Długo czekałem na to, by zobaczyć na żywo Briana Tracy. Oj, długo. W zasadzie „wychowałem się” na nim. Oczywiście biznesowo. To jego książki i audiobooki wbijały mi do głowy wiedzę z zakresu prowadzenia biznesu i osiągania sukcesów w życiu. Naprawdę wiele mu zawdzięczam. Chyba najwięcej ze wszystkich autorów, jakich czytałem i słuchałem. 18 maja 2012 roku w Warszawie spędziłem z nim niemal cały dzień. Oto słów kilka o tym wydarzeniu, widzianym moimi oczyma.
Brian Tracy kolejny raz w Polsce
Brian Tracy był już w Polsce wiele razy. Niestety nigdy nie miałem okazji być na jego szkoleniu na żywo. Słuchałem jak maniak jego płyt, ale miałem nadzieję, że kiedyś posłucham go na żywo.
Okazja nadarzyła się dzięki Marcinowi Kijakowi, który współorganizuje w Polsce szkolenia Briana (pozwolę sobie mówić o nim po imieniu, choć dzieli nas spora różnica wieku i doświadczenia). Miałem przyjemność promować szkolenie Briana, a kilka dni później pojechać do Warszawy na „Praktyczne MBA. Mistrzostwo w biznesie.”
Jak wyglądał ten niezwykły dzień?
Przyjechałem „na styk”. Pociąg przyjechał z Krakowa do Warszawy punktualnie. Byłem kilkanaście minut przed godziną 10.00, a właśnie o tej porze zaczynała się impreza. Wynajęto największą salę w Multikinie; w zasadzie nie wyszedłem nigdzie na zewnątrz, bo z peronu miałem tylko kilkaset metrów do przejścia tunelami. Na miejscu zaobrączkowano mnie (przepaska rozpoznawcza na nadgarstku) i usiadłem w… trzecim rzędzie. Powiem Ci, że miałem zdecydowanie jedno z najlepszych miejsc na sali. Nie żartuję. Dwa pierwsze rzędy były zajęte przez tzw. VIP’ów. Ja usiadłem zaraz nad nimi i miałem do Briana Tracy dosłownie 6-8 metrów w linii prostej (usiadłem na środku). Brian stał na scenie (około metrowej wysokości), więc byliśmy niemal na jednym poziomie. Coś wspaniałego.
Obok mnie siedział mój kolega i partner biznesowy, Piotr Majewski (właściciel platformy edukacyjnej Ekademia.pl). A po drugiej ręce, Marcin Sobociński, współorganizator szkolenia. Miałem zatem doskonałe towarzystwo.
Trudne początki szkolenia…
No właśnie, mały zgrzyt się wydarzył. To była naprawdę spora impreza, na sali było blisko 700 osób, które zapłaciły powyżej 1000 zł za dzień z Brianem Tracy. A przez część szkolenia były problemy z mikrofonami. Najbardziej żal mi było samego Briana. Dwoił się i troił, żeby uśmiechem niwelować złe wrażenie związane z wadliwie działającym sprzętem. Oczywiście w skali całego szkolenia oraz wartości, jaką ono dawało, owe problemy techniczne zdają się nie mieć większego znaczenia. Niemniej każdy detal się liczy i warto o wszystko zadbać (mikrofony po prostu muszą być dublowane).
Nieprawdopodobna wartość
Brian Tracy mówił w większości o rzeczach – uwaga: dla osoby, która prowadzi własny biznes i uczy się biznesu od lat – dość oczywistych. Natomiast za chwilę powiem Ci, na czym polega tutaj prawdziwa magia.
Tracy mówił o pokonywaniu barier, o braku ograniczeń. Wiele czasu poświęcił na uświadamianie uczestnikom, iż w biznesie można WSZYSTKIEGO się nauczyć. Że biznes to wiedza i praktyka. Nie talent, szczęście, czy znajomości.
Mówił także o tym, co każdy z nas musi zrobić, by zostać liderem. Lider nie narzeka, lider umie przyznać się do błędu, umie zmienić kierunek, jeśli uzna, że tak należy zrobić. Mówił o tym, że każdy sukces wymaga czasu i pracy. Najczęściej mnóstwa pracy, o czym większość ludzi nie chce słyszeć.
Z uporem maniaka powtarzał słowa: skupienie i koncentracja. I jasność. Jasność celów, do których dążymy.
Brian Tracy ma bodajże 75 lat, ale posturę ma osoby młodej, pełnej sił witalnych. Świetnie wygląda w garniturze – lepiej niż nie jeden trzydziestolatek. Dynamicznie gestykuluje, porusza się po scenie. Fantastycznie podaje treści, struktury są niemal doskonałe. Słucha się go i ogląda z czystą przyjemnością.
