Wiem, wiem – na filozofowanie mnie wzięło, hehe. Czasami nikomu nie zaszkodzi. A temat jest ważki, co by nie powiedzieć: fundamentalny.
Słuchaj, po co żyjesz? Zastanawiasz się nad tym? Jak często o tym myślisz?
Często patrzę na ludzi wokół mnie, na to co robią, jak żyją. Patrzę także na siebie z perspektywy czasu: jaki byłem kiedyś. I zastanawiam się: dlaczego ludzie żyją, żeby żyć?
Pomyśl teraz: po co, u licha, żyjesz??
Nie rozumiem takiego podejścia. Negatywne nastawienie jeszcze nikomu nie pomogło. Jeśli ktoś w taki sposób podchodzi do życia, to być może lepiej by było, gdyby dał sobie spokój…
W technikum miałem kumpla. Fajny koleś. Artek miał na imię. Mieliśmy z paroma kumplami kapelę trash metalową. On grał na garach.Taka tam zabawa. Na próbach często graliśmy w piłkę nożną w salce, zamiast grać, hehe. Artek myślał inaczej od nas. Życie go nudziło. Co ciekawe, zapewne chciał czegoś więcej od życia, ale… No właśnie nie wiem do końca, co go przed sięgnięciem po więcej powstrzymywało. Naprawdę nie wiem.
Tak po prostu. Zaplanował to. Nie poszedł do szkoły tego dnia. Przygotował pasek czy linę. Powiesił się w łazience. Znalazła go siostra. Jego rodzina z pewnością do dziś nie otrząsnęła się z tego. Dlaczego to zrobił? Wiele razy o tym myślałem. Miewam różne pomysły na odpowiedź "dlaczego?". Nie jestem w stanie powiedzieć Ci, czy uważam go za tchórza czy kogoś odważnego. A jak jest z Tobą? Hmm?
Większość z nas żyje z dnia na dzień. Ciągle te same czynności: spanie, mycie, jedzenie, wydalanie, praca, telewizja, rozmowy, telewizja, jedzenie, wydalanie, spanie… OK, tak funkcjonujemy. Ale nie mówię w tym momencie o naszej fizjologii czy zwykłych czynnościach w ciągu dnia. Problem w tym, że większość ludzi wykonuje te czynności rutynowo i… tylko to robi. Nie ma w ich życiu nic więcej. Czy takie życie ma sens? Moim zdaniem – nie ma. Musisz chcieć więcej od życia. I musisz sięgać po więcej każdego dnia. Każdy dzień ma być wyzwaniem.
Każdy z nas ma wprost niewyobrażalny potencjał w sobie. Jeśli jesteś już odblokowany psychicznie, nie muszę Cię o tym przekonywać. Ty to wiesz. Ale większość tego nie wie. Żyją jak w Matrixie. Niby żyją, ale… jakby nie panowali nad własnym życiem. Dlaczego? Strach, ograniczenia, zaprogramowanie, kompleksy, lenistwo – to jedne głównych powodów.
Pisząc, że rodzimy się zwycięzcami, miałem na myśli to, że rodzimy się jako tabula rasa (niezapisana, pusta karta). Od naszych rodziców i środowiska zależy, jak zaczną nas kształtować. Mogą nas zepsuć, lub wzmocnić nasz potencjał. Tak wiele zależy od rodziców, że wręcz jest to przerażające. Ile talentów się nie rozwinęło tylko przez to, że słyszeli "nie nadajesz się", "zostaw bo zepsujesz" itp. Takie podejście do dziecka to przestępstwo przeciwko niemu. Nigdy nie wolno nam tego robić. Mów do dziecka: "Próbuj, uda ci się!", "Potrafisz to zrobić, śmiało!", "Ale cudownie malujesz, przepiękny rysunek!", "Jestem taki z ciebie dumny, najbardziej na świecie". Wychowasz Zwycięzcę.
… i zacznij żyć!
