ASBIRO – powrót krzywego do roli wykładowcy

ASBIRO – powrót krzywego do roli wykładowcy

Słowem wstępu

Każdy biznes jest inny. Wiem – truizm. Mam tutaj na myśli każdego z nas. Każdy ma jakąś ścieżkę życiową. Częściowo świadomie wybieramy swoją drogę; częściowo jest to przypadek. Choć niektórzy twierdzą, że nie ma przypadków, ale to inna bajka.

Każdy z nas nadaje się do wielu rzeczy. To nieprawda, że idealnie nadajemy się tylko do jednej rzeczy, czynności, zawodu. Tak samo, jak nieprawdą jest, że każdy ma tzw. drugą połówkę jabłka – gdzieś tam. Zarówno tych połówek, jak i naszych własnych talentów jest wiele. Pozostaje jedna kwestia: jak je poznamy, rozwiniemy i wykorzystamy.

Od nieuka do…

Wykładowcy Szkoły Biznesu, a wśród nich krzywyW podstawówce kompletnie się nie uczyłem. Lałem na szkołę równo. W piątej klasie zaczęliśmy z kumplami różne głupie rzeczy robić. Może podaruję sobie retrospekcję w tym temacie. Fakt faktem: byłem / jestem cholernie zdolny, jak to się mówi. Nigdy nie potrzebowałem się uczyć, a oceny miałem najlepsze w klasie lub w ścisłej czołówce.

Szkoła średnia to też bumelowanie. Szkoda tych lektur nieprzeczytanych, ale czasu nie cofnę, więc to też trza olać. Być może uważasz, że umiem pisać. „Jak to możliwe?” – spytasz. Na moje szczęście polubiłem czytanie. Co prawda nie lektur szkolnych, ale np. Grahama Mastertona. Jego horrory i erotyka to poezja. M.in. od niego nauczyłem się pisać. Masakra, co? 😉

Czy zastanawiasz się, po czorta taki wstęp walę? Nie odpowiem jeszcze na to pytanie – czytaj dalej.

Kolejne etapy edukacji

Pamiętam obronę pracy w technikum. Tzn. z obrony mało pamiętam jakoś, ale impra po obronie była przednia. Późnym wieczorem przyniesiono mnie. Dobrze jest mieć super kumpli. Mama wyszarpała mnie za kudły (miałem wtedy włosy do łopatek). Rano miałem chyba największego kaca w życiu. Takie czasy. Kiedyś trzeba się wyszumieć. Znasz może kogoś, kto się nie wyszumiał za młodu? Na przykład „założył” rodzinę w wieku 18 lat, itp.? To musi odbić się czkawką w przyszłości. W życiu każdego z nas są pewne okresy, najczęściej zupełnie różne od siebie. Jest czas beztroski. Jest czas nauki. Jest czas odpowiedzialności. Itd. Patrząc z perspektywy czasu (mam teraz 34 lata), moje przygody były potrzebne. Wręcz konieczne, bym stał się tym, kim teraz jestem.

Studia, studia i po studiach

Zdawałem na jeden kierunek, a przyjęto mnie na inny. Brakło kilku punktów. Bywa. Pierwsze 3 lata studiów to znowu olewka. Oczywiście robiłem różne rzeczy, które teraz mi się przydają: bawiłem się grafiką 3D i 2D, obrabiałem wideo, zaczynałem tworzyć proste serwisy WWW, coś tam samplowałem muzę dla zabawy i takie tam. Ale generalnie czas leciał na luzie, mało stresu, pośpiechu. Nikt mnie nie walnął w łeb i nie powiedział „Obudź się, do cholery!!!”.

Jakoś tak na 4 roku studiów polubiłem naukę, że tak powiem. Przedmioty zawodowe mi pasowały, bo wymagały logicznego myślenia. Studia skończyłem z wyróżnieniem i wpisem do annałów AGH. Hmm, zawsze miło być w annałach.

