subiektywnie o e-biznesie

Quo vadis, Allegro? Prognozy, przypuszczenia, dywagacje

Quo vadis, Allegro? Prognozy, przypuszczenia, dywagacje

Jest luty 2019 roku. Przez ostatnie kilka lat największa platforma sprzedażowa (że takiej nazwy użyję), czyli Allegro.pl, mocno ewoluowała. I cały czas bardzo się zmienia. Większość z nas – e-sprzedawców – ale i spora grupa kupujących zastanawia się: quo vadis, Allegro? Dokąd zmierza ten serwis? Co nas czeka w najbliższych miesiącach i latach? Poniżej znajdziesz moje przemyślenia i prognozy w tym temacie. Zapraszam Cię do lektury.

Po pierwsze: własne sklepy Allegro

W serwisie Allegro pod nazwą „Oficjalny sklep Allegro” działa profil… Allegro (https://allegro.pl/uzytkownik/Allegro). Czyli sprzedają sami u siebie. Konto to zostało utworzone już w lutym 2000 roku, jednak dopiero od niedawna dynamicznie się rozwija. Obecnie wystawionych na tym profilu jest nieco ponad 25 tys. ofert. Wolumen sprzedaży jest jednak niezbyt znaczący. Kilka statystyk:

  • Poniżej 400 aukcji jest wyróżnionych – reszta nie. Tylko na około 250 wyróżnionych aukcjach jest jakakolwiek sprzedaż, z czego na kilkudziesięciu 1 transakcja, na kolejnych kilkudziesięciu 2 sprzedaże. Tylko na 73 aukcjach wyróżnionych sprzedaż przekracza 10 transakcji w ciągu ostatnich 30 dni. Tylko 7 ofert ma powyżej 100 kupujących, a tylko 1 powyżej tysiąca. 
  • Na aukcjach bez wyróżnienia – czego można się oczywiście spodziewać – sprzedaż nie szaleje. Tylko część aukcji cokolwiek sprzedaje, rzadko powyżej 10 transakcji miesięcznie.
  • W sumie nieco poniżej 8% wszystkich aukcji tego profilu cokolwiek sprzedało w ciągu ostatnich 30 dni. 

Co ciekawe, bardzo niewielu kupujących zdaje sobie sprawę, że taki profil istnieje. A gdy się dowiadują, nie kryją zdziwienia: „To Allegro sprzedaje samo u siebie? I konkuruje z innymi sprzedawcami – swoimi Klientami??” Ano właśnie…

Jak widać, sprzedaż na OSA (skrót od: Oficjalny sklep Allegro) jest naprawdę niewielka i nie stanowi nawet promila całej sprzedaży na Allegro. To jednak nie wszystko, bowiem poza oficjalnym profilem są jeszcze, powiedzmy, „ukryte” konta. Oto przykład: 

Pieluchy Pampers - sklep Allegro

Na chwilę obecną tego typu kont jest kilkanaście. W różnych kategoriach, z różnym asortymentem: od ciuchów, po klocki Lego. Niektóre nic nie sprzedają, niektóre wyglądają na testowe, a inne z kolei są albo w stanie rozwoju, albo niezbyt udanej próby. 

Sprzedawcy są zaniepokojeni takim stanem rzeczy i mają pretensje do Allegro, że sprzedając u siebie rywalizuje z nimi o Klientów

Co dalej? Czy Allegro planuje samodzielnie sprzedawać we wszystkich kategoriach? Czy sprzedawcy powinni zwijać się z Allegro, bo za chwilę nie będą nic sprzedawali? Nie tak szybko, gdyż: 

  • Samo Allegro mówi, że niektóre kategorie ich nie interesują (np. produkty spożywcze), więc najpewniej w nie nie wejdą (lub wejdą w bardzo ograniczonym zakresie). 
  • Bez wątpienia chcą wchodzić z własną ofertą w najbardziej dochodowe kategorie i grupy produktowe. Mając dostęp do statystyk całego Allegro, mogą łatwo podejmować decyzje w tym względzie. W mniej ciekawe nisze raczej nie będą się pchali. 
  • Zależy im na produktach „masowych”, które są często kupowane. Nie będą bawili się w niszowe produkty, ani w długi ogon. Przykład: szkła hartowane do telefonów. Mogą sprzedawać szkła do najpopularniejszych w danej chwili modeli telefonów, ale nie będą tracili czasu i środków na dogłębne badanie tej niszy i oferowanie szkieł do setek modeli. Sprzedawcy działający na niszowych produktach i długim ogonie mogą spać spokojnie – Allegro nie będzie z nimi rywalizowało

Jeśli sprzedajesz popularne produkty znanych marek, masz się czego obawiać. Wiele razy słyszałem narzekania sprzedawców, że Allegro weszło ze sprzedażą w ich asortyment i mają teraz problem. 

Co dalej w tym temacie? Ciężko powiedzieć. Być może nawet Allegro nie ma tutaj jasnej strategii. Poniekąd próbują kopiować Amazon, niejako zapominając, że nie są i nie będą Amazonem. Chcieliby zapewne więcej zarabiać sami sprzedając. Czy jednak ma to w ich przypadku sens? Nie potrafię jednoznacznie ocenić, gdyż brakuje mi mnóstwa danych. Pamiętać należy, że Allegro zarabia na obrocie na swoim portalu około 10% – są to gigantyczne pieniądze. Natomiast na sprzedaży własnej zarabiają obecnie naprawdę niewiele: szacuję to na 2-3% zarobku na opłatach ze sprzedaży prowadzonej przez innych. Po co więc samemu pchać się w e-sprzedaż, jeśli zarabia się krocie na sprzedaży innych? Dobre pytanie, być może Allegro samemu sobie często je zadaje.  

Po drugie: oferta obsługi sprzedaży (magazynu i logistyki) dla sprzedawców

Myślę, że niebawem Allegro zaoferuje sprzedawcom model obsługi sprzedaży podobny do tego, który ma Amazon (FBA, czyli Fulfillment by Amazon). W skrócie: polega to na tym, że za opłatą portal magazynuje towar danego sprzedawcy, obsługuje jego sprzedaż, a także reklamacje i zwroty. Sprzedawca jest więc niemal wyłącznie dawcą towaru. Nie dla każdego jest to korzystny model, choć wydaje się na pierwszy rzut oka bardzo wygodny. 

Myślę, że wprowadzenie (lub nie) takiej usługi przez Allegro zależy głównie od tego, czy będą dalej prowadzili i rozwijali samodzielną sprzedaż. Jeśli będą dalej sami sprzedawali, to taka usługa jest wręcz naturalnym rozwinięciem ich działalności (niejako „przy okazji”). Jeśli jednak Allegro zrezygnuje z samodzielnej sprzedaży, nie będzie miało większego sensu oferowanie obsługi sprzedaży innym sprzedawcom. 

Czy taka usługa miałaby rację bytu z finansowego punktu widzenia dla sprzedawców Allegro? Dla wielu z nich – nie, gdyż działają na niskich marżach i opłaty za outsourcing logistyki zjadłyby zyski. Są jednak i tacy sprzedawcy, których marże pozwoliłby na dodatkową opłatę w wysokości, powiedzmy, 10% od obrotu. A oszczędności związane z rezygnacją z magazynu, zmniejszeniem wynajmowanej powierzchni na prowadzenie firmy, czy koszty pracowników, dałyby szansę wielu przedsiębiorcom na większy zarobek

Po trzecie: dalsze podnoszenie opłat dla sprzedawców

Nie miejmy złudzeń: opłaty dla sprzedawców nie zmniejszą się, ani nie będą stały w miejscu. Allegro bez wątpienia będzie podążało dwoma torami:

  1. zwiększanie istniejących opłat; 
  2. wprowadzanie nowych opłat, form promocji, dodatkowo płatnych rozwiązań.

Tylko w ostatnich kilku miesiącach wzrosły prowizje od sprzedaży, czy opłata abonamentowa za „sklep” na Allegro. A z nowych danin, to m.in. wyższa „prowizja od prowizji”, jak ją ironicznie nazywają sprzedawcy, czyli dodatkowa opłata za sprzedaż w promowanych ofertach (poniżej zamieściłem fragment załącznika regulaminu Allegro). 