Dla mnie każdy dzień jest wyzwaniem. W notatniku czeka lista zadań do wykonania. Nie jest ważne, czy dziś jest wtorek czy niedziela. Nie jest ważne, że dziś jest fajny film w telewizji, że kumple zapraszają na imprezę. Oczywiście na takie rzeczy też jest miejsce w życiu. Ale to nie są Twoje cele. Jakie są Twoje cele? Mogą to być na przykład:
Paradoksalnie, najczęściej najbardziej boją się śmierci ci, którzy… żyją bez celu. Spełnieni ludzi nie boją się śmierci. Dlaczego? Pomyśl: skąd się bierze strach przed śmiercią? No właśnie: "przecież jeszcze miałem zrobić i zobaczyć tyle rzeczy!" Człowiek spełniony żyje każdą chwilą, każdym dniem. Nie żałuje niczego.
Proszę Cię: zastanów się, czy masz w życiu cel? Jeśli masz cele i marzenia – dąż do nich za wszelką cenę. Stwórz plan działania i go realizuj. A jeśli się boisz, wiedz, że każdy się boi. Strach jest czymś naturalnym. Działaj pomimo strachu. Z czasem o nim zapomnisz. Spełnij swoje życie. Nie zmarnuj swojego potencjału!
Ja uważam, że celem człowieka jest rozwój…. po to żyjemy… fajnie jest, gdy ma się pasję i chce się być dobrym w tym co się robi. Ja mam szczęście, bo wiem co jest moją pasją, zajęło mi trochę czasu i pieniędzy by pracować w tym czym się spełniam ale…nie stanęłam na laurach. Jestem trenerką osobistą i kiedyś myślałam, że gdy skończę jeden kurs to już wszystko wiem i siądę sobie na laurach. Teraz wiem, że moja obecna wiedza to dopiero wierzchołek góry lodowej, ale to sprawia, że wszystko nabiera innych kolorów – jestem ciekawa i żadna wiedzy. Codziennie uczę się czegoś nowego, ktoś mnie pyta o coś czego nie wiem co „wymusza” na mnie znalezienie odpowiedzi, dzięki czemu moja wiedza się pogłębia. M.in. dlatego moje życie wg mnie jest fascynujące, bo chcę ciągle więcej wiedzieć, by móc pomóc większej ilości osób i być profesjonalna w swoim zawodzie.
Usłyszałam niedawno od moich dwóch znajomych, że mi bardzo zazdroszczą, że ja wiem co jest moją pasją i rozwijam się w tym kierunku, bo niestety one nie wiedzą co je „kręci” i co chcą w życiu robić….
Szanowny Pawle, gdzieś u Ciebie wyczytałem a propos bloga, że należy pisać prowokująco. Rzecz się udała, sądząc po ilości wpisów i emocji w nich zawartych. Dla mnie osobiście najważniejsze jest przezwyciężanie własnych ograniczeń i zostawienie po sobie dobrych wspomnień, co wcale nie jest takie łatwe na pozór. Rodzimy się z pewnymi predyspozycjami po rodzicach, a potem kształtuje nas środowisko. Z niego czerpiemy siłę kreacji i destrukcji. Człowiek to zwierzę społeczne. Propagujesz zasadę Pareto. Pewnie w grupie 80% znajduje się duży odsetek tych, którym się chce/chciało. Niewiele jednak trafi do dwudziestki, którym się powiodło w pobieżnej ocenie społecznej. Jednak każdy kto żyje i realizuje siebie ma szansę odejść z żalem niespełnienia…
Pozdrawiam
Gajuszu,
Szczerze powiem, że nie bardzo rozumiem Twój komentarz. Może napisałbyś to prostszymi słowami? Szczególnie ostatnie zdanie jest dla mnie enigmatyczne.
Co masz na myśli? Do czego zmierzasz?
Witaj Pawle
Bardzo Ci dziękuję, żeś wszedł na moje podwórko, bo jak wiesz szukanie sensu życia jest myślą przewodnią mojego bloga (TreningAntystresowy.pl). Cieszę się, więc, że dałeś mi szansę na to bym w sposób sensowny zagościł u ciebie.
Pytasz ludzi: Po co żyjesz?”
To jest bardzo ważne, wręcz fundamentalne pytanie.
Zastanów się proszę, jaka odpowiedź na nie mogłaby uratować życie Twojemu przyjacielowi? Gdybyś wiedział, co zamierza to, co takiego byś mu powiedział by odwieść go od zamiaru odebrania sobie życia?
Jeśli chodzi o mnie to powiedziałbym mu tak:
OK stary, masz wolną wolę i możesz zakończyć swoją grę, ale nie musisz się śpieszyć.