Na tyle polubiłem Uczelnię, że zostałem na studiach doktoranckich. Nie będę Cię zanudzał tym okresem. Trochę się działo, ale nie chcę rozwodzić się nad tym zbytnio. Prowadziłem dydaktykę, trochę publikowałem. Zacząłem prace nad doktoratem. Wziąłem sobie bardzo ambitny temat. Chciałem opracować szczegółowy algorytm, model upadku komina w czasie jego powalania z użyciem materiałów wybuchowych. Takie tam. W sumie zrealizowałem może 20% początkowych zamierzeń. Jeśli chciałbym zrobić 100%, dziś jeszcze siedziałbym nad tym. Albo raczej nie, bo wcześniej bym ześwirował. Tak czy owak – o doktoracie kiedyś więcej napiszę, bo w czasie jego tworzenia dokonała się we mnie największa przemiana w mym życiu. Zrozumiałem, że umysł ludzki nie ma żadnych ograniczeń. I że ja nie mam żadnych ograniczeń. Nie żałuję tych setek godzin pracy. Teraz jestem innym człowiekiem. Aż boję się pomyśleć, co by było, gdybym nie przeszedł tej przemiany mentalnej.

Polubić dydaktykę

Paweł Krzyworączka w trakcie szkolenia z e-biznesuLubiłem dydaktykę. Praca ze studentami dawała mi wiele satysfakcji. Nie wiem czy mi uwierzysz, ale potrafiłem patrzeć na salę wykładową i widzieć nawet w najśliczniejszych studentkach z wielkimi dekoltami osoby, którym mam coś przekazać (tzn. nie zaglądałem zbytnio w te dekolty, hehe). Być może jednym z moich talentów jest właśnie edukowanie innych? Hmm, być może. Paradoksalnie zatem, musiałem w końcu odejść z Uczelni. Dlaczego? Powodów jest wiele: brak możliwości rozwoju, ogólny marazm, zewsząd ograniczenia, niedocenianie, niskie zarobki.

Powiem Ci teraz coś bardzo osobistego: gdybym został na Uczelni, prawdopodobnie nie miałbym więcej potomstwa. Zarabiając 2000 na rękę jako adiunkt, w dzisiejszych czasach trudno wyżywić rodzinę na jako takim poziomie. Po prostu nie zdecydowalibyśmy się z Małgosią raczej na drugie dziecko. Być może wiesz, że 3 tygodnie temu urodził się Tomek. Patrząc na jego śliczną minkę, jak smacznie sobie teraz śpi, nie jestem w stanie sobie wyobrazić, że gdybym bym tchórzem, prawdopodobnie nigdy bym go nie zobaczył. Wszyscy odradzali mi odejście z AGH. Wszyscy. Ale nie liczyli się „wszyscy”. To jest moje życie. To była i jest moja decyzja. Nie żałowałem jej nawet przez sekundę.

Pasja przekazywania wiedzy

Jeśli ktoś kocha przekazywać wiedzę innym, ciężko mu bez tego żyć. Co zatem zrobiłem? Postanowiłem prowadzić szkolenia. W czerwcu 2009 roku odbyła się I edycja szkolenia Tajemnice Ebiznesu. Za kilka tygodni, 20-21 marca 2010 w Poznaniu, odbędzie się V edycja szkolenia z ebiznesu. W grudniu 2009 poprowadziłem I edycję Tajemnic Pozycjonera. 17 kwietnia 2010 we Wrocławiu odbędzie się III edycja szkolenia z pozycjonowania. Ale to nie wszystko. Rozgrzewam się dopiero. 2010 rok będzie przełomowy w moim biznesie. Zresztą tak jak każdy inny.

Byłbym zapomniał: ASBIRO 😉

Alternatywna Szkoła Biznesu I Rozwoju Osobistego i Kamil "cebula" CebulskiOd kilku miesięcy współpracuję z Kamilem „cebulą” Cebulskim. Kamil prowadzi część Tajemnic Ebiznesu. Być może znasz Kamila. Możesz poczytać o nim na jego blogu biznesowym. Kamilowi na tyle spodobało się moje podejście do ebiznesu i sposób przekazywania wiedzy, że zaproponował mi wykładanie ebiznesu w jego Alternatywnej Szkole Biznesu I Rozwoju Osobistego. Czy mogłem odmówić? Ebiznes jest moją pasją i przekazywanie wiedzy jest moją pasją. Prowadzenie zajęć w ASBIRO będzie dla mnie spełnieniem. Z tego co wiem, teraz trwa nowy nabór. Jeśli Cię to interesuje, szczegóły poznasz na stronie szkoły biznesu Kamila Cebulskiego. To nie jest zwykła szkoła. To nauka praktycznego biznesu, czyli czegoś, czego nie ma w „zwykłych” szkołach.

