Czym jest „wartościowa treść”? – czyli o contencie będzie mowa

Czym jest „wartościowa treść”? – czyli o contencie będzie mowa

Temat od dawna na tapecie: wartościowa treść. Czasami mówi się: wartościowa i unikalna treść. Dobry content (z ang. treść, zawartość) to dzisiaj element nie do przecenienia, jeśli chodzi o widoczność w Google. Większość z nas zadaje sobie jednak pytania:

  • Czym jest owa wartościowa treść?
  • Co się na nią składa?
  • Jak ma wyglądać?
  • Co robaczki Google lubią najbardziej?
  • Skoro G nie kuma, czy tekst jest wartościowy, to jak do tego podejść?

Poniżej poznasz moje podejście do tego tematu.

#1 Ilość? Tak!

Czy tego chcesz czy nie, liczy się ilość tekstu. I nie tylko tekstu: po prostu zawartość podstrony, jak i ilość podstron w serwisie. Dlaczego tak jest? Powodów jest kilka, ale chyba najważniejszy – z punktu widzenia pozycjonowania – jest taki, że mając dużą ilość treści możemy w niej zamieścić dużo słów kluczowych, powiązanych bezpośrednio i pośrednio z tematem, na jaki chcemy być wysoko w wynikach wyszukiwania.

Zauważ, że użyłem sformułowania „z tematem”, a nie z frazami. Obecnie doszliśmy do miejsca w SEO, gdzie coraz większego znaczenia nabrała treść, a pozycjonowanie na konkretne frazy zrobiło się niebezpieczne (można dostać filtr od G). Wniosek? Skupiajmy się bardziej na tematyce, a mniej na konkretnych frazach.

Jeśli masz rozbudowany serwis, to zapewne zauważyłeś, że masz wejścia z wyszukiwarki na przeróżne frazy. Im więcej podstron i im więcej treści, tym więcej tych fraz. I o to właśnie chodzi. Jest to całkowicie naturalny i pożądany proces – zarówno przez internautów, jak i przez właściciela serwisu.

Wniosek: choć jakość jest ważna, to liczy się także ilość. Nie walcz z tym, tylko dostosuj się.

#2 Jakość

Tutaj dochodzimy do kontrowersyjnego miejsca. Jak wiemy, algorytm wyszukiwarki nie kuma, czym jest wartościowy tekst. Oczywiście próbuje go oceniać na różne sposoby, ale nigdy nie będzie w stanie określić, czy tekst jest wartościowy dla użytkownika. Nigdy. Nawet wtedy, gdy algo będzie analizować stylistykę zdań, unikalność i długość tekstu, a także wiele innych, zapewne bardziej „technicznych elementów”, to i tak nie będzie w stanie stwierdzić, czy dany tekst jest bardziej wartościowy dla użytkownika, od innego, podobnego tekstu.

Czy to oznacza, że wystarczy po prostu lać wodę, „walić pustosłowie”, wypełniać na siłę kolejne podstrony treścią? Oczywiście, że nie. A dlaczego, skoro dla silnika Google jest wszystko jedno? Ano dlatego, że dla człowieka nie jest wszystko jedno. A jak dla człeka nie jest, to i dla algorytmu – choć pośrednio – nie jest. Co mam na myśli? Spójrz. Mamy dwa teksty, na dwóch różnych serwisach. I tak:

  • pierwszy tekst jest małej wartości dla czytelnika, zwykłe lanie wody,
  • drugi tekst ma niesamowitą wartość dla czytelników – nie ważne, czy ze względu na kontrowersyjność, celne wnioski, czy cokolwiek innego.

Oczywiście zakładamy, że różnica między tymi tekstami (i całymi serwisami) jest tylko taka: atrakcyjność tekstu dla czytelnika. I co się teraz stanie? Ano pierwszy tekst:

  • będzie miał mało wejść, bo gdzie indziej nie będzie nikt o nim dyskutował i zamieszczał odnośników,
  • skoro nie będzie miał linków przychodzących (tych naturalnych, zamieszczanych spontanicznie przez internautów), nie będzie wysoko rankował,
  • nie będzie miał polubień na Facebooku, czy Google+,
  • nie będzie miał komentarzy, jeśli to blog,
  • wizyty będą krótkie, współczynnik odrzuceń będzie bardzo wysoki,
  • będzie mało powracających użytkowników.