Przecież możesz to zrobić w każdej chwili, jutro, pojutrze…
Zanim to zrobisz chciałbym żebyś się zastanowił nad pewna sprawą.
Otóż od wieków najmądrzejsi na świecie ludzie twierdzą, że nie jesteś tylko tym ciałem, które chcesz unicestwić.
Tak naprawdę to nie możesz się całkiem wyłączyć, bo jesteś tą jedną, jedyną we wszechświecie rzeczą, której zniszczyć się nie da – energią – w formie niezniszczalnej, wiecznej Świadomości.
Mędrcy Ci mówią, że żyjesz po to i będziesz żył tak długo (to znaczy tak wiele razy) aż znajdziesz odpowiedź na pytanie, Kim Jestem?
W tej sytuacji, jeśli im wierzyć to odbieranie sobie życia niczego nie załatwia, bo będziesz musiał tu wrócić by odrobić swoja lekcję od nowa być może w znacznie gorszych warunkach.
Dobra wiadomością jest to, że nie musisz w to wierzyć!
Tak! Zdobywanie świadomości tego, Kim Jesteś nie polega na wierze tylko na własnym, wewnętrznym doświadczeniu!
Chcesz zrezygnować z życia, bo nie cieszy Cię, nie widzisz jego sensu?
OK. Wycofaj się z aktywnego w nim udziału i spróbuj sprawdzić jak to jest naprawdę, spróbuj dowiedzieć się, Kim Jesteś? Możesz w ten sposób zyskać bardzo wiele. Odbierając sobie życie tracisz tylko czas.
Serdecznie pozdrawiam
Wiesław Ozga – TreningAntystresowy.pl
PS.
Jeśli tego na Twoim blogu robić nie możną to wykasuj adres mojej strony.
Wieśku,
Witaj na ebiznesy.pl!
„Odbierając sobie życie tracisz tylko czas” – niesamowite zdanie. Niesamowite. Dzięki.
Szkoda, że Ty nie poznałeś kiedyś Artka. Może wszystko inaczej by się potoczyło. Kto wie.
PS. Wieśku, oczywiście, że możesz mieć linka do własnej strony. Grzech nie mieć
Właściwie, ja se tak żyje i nie wiem po co, że jestem głupia, to wiem, inni to też wiedzą.
I tak właśnie ograniczyłam się strachem, kompleksami, lenistwem połączonym ze zrezygnowaniem. Może coś we mnie jeszcze drgnie by przywrócić się do życia, cieszą mnie osoby dynamiczne i szczere wypowiedzi.
Aldono,
Po pierwsze, masz imię mojej chrześnicy
Po drugie, nie jesteś głupia. Moi rodzice nauczyli mnie kiedyś, że nie wolno o innych mówić, że są głupi. O sobie też nie wolno.
Po trzecie, samo to, że cieszy Cię obecność tutaj i ta dyskusja, jest krokiem naprzód. Twoim krokiem.
Powodzenia!
A ja się zgadzam z Aldoną. Aldona, jeżeli twierdzisz, że tak o sobie myślałaś do tej pory, to pewnie tak było. Nie wiem czy zastanawiałaś się kiedykolwiek, jaka pozytywna intencja może być w tym, że tak o sobie pomyślałaś? i co z tym możesz zrobić? Czy taka zmiana postrzegania siebie samej jest ci teraz potrzebna?, a jeśli tak to co potrzebowałabyś zrobić, aby zmienić sposób myślenia o sobie? Możesz wyobrazić sobie że myślisz o sobie w nowy sposób? Sposób, który bardzo lubisz i który sprawia ci prawdziwą radość. Zastanawiałaś się kiedykolwiek po czym poznasz, że zaczyna ci się podobać? (Paweł słusznie zauważył, że już sama dyskusja, którą otworzyłaś jest kolejnym krokiem do przodu)
Kiedyś czytałem opowieść o diamencie, końskim gównie (przepraszam:) i lakierze do paznokci. Znacie to?
Otóż każdy z nas rodzi się jak diament. Czysty, piękny, szlachetny, z błyskiem w oku i beztroskim uśmiechem dziecka. Podążając drogą życia, trafiamy na końskie odchody, które się do nas przyklejają i stopniowo pokrywają powierzchnie diamentu. Po jakimś czasie wędrowania, człowiek cały oklejony końskimi odchodami chce coś z tym zrobić. Bierze lakier do paznokci i maluje się na zewnątrz. Zmienia wygląd – kolor na różowy, zapach. Tworzy na zewnątrz swoistą skorupę. Brzmi znajomo?