Opłaty na Allegro - prowizje

Przykład: masz wyróżnioną ofertę i sprzedajesz na niej produkt za 100 zł. Załóżmy, że w tej kategorii prowizja wynosi 10%. Zapłacisz bazową prowizję 10 zł, ale i dodatkowe 40% od tej kwoty, czyli 4 zł. Łącznie będzie to więc 14 zł. Trochę dziwna ta opłata – czytelniej i prościej by było, gdyby po prostu promowanie było droższe. 

Jak daleko posunie się Allegro w podnoszeniu opłat? Myślę, że niestety jeszcze daleko do granicy wytrzymałości sprzedawców. Allegro jest zdecydowanie najpopularniejszym serwisem typu marketplace w Polsce. Reszta jak tak daleko w tyle, że można mówić w tym obszarze o monopolu Allegro. A monopol = dyktowanie cen. Sam jestem ciekaw, czy dojdzie do sytuacji, gdy opłaty będą tak wysokie, że zacznie się lawinowa ucieczka sprzedawców z Allegro. 

Po czwarte: intensywne przyciąganie kupujących

Allegro stale walczy o rynek i Klienta. Co prawda konkurencji ze strony polskich marketplace’ów (póki co) w zasadzie nie ma, ale o tort walczą duże i małe e-sklepy, do gry przystępują duzi gracze znani z off-line’u, no i mamy chiński AliExpress, a także „śpiący” Amazon. Allegro nie może stać w miejscu, bo zacznie tracić udziały w rynku

Jednym z najlepszych posunięć w ostatnim czasie było wprowadzenie usługi Allegro Smart! Od razu zrobił się medialny szum wokół Smarta, tysiące osób go wykupiły, a paczkomaty zanotowały kolejny wzrost. 

Co dalej? Wiedzą, że większość Polaków szuka po cenie, więc bez wątpienia będą promowali najtańsze oferty. Z drugiej strony, pewien procent kupujących szuka produktów droższych i lepszej jakości, dlatego w jakiś sposób Allegro powinno promować także półkę premium. Będą zapewne szukali rozwiązań, jak pogodzić te dwa światy. 

Solą w oku Allegro jest Zalando, specjalizujące się w butach i odzieży. Bez wątpienia ten segment będzie coraz mocniej pchany do przodu. Podejrzewam, że niebawem ujrzymy także reklamy telewizyjne mówiące nam, że „ubierzemy się modnie na Allegro”. 

Za ciekawą niszę – z punktu widzenia Allegro – uważam ogólnie pojęte budownictwo. Jest to gigantyczna nisza, cały czas będąca na fali. Mam wrażenie, że Allegro nie wykorzystuje zbyt dobrze tej sytuacji. Chyba bardzo mało osób myśląc o składzie budowlanym – myśli o Allegro. Warto byłoby to zmienić. 

Inną niszą, która rośnie w ostatnich kilku latach dość ładnie jest sprzedaż produktów spożywczych przez Internet. Dobrym pomysłem byłoby promowanie Allegro jako miejsca, w którym w kilka chwil zrobisz udane zakupy spożywcze.  

Podejrzewam, że zostanie niebawem wprowadzony jakiś ciekawy program lojalnościowy. My, Polacy lubimy nie tylko niskie ceny, promocje i okazje, ale także zbieranie punktów wymienianych na nagrody, czy konkursy różnego typu. Zobaczymy, co Allegro wymyśli w tym temacie. 

Po piąte: rezygnacja z ekspansji na kolejne kraje 

Allegro dominuje w Polsce, a powód tego stanu rzeczy jest w sumie taki, że weszli w odpowiednim czasie do gry i Polacy ich pokochali. Stali się synonimem e-zakupów w naszym kraju i ciężko to zmienić. 

Jednak za granicą nie ma już tak dobrze. Marka Allegro poza Polską (i krajami, w których już od dawna jest, np. aukro.cz na Słowacji) niewiele znaczy i jeśli chce wejść np. do jakiegoś kraju Unii Europejskiej, musi zaczynać niemal od zera. Oczywiście mają znaczące środki na rozwój, jednak – jak w każdym biznesie – szansa na sukces rynkowy nie jest duża. Przykład: próba wejścia Allegro na rynek niemiecki. Uważam, że nie przygotowali się dobrze do tej ekspansji i popełnili wiele błędów, Przykładowo: myśleli, że wystarczy automatem przetłumaczyć oferty z polskiego na niemiecki i skutecznie sprzedawać. No aż tak prosto w e-commerce nie ma i tak duży gracz powinien o tym wiedzieć. Niemiecka wersja Allegro szybko została zamknięta, a do mediów została puszczona informacja, że chcą skupić się na polskim rynku i nie rozpraszać (domena Allegro.de w chwili obecnej przekierowuje na Allegro.pl). 

Dla nas, sprzedawców, wejście Allegro do innych krajów EU byłoby bardzo mile widziane. Mielibyśmy dość łatwy dostęp do milionów potencjalnych Klientów. Jednak nie jest to takie proste i myślę, że Allegro odpuści kolejne próby wychodzenia na Europę Zachodnią, o reszcie świata nie wspominając. 

Po szóste: zmniejszenie udziału Allegro w rynku e-commerce w Polsce

Allegro powtarza: „Chcemy zwiększyć swój udział w polskim e-commerce„. Moim zdaniem, jest na to mała szansa. Raczej będzie odwrotnie. 

Ciężko dotrzeć do wiarygodnych danych związanych z udziałem Allegro w polskim e-commerce. Szacunki są bardzo nieprecyzyjne: niektórzy podają 30%, a inni nawet 50%. Moje analizy w oparciu o dostępne dane wskazują, że jest to około 33-35% (choć mogę się oczywiście mylić, nawet o kilka procent).

Wartość rynku e-commerce w naszym kraju rośnie w szybkim tempie: rok do roku wzrost jest procentowo dwucyfrowy. Ostatnie lata (w zaokrągleniu, przybliżeniu i prognozie):

  • 2013 rok – 22 mld zł;
  • 2014 – 27 mld;
  • 2015 – 33 mld;
  • 2016 – 39 mld;
  • 2017 – 42 mld (orientacyjnie);
  • 2018 – nie znalazłem danych, ale szacuję, że był przedział 45-47 mld; 
  • 2019 – szacuję na 51-53 mld; 
  • 2020 – szacuję na 55-57 mld; 
  • 2021 – prognozuję, że będzie to rok, w którym przekroczymy 60 mld zł. 

Uważam, że obroty Allegro będą rok do roku dalej rosły. Będzie to związane ze wzrostem (wartością, obrotami) całego polskiego e-commerce. Natomiast procentowy udział portalu w e-handlowym torcie będzie (powtórzę: moim subiektywnym zdaniem) powoli maleć. Skąd taka opinia? Oto 4 główne powody: 