A co będzie się działo z tekstem numer 2? Przeciwieństwo przypadku numer 1, czyli linki przychodzące, dyskusje, lajki – po prostu wystąpi społeczny dowód na to, że tekst jest dobry i wartościowy.

Jak widzisz, wracamy do punktu wyjścia: co z tego, że G nie kuma „wartościowości” tekstu, skoro użytkownicy kumają. A później, w pośredni sposób, niskiej wartości treść nie pozwoli nam wysoko rankować w wynikach wyszukiwania. Czy już rozumiesz ten schemat?

#3 Liczy się unikalność

To wydaje się oczywiste: tekst powinien być unikalny. Dlaczego? Bo jeśli ma być wartościowy, to przecież logiczne, że musi być unikalny, prawda? Jeśli tekst będzie skopiowany z innego serwisu, to przecież serwis z oryginalną treścią powinien wysoko rankować, a nie ten ze zdublowaną.

Jak zatem cytować? O tym napisałem więcej w tym artykule.

#4 Urozmaicenie to podstawa – pod każdym względem urozmaicaj

G nie lubi schematów. Tępi schematy linkowania, nakładając filtry na strony. Nie lubi także schematów treści. A kto go tego nauczył? Proste: pozycjonerzy. A w jaki sposób? Głównie katalogami i preclami.

Przyjrzyj się katalogom i preclom. Jeśli miałbym je określić jednym słowem, tylko jednym, byłby to „schemat”. Ciężko wyobrazić sobie bardziej schematyczne serwisy. A na czym polega tutaj schemat? Wymieńmy:

  • podobnej lub niemal identycznej długości teksty na podstronach,
  • identyczny układ większości podstron serwisu,
  • najczęściej brak obrazków, a jeśli już coś jest, to najczęściej schematycznie (np. miniatura serwisu),
  • zoptymalizowane anchory,
  • schemat w linkach – niemal wyłącznie dofollow,
  • a do tego najczęściej po prostu mało unikalnego tekstu.

No i otrzymujemy mieszankę wybuchową o nazwie „Ta Kupa Jest Mało Pożyteczna Dla Ludzi”. Nikogo nie powinien dziwić fakt, że czegoś takiego nie lubią internauci, a za nimi – Wielkie G.

Wniosek: urozmaicaj, jak tylko możesz. Różnicuj długość tekstów na podstronach (najlepiej będzie, jak będziesz to tak nieschematycznie robił, że nawet nie będziesz musiał o tym pamiętać), wstawiaj obrazki, filmy, linkuj dofollow i nofollow, dawaj przeróżne anchory, wstawiaj czasami linki na grafice, rób czasami listingi, zestawienia – po prostu urozmaicaj na wszystkie możliwe sposoby.

Grafika i wideo? Oczywiście, ale uzupełnione tekstem

Google karmi się treścią. O tym zawsze musisz pamiętać: liczy się ilość tekstu. Bywają przypadki, gdy chcielibyśmy, żeby było inaczej. Ale nie jest inaczej, nigdy.

Sama grafika to za mało

Są co prawda serwisy, gdzie aż się prosi, żeby dominowały obrazy, zdjęcia, rysunki, czy filmy. Jeśli jest to strona fotografa, to OK, tak będzie: zawartość jego serwisu (np. bloga) to głównie zdjęcia. Zważ jednak uwagę na dwa elementy:

  1. Nie dbając o tekst, narażasz się na gniew algorytmu Google. Mając same galerie zdjęć, bez tekstu, daleko nie zajedziesz. Jeden z moich znajomych tak zrobił i jego serwis w pewnym momencie „poleciał w kosmos”, czyli spadł na większość fraz w odmęty wyników wyszukiwania. Nie zrozum mnie źle: zdjęcia i obrazy różnego typu to super sprawa na stronach! – także pod kątem SEO. Ale: nie same zdjęcia. Namnażanie podstron usianych tylko grafiką lub filmami nie jest dobre i w oczach Google – nienaturalne i mało przydatne dla użytkownika. To bolesne, ale jest jak jest – nie ma co z tym walczyć, trzeba się dostosować.
  2. Zawsze, ale to zawsze, jeśli będą dwa serwisy, w których:
    – pierwszy będzie miał niemal samą grafikę / zdjęcia / filmy,
    – drugi będzie miał to samo, ale urozmaicone tekstem,
    wygra ten drugi serwis. Zawsze.