I zdarza się w życiu tak, że spotykasz kogoś, kto ci to uświadamia i już wiesz że najważniejszy jest diament…. w tobie.
Polecam http://www.poznaj-siebie.pl (jeśli Paweł pozwoli:), bo może ci w tym pomoże. Sama sprawdź
Pozdrawiam,
Pawelnvg
hej Aldona ja kiedyś też tak miałam było bardzo ciężko nie miałam celu bo wszystko było moim celem nie wiedziałam czego już mam chcieć od życia, chciałam robić niesamowite głupoty swojego życia ale miałam jeszcze wtedy chłopaka który mnie stopował przed tymi głupotami może dzięki niemu nie wpadłam w tarapaty…. i też opanował mnie strach, kompleksy, lenistwo pewnego dnia kiedyś znowu nie wytrzymałam i traciłam już swój związek co był jedyny ocalony w moim życiu i wtedy poszliśmy razem do kościoła nie wiem co się wtedy stało ale odzyskałam wiarę i odnalazłam cel wiem że może jesteś nie wierząca ale może w inny sposób spróbuj poszukać wiary ale niestety muszę stwierdzić że jedynie w Bogu można spotkać wiarę i swoje cele…
[...] tytuł świetnego moim zdaniem artykułu Pawła Krzyworączki dał mi sporo do myślenia. Kiedy każdy z nas zacznie zastanawiać się nad swoim życiem a [...]
Moje małe dywagacje po czytance wpisu.
Łatwo jest mówić, trudniej robić. Gdzieś należy znaleźć miejsce na myślenie.
Różni są ludzie i wielu w zupełności wystarcza codzienne chodzenie do etatowej pracy.
Jeżeli pracę traktujemy jak wyrok (często słyszę od wielu osób że idą do roboty) to będzie naszym więzieniem.
Warto zadawać sobie pytanie: „Po co żyję?”.
Odnośnie podejścia do dzieci: IMHO dzieci nie wolno oszukiwać. Uczmy ich wytrwałości w realizacji celów i ich nie zniechęcajmy do próbowania!!
Tomku,
Oczywiście, że dzieci nie wolno oszukiwać. Ale sam spójrz, co napisałeś w kolejnym zdaniu. Czy powiedzenie 3 letniemu dziecku, gdy maluje bohomazy, że „pięknie maluje” jest:
a) kłamstwem?
b) zachętą do próbowania?
Chcesz oceniać to, co robi taki mały człowiek, kategoriami piękna osoby dorosłej? Ono tak postrzega świat! A jeśli kreski są nierówne, jest mało starannie, kartka się pomięła, kolory są nie teges, ludzie na obrazku przypominają bardziej małpy, to wiesz czego tylko brakuje? Twojego powiedzenia „Jak ślicznie rysujesz!” i dalszych prób dziecka.