Dla mnie ASBIRO to wspaniała przygoda. I szansa. Dlaczego szansa? Będę zapewne jadał lancze z jednymi z najbogatszych Polaków (np. z Tadem Witkowiczem). Mogę się tylko domyślać, jakie będą tego skutki 😉 Nie mogę doczekać się pierwszych zajęć i spotkań!

Wracając do wątku z początku tego wpisu. Niech słuchacze moich wykładów sami ocenią, czy mam talent do tegoż zawodu.

I obchodząc urodziny (nie obchodząc, bo w tym roku nie ma 29 lutego…), znowu polewając rodzince trunki w kielichy, myślami będę przy strategii własnego ebiznesu. Czy ktokolwiek mógł przewidzieć, co wyrośnie z łebka, który już w podstawówce grzmocił tanie wina? Wszystko w naszym życiu powinno mieć swój czas.

A jak Ty uważasz, mój drogi Czytelniku, hmm?

26 komentarzy

  1. Takie zajęcie to już nie praca, a styl życia, który oprócz pieniędzy przynosi satysfakcję. Pasja dodatkowo sprawia, że raczej pewnie się nie wypalisz. Mam nadzieję, że może nie taki, ale osiągnę kiedyś zbliżony poziom.

    Odpisz
  2. Pawełku świetny wpis! Wzbudzić zaufanie w Internecie można tylko prawdziwymi, szczerymi historiami o sobie – i tak właśnie czynisz :). Ja już Ci kiedyś powiedziałam, że masz bardzo otwarty umysł i dlatego potrafisz być też świetnym szkoleniowcem – teraz to powtarzam tutaj ;). Tak trzymaj!

    Odpisz
    • Cześć Ewelinko!
      Dzięki. Tak mi czasami słodzisz, że aż się chyba czerwienię 😉
      Współpraca z Tobą to czysta przyjemność. Zmienimy polski e-biznes nie do poznania, hehe.

      PS. Twój nowy blog jest niesamowity! (link w podpisie Eweliny). Gratulacje!

      Odpisz
  3. Witam wszystkich,
    Z uwagą przeczytałem artykuł i komentarze.
    Oczywiście nie znalazłem się tu przypadkowo – od kilku miesięcy śledzę poczynania Pana Doktora. Skorzystałem już też z różnych materiałów.
    Dla równowagi chciałbym spojrzeć może nieco inaczej na pewne sprawy, o których pisze Paweł.
    Opisałeś nam swoją historię i wielkie dzięki, trochę Cię poznaliśmy. Niemniej brakuje mi trochę bardziej praktycznego podejścia.
    Oczywiście można przyjąć zasadę, że niczego nie żałuję, bo i tak tego już nie zmienię co minęło. To jest wygodna postawa ale… czy prowadzi we właściwym kierunku?
    Nawrócony grzesznik może osiągać profity z nawrócenia tylko kiedy żałuje za przewinienia a nie cieszy się, że sobie poużywał, może nawet cudzym kosztem (np. doprowadził rodziców do kilku zawałów).
    Wyczuwam z tonu Twoich wniosków, że kryteria życiowe masz praktyczne i przeszłość Ci dzisiaj nie szkodzi ale… co z tymi młodymi co przeczytają taką historię człowieka sukcesu, który nie wyciąga krytycznych wniosków?
    Oni będą chcieli naśladować Ciebie w największym stopniu!
    Uważam, że czasami trzeba napisać: Używałem jak sam diabeł, rodzice dostawali rozstroju nerwowego ale miałem po prostu szczęście, że nie uzależniłem się od tego czy tamtego albo nie wpadłem w jakiś kanał, z którego nie ma wyjścia – po prostu miałem farta.
    Albo inna wersja: Używałem ale zawsze wiedziałem z kim i gdzie, nigdy nie traciłem kontroli i nie dopuszczałem do niekontrolowanego szaleństwa.
    Napisałem to tylko w trosce o Twoich bardzo młodych czytelników…