Mamy kolejny wniosek: grafika i wideo są ważne, ale muszą być urozmaicone i uzupełnione tekstem. Albo inaczej: powinniśmy zadbać o dużą ilość tekstu, który elementy grafiki czy filmów będą urozmaicały.

#5 Tematyczność

Sprawa jest prosta. Masz jakiś temat. Chcesz zbudować podstronę serwisu pod ten temat. I nie jest ważne, czy to podstrona bloga, podstrona Twojej oferty, czy strona sprzedażowa, albo podstrona w sklepie internetowym. Jak budujesz taką podstronę? Wypunktujmy (w skrócie, bo nie jest to artykuł o optymalizacji i seo-copywritingu):

  • Wymyślasz tytuł, oczywiście ze słowami kluczowymi.
  • Opracowujesz strukturę wpisu – wystarczy sam pomysł w głowie, jeśli masz w tym doświadczenie.
  • Tworzysz tekst bazowy, czyli rozpędzasz swoją mózgownicę i wypluwasz ocean tekstu z danej tematyki, np. 3000-5000 znaków.
  • Po napisaniu tekstu, przystępujesz do jego uporządkowania, poprawienia i doskonalenia, m.in. poprzez:
    – wstawienie nagłówków,
    – porobienie akapitów, bloków tekstu,
    – pogrubienie wybranych fraz lub całych zdań,
    – zrobienie list punktowanych, wstawienie tabeli itp. – według potrzeb,
    – wstawienie grafik i ich zoptymalizowanie pod silnik wyszukiwarki,
    – wstawienie filmów, jeśli pasują,
    – i – bardzo ważne! – uzupełnienie tekstu frazami kluczowymi (lub całymi zdaniami, jeśli tak pasuje i wypada) związanymi z omawianym tematem.

Wszystkie powyższe podpunkty mają duże znaczenie, jednak skup się w szczególny sposób na ostatnim z nich. Sam osobiście mam lekkość pisania, a do tego mam gdzieś w głowie cały czas myślenie o użytkowniku i optymalizacji SEO. A i tak czasami poprawiam po sobie teksty, dopisując zdania lub same frazy kluczowe. Nie martw się, jeśli jest to dla Ciebie trudne – lekkość pisania (przynajmniej w pewnym stopniu) powinna przyjść wraz z doświadczeniem w tej dziedzinie.  Praktyka czyni mistrza. Nie zniechęcaj się, ale doskonal nieustannie swój warsztat seo-pisarski. Efekty Ci to wynagrodzą, gwarantuję Ci to.

#6 Optymalizacja, czyli SEO, jest bardzo pożądana

W zasadzie napisałem już o tym w poprzednim punkcie, mówiąc o tematyczności. Jeśli przyłożysz się do poprzedniego punktu, to sama optymalizacja będzie już tylko końcowym muśnięciem zawartości podstrony: porządki w altach obrazów, analiza nagłówków, czy anchorów linków. Pamiętaj tylko, żeby nie przesadzić. Liczy się umiar i naturalność. Nie wpychaj fraz kluczowych do każdego nagłówka czy alta. Czy to byłoby naturalne? Spójrz na nagłówki w niniejszym artykule: część z nich zawiera keywords, a część nie. I o to chodzi.

Podsumowanie i wnioski na koniec

Jak widzisz, nie taki diabeł straszny. Google nas zmusza do tworzenia dobrej jakościowo treści – i bardzo dobrze. Niech w wyścigu o czytelnika wygrywają najlepsi. Weź sobie do serca powyższe 6 zasad dobrego contentu, a będzie na pewno dobrze.