  1. Allegro opanowało e-sprzedaż w Polsce dwie dekady temu. Jesteśmy w momencie wchodzenia w zmianę pokoleniową, którą przyjmuje się na 20-25 lat. O ile osoby, które „wychowały się” na Allegro często utożsamiają ten serwis z e-handlem w ogóle, o tyle młodzi ludzi myślą często inaczej. I inaczej kupują: są bardziej otwarci, szukają okazji, nie boją się nowości, kupują coraz częściej transgranicznie (czyli poza Polską). Widzą świat poza Allegro. W ciągu najbliższych kilku lat ten trend może się tylko pogłębiać. 
  2. Konkurencja nie śpi. O ile inne marketplace’y „leżą i kwiczą”, o tyle e-sklepy prężnie działają. A do tego duzi gracze dopiero się rozkręcają. A jest ich całe mnóstwo, w przeróżnych kategoriach. By wymienić ułamek z nich: Decathlon, Empik, Carrefour, Castorama, Leroy Merlin, Ikea, RTV Euro AGD, Media Markt. Niektóre marki off-line’owe dopiero planują wejść w e-handel, inne raczkują. Najbliższe lata będą pod znakiem ich dynamicznego rozwoju i zabierania coraz większej części „e-tortu”. 
  3. Za mało dbają o wizerunek wśród swoich Klientów (nie sprzedawców, a kupujących na Allegro). Nie mówię o samym portalu, na którym Klient = pan i władca. Mówię o dbaniu o wizerunek poza portalem. Powinni prowadzić cały szereg działań PR-owych, marketingowych, społecznych, wizerunkowych. Pomagać, pokazywać się, sponsorować, współtworzyć, dawać mecenat, wspierać innowacje. Pomysłów mogą być setki. Są pewne krople w morzu, jak np. Legendy Polskie (sprawdź kanał na YouTube: https://www.youtube.com/user/AllegroTV), ale to wszystko za mało.
  4. Nie dbają o sprzedawców. Jest to obecnie temat rzeka. Wielu sprzedawców wręcz nienawidzi Allegro. Skąd się to wzięło? Przyczyn jest całe mnóstwo, a podsumować je można jednym zdaniem: brak poważnego traktowania, po partnersku. Sprzedawcy mają pretensje nie tylko o wysokie opłaty, ale przede wszystkim o to, że nie są dla Allegro partnerem. Że jakiś przypadkowy niekompetentny pracownik portalu może zabić czyjś biznes jednym kliknięciem myszki (blokując sprzedaż, kasując aukcje). Że są straszeni blokadą konta z byle powodu. Że jakiś pracownik serwisu mówi jedno, a za chwilę inny pisze coś innego. Że nie znają strategii Allegro i kierunku, w którym podąża. Że nie są pewni jutra… Sfrustrowani sprzedawcy szukają innych kanałów sprzedaży, co nie może nikogo dziwić. 

Na dwa pierwsze zjawiska Allegro ma ograniczony wpływ, a na dwa kolejne – olbrzymi. Od nich zależy, co z tym zrobią. 

Moje rady: co Allegro powinno zrobić, ale… chyba tego nie zrobi

Powyżej opisałem moją subiektywną ocenę tego, w jakim kierunku podąża Allegro i co może się stać w niedalekiej przyszłości. Osobiście jest mi przykro, że serwis, który większość z nas po prostu lubiło, obecnie traci stopniowo pozytywny wizerunek (wystarczy poczytać komentarze na blogach i portalach – tam gdzie pojawia się temat Allegro, najczęściej pojawia się błyskawicznie hejt). A wydaje się, że tak niewiele potrzeba, by odwrócić ten trend. Potrzebne są jednak dobre chęci. 

Na koniec dodam kilka wskazówek, których wprowadzenie – moim zdaniem – mogłoby wyjść na dobre nam wszystkim (no i samemu portalowi aukcyjnemu). Na początek wystarczyłyby 2 poniższe punkty: 

  1. Całkowita rezygnacja z własnej sprzedaży. Allegro powinno zrozumieć, że wcale nie musi stać się kopią Amazona. NIE MUSI! (musiałem to wykrzyczeć, wybacz). Ktoś, kiedyś podjął decyzję, by iść w tym kierunku. Czas na to, by ktoś inny zawrócił z tej drogi. Allegro zarabia krocie na sprzedaży prowadzonej przez innych sprzedawców. Powinni się na tym skupić w 100%. Nie tylko sprzedawcy byliby im wdzięczni; nie tylko wyglądałoby to etycznie dobrze (konkurowanie z innymi sprzedawcami na własnym portalu nie ma nigdy szansy być odbierane pozytywnie i zawsze będzie budziło mnóstwo wątpliwości odnośnie uczciwości takiej konkurencji); ale przede wszystkim: bilans finansowy by wykazał, że taka decyzja się opłaca. 
  2. Traktowanie sprzedawców po partnersku. Pisałem już o tym wyżej. Jest to jeden z absolutnie kluczowych elementów, którego zaniedbanie może być początkiem końca Allegro. Tysiące sprzedawców tylko czeka, aż pojawi się realna konkurencja. Gdy tak się stanie – odejdą bez słowa pożegnania. Będę sami promowali inną platformę, nawet na złość obecnemu monopoliście. Niestety Allegro samo zapracowało sobie na taką sytuację. Nawet urzędy skarbowe obecnie w swoich pismach i telefonach PROSZĄ o wyjaśnienia, wyprostowanie jakiejś sprawy. Powtórzę: proszą. Nie straszą, nie nakazują, ale proszą. A przecież mają „monopol”. Da się? Tak, tylko trzeba wykazać dobrą wolę, wprowadzić odpowiednie procedury, kulturę organizacyjną. Powinny wrócić szkolenia dla e-sprzedawców prowadzone przez Allegro, także zjazdy, imprezy integracyjne. Portal powinien na nowo zaprzyjaźnić się ze sprzedawcami, dzięki którym przecież zarabia miliony

Drogie Allegro: pycha kroczy przed upadkiem. Zacznijcie szanować sprzedawców, jeśli chcecie nie tylko przetrwać, ale i dalej prężnie się rozwijać. Być liderem to umieć przyznać się do błędu, dawać przykład innym, wyznaczać trendy i kierunki. Tworzycie wspaniałą platformę sprzedażową, dzięki której my, sprzedawcy, możemy zarabiać na życie. Dzięki której nawet początkująca firma może zaistnieć małym kosztem. Dzięki której Klienci mogą mieć bezpieczne i udane zakupy, przy wręcz gigantycznym wyborze. Nie zepsujcie tego. Zawróćcie z błędnych szlaków. Zmieńcie się. A w konsekwencji: wygracie.

Polub i udostępnij ten wpis, jeśli uważasz go za wartościowy. Niech Twoi znajomi też mają szansę go przeczytać. Zmieniajmy razem Allegro!

Paweł Krzyworączka i przyszłość Allegro

33 komentarze

  1. Handluję na allegro i poza dużymi kosztami prowadzanie biznesu, bo w naszym przypadku wliczając aukcje promowane, adsy, wyższa prowizja na aukcjach promowanych, jeszcze wyższa prowizja w strefie okazji, stosunek rachunku do sprzedaży to 16-20% w zależności od sezonu i jak ktoś powie mi, że ma niższy %, to mało działa marketingowo w allegro i podejrzewam, że sprzedaż nie przekracza 100 000 zł w miesiącu, no chyba, że mowa o kategoriach gdzie procent prowizji jest niższy niż 10%.

    Dziwni mnie, że niektórzy sprzedawcy nie podnoszą cen od lat, koszty pracownicze z roku na rok rosną, wszystko do góry, a bywają sprzedawcy co handlują w cenach hurtowych bądź cenach producenta niezmienionych od lat. To kolejny problem, nie można pozwolić sobie na zadbanie o klienta, bo są niskie marże, jak się pojawia nowy podmiot w danej kategorii to jedynym pomysłem na zdobycie klienta to niższa cena.

    Jak pojawia się nowa platforma handlowa to dużo firm nie decyduję się na przeniesienie oferty, a za pewne jest wiele powodów takiej decyzji: brak czasu, brak środków, brak tak dużej sprzedaży na nowej platformie w porównaniu z allegro. Nowa platforma potrzebuje czasu na rozwój, a koszty promocji takiej platformy są ogromne, już nie myślę nawet o specjalistach, którzy się nią opiekują i z czasem platforma umiera. Później komentarze, że konkurencja by się przydała, a tak naprawdę sami sobie zgotowaliśmy ten los. Oczywiście, zadaję sobie sprawę z plików xml i innych sposobów na szybkie przeniesienie ofert, ale kontrola promocji i analiza innych platform to czas i pieniądze.

    Własny sklep internetowy?
    Nie jest to łatwa spraw i dość kosztowna, za kilka tysięcy zł miesięcznie nie wypromujesz sklepu na skale, która pozwoli Ci generować spory ruch na sklepie no i oczywiście sprzedaż na odpowiednim poziomie, a podjęcie ryzyka inwestycji w promocję i marketing bywa trudne. Oczywiście można budować to powoli i sukcesywnie, ale mimo wszystko allegro odwala całą tą pracę za nas skutecznie i bez naszego ryzyka. W moim przypadku nie raz straciłem spore pieniądze, za nieudaną współpracę z agencją marketingową.

