy całymi dniami nawijał o pozycjonowaniu, w końcu Artek tego nie wytrzymał i się powiesił.

    Odpisz
    • Ryśku,
      Byłem wtedy w szkole średniej i ebiznesu ani pozycjonowania w Polsce nie było. Doceniam poczucie humoru, ale Twój tekst średnio Ci się udał, nie sądzisz?
      Co ciekawe, Artkowi nic do życia nie brakowało. Tzn. nic w ogólnym mniemaniu: zdrowy, zdolny jak cholera, obydwoje rodzice, siostra, ustabilizowana sytuacja materialna rodziny, znajomi, przyjaciele, czas na rozrywkę i inne sprawy, sukcesy w szkole. Ironia losu, że Artek jako jedyny w naszej klasie tak naprawdę nadawał się na zostanie elektronikiem. Połowa naszego sprzętu na próbach Voices In Chaos 😉 była jego dziełem.
      Prawdopodobnie nie miał akurat w tym okresie żadnego zawodu miłosnego. Po prostu życie go nudziło i nie chciał czekać – chciał zobaczyć już, tu i teraz, co jest po śmierci. No i zrealizował swój plan. Szkoda, że nie oglądał „House’a”, gdy ten wsadził nóż do gniazdka, by zobaczyć, jak jest (albo nie jest) po drugiej stronie. No ale wtedy House też nie istniał 😉

      Odpisz
  15. Zadałeś pytanie:po co żyjeś, głupcze? Dlaczego od razu z mety głupi? Może i macie rację z aprobaty: kto żyje ten jest głupi! Ale kiedy kocham żyć¤Jest to najpiękniejsze cudo, co mi się napotkało! I chcę doznać nie byle jakie, ale wiecznego żywota! Ja po to żyję, cytuję:”…pojeść se, popić se, pojeździć se po…”znać ludzi i mieć, znależść przyjaciół i z nimi razem i z rodziną to wszystko robić oraz by poznać wgłębiać się w tym wielkim cudzie: życie ludzkie! Powodzenia!

    Odpisz
    • Laszlo,
      Słowo „głupcze” zostało użyte w, powiedzmy, pobłażliwej formie. Można to uznać za przeniesienie z angielskiego „You fool!” (np. tekst utworu „Hello, you fool i love you”). Mogłem napisać „głuptasie”, ale brzmiało by zbyt niepoważnie.
      Podobnie postąpił Tomasz Lis tytułując swą książkę „Polska, głupcze!”. Zatem to „głupcze” nie jest obraźliwe, a raczej zachęcające do myślenia i refleksji 😉

      Odpisz
  16. Zastanawiam się, czy p. Paweł jest na prawdę na tyle normalnym człowiekiem – biznesmenem, że potrafi zainteresować czytelników czymś więcej niż swoimi kursami, czymś co wydaje się być po za codzienną dawką materializmu, czy może z drugiej strony granie na emocjach i artykuły trochę bardziej ambitne niż te w stylu „to jest super kurs za free wyrypany w kosmos, co dzięki niemu milion dolców zarobisz” to zwykły chwyt marketingowy.

    Odpisz
    • Wielokropku,
      W zasadzie nic nie rozumiem z Twojej wypowiedzi. Więc nawet nie mam jak polemizować. I z kim (z wielokropkiem?).

      Odpisz
  17. Jest to wielce niedoskonałe porównanie, ale człowiek jest jak komputer. Rodzi się z wgranym systemem, ma zaprogramowaną płeć, kolor oczu, włosów, skóry, ale poza tym, czysta karta. Jednak.
    Wgrywanie „programów”, nauka życia zaczyna się jeszcze w łonie matki. Kształtowanie charakteru to pierwsze siedem lat. Później szlifowanie. Cały czas uczymy się wybierać. Co dzień,w każdej chwili wybieramy. Jak to jest napisane, „…kładę przed Tobą wodę i ogień, a ty wybierzesz co ci się spodoba…”
    I tu się okazuje, że każdy z nas jest filozofem, każdy ma własną filozofię życia. Choć jako ludzie jesteśmy do siebie podobni, to jednak różnimy się tak jak inne mamy linie papilarne.
    Cele.
    Cele mamy podobne choć nie takie same. Znam osoby, które potrafią tak je zminimalizować, że wystarczy im, …pojeść se, popić se, pojeździć se po… ok ok. Nawet nie staram się takich zrozumieć, to jest poza moim zasięgiem.
    A prawo przyciągania działa. Bez względu czy je rozumiemy. To o czym myślisz, to dostaniesz.
    Szkoda, że zazwyczaj nie zdajemy sobie z tego sprawy.

    Odpisz
  18. Jak ja widzę waszę komentarze, to żal mi was. Rozumiem, że każdy ma jakieś marzenia, ale kiedy my mamy je spełniać? W dzień chodzimy do pracy, jak z niej wrócimy to prawdopodobnie też musimy pracować i na nic nie ma czasu. Ten świat jest chory, tutaj nikt nikogo nie rozumie, każdy jest fałszywy, każdy interesuje się sobą. I co da wejście na najwyższą górę, jak czujesz, że nie pasujesz do świata?

    Odpisz
    • pseudonimie,
      Pamiętaj, że życie nie jest dobre ani złe, to nasza myśl takim czyni je.
      Spróbuj zastosować maksymę: „Jestem optymistą. Bycie kimkolwiek innym zapewne nic nie daje”.
      Mając takie podejście, jak masz obecnie, prawdopodobnie minie szmat czasu, zanim spojrzysz na rzeczywistość czyimiś oczami, np. moimi.
      Powodzenia w szukaniu!

      Odpisz
  19. „Mów do dziecka: „Próbuj, uda ci się!”, „Potrafisz to zrobić, śmiało!”, „Ale cudownie malujesz, przepiękny rysunek!”, „Jestem taki z ciebie dumny, najbardziej na świecie”. Wychowasz Zwycięzcę.”

    Mówić tak nawet wtedy, gdy rysunek nie jest przepiękny i dziecko maluje tragicznie, nie żadnego drygu artystycznego?

    Odpisz
    • Kamilu,
      Oczywiście, że tak! Nie wolno blokować dzieci. Poza tym, o jakim „drygu artystycznym” mówisz w przypadku kilkuletniego dziecka, hmm?
      Są nawet teorie (nawet dowody jednostkowe) na to, że każdy z nas ma talent niemal do wszystkiego, tylko nie próbujemy lub za szybko rezygnujemy. Coś w tym jest.