A na koniec spójrz raz jeszcze na ten artykuł. Chwilę zajęło mi jego napisanie, to prawda. Jednak warto było. Zobacz, ile fraz kluczowych związanych z tematyką tego wpisu i całego bloga znalazło się w tekście. Na efekty takiej pracy nie trzeba czekać zbyt długo. Wystarczy zaindeksowanie podstrony przez „Załogę Dżi” 😉

Mam nadzieję, że rozjaśniłem Ci temat wartościowej i unikalnej treści. Nie szukaj usprawiedliwień, tylko bierz się do pracy, bo dobra treść sama się nie napisze.

A jeśli masz coś do powiedzenia w tym temacie, chcesz o coś dopytać, zapraszam Cię do skomentowania.

Paweł Krzyworączka i wartościowa treść

71 komentarzy

  1. Trudno sie nie zgodzic z tezami w artykule i dobrze by bylo, zeby tworzenie tresci szlo wlasnie w takim kierunku. Celem zawsze powinny byc tresci przydatne dla odbiorcy. Gdyby takie nastawienie zaczelo przewazac, Siec zaczelaby przypominac swoj stan na poczatku – przewaga newsow (takich z prawdziwego zdarzenia) oraz publikacji najrozniejszego rodzaju prac, dokumentow itp., czyli cos, co naprawde pomaga ludziom funkcjonowac na wyzszym poziomie. Lem przepowiadal, ze w najblizszej przyszlosci najwieksza wartosc beda mialy systemy i/lub umiejetnosci oddzielania informacji od smieci. Niestety, to sie sprawdza, ale na nasze, uzytkownikow wlasne zyczenie.

    Odpisz
  2. Z tekstu wynika, że właściwie każdy, nawet najmniejszy szczegół tekstu ma wartość dla algorytmu. Ile więc tekstów, które widzimy codziennie jest tak naprawdę dalekie od ideału?

    Odpisz
  3. Bardzo ciekawy artykuł, jak się okazuje by być skutecznym trzeba stawiać na wartość i unikatowość. Przydatne rady, do których na pewno wrócę! Dziekuję

    Odpisz
  4. Okazuje się, że nie samymi zdjęciami żyje człowiek…do tej pory myślałam, że taka pełna atrakcyjnych dla użytkownika grafik i obrazków strona wybroni się sama, tymczasem bez treści jak widać a ni rusz…

    Odpisz
  5. Ciekawe artykuł, kilka nowych informacji. Może napisałbyś, jak przełamać impas? Jak nowe witryny mogą zainteresować użytkowników etc. etc?

    Odpisz
  6. Paweł przeczytałem dokładnie Twój artykuł. Nie sposób nie zgodzić się z tym, co piszesz, ale zastanawia mnie pewna kwestia. Radzisz nie popadać w schematyczność w treści. Co do zdobywania backlinków dywersyfikacja anhorów pozwala nie załapać filtra od Google, to w przypadku linkowania wewnętrznego G jest raczej łaskawsze? Mając duży site czy nie warto tego wykorzystać i linkować wewnętrznie pewną podstronę na ustalony anhor?

    Druga sprawa to jak traktować powielenie treści w obrębie jednej podstrony? Jako przykład podam taki sam opis dla kilku produktów na karcie kategorii. Co o tym myślisz?

    Odpisz
    • @Sebastian,
      Tak, linkowanie wewnętrzne to inna bajka, niż backlinki z innych domen. Z mojego doświadczenia wynika, że za linkowanie wewnętrzne w praktyce nie da się dostać kary (nie mówię o jakichś cudach, maksymalnym przeoptymalizowaniu, naszpikowaniu linkami).
      Z powielaniem treści radzę uważać. Jasne, że nie da się tego całkowicie wyeliminować – np. zajawki artykułów na stronie kategorii na blogu, czy opisów produktów w sklepie. Ważne, by podstrony z częściowo powieloną treścią miały wartość dodaną w postaci dodatkowej, unikalnej treści. I by nie było ich (tego typu podstron) zbyt wiele – procentowo w porównaniu do wszystkich podstron danego serwisu.

      Odpisz
  7. Skarbnica e_wiedzy Pawle.
    Wciąż wracam do Twoich blogów i zawsze znajduję coś nowego, wartościowego. Tutaj zrozumiałam dlaczego Google narzuca mi dłuższe teksty niżbym chciała napisać.