    Wiele firm nie zdaję sobie sprawy, że wiele produktów można sprzedawać znacznie drożej na Allegro, psują rynek, sami prowadzą detal w cenach hurtowych zamiast pozwalać się rozwijać firmom kupującym w hurcie. Importerzy z Chin cena w hurcie 8 zł a na allegro 10-11 zł, do tego pełno negatywów, bo niska marża i nikt nie chce uznać reklamacji, bądź wymienić towar na nowy, bo się to nie opłaca. Później zdziwienie, że ciężki handel, że ciężko z dobrym hurtem, albo pójdę dalej w narzekaniach, że kultura handlu na zachodzie na innym poziomie. Oczywiście nie wrzucam wszystkich do jednego worka.

    Podsumowując nie przeszkadza mi prowizja na allegro tylko ciągle zaniżająca ceny konkurencja i jak tak to wszystko wyglądać będzie dalej to uważam, że ciężko będzie się uwolnić od Allegro, myślę, że oni też to widzą i wiedzą. Poza tym około kilkadziesiąt % obrotów w sieci generuję Allegro, więc uważam, że trzeba tutaj być.

    Odpisz
  2. Właśnie wczoraj chciałam kupić drobiazg na allegro: uchwyt na rączkę prysznicową do założenia na rurkę stelaża. Oj! Bardzo źle się szuka takich rzeczy. Milion promowanych aukcji z zupełnie niepasującymi tytułami nieraz. Znalazłam aż jedną, gdzie było coś, co wydaje się takie nie w raczej dobrej jakości. Reszta to takie bardzo markowe produkty, że trzeba by z przesyłką zapłacić ok 100 zł!
    Źle się szuka na allegro. Mnie zwyczajnie szkoda na to czasu. Ale.. akurat w pobliskim sklepie jest coś, co już raz nie zdało egzaminu, a w sieciówkach typu Castorama też jest albo drogie, albo nie ma.

    Odpisz
  3. Bardzo dobry artykuł. W pełni zgadzam się z wnioskami autora na temat przyszłości Allegro dotyczącymi sprzedawców. Jeśli Allegro tego nie zrozumie, to marnie widzę ich przyszłość. Moim zdaniem podniesienie prowizji do 10 %, to był zły krok portalu sprzedażowego. Uważałem i uważam, że max. prowizja nie powinna być wyższa niż 7,5 %.

    Odpisz
    • @Marek,
      Prowizja nie wynosi dokładnie 10%. Jest zmienna, w zależności od kategorii (często bazowa prowizja do mniej niż 10%). A do tego aukcje wyróżnione mają (opisaną w artykule) dodatkową prowizję. No i jest szereg różnych innych opłat. Celowo uprościłem, pisząc o 10%. Natomiast każdy sprzedawca płaci inaczej, w zależności od specyfiki asortymentu, kategorii, liczby wyróżnionych aukcji, korzystania z Allegro Ads i innych czynników. Myślę, że średnia opłat może być nieco większa niż 10%. Niektórzy sprzedawcy mówią o 15% u nich, inny podają nieco poniżej 10%. Pewnie wiele się nie pomylę pisząc, że średnio sprzedawcy oddają Allegro 10-12% od obrotu na ich portalu. Czy to dużo? Każdy z nas inaczej to postrzega. Prawdą jest, że Allegro to miejsce, w którym dostajemy od nich ruch i obsługę procesu sprzedaży (w sensie koszyka, płatności, maili itd.). Moim zdaniem, 10-12% to rozsądna opłata. Prowadząc sklep internetowy, wydatki na marketing też są duże. Poza tym, promując sklep nie mamy gwarancji sukcesu. Ponosimy koszta, a efekt nie jest z góry wiadomy. Na Allegro płacisz prowizję po sprzedaży. Powiedzmy, że promujesz produkty w e-sklepie przez Google AdWords. Załóżmy, że średnia marża na produktach, które promujesz (bo promujesz te najbardziej marżowe) to 50 zł netto. Załóżmy, że konwersja sprzedaży z tego źródła ruchu wyniesie 2%, czyli 2 na 100 kupi. Żeby płacić 10% na marketing (czyli tutaj: 5 zł), musiałbyś płacić za kliknięcie 10 groszy. Czy jest to możliwe? Teoretycznie tak. Czy często tak jest w praktyce? Nie, bardzo rzadko. Jest z goła inaczej: AdWords bardzo często na początku w ogóle nawet się „nie spina” (czyli wychodzisz na minus) i dopiero mozolna optymalizacja wszystkich elementów tej układanki może sprawić, że zaczniesz wychodzić na plus. I cieszysz się, jeśli wydajesz na GA 1 zł i zarabiasz na czysto np. 2 zł. Wróćmy do Allegro: czy teraz te 10-12% wygląda na wygórowaną opłatę? Starajmy się być obiektywni.

      Odpisz
  4. Taka historia: siedzę sobie wczoraj w Niemczech z Klientem na kolacji biznesowej i rozmawiamy o życiu i o biznesie. Mój Klient (nazwijmy go „Mieczysławem”) specjalizuje się głównie w optymalizacji procesów produkcyjnych u producentów żywności. Na początku swojej działalności miał takiego „strzała”, od którego zaczęła się jego błyskawiczna kariera we własnej firmie. Już piszę, o co chodzi…

    Jeden z największych producentów kiełbas w Polsce (tak tak, znany każdemu z Was) chciał Mietka od razu zatrudnić na wysokim stanowisku. Mietek natomiast cały czas miał przed oczami własną firmę i był zdecydowany nie iść w kolejny etat. Zaproponował więc właścicielowi kiełbas (nazwijmy go „Prezesem”) następujący układ:

    „Panie Prezesie, proszę tylko dać mi osobę, która w godzinę przeprowadzi mnie przez Pana proces produkcji i konfekcji. Ja sobie będę obserwował a na koniec pokażę Panu, gdzie może Pan zaoszczędzić… nawet miliony.”

    Prezes przez chwilę pomyślał, po czym podniósł słuchawkę:

    „Agnieszko, zaraz przyślę do ciebie Pana Mietka. Weź go przeprowadź przez nasz proces produkcji.”

    Za godzinę Mietek przychodzi do Prezesa i mówi:

    „Dlaczego tak łatwo traci Pan na własne życzenie kupę kasy?”

    Potem przyszła analiza obserwacji, liczby, wnioski, propozycje, a Prezes faktycznie zaoszczędził na uwagach Mietka… miliony!!!

    Przyznam, że ta świeża historia mocno mnie zainspirowała. Mówię o autentycznym doradcy autentycznego, dużego i wszędzie rozpoznawalnego polskiego producenta kiełbas i o autentycznym efekcie synergii (wartym miliony złotych) ich obu.

    Dlaczego piszę o tym przypadku na tym akurat wpisie?
    Z Allegro nie mam nic wspólnego, ani mnie grzeją, ani chłodzą. Wiem, że istnieją i są polskim gigantem – monopolistą. Moja żona tam dużo kupuje, więc ona się zna 😉

    Dla mnie analogia giganta kiełbasianego, któremu Mietek wskazał onegdaj skuteczną i błyskawiczną drogę optymalizacji kosztów, wartą miliony złotych, z innym gigantem internetowym, któremu Paweł „Krzywy” Krzyworączka daje teraz darmowe porady „od kuchni”, jest jasna:

    Każdy gigant powinien mieć swojego „Mietka”. I powinien go słuchać.

    Allegru! (Właśnie uczłowieczyłem ten portal, tworząc dla niego nową formę wołacza, he, he…)
    Wpuść Krzywego na godzinkę, a oszczędzisz miliony!