      Odpisz
    • Hej! Nie można dziecku powiedzieć, że narysowało piękny rysunek, skoro nie jest on piękny. Dlaczego? Ponieważ ono sobie z tego doskonale zdaje sprawę a więc nie rozumie takiego komplementu. Lepiej jest powiedzieć: „widzę tutaj koło i kilka kolorowych kresek… co za inwencja! Od razu widać mistrza!”
      Gdyby mi ktoś powiedział, że świetnie gram w tenisa (komplement), to nawet mógłbym sądzić, że to przytyk pod moim adresem. Z komplementami trzeba uważać – powinny być szczere i trafne.
      🙂
      Rafał

      Odpisz
      • Rafale,
        A na jakiej podstawie chcesz oceniać piękno tego rysunku? Hmm?

        Odpisz
        • No właśnie go nie oceniam, tylko stwierdzam fakty. Chwalę tylko dziecko za inwencję :)))
          Paweł, dajmy temu spokój, bo razem wiemy, że generalnie wychowanie dziecka nie jet prostą sztuką.. Ja sam mam dwulatka w domu (drugie już niebawem będzie na świecie :)) i zdaję sobie sprawę, że nawet najmądrzejsze reguły nie zawsze są stosowane i nie zawsze są skuteczne.
          W każdym razie, skoro się już odezwałem do Ciebie (po raz pierwszy), to chcę Tobie pogratulować rozwoju osobistego i biznesowego! Od dawna jestem subskrybentem Twojego biuletynu i uważam go za jeden z najbardziej wartościowych w sieci.
          Pozdrawiam,
          Rafał

          Odpisz
          • Rafale,
            Masz oczywiście rację. I dzięki za przemiłe słowa!

  20. Jestem pewien, że każdy na swój sposób, potrafi ocenić, jak dalece może rozwijać swoje cele życiowe, ponieważ tak często zapominamy o tym, że aby je realizować potrzebna jest charyzma i przekonanie, że nam się powiedzie. Głównie akceptacja samego siebie. Kończąc ze sobą, potwierdzamy tylko brak odpowiedniej drogi do tego, co nazwaliśmy swoim celem, ale tak nie do końca możemy go zrealizować, ponieważ często nam brakuje siły przebicia i akceptacji otoczenia, które jest jak wena o poranku. Dla jednych, jest to rodzina, dla drugich znajomi. Gdy działamy w/g własnych schematów, to otoczenie tego niejednokrotnie nie docenia i stara nam się celowo utrudnić dotarcie do tego poziomu, a wtedy niejeden pęka i bez pomocnego ramienia, ani rusz bywa że rezygnują z dalszych działań, na rzecz swojej słabej psychiki. Jesteśmy wielka sinusoida złożona z ludzi i ich mentalności. Nie pisałem tu o ludziach wygodnych i (bezcelowców sapiensów):))) piwo telewizor gazeta obiad etc……….

    Odpisz
    • Darku,
      Masz rację. Dlatego trzeba się odciąć od takiego otoczenia, które tylko rzuca nam kłody pod nogi. Jest mnóstwo ludzi i miejsc, gdzie dostaniemy wsparcie i poznamy ambitnych ludzi. Mówię np. o http://forum.ebiznesy.pl/

      Odpisz
  21. „Obudź się…

    … i zacznij żyć! ”

    Tak jakbym Robbinsa czytał i warto zauważyć, że w dłuższym okresie jednak kształtuje to nasze życie. Ciekawy artykuł.

    Odpisz
  22. uzupelnienie wywodow filozficznych Krzywego

    „…….Musimy wspierac nasze dzieci we wszystkim, co robia.
    Musimy pozwalac im na swobodne i tworcze wyrazanie siebie. Musimy wychwalac nasze dzieci i dziekowac im za ich dar i natchnienie. Musimy je inspirowac. Musimy je zachecac do zdobywania coraz wiekszych osiagniec. Musimy umacniac ich pewnosc siebie i ogolnie poprawiac ich jakosc zycia.

    Wiec mowmy naszym dzieciom: rysujcie, malujcie, piszcie, spiewajcie, tanczcie, myslcie , dzialajacie i marzcie, kiedy tylko chcecie…..”

    …..Tworzcie, kochajcie i smiejcie sie…”
    …..Swietuj swoje zycie, poprzez muzyke, poprzez slowo, poprzez plusk koloru na papierze, lub drewnie, lub zelazie, lub plotnie, ale swietuj, swietuj swoje zycie, swietuj to ze mozesz czuc radosc i smutek, swietuj to ze mozesz czuc,tylko wtedy bedziemy mogli czuc do woli…nie bylo dnia w ktorym 2pac nie docenialby znaczenia jezyka, …leila steinberg pierwszy profesjonalny menager 2 paca i doroslym przyjacielem.

    ….do zobaczenia w niebie….rap zwarty i silny, ….podazanie wlasna sciezka jest naszym obowiazkiem wobec swiata…2pac czul ze sztuka moze wywolac rewolucje- rewolucje, serc, umyslow i duszy. Chcial by jego tworczosc pobudzila ludzi do uczciwosci, prawosci i wzajemnego szacunku….leila pisarz i producent w branzy muzycznej….2 pac byl ambitnym raperem poszukujacym menagera…..2pac byl geniuszem(inspirowal innych) ….najlepsza droga do poznania artysty jest analiza jego artystycznych dokonan….w wierszach 2paca—wrazliwosc intuicja rewolucyjne poglady, obawy pasje, i poczucie humoru.

    „znaczenie tworczosci w edukacji,wiersze 2paca pokazuja prawdy ponad czasowe….wiersze takie jak „ale jutro” czy wciaz czekam na swit mowia o potrzebie przetrwania i czekaia na lepsze jutro, ucza nas rowniez tego ze cala ludzkosc cierpi jesli cierpi jeden czlowiek – gloduje…jego smierc nauczyla nas to ze kiedy cierpi jeden czlowiek cierpimy wszyscy….”””””
    Leila.( menager )

    ……………………
    „Roza, ktora wyrosla na betonie”
    2pac, prawdopodobnie o sobie
    Autobiograficznie

    Czy slyszales o rozy, ktora wyrosla ze szczeliny w betonie
    Wbrew prawom natury nauczyla sie chodzic
    Nie majac nog
    Zabawne jest to, ze marzeniom zawdziecza umiejetnosc oddychania powietrzem
    Niech zyje roza, ktora z betonu wyrosla
    i o ktora nikt sie nawet przez chwile nie troszczyl!