    Dziękuję Ci Pawle za maile z powiadomieniami o nowych wpisach. Mam Folder do którego je wrzucam, dzięki czemu łatwo mogę do nich wracać. Czasem lądują tam nie otwarte maile (gdy nie mam czasu) i wtedy widzę, które są do przeczytania. Kiedy chcę szybciej wrócić do jakiegoś wpisu to daję go do zakładki, jak ten dam zaraz. Bo jest tu coś nad czym muszę pomyśleć.

    Dlaczego tak robię? Nie jeden raz było (jestem od dawna Twoją czytelniczką), że wpisów nie rozumiałam (np. język internetowy). Po jakimś czasie moja e_wiedza się powiększała (także dzięki Tobie) wtedy to, czego wcześniej nie rozumiałam okazywało się bezcenne.

    Powroty do konkretnych wpisów ułatwiają tematy e_maili.

    Może ten mój komentarz będzie instrukcją dla nowych czytelników, wtedy dodam jeszcze: Warto nie zapominać o zaznaczaniu tego: „Informuj mnie o nowych komentarzach przez e-mail” – Pozdrawiam 🙂

    Odpisz
  8. Bardzo dobry artykuł. Patrząc na ostatnie zmiany w algorytmie google, takie działania jak pisanie dłuższych artykułów, wstawianie grafik, filmów oraz przede wszystkim nie popadanie w schematy, wydaje się lekiem na kolejne „zwierzątka” od google.

    Popadania w schematy podczas linkowania wujek g również nie lubi, co z resztą udowadnia. Dla pozycjonerów wiąże się to niewątpliwie ze wzrostem kosztów.

    Ja na swoich stronach od zawsze mam problem z pisaniem długich artykułów, recenzji czy też opisów, ponieważ nie mam tak zwanej „lekkości” w pisaniu i zazwyczaj muszę zlecać pisanie tekstów innym.

    Odpisz
  9. Jestem za aby strony z dobrym kontentem były wysoko, w przeciwnym razie na przebicie się przez całą kupę gó…na mogłoby nam zabraknąć życia

    Odpisz
  10. Mam serwis tematyczny w którym nie piszę za dużo, piszę dwa, trzy zdania, w sensie co trzeba zrobić i co za to można otrzymać. Jest to pewnego rodzaju schemat, jak taką witrynę rozbudować? Mam lać wodę i rozpisywać się że to jest bardzo ciekawa zabawa i itp, czy zostawić tak jak jest?

    Odpisz
  11. Interesujący artykuł, na pewno skorzystam z Twoich wskazówek.

    Odpisz
  12. Z góry przepraszam za prawdopodobnie infantylne pytanie, ale dotychczas tematyką SEO zajmowały się, przynajmniej teoretycznie,wynajęte firmy. Niestety nie bardzo skutecznie. Prowadzę sklep zaopatrujący gabinety kosmetyczne, posiadamy w asortymencie kilkaset produktów różniących się przede wszystkim nazwą producenta. Sklep jest zainstalowany na platformie i wynikają z tego ograniczenia związane np. z ilością znaków. Nie mam pomysłu jak opisać te produkty, aby treść była unikatowa, a jednocześnie merytoryczna. Przy okazji dodam, ze cała branża posługuje się jedynie kilkoma wyrażeniami odmienianymi przez przypadki.

    Odpisz
  13. Nigdy w takich zestawieniach nie powinno zabraknąć akapitu o tym, jak istotną kwestią jest nagłówek. Cokolwiek nie napiszesz pod spodem, atrakcyjność treści zawsze zależy w dużym stopniu od tytułu. Niemniej, napisałeś samą prawdę 🙂

    Odpisz
  14. A co ze stronami gdzie strona główna to duże zdjęcie (często w rotacji) i kilka zajawek tematów, czyli mało teksu. Chyba pozostaje tylko adwords ;( Pozdrawiam

    Odpisz
  15. Mam stronę (podpis) ze zdjęciami produktów – tekstu mało bo nie wymyślę tylu. Co w takim przypadku?