    Pozdrawiam! 🙂

    Odpisz
    • @Włodzimierzyk,
      Dzięki za ciekawą historię! Wydaje mi się, że duże firmy powinny robić coś takiego dość często: zapraszać do siebie różnych specjalistów i prosić o rzucenie okiem na ich biznes. Czyli taki audyt, choć nie musi być zawsze formalny i „sztywny”. Ktoś taki – patrząc na świeżo, bez uprzedzeń, z boku – często rzucałby genialne hasła i wskazówki, na które firma „od wewnątrz” nie wpadła, bała się wprowadzić, wahała się. Za bardzo małe pieniądze firma miałaby wielkie korzyści (tysiące kontra miliony złotych). Czasem „obserwator” nie powiedziałby nic ciekawego, innym razem potwierdziłby słuszność działań firmy, ale niejednokrotnie zmieniłby jej historię. Sam już dawno zaplanowałem takie cross-audyty z moimi przyjaciółmi i znajomymi biznesowymi. Czyli ja idę do kogoś, a ten ktoś potem do mnie i analizujemy swoje biznesy, podpowiadamy, co zmienić, poprawić, wprowadzić. U mnie problem jest nieco inny: mam tak dużo do zrobienia, o czym doskonale wiem, że trzeba to zrobić (bo poprawi to działanie firmy, zwiększy sprzedaż, rozwinie nas), że moja lista „todo” to grubo ponad 100 pozycji (z drobiazgami to… 300 punktów). Gdy uda mi się w końcu wykonać choćby najważniejsze punkty z listy, przyjdzie czas na wzajemne audyty. Teraz są to po prostu rozmowy biznesowe, wzajemna inspiracja. Natomiast duże firmy mają zasoby na to, by ważne zmiany wprowadzać od ręki. W ich przypadku bezwzględnie należy postawić na ciągłe „audytowanie kolejnymi obserwatorami”.
      Czy Allegro odezwie się do mnie, bo uznają, że mógłbym im pomóc w rozwoju? Wątpię. Zresztą nie wiem, czy to by się udało w praktyce. Dlaczego? Podam przykład. Jakiś czas temu (w sumie całkiem niedawno) bardzo duża firma zaprosiła mnie do siebie na rozmowę o współpracy na pewnej płaszczyźnie (nie mogę podać szczegółów). Mieli pewne pomysły, przedstawili je. Oceniłem je negatywnie. Zrobiłem wywód logiczny, który wskazywał, że należy iść inną drogą. Podałem jej zarys. Efekt? Nie doszło do współpracy. Korporacje mają najczęściej skostniałe struktury. A interes pracowników poszczególnych szczebli niestety często nie jest tożsamy z interesem firmy. Innymi słowy: co z tego, że pracownik dostaje na tacy rozwiązanie, które pomogłoby jego firmie, jeśli on uważa, że w jego własnym interesie jest tego nie wdrażać? Rozwiązaniem wydaje się współpraca bezpośrednio z zarządem. Ale to też nie jest proste: zarząd najczęściej boi się innowacji, zmian kierunku, nowych koncepcji.

      Odpisz
  5. Dla mnie sprzedawanie pod innym szyldem a w gruncie rzeczy to samo Allegro, dla mnie jest po prostu oszustwem!!! Mało tego opłaty za prowadzenie w formie sklepu jest droższe niż w postacie zwykłej działalności.
    A opłaty to dramat!!!

    Odpisz
    • @Radek,
      Z tym oszustwem nie przesadzaj. Warto przypomnieć sobie definicję tego słowa i nie szafować nim pochopnie. Wielu osobom się to nie podoba, ale zważajmy na słowa.
      Czy opłaty to dramat? Każdy ma swoje zdanie na ten temat. Pamiętajmy, że Allegro robi za nas cały marketing. Wystawiasz towar i czekasz na Klientów. A Allegro przyciąga ich swoją rozpoznawalną marką, mailingami, byciem w wynikach wyszukiwania, czy reklamą na Facebooku. 10% czy nawet 15% za taki marketing mogę płacić. Ty nie? Ile byłoby OK? 5%?
      Co innego przejrzystość tychże opłat. Robi się to tak skomplikowane i zmienia się tak często, że ciężko nadążyć i się w tym połapać. Bywają przypadki, że Allegro wprowadza „po cichu” nową opłatę i wiedzą o niej głównie ci, którzy śledzą wszystkie nowości. Pozostali – przekonują się widząc rachunek do zapłaty. Trzeba jednak dodać, że jeśli w takiej sytuacji napisze się do Allegro, że nie byliśmy świadomi tej nowej opłaty, to z reguły ją anulują. Ale ile osób nie wie, że można poprosić o anulowanie i płaci? Zapewne tysiące…

      Odpisz
  6. Jako kupujący szczerze nienawidzę Allegro. Za jego arogancję, za mataczenie, za brak stabilności i jakiejkolwiek odpowiedzialności w swoich działaniach. Za ciągłe zmiany. Np. jakie?

    1. Wcześniej aukcje dodane do koszyka, jeżeli się kończyły, były widoczne pod spodem jako zakończone. Teraz już nie. Teraz muszę każdy interesujący przedmiot „obserwować”, żeby go nie stracić z oczu. Pozornie to nic takiego, ale wkurza mnie, że ktoś każe mi zmieniać przyzwyczajenia.

    2. Pojawiła się opcja, że „inny artykuł od tego sprzedawcy jest już w koszyku”. Miało to znaczenie, jeżeli wybór sprzedawców tego samego artykułu był duży. Od razu widziałeś, gdzie możesz zaoszczędzić na kosztach wysyłki. Cóż: opcja pojawiła się – i zniknęła. Allegro przecież nie będzie promować kogoś, kto mu nie zapłacił. I gdzie tu troska o kupujących?

    3. Nie można zaznaczać, że artykuł został dostarczony BEZ wystawienia komentarza. Ma to znaczenie, jeżeli kupuje się sporo i trzeba w jakiś sposób ogarnąć, co dotarło, a co jeszcze nie. A przecież chyba nikt by nie chciał pochopnie wystawić pozytywa, jeżeli potem trzeba będzie zwracać produkt, a coś pójdzie nie tak. Do momentu wygaśnięcia możliwości zwrotu transakcja NIE JEST definitywnie zakończona. W zasadzie, powinno tak być do końca okresu gwarancyjnego, jeżeli takowy jest udzielany. No ale nie bądźmy drobiazgowi 🙂

    4. Przed końcem licytacji NIE WIDAĆ dokładnej godziny zakończenia aukcji. A pozostałe sekundki często nie są precyzyjne, zależą bowiem od komputera i od łącza. Owszem, w aplikacji godzina zakończenia jest nadal widoczna. Tak ciężko było pozostawić to w wersji portalowej? Oczywiście, w ten sposób Allegro zmusza, żeby „bezpiecznie” licytować wcześniej, a więc podbija sprzedaż (i ostatecznie swoje zyski).

    5. „Umiejętnie” przerobiono skrypt. Kiedyś raz zapisane ustawienie (sortowanie – np. wg ceny z dostawą) obowiązywało za każdym razem, jak się wchodziło na Allegro. Teraz sortowanie zawsze wraca do postaci „domyślnej” („trafność – największa”, cokolwiek miałoby to znaczyć). Oczywiście, „trafność” określa samo Allegro w zależności od tego, co chce wypromować. Któż by w to wątpił…

    5. Nie było i nie ma opcji wyszukania wg opcji przesyłki poleconej (oraz sortowania ceny z opcją przesyłki poleconej. W sytuacji, gdy dostępny jest albo „list ekonomiczny” za 2 zł, albo „paczka polecona” za 18 zł, intencje „uczciwego sprzedawcy” stają się aż nazbyt oczywiste).

    6. Tak samo nie było i nie ma opcji sortowania wg ceny zakupu z wysyłką więcej, niż 1 sztuki produktu. Np. chcemy kupić 3 takie same karty pamięci (albo, powiedzmy, 4 kilogramy erytrytolu) i nie wiemy (bez karkołomnego dodawania do koszyka mnóstwa różnych wersji od różnych sprzedawców), u kogo będzie najkorzystniejsza cena wraz z wysyłką.

    Niemniej jednak, Allegro umiejętnie gra na ludzkich emocjach. Chodzi o możliwość wystawienia negatywa lub rozpoczęcia dyskusji z kupującym.
    Ot, kupiłem coś poza Allegro, w zwykłym sklepie internetowym. Po 2 miesiącach czekania na dostarczenie zakupu cierpliwość się wyczerpała i zastosowałem chargeback, gdyż na szczęście płaciłem kartą. Pieniądze otrzymałem już z powrotem, ale brak możliwości opisania publicznie całego zdarzenia i wystawienia w sieci opinii, która by się liczyła, jest niezwykle frustrujący 🙂 Allegro mimo wszystko zapewnia taką możliwość, a podrygi, umizgi i kłamstwa sprzedawców w czasie trwania dyskusji są bezcenne.