    Odpisz
  23. hej Krzywy, Twoje przemyślenia są bardzo głębokie i bezapelacyjne.
    Mogę tylko dodać, ze właściwie jeśli człowiek, jest szczęśliwy to nawet jak daje sobie luzu, i nie wyznacza konkretnych celów to czuje smak życia.

    Oj uwierz, ze poza celami wyższymi, o których może nie każdy mówi głośno, jednak wielu ludziom zależy, na udanych relacjach z innymi, zajebistych małżeństwach, zdrowych mądrych dzieciakach, satysfakcjonującej pracy, szacunku miłości i uznania wśród bliskich, lub tych z którymi się przebywa, fajnych możliwości finansowych, i całej masie różnych możliwości, niezapomnianych akcji.

    Są tez cele, krotko terminowe 🙂 wyskok na weekend z ukochana osoba, czy zwykły spacer, nie mówię już o takich jak wyjazd na Syberię czy impreza z fantastycznymi ludźmi – chyba nie ma co do tego wątpliwości, ze cele nie muszą być ponadczasowe, aby sprawiały radość 🙂
    są sprawy, które potrafią dodać energii, światła i siły, nawet jeśli po prostu są czystą kreacją i inwencją, czasem można mieć farta i się na nie natknąć, bez wcześniejszego zaawansowanego planowania.
    Farcik 🙂

    To co Ty napisałeś o tym chłopaku, puść to – zabił się bo miał do tego powody, na pewno nie zrobił tego żebyś ty do końca życia przeżywał, tzn na pewno to jest wspaniałe i świadczy o tym, że człowiek ten był częścią was, za młody żeby zczaić, że Was pozostawi z taką pustką, widocznie miał piękną duszę…. jeśli jednak dusza jest nieśmiertelna i niematerialna – so do not worry – jeśli piszesz o nim tak poruszająco na pewno znalazł szczęście, może teraz podnosi sukcesy w rokowej kapeli i ma np ksywe wilku albo ptoku 🙂 żartuję trochę, to są realni ludzie, którzy napędzają kapele z muzą alternatywną.

    Kontynuując temat Twojego kumpla, no chyba że naprawdę miał poważniejsze zaburzenia – tzn głupie określenie – może naprawdę widział życie od takiej ciemniejszej strony, myśląc w takich kategoriach – rozkminka brutalna, jeśli ktos targa sie na swoje zycie- to kurcze nie docenia daru, ktory dostal- czyli
    nie koniecznie docenial tez roli innych- mogl byc inteligentny tylko zabraklo madrosci samoswiadomosci.
    Jesli byl nastolatkiem, dochodzi jeszcze chemia, i burza hormonow, poczcie alenacji i niezrozumienia od tych od ktorych by sie tego oczekiwalo.

    Jednka, to trzeba pamietac, sprawa jest taka z tym jak ludzie pozbawiaja sie zycia, w kazdym wypadku za kazdym razem mocno indywidualna, no i czesto szereg czynnikow rozmaitych.

    Ty nie wprost, ale posrednio odpowiadasz akurat jesli chodzi o tego chlopaka… tzn podpowiadasz motyw, (zrobmy sledztwo, moze to nie jest stricte criminologia) wasze spotkania w kapeli, niezaleznie czy graliscie na garach czy w goge (w pilke nozna w noga – tez gralam tak by the way bez opsesji jednak i transu biegania za pilka), to takie spokania byly dla niego super.

    Dochodzi jednak , cala reszta, poza spotkaniami z kumplami- reszte swiata mlodego czlowieka tworzy rodzinka , opcjonalnie zajecia dodatkowe- lekcje itp,
    nie kazy ma takie jednak mozliwosci.

    W zdrowych normalnych rodzinkach, powtarza sie dzieciakom ze potrafia, ze sa wielkie, cos o czym wspomniales, bez egzaltacji:)
    bo to tez podobno lipa cale zycie slyszec ze sie jest genialnym cudem natury, a pozniej 98% ludzi, ktorzy tego nie doswiadczyli, beda takiego czleka poczciwego uswiadamiac, ze jest inaczej, ze cudownych rodzicow juz nie ma i reality zweryfikuje czy jest ow czlek wspanialym stworzeniem.

    Mlode osoby maja, rozne mozliwosci rozwoju i intymnosci… kazdy jednak w ktoryms momencie swojego zycia ma takie naturale potrzeby. Jesli mlody czlowiek chce pozbawic sie zycia , to tylko dlatego, ze ktos pozbawia go dziecinstwa.
    Jesli Krzywy to nie ty i Twoi kumple byliscie tymi oprawacami i tyranami…. to moze jego delikatna dusza czy umysl nie mogla zniesc realiow, nie znala mozliwosci przedostania sie aby miec perspektywy bardziej rozlegle.

    Byliscie za mlodzi, zeby kumac,
    u nas dzieciarnia z roznych srodowisk spedzala duzo czasu wspolnie bez wiekszych rygorow, dla takiego chlopaka, zejscie kilku przyjaciol np do swiata nauki i pozostawienie go np na pastwe despotycznego ojca, moglabyc zbyt powazna zeby umiec znalezs siebie. To sa hipotezy.
    Wyjasnien moglyby byc setki.

    W relacjach pomiedzy mlodymi ludzmi, zawsze tworzy sie cos nazwijmy to wiezi, jesli mlodzi ludzie maja tego farta zeby sie zgrac to pelnia wszystkie funkcje czego nie daje im szkola i rodzina- od autorytetow, po takie mocno tworcze.

    JA mialam kumpla, ktory byl bardzo madry i inteligentny, takze fajnie usytuowany bo rodzice duzo pracowali na Politechnice i wiedzieli w co inwestowac.
    Poznalam bande nowych ludzi, w tym byli dwie moje kolezanki, ( jedna z nich dziewczyna w ktorej sie zabujal ten kolega) raz z nimi pojechalam na przejazdzke daleko za miasto, glosna muza – niekoniecznie w moim stylu – masakryczne techno podgloszone na maxa, nikt z nikim nie rozmawial, w ktoryms momencie byl przystanek i sugestia zeby pociagnac krecha,
    absolutnie nikt mnie nie namawial, poprostu klimat ludzi mi sie nie podobal i to ze faktycznie pomimo wielkiej sily i jak na tamte lata ogromnej potegi wplywow wsrod znajomych naprawde zrobic nic nie moglam, nawet nie myslalam aby im pomoc, tylko zeby szczesliwie juz wracac do domu.