    Odpisz
    • @Darek,
      Nie masz wyjścia: musisz dodać choć trochę tekstu.
      Oczywiście nikt Cię nie zmusza do wrzucania na każdą podstronę 2000 znaków tekstu. Proponuję:
      1) Zadbać szczególnie o tekst na stronach działów / kategorii.
      2) Podstrony uzupełnić choć o kilka zdań tematycznego opisu.
      Pamiętaj, że tekst może być:
      – albo między obrazkami – tak jest najlepiej, ale nic na siłę,
      – albo nad obrazkami,
      – albo pod nimi.
      Jeśli zależy Ci na tym, aby tekst „nie przeszkadzał” zdjęciom, możesz zrobić prosty trick: daj jedno zdanie i na jego końcu link „rozwiń” – po jego kliknięciu wysunie się np. 10 zdań kolejnych.

      Odpisz
  16. Diabli nadali taką zmianę wizerunku? Czyżby za wszelką cenę do sukcesu?

    Odpisz
    • @Andrzej,
      Co masz na myśli? Możesz rozwinąć?
      Bo jeśli coś sugerujesz z powodu moich rogów na zdjęciu w rogu strony, to chyba zbyt poważnie do życia podchodzisz 😉
      Ta przeróbka rogata to tak dla równowagi – ostatnio niektórzy „eksperci” promują się na „aniołów biznesu” (nie mylić z prawdziwymi tzw. aniołami biznesu), czy niemal proroków. Moje autoironiczne rogi niechaj będą dla kontrastu.

      Odpisz
  17. Dzieki za artykul, jak tez specjalne wysłany mail ze zwróceniem uwagi na ten wpis. Bardzo starannie przyjrzę się konstrukcji Twojego wpisu. W zasadzie stanowi on dla mnie wzorzec. Konstrukcję wypowiedzi wyznacza treść, co chroni post od schematyzmu. Sama na tzw. kontent zawsze zwracam uwagę i nigdy nikomu nie pozwalam ingerować w treśc, ani broń Boże za mnie pisać. Gorzej z SEO, zupelnie nie wiem, jak się zakotwicza frazy, linkuje, a to jak wynika z tego artykułu decyduje o atrakcyjności strony. Poza tym rzeczywiście nigdy nie myślalam, że tytuł powinien zawierać jakies frazy kluczowe. Raczej staralam sie tam zawrzec jakąs tajemnicę. Teraz staram się już tego przestrzegać, jesli umieszczam swoj profil lub post na jakimś portalu.

    Stad jeden wniosek – rozwód z firmami pozycjonującymi. Twoj kurs powinien otworzyc mi oczy na linkowanie treści, kotwiczenie, etc. Co do grafiki, oczywiście podpisuje sie oburącz. dobra ilustracja, a czasem filmik uatrakcyjnia treść, ale musimy pamietac, by nie tworzyć „Biblii dla ubokich”. Czytelnikowi jakis szacunek się przecież należy.
    jeszcze raz dziekuję serdecznie.

    Odpisz
    • @Ewa,
      Do tego rozwodu z firmami pozycjonerskimi podchodź z rozwagą. Pamiętaj, że musisz mieć dużą wiedzę, by bezpiecznie i skutecznie optymalizować i linkować serwisy. Jeśli masz czas na naukę i działanie, to droga otwarta. Ale jeśli miałoby brakować Ci na to czasu, to rozważ jednak współpracę z kimś w tym zakresie.

      Odpisz
  18. Panie Pawle, bardzo dziękuję za ten artykuł.Mam bardzo istotne pytanie stoję przed zmianą firmy pozycjonującej moje www. Jestem w tym temacie zielona.Jedne firmy mówią,że aby się pozycjonować organicznie w top 10 należy uruchomić dodatkowo linki sponsorowane, facebooka i inne narzędzia dodatkowe,tak aby Google widziało wejścia z różnych źródeł. Drugie firmy mówią,że wystarczy samo pozycjonowanie organiczne. Gdzie leży prawda na dzień dzisiejszy. Przyznam, że boję się cokolwiek podpisywać,bo niestety jest dużo firm przyjmujących www do pozycjonowania, a później jak strona w wyniku ich pozycjonowania dostanie filtry lub bana to taka agencja za nic się do tego nie przyzna. Bardzo dziękuję za każdą podpowiedź.A i jeszcze jedno-czy jest teraz możliwe pozycjonowanie za wyniki, bo wiele firm asekuruje się teraz umowami ryczałtowymi. Jeszcze raz za wszystko serdeczne podziękowania.