    Nie, drodzy państwo sprzedający – nie solidaryzuję się z Wami w waszej krytyce Allegro. Ale też nie stoję po stronie Allegro, bo po stronie tak odrażającego monopolisty, który robi dosłownie co chce, i nikt mu nie podskoczy, nikt normalny nie może stać.

    Odpisz
    • @ap,
      Ciekawe spostrzeżenia, dziękuję za ten komentarz. Cóż, każdemu z nas odpowiada co innego. Jednym pasują zmiany, innym – nie. Mi (w roli kupującego) też przeszkadza sporo rzeczy. W pierwszej kolejności: oczywiście domyślne sortowanie po trafności. Zmienianie w kółko na inny sposób sortowania jest niezwykle irytujące i traci się mnóstwo czasu na to.
      Nie pojmuję także idei aukcji wyróżnionych / promowanych. Jaki jest sens braku limitów w tym zakresie? Wyobraźmy sobie, że Google AdWords działa w taki sposób, że ile osób opłaci reklamę na daną frazę kluczową, tyle będzie reklam. Zatem wpisujesz w Google daną frazę i przez pierwsze 10 stron wyszukiwania masz same płatne wyniki. Czy miałoby to sens? A na Allegro – najwyraźniej ma. Chcesz kupić na aukcji nie promowanej? Proszę bardzo: włącz sortowanie, które lubisz i przeklikuj kolejne strony, aż kiedyś skończą się aukcje promowane i zaczną zwykłe oferty. I znowu: strata czasu. Nie wspominając o stracie pieniędzy sprzedawców, który płacą za wyróżnienie, a są na którejś tam stronie w wynikach i niemal nikt do nich nie dociera…

      Odpisz
      • Tak, też się nieraz nad tym zastanawiałam, dlaczego ofert wyróżnionych jest po kilka lub kilkanaście stron. Dlatego mało promowałam, chyba, że widziałam w tym sens tzn. moja aukcja była w istocie na pierwszej stronie. Inaczej, tak naprawdę, szkoda pieniędzy.

        Odpisz
    • Hm…ja zdecydowanie bardziej sprzedającym niż kupującym zawsze byłam i pozwolę sobie z mojej pozycji skomentować Twoją wypowiedź. Jednak także ze strony swojej, jako osoby, jednak, czasem kupującej i na allegro.

      ad.1 – To z mojej strony też było wygodne, kiedy widziałam swoje aukcje na liście zakończonych. Teraz jest przez pewien czas archiwum, ale już nie tak łatwo dostępne przez co np nie można wystawić po dłuższym czasie tego samego albo zajrzeć do starego opisu. Nie wiem, czy nie wynika to po prostu z konieczności racjonalnego dysponowania miejscem na serwerach (?)
      Obserwowanie jest o tyle dobre, że w razie zmian w aukcji, np w wysokości ceny, otrzymujesz maila z wiadomością. Komuś może to się przydać. Ja zwykle, jeśli już coś mam kupić, dokładnie przeglądam „zasoby internetu” i decyduję, co i czy kupić, czy nie i gdzie.

      ad. 2 i 5 i 6 – Sprawdziłam specjalnie, żeby się upewnić: jest wciąż opcja wyszukiwania po cenie z dostawą. Można ją wybrać na liście. Fakt, że trzeba to ustawiać za każdym razem, jest irytujący, prawda. Ja zwykle tak właśnie porównuję oferty. Potem sprawdzam, kto i jak sprzedaje, i potem dopiero decyduję u kogo kupuję. Np jeśli ktoś ma opis pt.: skopiowane i wklejone, słabe zdjęcia, to sobie idę.
      Z kosztami wysyłki jest też tak, że jest najniższy koszt zawsze, co wcale niekoniecznie ma dla mnie sens, np dostawa z odbiorem na poczcie.

      ad. 3 – Masz sporo czasu na komentarz. Do tego czasu zdążysz zdecydować, czy coś zwracasz. Z jakością towaru już jest inaczej, ale tzw. wady ukryte nie mogą mieć wpływu na ocenę transakcji. To nie jest wina sprzedawcy, że sprzedał towar z wadą, która wyszła po pół roku czy później. To jest kwestia reklamacji. I tu, owszem, dobrze byłoby mieć możliwość „doocenienia” sprzedawcy pod kątem pomocy w załatwieniu reklamacji. Nader często kupujesz, nieważne gdzie, także w sklepach stacjonarnych, i na tym sprzedawca kończy swoją odpowiedzialność za towar i relacje z klientem, a to nie tak. I to jest niezwykle ważny element handlu w ogóle.

      Co do „grania na emocjach” – cały handel, nie tylko e-handel, opiera się w dużej mierze na emocjach. Tak funkcjonujemy. Najpierw włączają nam się emocje, a potem dopiero dopuszczamy do działania racjonalny osąd.
      Jeśli kupuje się w sklepie internetowym, nie można zwracać wyłącznie uwagi na emocje właśnie czyli niskie ceny, „ładną okładkę” całości. Jest wiele punktów świadczących o jakości obsługi i wiarygodności sklepu. Choćby, najprostszy sposób sprawdzenia sklepu, telefon do obsługi i w ogóle kontakt z tymi osobami. Jeśli gdzieś nie mogę się dodzwonić, dotyczy to także sprzedawców na allegro, taki sklep wykreślam od razu z listy potencjalnych dostawców.
      Co do widocznej oceny: bardzo wiele sklepów ma podpięte ceneo lub inne podobne platformy. Tam można ocenić i produkt i sklep. Poza tym dobre sklepy mają u siebie możliwość wystawienia oceny przez klienta po zakończeniu transakcji. Nawet nieraz dostajesz po pewnym czasie maila z prośbą o ocenę.

      Odpisz
  7. Pawle, wyłożyłeś kawę na ławę. B.dobrze, wszystko jak należy. Gdybym był szefem Allegro, to bym szukał sposobu by Ciebie zatrudnić. Wspomniane niszowe platformy rozwijają się sądzę b. dobrze, że wspomnę OLX, Alibaba wchodzi coraz mocniej i myślę, że Amazon mając takie centra logistyczne obudzi się, więc Twoje sugestie wobec Allegro są jak najbardziej zasadne. Ale, czy to do nich dotrze, przeczytają, wysuną wnioski… Pozdrawiam serdecznie

    Odpisz
    • @Kazimierz,
      Haha, dzięki za miłe słowa. Hm, jeśli się odezwą, pewnie nie odmówię doradztwa.
      Cały czas czują się bardzo pewnie, dlatego umykają im takie „detale”, jak dbanie o sprzedawców. Ale nic nie trwa wiecznie. Konkurencja prędzej czy później bardziej podgryzie Allegro. Myślę, że może nastąpić zjawisko tzw. kuli śnieżnej. Czyli w tym momencie żaden konkurent nie uzyskał pewnej granicznej wielkości, popularności, rozpoznawalności, by zacząć lawinowo się rozpędzać. Jednak jeśli coś takiego się wydarzy, może być dla Allegro za późno na jakiekolwiek zmiany. Zresztą w momencie kryzysu niemal każdy robi nerwowe ruchy, nie do końca na chłodno przemyślane – co jeszcze pogarsza sytuację. Teraz jest świetny moment na zmiany w strategii Allegro, póki jest jeszcze na to czas.

      Odpisz
  8. A co sądzisz o Amazonie? Czy początkujący sprzedawca powinien raczej zaczynać od Allegro czy nie tracić czasu i od razu na Amazon.com?