Zgadza się Pawle, cały Twój tekst jest szczerą prawdą, ale najbardziej piorunującym zdaniem jest: „to być może lepiej by było, gdyby dał sobie spokój…” Dlaczego? Wyjaśniam- bo dla człowieka, który nie może sobie poradzić w życiu (a przynajmniej tak uważa, że nie może sobie poradzić i wszystko sprawia mu kłopot) cierpiącego na przyp. depresje, szukającego jakiś rozwiązań może to być zgubne. Wtedy taki człowiek może to potraktować jak drogowskaz, bo zauważa bardziej to co jest złe a nie to co dobre a każde zdanie wpływa podświadomie na jego umysł. Słowa mają bardzo wielką moc, ich znaczenie- ja sam się wciąż czegoś nowego na ten temat uczę. Kategorii ludzi jest bardzo dużo i na pewno wielu ludzi ten tekst przyciągnie, wymienię dwie o które najbardziej się rozchodzi; są ludzie „tylko” pogrążeni w marazmie, którzy nic nie robią w swoim życiu, bo im tak wygodnie- żyją z dnia na dzień, lub może tylko stanęli na chwilę, żeby złapać oddech przed dalszymi wyzwaniami a są też ludzie w pewnym stopniu wypaleni wewnętrznie, to spowodowane może być jakimiś zdarzeniami w ich życiu i tym że przez dłuższy czas im się nie udawało, czy ich ludzie opuścili i stracili wiarę w siebie (nie w swoje cele- dopóki nie wierzy się w siebie to nie można w nic uwierzyć). Przykładowo z powyższego tekstu przytaczając historię Artka- żeby go zrozumieć trzeba wejść na jego poziom myślenia, bo inaczej się nie da- można tylko snuć własne domysły- na pewno chciał czegoś więcej od życia, może nie otrzymywał nawet w 1/10 tego czego chciał i sam się w tym pogubił, może nie obrał właściwej drogi, lub z niej zszedł i dobiło go jakieś wydarzenie.. bo coś na niego musiało mieć wpływ w danym momencie, że postąpił tak jak postąpił, nie widział już szansy na lepsze życie przez swoje rysy na umyśle.. To jest ogólnie bardzo ciężki i rozwlekły temat, ciężki na psychikę ludzką.. jest jeszcze inna wersja.. mógł mieć zbyt twórczy umysł, wyobrażał sobie za wiele rzeczy, które myślał, że są naprawdę w rzeczywistości a rzeczywistość go w pewnym dniu przeraziła. Nie odbierał rzeczywistości taką jaką była naprawdę. Być panem własnych myśli to jest wielka sztuka- nie pozostaje nic tylko myśleć pozytywnie, bez pochopnych wyobrażeń, aby pozostać w dniu dzisiejszym. Chyba sam napiszę kiedyś jakiś rozwlekły artykuł na ten temat na swoim blogu, bo w komentarzach nie wiem, czy jest to mile widziane
Pozdrawiam i życzę abyś miał zawsze o czym pisać! Ciekawie piszesz
Krzyśku,
Napisałeś tak, jakbyś znał Artka. Jestem pod wrażeniem!
Z tym daniem spokoju, owszem, mocno uderzyłem w pewne struny. Ale zrobiłem to świadomie. Nie sądzę, żeby ktoś miał myśli samobójcze po moim tekście. Przeczytałem go po raz kolejny: bije z niego pozytywna energia (pomimo wątku o samobójstwie mojego kolegi). Myślę, że bardziej może kogoś przytłoczyć włączenie wiadomości w TV na kilka minut, niż moje wspomnienie o Artku i tekst „dać sobie spokój”. Czasami trzeba mocno zapukać, aby ktoś usłyszał pukanie i otworzył. Tak myślę. Choć mogę się mylić, bo mylę się często.
PS. Dzięki za miłe słowa, Krzyśku
„Ciągle te same czynności: spanie, mycie, jedzenie, wydalanie, praca, telewizja, rozmowy, telewizja, jedzenie, wydalanie, spanie…”
Ja bym powiedział: spanie, mycie, php, jedzenie, php, wydalanie, php, praca, php, spanie … „.
Miło się tak gawędzi jak jesteśmy wszyscy w końcu poniekąd ludźmi sukcesu (bo chyba przez przypadek na tą stronę nie trafiliśmy).
Znam ludzi co ich celem w życiu jest doczekanie aż listonosz przyniesie comiesięczną rentę, aby sobie kupić leki przeciwbólowe.
Naszymi celami w życiu mogą być: zdobycie niebosiężnych szczytów, sukces zawodowy itp.
Ale nie zapominajmy jak wielu ludzi nie ma nawet czelności marzyć o takich rzeczach.
Jakaś choroba i jest po nas.
Wiktorze,
Nie do końca się z Tobą zgodzę. Że się miło gawędzi – tu się w pełni zgadzamy
Ale nie wolno tłumaczyć siebie lub kogoś chorobami czy kalectwem. Oczywiście w takim stanie trudniej jest być szczęśliwym, mieć cele i odnosić sukcesy na różnych polach. Są jednak przypadki, że ktoś np. chory na raka – wiedząc, że ma 2 miesiące życia przed sobą – żyje w pełni, realizuje się i przeżywa tak naprawdę przez te 2 miesiące więcej, niż niejeden z nas przez cały życie.