    Odpisz
    • @Maja,
      1) AdWords nie ma nic wspólnego z wynikami organicznymi (mówię o bezpośrednim wpływie na pozycje).
      2) Tak, wejścia z różnych źródeł są mile widziane przez algorytm, choć nikt chyba nie ma w tym zakresie twardych danych, a jedynie przeczucie i pewne obserwacje.
      3) Nie, samo pozycjonowanie nie wystarczy. Dlaczego? Bo kara od G może pojawić się w każdej chwili, a wtedy biznes – nie mając innych źródeł ruchu na stronie – leży i kwiczy.
      4) Moim zdaniem, najlepszym rodzajem rozliczania się są wyniki. Ale nie pozycje, ale ruch z wyszukiwarki. Postaram się niebawem zrobić wpis na ten temat.

      Odpisz
      • Bardzo dziękuję za odpowiedź. Będę czekała na artykuł na temat jak właściwego pozycjonowania.

        Odpisz
  19. Zgadzam się, że każdy wpis na blogu powinien być unikalny i jak najlepszy dla naszego czytelnika. Od początku staram się tak robić. Wychodzi różnie. Raz lepiej raz gorzej. Kłania się tu warsztat ale jakość przyjdzie z czasem. Najważniejsze to robić swoje. Efekty przyjdą na pewno.
    Uważam, że należy pisać pod seo ale przede wszystkim dla ludzi, bo warto mieć ruch i z wyszukiwarek, i z poleceń wiernych i zadowolonych czytelników.
    Pozdrawiam,
    Jacek Pastuszko

    Odpisz
    • @Jacek,
      Dokładnie tak. A jeśli się to dobrze robi, to i efekty szybko się pojawiają.

      Odpisz
  20. Moim zdaniem Google i tak coraz mniejsze znaczenie przywiązuje do katalogów i słabej jakości preclów. Dlatego mogą one często bardziej zaszkodzić poprzez słabej jakości content, stronę linkującą czy tematyczność linków (najczęściej do strony głównej).
    Dla firm dobrym rozwiązaniem mogą być jeszcze katalogi z bazami firm i profilem firmy. Jak wiadomo z takich stron linkujemy tylko na nazwę firmy – do tego Google raczej się nie przyczepi, chociaż bezpośrednio dla linkowanych fraz ma to niewielkie znaczenie ;).

    Odpisz
    • @Dominik,
      Masz rację słabe katalogi większość precli zaczynają odchodzić w zapomnienie. Ale najlepsze katalogi i precle dalej są cennym wsparciem. Oczywiście trzeba mądrzej i ostrożniej podchodzić m.in. do anchorów.
      Z tym linkowaniem na nazwę firmy lub domenę, to na tę chwilę prawda. Ale diabli wiedzą, co będzie jutro…

      Odpisz
  21. Dziękuję Paweł, to jest wiedza, której akurat potrzebuję. Jestem na etapie zmiany strony www i przyznam, że czytając takie artykuły dobrze jest sobie usystematyzować wiedzę, którą już się posiada. Takich treści nigdy za wiele. Pozdrawiam 🙂

    Odpisz
  22. Dodatkowo myślę osobiście, że warto wprowadzać w artykuły, które publikujemy rel=”author” – co daje nam zdjęcie przy każdym z artykułów w Wielkim G. Fajnie to wygląda i zastanawia mnie czy nie jest lepiej oceniane ze względów, że jeśli pokazujemy swoje zdjęcie, znaczy nie wstydzimy się tekstów.

    Odpisz
    • @Konrad,
      Zgadza się, warto.
      Sam mam jeszcze jakieś serwisy, w których tego nie stosuję, a powinienem.

      Odpisz
  23. Wartościowa treść 🙂 Pawle, tak temat rozebrałeś na czynniki pierwsze, że ciężko będzie coś dodać jako uzupełnienie tych punktów.