    Odpisz
    • Witaj Leszku,
      Nie bardzo rozumiem przesłanie Twojego komentarza. Napisałem trochę mojej historii. Jak zwykle szczerze i z poczuciem humoru. Ten blog nie jest od nauczania, jak spędzić młodość, co robić a czego nie. Pokazuję czasem siebie, żeby dać się lepiej poznać: że jestem normalnym gościem, z dość ciekawą i czasami burzliwą przeszłością.
      Nie mam czego żałować. Przeciwnie: jak napisałem, w życiu trzeba się wyszaleć. A rodzice bardziej martwią się wtedy, jak ich dzieci marnują sobie życie, a nie jak wypiją parę piw w wieku 15 lat (oczywiście wtedy też się martwią, ale to są w sumie pierdołki).
      „Nawrócony grzesznik” – napisałeś. Jeśli jest coś takiego jak grzech, to chyba najlepszą definicją jest szkodzenie innym. Moje wybryki młodości z pewnością czasami stresowały np. moich rodziców, ale jestem przekonany, że nie odstawałem tutaj od tzw. średniej. Dawałem trochę w kość, ale za to miałem świetne wyniki w nauce. Zatem rodzice nie musieli się martwić, że np. zawalę rok w szkole.
      (…) co z tymi młodymi co przeczytają taką historię człowieka sukcesu, który nie wyciąga krytycznych wniosków?(…)
      Chyba przesadzasz. Jakie krytyczne wnioski mam wyciągać z szaleństw młodości? Że źle robiłem? Krzywdziłem innych? Usunąłem z mózgu trochę szarych komórek? Leszku, raz jeszcze powtórzę: w życiu wszystko powinno mieć swój czas. I dodam: gdyby nie moja przeszłość, nie byłbym tym, kim jestem teraz.
      PS. Fajny serwis stworzyłeś. Gratulacje. Rozwijaj go i promuj.

      Odpisz
      • Witaj Pawle,
        Należę do trochę starszego pokolenia niż Twoje i może dlatego wolę dmuchać na zimne. Ten trochę inny ton mojej wypowiedzi wynika może nieco z doświadczeń własnych i paru znajomych.
        Cieszę się, że nie odebrałeś tego mojego wpisu jako ataku na Ciebie.
        Bardzo cenię ludzi otwartych na przekonania innych i cenię też odwagę dzielenia się swoimi przekonaniami i przeżyciami.
        Dzisiaj, może trochę bardziej niż 15 lat wcześniej, staram się kierować zasadą: po pierwsze nie szkodzić. Być może jest to swoisty hamulec w rozwoju ale daje spokojniejsze sumienie, które też można rozwijać lub niszczyć…
        Chciałem Ci tylko zwrócić uwagę, że każda osoba znana ma większą odpowiedzialność wobec tych, ktorym coś oferuje a niektóre rzeczy nawet poza głównym tematem.

        Postrzegam Ciebie jako osobę niezwykle ważną na gruncie polskiego środowiska e-biznesu i starającą się promować przede wszystkim etyczne podejście. Jestem przekonany, że dlatego właśnie masz też olbrzymi wpływ na kształtowanie bardzo młodych ludzi i warto może jednak uznać, że mimochodem „sprzedajesz” swoje przekonania czy pewne wzorce.
        PS
        Mnie też bardzo cieszy rozwój Twojego biznesu. Pewnie niebawem skorzystam z Twojej oferty.

        Odpisz
      • Witam, wiesz Paweł Leszek ma trochę racji – tzn. po prostu rozumiem o czym mówi, ale Ty oczywiście również. Każdy kiedyś narozrabiał itd. – pewnych rzeczy się żałuje, a inne nawet cieszą (chociaż nie powinny). Sęk w tym, że teraz młodzież jest po prostu przej…. i warto im wpajać może i nadmierną ostrożność w tym co się robi itp., bo to co oni teraz wyprawiają to jest jakaś masakra ! Potem wejdzie taki gość i pomyśli sobie „o Paweł w młodości chlał itd. i teraz jest spoko gościu, robi kasę w necie to co mi tam ja też tak będę…” – to jest niestety pewne zagrożenie.
        Chociaż z drugiej strony każdy ma swój rozum i powinien potrafić poprawnie słowa Pawła w tym spisie interpretować itd., a nie robić sobie z nich wręcz wymówki do rozrabiania. Owszem można, a nawet trzeba (bo szkoda życia!), ale w odpowiednich granicach i z rozumem.
        Eh ale się rozpisałem mam nadzieję, że nic nie pokręciłem 🙂

        Odpisz
        • Leszku, Bartku,
          Macie rację. Być może czasami nie doceniam odpowiedzialności, jaką niosą ze sobą słowa. Będę skupiał się jeszcze bardziej na motywowaniu innych do działania i pokazywaniu pozytywnych wzorców. A moją własną historię (przedstawianie której zwiększa moją wiarygodność w biznesie), postaram się przedstawiać w nieco innym świetle.
          Serdecznie Wam dziękuję za Wasze uwagi!