    Odpisz
    • @Łukasz,
      Nie jestem ekspertem od Amazona, więc nie chcę się wypowiadać. Sam przymierzam się już od jakiegoś czasu na wyjście na rynek globalny, ale cały czas mam mnóstwo do rozwinięcia w Polsce – i na tym się skupiam. Bo skoro mam tyle planów i możliwości w PL, że teoretycznie mógłbym nawet podwoić obecne obroty, to w moim przypadku nie ma większego uzasadnienia pchać się na razie poza rynek PL. Kiedyś próbowałem sprzedawać na Ebay’u, ale próba była marnej jakości i się nie udała. Inna sprawa, że Ebay nie ułatwia sprawy ze startem sprzedaży. Mieliśmy też e-sklep w wersji anglojęzycznej, ale nie miałem czasu na jego rozwój i skończyło się na garstce transakcji. Pewnie kiedyś wrócimy do tych działań, ale nie teraz.
      Myślę, że Allegro dla początkującego sprzedawcy jest doskonałym poligonem. Jeśli tutaj sobie ktoś poradzi, powinien dać radę później gdzieś indziej. Warto opanować techniki sprzedażowe, logistykę i w ogóle prowadzenie e-sprzedaży na rodzimym rynku, a dopiero później próbować swoich sił poza PL. Niestety na obcych rynkach czyhają różne pułapki, na które początkujący sprzedawca może nie być przygotowany: każdy kraj wiąże się z innymi praktykami, przepisami, zachowaniami konsumentów.

      Odpisz
    • Jesli moge? Amazon to duza, bardzo wymagajaca firma. Jesli chcesz wyjsc poza polski rynek, zrob to na ebayu. Najlepiej ebay.uk, a ew. pozniej, w miare rozwoju swojej firmy – .com.
      Poczatkujaca firma nie ma szans na Amazonie. Jesli nawet tam zaistniejesz, co wymaga bardzo dobrej znajomosci Twojej niszy, umiejetnosci kalkulacji, bardzo pilnego sledzenia tego, co sie sprzedaje i jakie sa tendencje, to wymagania Amazona sa zupelnie inne niz allegro. Bardzo wysoki prog jakosciowy. Nie ma nawet porownania. A jak cos pojdzie nie tak, zablokuja Twoje konto na dlugo i stracisz wszystko, co udalo Ci sie zrobic. A oni sie nie patyczkuja.
      Najpierw musisz miec juz stabilna, dochodowa sprzedaz, duzy magazyn, realny magazyn, nie wirtualny, i wtedy dopiero mozesz startowac na Amazonie, traktujac to jako czesc biznesu, nie podstawe.
      Osobiscie radzilabym allegro z jednoczesnym rozwojem dobrze postawionego sklepu tak, zeby w koncu ten sklep mogl stac sie wazna czescia, a najlepiej baza. Allegro jednak jest kaprysne, no i drogie.
      Ebay tez nietani, ale przewidywalny. Trzeba go tylko poznac i nauczyc sie obslugi. No i nie ten na polski rynek. Polski ebay jest slaby. Jak mowilam: .uk. Oczywiscie potrzebny jest angielski 🙂
      Powodzenia!

      Odpisz
      • „Najpierw musisz miec juz stabilna, dochodowa sprzedaz, duzy magazyn, realny magazyn, nie wirtualny, i wtedy dopiero mozesz startowac na Amazonie, traktujac to jako czesc biznesu, nie podstawe.”

        Ale po co mi magazyna na Amazona, jak oni wszystko u siebie mogą trzymać i wysyłać? 🙂 Nie rozumiem też dlaczego najpierw musiałbym mieć stabilną i dochodową sprzedaż żeby móc próbować swoich sił na Amazon.com.

        Odpisz
        • Po co magazyn? Na Amazon musisz wysłać swój towar. No chyba, że chcesz się podpiąć pod ich sprzedaż, ale to nie jest szczególnie opłacalne chyba. (Tego nie wiem, więc chyba.)
          Generalnie lepiej jest znaleźć swoją niszę i samemu wyselekcjonować produkty, niż sprzedawać to, co wszyscy. Ale to jest oczywiste 🙂

          Stabilna firma pozwoli Ci się odciąć od czegoś takiego, jak czasowe wyłączenie zbytu na jednej z platform, gdzie sprzedajesz. Inaczej może się okazać, że stracisz dużo więcej, niż będziesz w stanie udźwignąć. A to może naprawdę długo potrwać. Na allegro, jeśli coś zawalisz, nie mówię o przekrętach, rzecz jasna, ale o jakimś błędzie, który im się akurat „nie spodoba”, stosunkowo szybko odzyskujesz możliwość sprzedaży. Amazon tak bardzo dba o jakość obsługi, że jeśli gdzieś, jakiś bardzo mocno niezadowolony klient opisze Cię źle w komentarzu, mogą Cię zablokować na bardzo długo i żadne Twoje tłumaczenia, zgodne z rzeczywistością, nie pomogą. Tam KLIENT MA ZAWSZE RACJĘ, nawet jeśli jest zwyczajnie złośliwy. To wiem od znajomych, którzy na Amazonie sprzedawali i sprzedają bardzo dużo i generalnie mają już bardzo mocną firmę.

          Odpisz
  9. Podtrzymuje apel.
    Wiele lat sprzedazy na allegro za mna. Juz dzisiaj tego nie robie, ale tez niekoniecznie tam kupuje. Dlaczego? Z punktu widzenia klienta oferta jest nieprzejrzysta. Nie sposob odroznic sprzedawcow od siebie (jeszcze, gdy sprzedawalam na allegro te wszystkie zmiany wchodzily sukcesywnie w zycie). Na samym poczatku oferty, zamiast opisu przedmiotu, ktory mnie interesuje, jest cala masa odnosnikow do innych produktow, takze tych u konkurencji. Jako sprzedawce wkurzalo mnie to okrutnie, bo nad opisami ofert pracowalam zawsze bardzo starannie i nawet bez wyrozniania mialam calkiem dobra sprzedaz tego, co inni mieli w tej samej cenie. Lepsza od nich niejednokrotnie.
    Ale: kiedy przychodzilo do rozliczania sie z nimi, plakalam z bolu po niemalze calym zysku, pomimo niezlej marzy.
    Kiedy zaistniala jakas sytuacja konfliktowa z klientem, ktory przez nich jeszcze „podkrecany” ich standardowa korespondencja, bardzo chcial mnie straszyc, a allegro straszylo mnie niezaleznie, mialam juz calkiem dosc tego biznesu, chociaz tak naprawde nie bylo nic szczegolnego i sama z klientem sprawe wyjasnialam w calkiem prosty sposob, ale przeciez ludzie sa rozni, wiec jedni z byle powodu robia larum, a inni rozmawiaja i pozwalaja sobie pomoc.
    Reasumujac: lubilam te prace, ale z powodu coraz trudniejszej wspolpracy z allegro, bylam nia juz potwornie zmeczona.
    Wracajac do moich zakupow. Coraz czesciej szukam poprzez ceneo dobrych sklepow i tam kupuje. Zwykle zreszta wiem dobrze, czego szukam, wiec latwiej mi podjac decyzje. Jednak wole kupowac w e-sklepach, ktore budza zaufanie, niz na allegro z prostej przyczyny: wiem ile kosztuje sprzedaz na tej platformie, wiec wole dac zarobic przedsiebiorcy niz allegro. Jesli nawet tam znajde cos, co mi jest potrzebne, szukam sklepu tego sprzedawcy, zeby ominac allegro i dac mu zarobic cala marze, jaka ma narzucona.
    Wejscie allegro z wlasna sprzedaza uwazam za duze naduzycie etyczne. Ekonomicznie tez zreszta bezsensowne przedsiewziecie, jak to udowodniles, a ja przeczuwalam obserwujac, co sie dzieje w sprzedazy, kiedy jeszcze swoja prowadzilam.
    Generalnie zycze wszystkim jak najszybciej wejscia na nasz rynek dobrej, mocnej konkurencji i udanego rozwoju indywidualnych e-sklepow. Rynek jest wielki. Rozwija sie dynamicznie. Wciaz idzie do przodu i daje bardzo duze mozliwosci, jesli tylko sie chce to robic i caly czas ksztalcic, bo to bardzo szybko zmieniajaca sie dziedzina naszego zycia. Nie tylko czesci biznesow. To po prostu coraz czesciej element normalnego, codziennego zycia wielu ludzi.
    (Swoja droga, co by bylo, gdyby nagle zabraklo internetu?…..)
    Pozdrawiam serdecznie!