    Oni wciagneli co mieli wciagnac, wszystko bez slow, nie sadze zeby to byla kokaina, chociaz kto wie….pomio mlodego wieku niezle mieli bryki, to moze i mieli pieniadze na takie uzywki. Wrocilam do domu, szybko o nich zapomnialam, moj kolega powiedzial, mi Kornelka uwazaj na nich… fajne bylo ostrzezenie, jednka mi nie musial tego tlumaczyc, wiedzialam o co chodzi, chociaz nikt mi za duzo nie tlumaczyl, po jakims czasie okazalo sie ze kolega, ktory ostrzegal, byc moze chcial byc blizej dziewczyny albo imponowaly mu takie klimaty, wkrecil sie jakos do grona tych ludzi. Zaczal sprzedawac rzeczy z domu, i wszystko wymieniac na narkotyki, rodzice tego nie wytrzymali nerwowo, oddali go na leczenie, albo matka albo ojciec se stresu umarl, to jest jedyny czlowiek z blizszych znajomych i kumpelskich ukladow, ktory zostal stracony, i tez sie pytam dlaczego???

    Czy zeby oszczedzic takich zagrozen mlodym ludziom lepiej spierdalac na wies???
    Skad kazdy moze wiedziec czy warto porownywac swoje zycie, i walczyc o ty aby pokolenia mialy to czy tamto, jak nigdy nie wiadomo co taki mlody czlowiek powienien wiedziec, zeby smialo isc przez zycie.
    Oczywiscie milosc zawsze jest bezwzgledna i czas i opieka, kontynuujuje jednak wywow bo wiem, ze wychowanie to taki proces, dlugotrwaly zawsze, zwlaszcza wazny jak sie jest podatnym na innych- jak sie ma tych lat kilkanascie- chociaz spotkalam sie z tym ze niestey ewolucja idzie tak do przodu, ze teraz 7-9 latki nie sa juz takimi dziecmi jak ludzie dawniej, media, inne zabawki, mniej czasu spedzanego z rodzicami tworza nowepokolenie, ktore wyjdzie za kilka lat.

    Jakie ono bedzie to sie okaze, oni obejda Zus, wszelkie systemy podatkowe, poprostu wiekszosc ludzi moze byc juz zwolniona przez okreslone sumy dochodow, i tak trzeba bedzie skminic nowa opcja jak ratowac publiczny lad, jesli kazdy mlody rodzic zapewni potomkom od urodzenia okreslony kapital- to wtedy lepszy start kazdej mlodej osoby, zmienia budzet ktory ma byc utrzymaniem starszych, nie kazdy o tym mysli, jednak to na tyle wazne, ze wiem juz z doswiadczenia- naprawde trzeba byc silnym nawet jak sie ma kupe szmalu i super warunki, aby zyc w miejscu gdzie innym brakuje,moze pisze extemalnie fakt myslac takim tokiem zostana tylko dla starszych generacji fundusze inwestycyjne, jesli bedac mlodszymi sie wysilili i wyszli poza filar I i II…. no chyba ze zus wyjdzie do przodu, na tyle ze dojscie kazdego czlowieka i wplata skladek bylaby juz w systemie mlm, z wieksza opcja wyboru tzn na wykresie by to wygladalo tak ze za to by napedzic budzet emerytalny Pana Gienka ktory ma lat 89, oraz za to zeby Pan Zenek 45 letni, mial wiecej jak skonczy wreszcie pracowac, i za to ze Pani Jola dopiero zaczyna, czyli
    juz pod nia musi gromadzic sie kapital ktory, powinien matematycznie sie mnozyc i zwiekszac.( czyli pojedyncza skladka ZUS musialaby byc rozbita np po setce…. musi byc w systemie zusowskim jakas zajebista luka, ktora mozna by dobrze odkrecic, dgyby sie udalo takie cos skminic to wtedy nie byloby mi szkoda placic na sam zus 3000 pln, zeby miec ta pewnosc ze po 40 latach wplaty- przy 8% nie tylko jest emerytuta 30.000 przez 20 lat, a wlasnie ubezpieczenie dla rodzinki, w sensie ze emerytura na kogos przechodzi-uposazonego- tak to sie chyba fachowo nazywa. To poza tym (ok z tymi 30.000 moze przesadzilam) jednak wiem, ze ta kasa aktualnie napedza zaluzmy dobrobyt i zycie innych starszych ludzi, oraz tych co zaczynaja prace,
    ze nie musza walczyc o przetrwanie , a np realizowac sie w tym co kochaja i w czym maja predyspozycje….. wtedy moze z tego faktyczne bylyby te ferrari, porshe, bmw, mercedesy, toyoty, lamborgini,inne GM, na dodatek koloru czerwonego dla dziadkow na emeryturze: )
    Wydaje mi sie, ze musi byc sposob, aby zwyczajnie legalnie, system byl bardziej korzystny.

    Wracajac do tematu bo zaczynam byc off topic, i zaczynam splycac filozoficzne przekazy Pawelka Krzyworaczkiego, sory nawet nie wiem jak to sie stalo…. chyba jeszcze chodzilo mi o inny wazniejszy motyw….:D

    jasne Krzywy Twoj kumpel pewnie byl kochany mocno przez Ciebie i Twoja paczka, moze jednak za bardzo sie porownywal do innych, moze potrzebowal slyszec czesciej, ze jest dobry i ze jest kochany przez swoja rodzina i bliskich.
    Moze potrzrebowal nowych bodzcow do rozwoju i wiecej uwagi zainteresowania lub poprostu ciszy….

    W Azji wierza, ze to czlowiek wybiera sobie miejsce, rodzine a nawet ludzi ktorych spotka w odpowiednim czasie swojego zycia, taki mlody czlowiek, mogl byc za bardzo wrazliwy, pozbawienie siebie zycia, nie ma raczej nic wspolnego z odwaga czy tchorzostwem, nie jeden probowal sie powiesic i jednak linka sie zerwala, skoczyc z 4 pietra a i tak przezyl przez amortyzacje na krzakach czy drzewie.
    Sporo ludzi zabija sie, gdy nie widza innego wyjscia i swiatla. Raz moimi bracmi ciotecznymi, sciagnelismy faceta z ulicy, ktory chcialbyc przejechany przez auto, czasem wystarczy powiedziec kilka slow, Felek ocknij sie….warto zyc, przekonasz sie o tym tylko daj sobie szanse.
    Czasem wystarczy slowo, by ktos zrozumial, ze nie jestesmy sami we wszechswiecie.