Dlaczego szkolenia Briana Tracy mają aż taką siłę?
Zamiast szerzej opisywać przebieg i zakres szkolenia (najlepiej przekonaj się samemu i weź kiedyś udział), na koniec powiem Ci coś, co uważam w tym przypadku za absolutnie kluczowe.
Gdy pierwszy raz natknąłem się na materiały szkoleniowe Briana Tracy, uderzyła mnie ich logika. Przekaz był klarowny, ułożony, słowa były starannie dobrane. Brian bada czynniki osiągania sukcesu w biznesie od kilkudziesięciu lat. Przeczytał tysiące książek, badań, raportów. Doradzał tysiącom firm. Wyszkolił miliony osób (około 5 milionów osób słuchało go dotychczas na żywo). Widział wiele i doświadczył wiele. I wyciągnął z tego esencję. Powtórzę: to, co przekazuje Brian, to esencja osiągania sukcesu. I właśnie to jest kluczowe.
Słuchając go nie musisz się obawiać, że nie ma w czymś racji, że jest za bardzo subiektywny, że ma spaczony osąd. Jego wypowiedzi to aksjomaty. Pewniki. Słuchaj, zapisuj, stosuj. A sukces będzie tylko kwestią czasu.
Właśnie to jest najważniejsze. Będąc na szkoleniu Briana, możesz traktować jego słowa jako w 100%-ach prawdziwe. Co to oznacza? Że jeśli Brian punktuje jakiś element, a Ty – zapisując te słowa lub tylko zastanawiając się nad nimi – stwierdzasz, że nie robisz wszystkiego zgodnie z podanym schematem, masz tylko dwa możliwe wyjścia:
- stwierdzić, że nawet jeśli nie masz racji i robisz coś źle, to i tak tego nie zmienisz (głupie i nieodpowiedzialne podejście)
- stwierdzić, że skoro jesteś liderem i robisz coś źle, to musisz przyznać się do błędu i to zmienić
Powiem Ci szczerze, że to szkolenie miało olbrzymi wpływ na mnie i moje życie – głównie biznesowe, ale na osobiste także. Brian mówił o rzeczach, które już wcześniej słyszałem z jego ust. Chyba tylko fantastyczne anegdoty były dla mnie czymś nowym. Ale nie to jest istotne dla mnie. Tego dnia, 18 maja 2012 roku, miałem czysty umysł. Gdy siadałem w fotelu w Multikinie, moje myśli były następujące:
„OK, jestem w końcu na szkoleniu Briana Tracy. Zobaczę go na żywo, posłucham. Zapewne powie to, co już wiem. Ale to nieważne. Ważne natomiast, bym na spokojnie odniósł to do siebie, swojego postępowania i aktualnej sytuacji biznesowej. I wiedząc, że Brian ma rację, nie polemizując z nim, sprawdzę, co mogę poprawić, zmienić. I zobaczymy, co z tego będzie.”
I tak dokładnie zrobiłem. Słuchałem, notowałem i rozmyślałem. Brian powtarzał jak nakręcony: „Ważne jest to, co zrobisz po zakończeniu tego szkolenia. Musisz działać. A zwielokrotnisz efekty swoich działań.” Już na szkoleniu zacząłem mieć wizję mojej nowej rzeczywistości. Po szkoleniu, jeszcze tego samego wieczoru, zadzwoniłem do przyjaciela. Obgadaliśmy wstępnie kilka spraw. Na drugi dzień spotkałem się z rodzicami – kolejna ważna rozmowa. Kolejnego dnia, w niedzielę, rozmawiałem z bratem, Piotrem, oraz współpracownikiem i partnerem biznesowym. W zasadzie już w niedzielę nowe decyzje, być może najważniejsze w moim dotychczasowym życiu biznesowym, zostały podjęte. A od dziś, 21 maja 2012 roku, są wdrażane. Do końca maja przygotowuję szczegółową strategię z rozpisaniem na najbliższy rok, lub nawet 1,5 roku (być może ogólniej nawet na 2 lata). I od czerwca zaczynam realizację planu. Nie jest to zmiana kierunku, w jakim podążam. Nie zmieniły się cele. Co się zmieniło? Sposób, w jaki do tych celów chcę dotrzeć.
Brian Tracy mówił, że często z pozoru drobna zmiana w którymś z elementów układanki biznesowej może przynieść niesamowite efekty i WSZYSTKO zmienić. Jestem pewien, że tak będzie w moim przypadku. Dziękuję Ci, Brianie!!!





Dodaj komentarz