          Odpisz
  4. To może załóżmy klub tych co zostawili uczelnie ;)? Ja co prawda trochę na innym etapie (choćby bez dr choć było blisko).
    Nasze życie ma być naszym życiem.

    Odpisz
  5. Świetny artykuł , z jajem . Powodzenia z ASBIRO życzę bo poniekąd część tej wiedzy na pewno przekażesz więc już zacieram ręce i na pewno przydadzą mi się Twoje wskazówki do mojego bloga o konkretnym ebiznesie http://www.tomaszdamian.pl .
    Ps. Gratulowałem Ci już synka ale pogratuluje po raz drugi słusznego pomysłu z imieniem najlepszym na świecie hehe ….

    Odpisz
    • Cześć Tomek,
      Dzięki. A imię nadała nasza córcia, Ania. My z Gosią mieliśmy inne typy (różne od siebie). I pogodziła nas Anusia, mówiąc, że chce Tomka 😉

      Odpisz
  6. Krzywy, od kiedy razem skończyliśmy internetowego milionera minęło trochę czasu. Wygląda na to, że jesteś jednym z tych którym ten kurs wyszedł na DOBRE. Imponuje mi to co robisz w e-biznesie. Pozostaje tylko za Tobą podążać.
    Dzięki za pomoc, której udzielasz – pozdrawiam

    Darek

    Odpisz
    • Witaj Darku,
      Dla mnie największą korzyścią z IM są nowi przyjaciele. Działamy wspólnie, wspieramy się. Nie da się tego przeliczyć na kasę.
      Zaglądaj tu czasem, Darku. Będę starał się wartościowo i ciekawie pisać.

      Odpisz
  7. Tak się złożyło, że dopiero dzisiaj mogę pisać. Blog prezentuje się fantastycznie. Na przestrzeni roku znajomości zamieniłeś się w pięknego motyla. Wspaniale piszesz. Cieszy mnie Twoja droga do 100% realizacji planów. Rola wykładowcy w Asbiro jest jak ulał dla Ciebie inni odniosą korzyści Ty też. Twoje kolejne sukcesy osobiste i zawodowe są przykładem, że wszystko można jak się chce.
    Zawsze trzymam kciuki i wierzę w Ciebie.

    Odpisz
    • Cześć Krysiu,
      Dziękuję Ci za te słowa. Już tyle razy mnie skomplementowałaś, że chyba zaraz się zaczerwienię, hehe.
      Jak wiesz, dopiero się rozgrzewam w biznesie. Zatem niebawem zaczną się dziać ciekawe rzeczy 😉

      Odpisz
  8. „Wszystko w naszym życiu powinno mieć swój czas.”
    To rzeczywiście trafne stwierdzenie.
    Od jakiegoś czasu zacząłem rozumieć, iż życie trzeba – niestety, albo i stety – planować.
    Taki biznesplan na życie? Hehe. A czemu nie?
    Bo jeśli nie zaplanujesz tego, czy tamtego to raczej się to nie stanie!
    Też jestem zwolennikiem teorii, iż nic nie dzieje się przypadkiem.
    Nawet planowanie kolejnego poTomka, to też jest życiowa „Akcja dziecko”. Akcja, jedna z najważniejszych.

    Odpisz
    • Bracie,
      Tak w temacie poTomka. Tutaj planowanie jest ważne, ale… nie do końca takie podejście się sprawdza. Gdybyśmy z Małgosią planowali Anię, to byśmy pewnie planowali, planowali, planowali… A tak – chwila szaleństwa i test pozytywny 😉
      Nie warto stawiać kariery przed rodziną. Teraz mamy Tomka (6 tygodni), na nic nie mam czasu, ale nic to: biznes poczeka. Ania, Tomek i Małgosia są najważniejsi.

      Odpisz
  9. Super Paweł, Twój entuzjazm potrafi się udzielić innym. Zarażasz nim. Pokaż jak płoniesz a ludzie pójdą za Tobą. Powodzenia.

    Odpisz
    • Dzięki Majkel!
      A Ty masz świetne zdjęcie w avatarze 😉
      Musimy się wspierać, Przyjacielu. Twoje ebiznesy też zaczynają kwitnąć. Wszystko przed nami. Zmienimy nieco bieg historii, hehe.