    Warto sie jednak oddzielic od innych, umiec mimo tych setek spraw do zrobienia i do zalatwienia- take it easy- sam sobie tworze terminy i spotkania, nie moge byc wiezniem swojego systemu- chillout,to duzo daje wyciszyc sie, znalezc swoj spokoj nawet jesli sie ma super uklady z bliskimi, ludzie, ktorzy umieja sie modlic i takze Ci co umieja medytowac – potrafia z odosobnienia czerpac wielka inspiracja,i radosc … to tez czas na wdziecznosc by pokazac sobie za zycie swoje i innych,jest prawdziwym darem, to jest tzw swiadomosc oddechu.

    Ok super, i to wyzsza szkola jazdy , jesli nawet gdy sie jest mlodym, czlowiek ma w sobie taka mysl ze nawet jakby swiat sie skonczyc mial, zrobilem( lam) juz tyle dobrego dla siebie i dla innych ( z szeroko pojmowanej milosci oczywiscie hahaha – niekoniecznie w ramach uslug:) ze jestem gotow na spotkanie z Bogiem, nowym zyciem, uniwersum itd jak zwal tak zwal- jestem gotow(a) zeby moj proch wrzucic do oceanu czy morza:) czy rozrzucic w przestrzeni nad gorami.
    I i tak jest High Life.

    Czekaj( cie-:) czekajcie) gdzies tu mialam ten tekst, ktory juz kilku osoba wyslalam, jest on tak prosty ze az wielki i uniwersalny, cos w tym stylu o czym wspominales, to napisala byla menagerga 2paka:) to jest ten tekst, ktory warto pamietac co mowic swojemu dziecku, dzieciakom… takze interpretuje to jako dzieciom, ktore znajduja sie w kazdym z nas…. nie musi to byc przeciez stricte maly zwierzak, ktory pomimo silnej dominacj nad otoczeniem, wymaga tego, ze trzeba zrobic z niego( wychowac go na) dobrego czlowiekia.
    dolacze to w kolejnym wpisie zeby to nie byl za dlugi, aktualny … i tak pewnie jest dlugi-jak mi sie kiedys bedzie chcialo to bede pisac ksiazki:)…..jest to takie jakby uzupelnienie tego co napisal Krzywy.

    hahahahhaha Krzywy Filozof:) jak on umrze to bedziemy mowic on byl pozycjonerem i filozofem, prawda – kobiety z zalozenia zyja dluzej, no gdyby sie jednak stalo inaczej, ze Krzywy chociaz smierci sie nie boi przezyje kazdego, bardzo prosze Krzywy z okazji mojej smierci kup sobie helikopter i rozrzuc moje prochy nad jakims fajnym miejscem 🙂 prosba z gory dzieki (podobno gdzies w usa jest taki najwiekszy kompleks wodospadow, gdzie od dawna tubylcy oczekuja przybycia pewnej swiatlej grupy ludzi,ktozry zrewolucjonizuja swiat caly 😀 i moze idz juz dalej w rozkminkach, nie tylko co pozostawisz po sobie na Ziemi, tylko tez np: co bedziesz robic ze swoja rodzinka u Pana Boga za piecem??? pozdro

    Odpisz
  24. Wspaniały artykuł! Czyta się go jednym tchem. Też miałem przyjaciół, którzy odebrali sobie życie. To był szok dla nas wszystkich.
    Do dziś wiszą panele w mojej kuchni, które kładłem z jednym z nich:-(
    Również jestem zdania, że powinniśmy przeżywać nasze życie najlepiej jak tylko potrafimy realizując swoje cele.
    Uważam jednak, że w chwili śmierci możemy odczuwać zadowolenie z faktu, że nie zmarnowaliśmy naszego życia, ale na pewno nikt nie jest szczęśliwy, że umiera.
    Możesz nie bać się śmierci kiedy przyjdzie na ciebie kolej, ale myślę że nie będziesz szczęśliwy z tego powodu. Każdemu trudno rozstać się z życiem no chyba, że bardzo cierpi…
    Nawet jak byś żył 300 lat to i tak nie doświadczysz wszystkich wspaniałych rzeczy jakie niesie ze sobą życie na ziemi.
    Jest tyle miejsc, zagadek, zwierząt, owadów, roślin..
    Tyle jeszcze rzeczy nie zbadanych, talentów które można rozwijać, ludzi których można poznać. Można by długo pisać.
    Nawet 300 i 500 lat to zbyt krótko aby wszystkiego doświadczyć.
    Do dziś nie wiemy do końca jak funkcjonuje nasz umysł, jak powstają sny nawet poczęcie dziecka wciąż jest zagadką.

    Odpisz
  25. Świetny artykuł. Paradoksalnie, ta jak to niektórzy mówią, „filozofia” lub „takie tam gadanie” jest kluczem do realizowania życia według swojego planu, celów i marzeń. Ta filozofia to świadomość. Tego, czego się od życia chce, świadomość tego jak wygląda aktualnie Twoje życie i świadomość tego, czy jesteś zadowolony i że możesz wszystko, co tylko chcesz zmienić i osiągnąć:)
    Są takie 3 ważne pytania, które każdy powinien sobie zadać
    „Czy jestem szczęśliwy/a?”
    „Czy czuję się kochany/a?”
    „Czy chcę tak żyć?”
    i w zależności od wyniku zadziałać w kierunku, tego co chcesz osiągnąć:)
    Pozdrawiam Wszystkich Ciepło
    Ewelina Klarenbach