    Odpisz
    • @MartaMagdalena,
      Uwielbiam Twoje komentarze. Napakowane konkretami. I trafiające w punkt.
      Z jednym tylko się nie do końca zgodzę. Uważam, że strona produktu jest na Allegro obecnie bardzo przejrzysta. Pod galerią ze zdjęciami produktu są inne oferty, ale należące do tego samego sprzedającego. Dopiero na dole, pod opisem są oferty innych sprzedawców.

      Odpisz
      • Dziękuję za miłe słowa 🙂

        Odpisz
  10. Pawle Oficjalny Sklep Allegro generuje spore obroty – sprzedaż z grudnia ponad 4 mln. Suma obrotów całego allegro za grudzień 2 mld 200 mln
    Pozycja ich cały czas to TOP20 sprzedających
    Korzystaj ze statystyk, wtedy dane będą dokładniejsze niż własne wyliczenia.
    Problem nie leży po stronie Allegro, tylko sprzedający mają problem.
    Allegro to firma, która ma przynieść zysk i przynosi. Natomiast polscy Janusze biznesu dają się doić bo nie mają innego pomysłu na biznes niż sprzedaż na Allegro i narzekać jak to Allegro podnosi im opłaty.

    Odpisz
    • @Michał,
      OSA i spore obroty? Michale, o czym Ty mówisz? Przecież OSA to nie zwykły sklep na Allegro, nie działa na takich samych zasadach, jak Ty czy ja. Wspomniane przez Ciebie 4 mln stanowią niecałe 2 promile całego obrotu grudnia 2018. Dużo? Przecież to tyle, co nic. Gdyby osiągali kilka procent, to by było coś, a kilkanaście – byłby powód do analiz.
      Ze statystyk korzystam, pisząc ten artykuł przejrzałem chyba wszystkie dostępne raporty e-commerce, a z TradeWatch „znam się” na co dzień.
      Nie obrażajmy innych sprzedawców nazywając ich „Januszami biznesu”. Nie ma nic złego w sprzedawaniu na Allegro. W większości przypadków to błędem jest nie być tam, bo tracimy część sprzedaży.

      Odpisz
  11. Super, ten artykuł był mi bardzo potrzebny, potwierdza moje obserwacje.

    Odpisz
  12. Ciekawy artykuł, cenne dane.

    Odpisz
    • @cjmani3k,
      Dane nie żadne tajemne. Kto handluje w Internecie, większość liczb kojarzy. Jednak dla tych, którzy nie zajmują się e-handlem, faktycznie liczby mogą być ciekawe.

      Odpisz
  13. Naprawdę ludzie szukają coraz to nowych okazji do nabywania towarów i niezbyt drogich

    Odpisz
    • @Stanisław,
      No tak było, jest i będzie. Wspomniałem w artykule, że osoby kupujące na Allegro robią to w dużej mierze z przyzwyczajenia. Natomiast młodsze pokolenie aktywniej szuka w innych miejscach. Warto dodać, że owo przyzwyczajenie „pokolenia Allegro” do zakupów w tym serwisie sprawia, że kupujemy tam nawet te produkty, które są nieco droższe niż gdzie indziej. Mój przykład z dziś: rano żonka mi mówi, że zepsuła się pralka. Miała już około 15 lat, była kiedyś naprawiana, więc decyzja była szybka: kupujemy nową. Znalazłem fajny model (Candy). Sprawdzam oferty na Allegro: około 1300-1400 zł. Sprawdzam w Google: niektóre e-sklepy mają ją trochę taniej, 1270-1280 zł. Już nawet miałem ją w koszyku w jednym z e-sklepów, ale wróciłem po coś innego na Allegro, a po chwili… kupiłem właśnie ta Allu. Powód? Główny: przyzwyczajenie. Poboczne: całe mnóstwo, m.in. możliwość błyskawicznego zapoznania się z opiniami sprzedawcy, u którego kupiłem ją za 1299 zł. Osobiście kupuję głównie na Allegro, choć zdarzają mi się zakupu w sklepach internetowych (np. kilkanaście dni temu dysk twardy do backup’u). Sklepy chcąc walczyć o Klienta muszą doskonalić mnóstwo elementów, w tym te, wpływające na zaufanie, przejrzystość oferty, opis produktu, zdjęcia, jasne pokazanie kosztów wysyłki, czy prosty proces zakupowy bez wymaganej rejestracji.

      Odpisz
  14. Powyższy artykuł pokazuje jedną bardzo ważną rzecz: gdyby Allegro choć trochę zaczęło dbać o Sprzedawców, o swój pozytywny PR – mogłoby na długie lata stać się hegemonem w polskim e-commerce. Ale na razie niespecjalnie się tymi rzeczami przejmuje, bo jest monopolistą. Tylko, że każdy monopol może kiedyś paść. Wymyślają różne triki – tak jak Allegro Smart! – żeby zwiększać sprzedaż, jednak to nie ociepla wizerunku Platformy. Działalność Allegro przypomina mi niektóre firmy, które weszły na polski rynek po transformacji ustrojowej. Firmy te, skądinąd niejednokrotnie międzynarodowe marki – zaczęły sukcesywnie obniżać pensje pracownikom oraz wszelkie przywileje, testując granicę wytrzymałości ludzkiej. Słynne zdanie: „Nie podoba się…?” znają chyba wszyscy. Koncerny mogły to robić, bo w Polsce było wysokie bezrobocie, kilkunastoprocentowe. Ale w końcu nadszedł czas, gdy ludzie zaczęli się masowo zwalniać, koniunktura się polepszała, wyjazdy za granicę do pracy i bezrobocie rzędu kilku procent. Zaczęło brakować rąk do pracy (i nadal brakuje). Analogicznie może kiedyś dojść do takiej sytuacji, kiedy na Allegro zacznie brakować Sprzedawców. Wtedy jednak może być już za późno na „ratowanie rynku”. Nie lepiej byłoby zadbać o to, kiedy jeszcze jest dobrze ?

    Odpisz
    • Otoz i to!
      Dlatego byloby wspaniale, gdyby znalazla sie naprawde dobra konkurencja. Sek w tym, ze podobne platformy probowaly kopiowac allegro, zamiast stworzyc cos wlasnego do podstaw. Trudniej? No.. trudniej, ale jesli sie cos przemysli i dopracuje, i zrobi calkiem swoje, nowe, to jest duza szansa na sukces. Natomiast powielanie czegos, co ma juz ugruntowana pozycje, jest zawsze skazane na porazke.
      A wzajemnego szacunku do siebie w bardzo wielu dziedzinach i wymiarach naszego zycia bardzo, ale to bardzo nam brakuje. I to jest bardzo bolesne.
      Nie tylko pieniadz sie w zyciu liczy, czego rzeczona platforma zdaje sie w ogole nie brac pod uwage.

      Odpisz

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Uwaga: zasady rozsądnego komentowania.
1. Daruj sobie komentarze typu "Dobry wpis", "Gratulacje! link.pl" itp.
2. Komentuj tak, jakbyś chciał, aby u Ciebie komentowano.
3. Podawaj w formularzu Twój prawdziwy adres e-mail (jest bezpieczny!)
4. Link do Twojej strony WWW (w podpisie) pokaże się dopiero wtedy, gdy napiszesz 5-ty komentarz na ebiznesy.pl. Pamiętaj jednak, aby zawsze podawać ten sam adres mailowy (komentarze zliczane są właśnie po mailu).

Allegro Smart - opinia, recenzja, artykuł
Allegro Smart! – czym jest, kto skorzysta, czy warto?

Serwis Allegro zna każdy z nas. Powstał "wieki" temu i wbił się tak mocno w naszą psychikę, że dla wielu z nas kupowanie w sieci = kupowanie na Allegro. Nie jestem wyjątkiem od tej reguły: kupuję najczęściej tam. Dlaczego? Głównym powodem jest bezpieczeństwo zakupów, ale także szybkość składania i opłacania zamówienia. Nie zmienia to pewnej […]

Zamknij