      Odpisz
  10. Jestem pod wielkim wrażeniem tego w jaki sposób przekazujesz to co masz do powiedzenia. Wpis jest świetny i Twoja historia również bardzo ciekawa.
    Potwierdza ona jedynie to, że ograniczenia są w nas samych i jeżeli zdamy sobie z tego sprawę, to nie ma takiej rzeczy, której nie moglibyśmy zrobić.
    Kolejna rzecz, która ciśnie się na usta po przeczytaniu Twojej historii to fakt, że tradycyjna edukacja nie ma żadnego wpływu na to co można osiągnąć w życiu a jestem przekonany, że Ty osiągniesz zdeeeeecydowanie więcej niż do tej pory, czego Ci życzę 🙂

    Odpisz
    • Michale,
      Dzięki za miłe słowa. Jak każdy – lubię pochlebstwa 😉
      Prawdopodobnie nie jestem największym przeciwnikiem systemu nauczania, jaki jest w Polsce. Są rzeczy robione dobrze i są rzeczy zupełnie do zadka. Kiedyś walnę o tym wpis. Nie mam innego wyjścia. Bo pracując niemal dekadę na Uczelni, poznałem system od środka.

      Odpisz
  11. Przeczytałem wszystkie książki Mastertona jakie były w bibliotece – nowsze mam nawet na półce ;p
    Masz chłopie gadane, wiesz co robisz, masz pomysł na życie i to się liczy 🙂
    Pozdrawiam
    Marcin Godlewski
    http://propartner.pl/
    P.S. Ja Ci nie odradzałem odejścia z uczelni ;p

    Odpisz
    • Cześć Marcin,
      No Ty mi nie odradzałaś, ale może nie wypadało, bo wtedy jakoś dopiero się poznawaliśmy 😉
      Tak czy inaczej – teraz takimi ludźmi, jak Ty, otaczam się. I jest mi z tym dobrze. Bardzo dobrze.

      Odpisz
      • I bardzo dobrze 😀 Ja też z uczelnianego stołka odszedłem – co prawda nie byłem tam wykładowcą ale… hehehehe

        Odpisz
  12. Paweł, Super wpis! Może tak dobrze Ciebie rozumiem, bo mam prawie tyle lat co Ty (tj. 35), i drugie dziecko w drodze, i rzuciłem KPMG, bo to MOJE życie i nie jestem własnością jakiejkolwiek korporacji.
    Podzielam Twoją filozofię życia 🙂
    Pozdrawiam,
    Rafał

    Odpisz
    • Rafale,
      Rzeczywiście podobnie nam się losy toczą. Takich jak my jest więcej. Ale jeszcze więcej jest takich, którzy się boją zmian. WIELKICH zmian – dodać trzeba. Ale jak to mawiają wielcy tego świata: zmiana jest dobra 😉

      Odpisz

TrackbackiPingbacki

  1. Co to jest MBA – ASBIRO? - [...] czas temu pisałem na ebiznesy.pl o szkole biznesu Kamila Cebulskiego. Napisałem wtedy, że będę wykładał u Kamila. Taki był…

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Uwaga: zasady rozsądnego komentowania.
1. Daruj sobie komentarze typu "Dobry wpis", "Gratulacje! link.pl" itp.
2. Komentuj tak, jakbyś chciał, aby u Ciebie komentowano.
3. Podawaj w formularzu Twój prawdziwy adres e-mail (jest bezpieczny!)
4. Link do Twojej strony WWW (w podpisie) pokaże się dopiero wtedy, gdy napiszesz 5-ty komentarz na ebiznesy.pl. Pamiętaj jednak, aby zawsze podawać ten sam adres mailowy (komentarze zliczane są właśnie po mailu).

Joe Weider i motto życiowe krzywego

Sentencja doskonała "Staraj się dążyć do doskonałości, rób więcej niż możesz, kochaj przyjaciół, mów prawdę, bądź wierny oraz szanuj swojego ojca i matkę. Te zasady pomogą Ci osiągnąć mistrzostwo, uczynią Cię silniejszym, napełnią nadzieją i wskażą Ci drogę ku wielkości." Joe Weider, trener mistrzów Gdy kilkanaście lat temu po raz pierwszy przeczytałem słowa Joe Weidera, […]

Zamknij