    Odpisz
  26. Brawo, jeszcze tylko przemyśl sprawę tolerancji.
    Myślę, że to co napisałeś jest i tak dużym krokiem do przodu. Zwracasz uwagę na odkrywanie Celu i pasji(drogi) do realizacji. Rozpoznajesz przeszkody i proponujesz broń aby je przezwyciężyć.
    Ale:
    Wymieniłeś swoje ważne Cele. Twoje Cele. I Cele te pokrywają się z „uznanymi” przez dominujący w naszym obszarze kulturowo-religijnym model. Małżeństwo, dziecko, drugie dziecko, niezależność finansowa. Dokładasz do tego pasje i wychodzi szczęśliwe życie. Mówisz wiec: rób to co ja(zostań moim fanem) a będziesz żył z sensem.
    Krzywy to farciarz.
    A nie pomyślałeś że ktoś może mieć inne, mniej popularne Cele? Nie zostawiając przestrzeni tolerancji dla odmiennego skazujemy „innych” na frustrację, bo maja problem z pasją, bo i Cele nie ich.
    Znalazłeś nawet rozwiązanie. „Może powinni dać sobie spokój”. Choć to akurat jest bardzo tolerancyjne. Nawet myślę, że w Tobie jest ta tolerancja, i niedługo wypłynie.
    Podsumowując. Chcesz pomóc, zainspirować. Podoba mi się to. Rozszerz to o tych Innych. W naturze jest miejsce dla wszystkich form. Każda powinna dbać o siebie (realizować swoje unikalne cele) z szacunkiem i w powiązaniu z innymi.Wartościowanie Celi to nasz NAJWIĘKSZY problem.
    Naprawdę zrealizowani (szczęśliwi) możemy być tylko razem w doskonałym powiązaniu.
    Taki jest mój cel. Realizowany z pasją.
    I też doceniam WordPresa: http://www.3kot/blog
    Napisz mi też, jak możesz mi pomóc w realizacji mojego Celu.
    Ach, i nie jesteśmy tabula rasa i nie jesteśmy zwycięzcami bo nie ma o co walczyć a rodzimy się „pełni”.

    Odpisz
    • 3kocie,
      Nie obraź się, ale przeczytałeś w moim tekście to, co chciałeś przeczytać. Wiem, że nie wszyscy mają takie życie jak ja. I choć większość z tego to moja zasługa, to samo to, że mam 2 ręce i 2 nogi, chodzę, mam wzrok i inne zmysły w porządku, jest dla mnie czymś cudownym i doceniam to, wierz mi.
      Wymieniłem przykładowe cele. To nie jest dekalog celów, które zaleca krzywy 😉
      Mam kilku znajomych, którzy są niepełnosprawni. Każdy może znaleźć w życiu sens i szczęście. Oczywiście, że niektórym jest trudniej, bo los ich nie oszczędzał (tak, los, zwalanie winy na boga, cokolwiek byśmy nie rozumieli pod tym pojęciem, jest nie tyle śmieszne, co wręcz głupie). Ale nawet ktoś niewidomy czy bez kończyn może być szczęśliwy. Tak samo jak ludzie-kadłubki bywają najszczęśliwszymi ludźmi na świecie, zamożni biznesmeni (zdrowi jak rydze) strzelają sobie w łeb. Więc tłumaczenie się „krzywy to ma szczęście” nic nikomu nie da. O szczęście trzeba walczyć, nie spada z nieba („(…) a tak naprawdę niebo to tylko chmury… prawda to? czy tylko żart ponury? (…)”).
      I nie namawiam nikogo do samobójstwa, jak chyba zasugerowałeś. Przeciwnie: namawiam do życia, pasji i spełnienia.

      Odpisz
  27. Dłuży się noc temu, kto nie śpi; dłuży się każda mila utrudzonemu; dłuży się ziemskie życie głupcom, którzy nie znają Wzniosłej Prawdy.

    Budda /Dhammapada 5,60/

    Odpisz
  28. Ooo… a myślałem ze tylko ja tak podchodzę do życia 😛 To co mówisz to sama prawda, nie rozumiem ludzi co żyją aby żyć. Nie maja planów, mówią „aby do emerytury” a ja odpowiadam, a potem aby do śmierci? Żyjesz po co aby umrzeć? Zycie jest od tego aby wytrzymać do śmierci? Nie sadze…

    Rozumiem takich ludzi, po prostu mieli złe wzorce. Tez takie kiedyś miałem. Ale czasami jak się im mówi o tym, to oni to maja gdzieś, no cóż, co zrobić, nie zbawimy świata…

    Odpisz
    • PabloMie,
      Nie mów „nie zbawimy świata”. Nie mów, po co płacić podatki, jak inni nie płacą. Po co płacić podatki, jak rząd i tak rozpieprzy tę kasę i rozkradnie. Po co przestrzegać przepisy drogowe, skoro nikt nawet nie zauważy, jak przejadę na tym czerwonym świetle. Po co mam zbierać papierki na ulicy, jak inni mają to w tyłku i zaraz ktoś rzuci kolejny. Po co mam segregować odpady, skoro i tak mój wyczyn nic nie da dla całości. Po co mam pomagać innym, skoro to tylko kropla w oceanie i nic nie zmieni…
      Oczywiście, ŻE ZMIENI!
      Każdy detal ma znaczenie. Kiedyś, będąc młodym chłopcem, pomogłem starszej kobiecie wstać, gdy się przewróciła. Do tej pory słyszę jej słowa „niech ci Bóg wynagrodzi”. Życie to detale. Możemy je zmieniać detalami.

      Odpisz
  29. Wydaje się że koncepcja Tabula Rasa to koncepcja przestarzała. A na pewno jest sprzeczna z czymś takim jak wrodzony potencjał. Od najmłodszych lat dzieci wykazują odrębność zainteresowań. Teraz od rodziców zależy czy będą np. próbowali zrobić z artysty bankiera, czy będą wzmacniać jego predyspozycje. Dużo zależy też od samych zainteresowanych.

    Można dodać tu też hinduskie pojęcie karmy, wg. której ciało człowieka tworzone w łonie matki i jego umysł są przygotowywane zgodnie z jego poziomem ewolucyjnym, przeżytymi w innych formach doświadczeniami. Nie rodzimy się równi. Choćby ze względu na różne środowiska w których zaczynamy życie, ale też nasze potencjały są różne. Im wyżej znajdujemy się na drabinie ewolucyjnej tym bardziej twórcze życie prowadzimy… Jeśli nie ulegniemy szarości bezdennej i nie uznamy naszego zadania za zbyt trudne, lub przegrane. (We współczesnej psychologii jest to zwane depresją).

    Odpisz
    • uranti,
      Generalnie zgadzam się z Tobą. Spójrz jednak na tabula rasę (nie wiem, czy poprawnie odmieniłem) z punktu widzenia wiary w siebie i rozwijanie własnych talentów. Bo to właśnie miałem głównie na myśli.
      Każdy z nas rodzi się z mnóstwem talentów. To nieprawda, że nadajemy się tylko do 1 czy 2 rzeczy. I właśnie wychowanie, środowisko ma największy wpływ na to, co się z naszymi zdolnościami stanie: czy rozkwitną, czy zwiędną.