Myślę, że taki człowiek (z wyrokiem) po zmianie swojego nastawienia na pozytywne przeżyje ten wyrok a bywały przypadki, że przeżywał samą chorobę. Siła pozytywnego myślenia jest olbrzymia. A jeśli ma się cel to naprawdę nie ma czasu na choroby. Hehe właśnie połamały mnie korzonki, więc leże na brzuchu na materacu, koc na plecach, komputer na podłodze … i piszę ten tekst. Zawsze można znaleźć wyjście z sytuacji.
Pozdrawiam pozytywnie wszystkich eBiznesmenów
Jacek (Hodża) Paciorek – zdążający w kierunku eBiznesu – hodza.pl
PS Już za kilka tygodni w marcu 2010 w tym miejscu pojawi się mój nowy serwis związany z eBiznesem wspartym pozytywnym myśleniem oraz moją wiedzą informatyczną. Zapraszam serdecznie wszystkich. A dla niecierpliwych już teraz jest tam krótka zajawka.
-Ile rzeczy na które poświęcasz swój czas będzie ważne za rok?
-Ile za trzy lata?
-A ile za dziesięć lat?
Tymczasem większość ludzi biernie spędza czas przed telewizorem. Śledzą debaty polityków, losy bohaterów seriali. Zamiast zrobić coś wokół siebie. Zacząć żyć własnym życiem. Obudzić w sobie marzenia.
Czy to jest życie?
Tomku,
Nie, to nie jest własne życie. To jest życie życiem innych – czyli taki substytut własnego. Nie mogę pojąć rozmów moich znajomych np. o tzw. gwiazdach ekranu. Ekscytują się niesamowicie. Dodam, że nigdy nie widziałem ich ekscytujących się w ten sposób własnym życiem…
A jeszcze co do samego wpisu „Po co żyjesz, głupcze” – dobrze oddaje rzeczywistość. Życie może mieć dwie formy – albo kreacji, albo wegetacji. Albo kreujemy naszą rzeczywistość, czerpiąc z życia to, co najpiękniejsze, albo wegetujemy, czekając Bóg wie na co (chyba na mannę z nieba
Jeśli ktoś mówi, że nie ma czasu na spełnianie marzeń, to nie wie, o czym mówi
Tak naprawdę każdą chwilę naszego życia możemy poświęcać na spełnianie marzeń – nawet jeśli jest to chwila w znienawidzonej pracy. Bo jeśli mamy konkretny i ważny dla nas cel, to każdą minutę swojego życia potrafimy odpowiednio wykorzystać.
@Kamil Lubelski – „Mówić tak nawet wtedy, gdy rysunek nie jest przepiękny i dziecko maluje tragicznie, nie żadnego drygu artystycznego?”
)
Tu trochę będę polemizować z odpowiedzią Krzywego „Oczywiście, że tak!” Mam nadzieję, że zostanie mi to wybaczone
Należy chwalić dziecko SZCZERZE. Jeśli rzeczywiście uważasz, że rysunek jest do bani, to po pierwsze – skrytykuj to KONSTRUKTYWNIE (czyli NIE: „nie udał ci się ten rysunek…” tylko na przykład: „a może spróbujesz jeszcze raz, ale na jaśniejszym tle – wówczas będzie jeszcze ładniej).
A po drugie, nawet, jak coś jest do bani, należy znaleźć choć jeden element, jeden drobiazg, który można pochwalić. Na przykład: „Wiesz, rysunek wyszedł trochę ciemny, ale bardzo mi się podoba to słoneczko – jak patrzę na nie, to od razu robi mi się weselej”.
Nie chwalmy dziecka nieszczerze, bo ono tę nieszczerość wyczuje, albo uzna z czasem, że pochwała należy mu się zawsze, wszędzie i za wszystko. Zawsze jednak znajdźmy coś, co można pochwalić – w tym celu trzeba zdjąć z siebie swoje ciemne okulary malkontenctwa, czarnowidztwa, pedantyzmu i innych paskudnych przypadłości i spojrzeć na dziecko bez tych wszystkich filtrów
Jolu,
Ależ wybaczam, hehehehe.
W sumie zgadzamy się ze sobą. Wcale nie mówiłem o nieszczerym podejściu. Mówiłem o próbowaniu. Nikt nie maluje od razu jak geniusz. Ale być może każdy z nas jest potencjalnym geniuszem malarskim (?)