      Odpisz
  30. Wiem, ze gdybym ja się powiesił, to nie chciałbym, aby jakiś Krzywas pisał o mnie rozważając czy uważać mnie za głupca.

    Odpisz
    • Jeśli byś się powiesił (choć nie sądzę, bo do tego trzeba – mimo wszystko to napiszę – sporo odwagi, a Ty nawet imienia nie podajesz z powodu…), miałbyś stado robaków na głowie, a nie zdanie innych 😉

      Odpisz
  31. Życie bez celu… Od razu pomyślałam o mojej mamie, bo to ona ciągle mówi, że żyje, bo musi. Czasem jeszcze spogląda na naszego kota i rozprawia o tym, jakie on ma bezcelowe życie. Któż wie, może on właśnie spełnia swoje cele? 😉 Ja mam tyle celów, że moim problemem stało się wybranie jednego, a nie, nie posiadanie żadnego…;)
    Pozdrawiam gorąco.

    Odpisz
  32. To co jest zawarte w tym temacie, to cała prawda. Moi rodzice nigdy mnie nie wspierali w moich marzeniach i próbach ich realizacji. Ojczym zawsze mi mówił, bym coś zostawił bo zepsuję i niczego się nie nauczyłem robić. Moja mama mówiła zejdź na ziemię, to co chcesz robić robi tylko garstka ludzi i niczego nie osiągniesz. Dzięki nim nic nie osiągnąłem. Mam 30 lat i totalnie pesymistyczne nastawienie do życia. Nie wiem co chcę robić i jak mam żyć. Żyję z dnia na dzień naburmuszony, że muszę koegzystować z innymi ludźmi, zazdroszcząc im, że im się udało, że mają pewność siebie, że potrafią, że nie narzekają, że cieszą się nawet wtedy jak jest źle. Ja wiele razy myślałem by ze sobą skończyć, ale nie mam odwagi. Nie potrafię się cieszyć z drobnych rzeczy, a nawet niczego od nikogo nie chcę. Tak mnie doprowadzono do psychicznej degradacji 🙁

    Odpisz
    • Zauważ, ze starasz się cala winę zwalić na innych, a wszystko czego szukasz jest w tobie, tylko uwierz ze możesz to znaleźć i zacznij szukać.
      No i przestań zwalać winę na innych, bo to typowe zachowanie ludzi z biednymi filtrami. Jeśli będziesz zwalać na innych, to tego nie naprawisz, bo będziesz myślał ze to oni maja coś zmienić. Nie ty masz się zmienić. Polecam książki typu „Obudź się i zacznij żyć” i inne bardzo ciekawe tego typu.
      Powodzenia!

      Odpisz
    • Kogoś mi przypominasz, a dokładniej to mnie samą. Czasami myślę że gdybym stała z boku nakrzyczałabym na siebie, że wciąż jestem tak uzależniona od mojego otoczenia, od ludzi którzy i tak skupiają się na swoim życiu i swoich sprawach. Nie widzą, że Cię krzywdzą, degradują, bo oni mają swoje życie. A Ty masz swoje! I to właśnie TY NIE NIKT INNY MUSI SIĘ TOBĄ ZAJĄĆ. Uwierz mi, jesteś jedyną osobą, która jest w stanie Ci pomóc – Ty sam!
      CEL. Moim celem jest odzyskać wiarę w siebie i odnaleźć swój cel na nowo.
      Pozbyłam się celów narzuconych mi przez innych – teraz szukam właśnie tego o czym piszecie – SZCZĘŚCIA i (SAMO)REALIZACJI.
      Powodzenia i Wam!

      Odpisz
    • Tomku,
      Musisz z tym wygrać sam. My możemy Ci w tym pomóc, ale tak głęboka przemiana, jaką musisz przejść, to długotrwały proces. Nie tydzień, czy miesiąc. Przynajmniej rok pracy nad sobą. Książki, szkolenia, kursy, serwisy www, fora, blogi, społeczności. Otaczaj się pozytywnymi ludźmi. Lej na malkontentów, którzy nic nie osiągają i chcąc poczuć się lepiej – chcą zniszczyć Ciebie. Tak robi wiele osób. Jeśli znasz kogoś otyłego, zauważ, jak świetnie się ktoś taki czuje, gdy ładuje kolejne ciastko, ale w towarzystwie (tzn. ktoś z tym kimś je te słodycze czy fast foody). Ludzie próbują pogrążać innych tak naprawdę głównie po to, by poczuć się akceptowanymi. Kompleksy zabijają ludzi. Wyzwól się z kompleksów a będziesz wolny!

      Odpisz
  33. Cześć 🙂
    Bardzo fajny artykuł. W podobnym tonie do mojego, który opublikowałem już jakiś czas temu http://www.jadoskonaly.pl/2009/03/25/wierzysz-w-istnienie-zycia-przed-smiercia/ może Ci się spodoba :). Powinniśmy częściej pisać takie rzeczy, jak tu napisałeś, żeby jak najwięcej ludzi wyrwało się z tego transu „dożywania do śmierci”.
    Żyją tak, bo nie wiedzą, że mogą żyć inaczej, a jak ktoś podobny do nas, mówi im, że jest inne życie to nie wierzą. Lub nie chcą wierzyć, żeby nie wychodzić ze strefy komfortu.
    W każdym razie mam nadzieję, że jak najwięcej osób przeczyta ten Twój artykuł :).
    Pozdrawiam
    Andrzej 🙂

    Odpisz
    • Andrzeju,
      Dzięki za miłe słowa. A Twój artykuł? Doskonały! Dawno lepszego nie czytałem.
      Dokładnie tak jest: ludzie boją się śmierci, a nie wykorzystują życia. Paradoks. A po śmierci co? Marazm wieczny? Bez jaj. Po co takie trwanie? Dla trwania?

      Odpisz
  34. Świetny artykuł i bardzo ciekawy temat. Jednym z powodów tego, że przestajemy wiedzieć po co przyszliśmy na świat jest też to, że wszystko dookoła zostało tak stworzone żeby się nad tym nie zastanawiać.
    Mam tutaj na myśli wpływ edukacji w szkołach, później pracę i napływ negatywnych informacji w mediach.
    Oczywiście to nie usprawiedliwia każdego bo każdy z nas ma wpływ na swoje życie. Problem w tym, że albo nie mamy takiej informacji albo czasem nie chcemy w nią wierzyć, bo dla niektórych tak jest prościej 😉

    Odpisz
    • Michale,
      Masz rację. Dokładnie tak jest.
      Mam zamiar to zmieniać. Oczywiście już to robię, ale będą rozwijał się właśnie w tym kierunku: etyczna edukacja ebiznesowa i szukanie sensu w życiu – tak można by to streścić.
      Niebawem ruszam z wideo-blogiem. Nie będę pisał, że będzie to naj, naj blog na świecie. Po prostu będę dawał z siebie wszystko. I tyle. Ale to już wkrótce.