Wysunąłbym nawet taką tezę (może kiedyś grzmotnę jakiś tekst w tym temacie), że każdy z nas ma szereg talentów artystycznych (i nie tylko). Co sprawia, że wybrany artysta uważany jest za wybitnego? (swoją drogą, często po śmierci) Moim zdaniem: wyobraźnia. Bo nauczyć się mieszać farby i ruszać odpowiednio ręką każdy potrafi. Skoro rodzimy się bez ograniczeń, z otwartym umysłem i niesamowitą wyobraźnią (moja córcia np. w kawałku szynki na kromce co chwilę widzi jakieś kształty – czy jakiś dorosły to robi?), dlaczego nie zostajemy wybitnymi artystami?
Stąd moje podejście do doceniania każdej PRÓBY naszych dzieci i chwalenia ich.
Założę się, że Krzywy całymi dniami nawijał o pozycjonowaniu, w końcu Artek tego nie wytrzymał i się powiesił.
Ryśku,
była jego dziełem.
Byłem wtedy w szkole średniej i ebiznesu ani pozycjonowania w Polsce nie było. Doceniam poczucie humoru, ale Twój tekst średnio Ci się udał, nie sądzisz?
Co ciekawe, Artkowi nic do życia nie brakowało. Tzn. nic w ogólnym mniemaniu: zdrowy, zdolny jak cholera, obydwoje rodzice, siostra, ustabilizowana sytuacja materialna rodziny, znajomi, przyjaciele, czas na rozrywkę i inne sprawy, sukcesy w szkole. Ironia losu, że Artek jako jedyny w naszej klasie tak naprawdę nadawał się na zostanie elektronikiem. Połowa naszego sprzętu na próbach Voices In Chaos
Prawdopodobnie nie miał akurat w tym okresie żadnego zawodu miłosnego. Po prostu życie go nudziło i nie chciał czekać – chciał zobaczyć już, tu i teraz, co jest po śmierci. No i zrealizował swój plan. Szkoda, że nie oglądał „House’a”, gdy ten wsadził nóż do gniazdka, by zobaczyć, jak jest (albo nie jest) po drugiej stronie. No ale wtedy House też nie istniał
Zadałeś pytanie:po co żyjeś, głupcze? Dlaczego od razu z mety głupi? Może i macie rację z aprobaty: kto żyje ten jest głupi! Ale kiedy kocham żyć¤Jest to najpiękniejsze cudo, co mi się napotkało! I chcę doznać nie byle jakie, ale wiecznego żywota! Ja po to żyję, cytuję:”…pojeść se, popić se, pojeździć se po…”znać ludzi i mieć, znależść przyjaciół i z nimi razem i z rodziną to wszystko robić oraz by poznać wgłębiać się w tym wielkim cudzie: życie ludzkie! Powodzenia!
Laszlo,
Słowo „głupcze” zostało użyte w, powiedzmy, pobłażliwej formie. Można to uznać za przeniesienie z angielskiego „You fool!” (np. tekst utworu „Hello, you fool i love you”). Mogłem napisać „głuptasie”, ale brzmiało by zbyt niepoważnie.
Podobnie postąpił Tomasz Lis tytułując swą książkę „Polska, głupcze!”. Zatem to „głupcze” nie jest obraźliwe, a raczej zachęcające do myślenia i refleksji
Zastanawiam się, czy p. Paweł jest na prawdę na tyle normalnym człowiekiem – biznesmenem, że potrafi zainteresować czytelników czymś więcej niż swoimi kursami, czymś co wydaje się być po za codzienną dawką materializmu, czy może z drugiej strony granie na emocjach i artykuły trochę bardziej ambitne niż te w stylu „to jest super kurs za free wyrypany w kosmos, co dzięki niemu milion dolców zarobisz” to zwykły chwyt marketingowy.
Wielokropku,
W zasadzie nic nie rozumiem z Twojej wypowiedzi. Więc nawet nie mam jak polemizować. I z kim (z wielokropkiem?).
Jest to wielce niedoskonałe porównanie, ale człowiek jest jak komputer. Rodzi się z wgranym systemem, ma zaprogramowaną płeć, kolor oczu, włosów, skóry, ale poza tym, czysta karta. Jednak.
Wgrywanie „programów”, nauka życia zaczyna się jeszcze w łonie matki. Kształtowanie charakteru to pierwsze siedem lat. Później szlifowanie. Cały czas uczymy się wybierać. Co dzień,w każdej chwili wybieramy. Jak to jest napisane, „…kładę przed Tobą wodę i ogień, a ty wybierzesz co ci się spodoba…”
I tu się okazuje, że każdy z nas jest filozofem, każdy ma własną filozofię życia. Choć jako ludzie jesteśmy do siebie podobni, to jednak różnimy się tak jak inne mamy linie papilarne.
Cele.
Cele mamy podobne choć nie takie same. Znam osoby, które potrafią tak je zminimalizować, że wystarczy im, …pojeść se, popić se, pojeździć se po… ok ok. Nawet nie staram się takich zrozumieć, to jest poza moim zasięgiem.
A prawo przyciągania działa. Bez względu czy je rozumiemy. To o czym myślisz, to dostaniesz.
Szkoda, że zazwyczaj nie zdajemy sobie z tego sprawy.
Jak ja widzę waszę komentarze, to żal mi was. Rozumiem, że każdy ma jakieś marzenia, ale kiedy my mamy je spełniać? W dzień chodzimy do pracy, jak z niej wrócimy to prawdopodobnie też musimy pracować i na nic nie ma czasu. Ten świat jest chory, tutaj nikt nikogo nie rozumie, każdy jest fałszywy, każdy interesuje się sobą. I co da wejście na najwyższą górę, jak czujesz, że nie pasujesz do świata?
pseudonimie,
Pamiętaj, że życie nie jest dobre ani złe, to nasza myśl takim czyni je.
Spróbuj zastosować maksymę: „Jestem optymistą. Bycie kimkolwiek innym zapewne nic nie daje”.
Mając takie podejście, jak masz obecnie, prawdopodobnie minie szmat czasu, zanim spojrzysz na rzeczywistość czyimiś oczami, np. moimi.
Powodzenia w szukaniu!
„Mów do dziecka: „Próbuj, uda ci się!”, „Potrafisz to zrobić, śmiało!”, „Ale cudownie malujesz, przepiękny rysunek!”, „Jestem taki z ciebie dumny, najbardziej na świecie”. Wychowasz Zwycięzcę.”
Mówić tak nawet wtedy, gdy rysunek nie jest przepiękny i dziecko maluje tragicznie, nie żadnego drygu artystycznego?
Kamilu,
Oczywiście, że tak! Nie wolno blokować dzieci. Poza tym, o jakim „drygu artystycznym” mówisz w przypadku kilkuletniego dziecka, hmm?
Są nawet teorie (nawet dowody jednostkowe) na to, że każdy z nas ma talent niemal do wszystkiego, tylko nie próbujemy lub za szybko rezygnujemy. Coś w tym jest.
Hej! Nie można dziecku powiedzieć, że narysowało piękny rysunek, skoro nie jest on piękny. Dlaczego? Ponieważ ono sobie z tego doskonale zdaje sprawę a więc nie rozumie takiego komplementu. Lepiej jest powiedzieć: „widzę tutaj koło i kilka kolorowych kresek… co za inwencja! Od razu widać mistrza!”

Gdyby mi ktoś powiedział, że świetnie gram w tenisa (komplement), to nawet mógłbym sądzić, że to przytyk pod moim adresem. Z komplementami trzeba uważać – powinny być szczere i trafne.
Rafał
Rafale,
A na jakiej podstawie chcesz oceniać piękno tego rysunku? Hmm?
No właśnie go nie oceniam, tylko stwierdzam fakty. Chwalę tylko dziecko za inwencję
))
) i zdaję sobie sprawę, że nawet najmądrzejsze reguły nie zawsze są stosowane i nie zawsze są skuteczne.
Paweł, dajmy temu spokój, bo razem wiemy, że generalnie wychowanie dziecka nie jet prostą sztuką.. Ja sam mam dwulatka w domu (drugie już niebawem będzie na świecie
W każdym razie, skoro się już odezwałem do Ciebie (po raz pierwszy), to chcę Tobie pogratulować rozwoju osobistego i biznesowego! Od dawna jestem subskrybentem Twojego biuletynu i uważam go za jeden z najbardziej wartościowych w sieci.
Pozdrawiam,
Rafał
Rafale,
Masz oczywiście rację. I dzięki za przemiłe słowa!