      Odpisz
  35. Wypunktowane cele, to tylko kolejne etapy. Celem życia powinno być dojście do stanu, kiedy będąc na emeryturze, spojrzy się wstecz i powie: tak, przeżyłem to życie tak jak chciałem. Nie zmarnowałem okazji. Nie zmarnowałem okazji do zarobienia pieniędzy, nie siedziałem całe życie na etacie za 1500zł. Nie zmarnowałem okazji do założenia rodziny, na starość nie jestem sam i mogę bawić się z moimi wnukami. W pełni zgadzam się z ostatnim punktem „móc powiedzieć na łożu śmierci przeżyłem szczęśliwie i w pełni swoje życie” przy czym często jest tak, że o tym jak odbieramy swoje życie nie decyduje to jacy szczęśliwi byliśmy podczas jego trwania, tylko jacy szczęśliwi będziemy w momencie umierania.

    Odpisz
    • Liwiuszu,
      Sam moment śmierci nie jest taki istotny. To nieuchronny koniec naszej ziemskiej egzystencji. Liczy się życie. Jesteśmy cząstką Wszechświata. Każdy z nas – przeżywając tak czy inaczej własne 5 minut na ziemskim padołku – może wnieść do całości coś pozytywnego lub zaprzepaścić swoją szansę. Życie w marazmie jest w pewnym sensie stracone. Dostajesz… nie: jesteś cudem życia i masz go wykorzystać. Jeśli tego nie zrobisz, zmarnujesz ten cud. Będziesz tylko pasożytem, który pochłania energię (fizyczną i, powiedzmy, mentalną, psychiczną) i ją marnotrawi.
      Pisałem w drugiej osobie, choć oczywiście nie do Ciebie dosłownie, Liwiuszu 😉

      Odpisz
  36. Super przemyślenia, pędzimy ,gonimy i tak na prawdę nie zadajemy sobie pytania ; gdzie ? po co ?

    Odpisz
  37. Twój wpis bardzo mi się sposobał. Od początku poczułem się jakbym czytał o sobie 🙂 Też interesuję się muzyką, określam swoje cele i obserwuję ludzi żyjących w Matrixie.
    Wiem kiedy nastąpił moment gdy wyrwałem się z tej nieświadomości. Mój umysł ewoluował na wyższy poziom… Człowiek dostaje kopa motywacyjnego po przeczytaniu takich postów jak ten, który oddziaływuje na emocje 🙂
    Jestem coraz bardziej pewny siebie i w pewnym sensie to mnie jeszcze bardziej nakręca. Sposób na życie? Jak napisałeś – trzeba określać cele i cieszyć się z każdego sukcesu. Spędzenie życia przed telewizorem, odwiedzając tych samych znajomych i nie mając pasji to droga przez mękę. Ja opuściłem to błędne koło 🙂

    Odpisz
    • Łukaszu,
      Bardzo mnie cieszą Twoje słowa. Mam prośbę: edukuj innych, jak wyjść z Matrixa. Ludzie często godzą się na życie we własnym więzieniu, bo nie wierzą, że można żyć inaczej. Ubolewam nad tym, że nawet w moim najbliższym otoczeniu są takie osoby, a ja nie potrafię im pomóc. Próbuję oczywiście. Ale do zmian trzeba dojrzeć, prawdopodobnie nadawać się do nich i – najważniejsze – chcieć.

      Odpisz
  38. Oj, ostry artykuł Bracie. Pewnie dlatego pierwszy go komentuję, bo dostałem jako pierwszy linka do artykułu za osiem pierwsza w nocy, hehe.
    Mogę powiedzieć tylko tyle, że …zdecydowanie się zgadzam z teorią „Człowiek powinien mieć w życiu cel / cele”.
    Bo się łatwiej żyje, jak jest cel. Z szarego, z pozoru smutnego dnia zimowego potrafisz wydobyć coś więcej niż tą szarość. Wtedy wszystko jest u ciebie na TAK. Zapominasz o problemach – one są , tylko ty je automatycznie pokonujesz. Nie wnikasz niepotrzebnie w życie innych ludzi, bo masz swoje.
    Stajesz się człowiekiem bardziej przyjaznym dla świata, bo masz cel w życiu. Ludzie cię bardziej lubią, zarażasz ich swoimi pasjami …ehh co tu więcej wymieniać.
    Człowiek mający w życiu kierunek, to człowiek szczęśliwy. Ja też takim jestem !

    Odpisz

TrackbackiPingbacki

  1. Po co tak w ogóle żyjemy? | Zarabiaj Pasywnie - [...] tytuł świetnego moim zdaniem artykułu Pawła Krzyworączki dał mi sporo do myślenia. Kiedy każdy z nas zacznie zastanawiać się…
  2. Symbioza | ...3kot.pl... - [...] http://ebiznesy.pl/przemyslenia/po-co-zyjesz-glupcze [...]

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Uwaga: zasady rozsądnego komentowania.
1. Daruj sobie komentarze typu "Dobry wpis", "Gratulacje! link.pl" itp.
2. Komentuj tak, jakbyś chciał, aby u Ciebie komentowano.
3. Podawaj w formularzu Twój prawdziwy adres e-mail (jest bezpieczny!)
4. Link do Twojej strony WWW (w podpisie) pokaże się dopiero wtedy, gdy napiszesz 5-ty komentarz na ebiznesy.pl. Pamiętaj jednak, aby zawsze podawać ten sam adres mailowy (komentarze zliczane są właśnie po mailu).

Marketing wirusowy w Internecie – recenzja książki

Piotr Michalak, Damian Daszkiewicz i Anna Musz piszą o marketingu wirusowym Czekałem na tę pozycję. Gdy zobaczyłem ją w zapowiedziach wydawnictwa Helion, od razu wiedziałem, że muszę ją mieć. Oczywiście od razu gdy tylko się ukazała w sprzedaży - kupiłem ją. Przeczytałem ją jednym tchem. Jest krótka - to jedna z zalet tej książki. Co […]

Zamknij