    Dobre jest to, że pionki planszy GRACZY SEO zostały wywalone do kosza i zaczynają obowiązywać nowe zasady w ustawianiu kolejności pod słowa kluczowe. Niemcy, którzy ponoć nas wyprzedzają i u których gigantyczne spadki firm z tego segmentu stały się faktem mówią tak:”W POLSKA duża szansa, na Pingwiny i Pandy można polować”:)

    Odpisz
    • @Mariusz,
      Powiem tak: osobiście powinienem się cieszyć, bo „moje” wychodzi na wierzch. Zawsze byłem orędownikiem solidnej optymalizacji, oceanu dobrej treści i ostrożnego linkowania. W tej chwili mam tego coraz lepsze efekty.
      Nie zmienia to faktu, że – moim zdaniem – Google już teraz chyba nieco za daleko się posuwa. A ciągle powtarzają, że to nie koniec walki z pozycjonerami. Już teraz można czasami dostać świra od myślenia, które linki są naturalne, a które nie. Kto wie, co będzie po kolejnej aktualizacji algorytmu…

      Odpisz
  24. Mówisz, że należy urozmaicać teksty na stronach/podstronach. OK, ale jak to zastosować w sklepie?
    Tu muszę mieć określone schematy opisów, żeby sklep był estetyczny i czytelny dla klienta.
    Jak więc stosować rozsądnie urozmaicanie w sklepie?

    Jasne, że różny asortyment może mieć, i ma, różny schemat opisów. Na ten przykład monitory będą opisywane inaczej od oprogramowania. Inny układ tekstu, inaczej wklejana grafika, ale już w obrębie jednej grupy produktowej, nawet szerokiej, trzeba – tak uważam – zachować jednolity układ, umożliwiający osobie przeglądającej ofertę szybkie zorientowanie się w niej.

    Prawdę mówiąc, pomimo skorzystania z Twoich (bezpłatnych, acz bardzo wartościowych) szkoleń na temat pozycjonowania, wciąż mam wrażenie, że poruszam się w temacie trochę po omacku… 🙁

    Odpisz
    • @Marta,
      Optymalizacja sklepu to niemal sztuka. Jest tutaj mnóstwo zasad, ale i tak niezbędna jest kreatywność związana z konkretnym przypadkiem. I duże wyczucie, żeby nie przesadzić z przeoptymalizowaniem. A często też umiejętne kompromisy i używanie noindex czy canonical.
      Pamiętaj, że treść to podstawa – schemat nie jest jakąś wielką kulą u nogi. Jak jest to jest, i tyle. Zadbaj o morze treści. A schemat i tak złamiesz choćby długością opisów, która będzie przecież zmienna.

      Odpisz
  25. Bardzo dobry artykuł. Dzięki za cenne wskazówki.

    Odpisz
    • Hej, Wszystko świetnie teoretycznie, można pisać cudowne teksty o podróżach, przyrodzie, fotografii itp. ale jak napisać dobry tekst dla worków na śmieci które chcemy sprzedać w sklepie internetowym?

      Odpisz
      • Dokładnie tak, jak dla każdego produktu. Należy uwypuklić to, czego klient od niego oczekuje.

        Ale powiem tak – wyzwanie przyjęte. Podaj więcej informacji: jaki to worek, pojemność, mocny/słaby, ze sznurkiem, z uchwytami, czy jest go jak zawiązać, jakie jest jego przeznaczenie, producent, cena, czy to dużo/mało dla klienta, no i przede wszystkim jakiego rodzaju klient go kupuje, itp. Już po samym tym widać, że jest o czym pisać. Podaj te informacje, a ja napiszę Ci sympatyczny tekst na, hmmm… niech będzie 2000 znaków. Potraktuję to jako promocję własnego serwisu, a przede wszystkim chcę pokazać, że można tworzyć wartościowe treści skupiając się na kliencie a nie na produkcje jako takim.

        Odpisz
        • @Marcin,
          Wyjąłeś mi z ust ten komentarz – dokładnie tak.
          Na szkoleniach z copywritingu czasami robi się ćwiczenia polegające na opisywaniu banalnych przedmiotów, typu łyżka, talerz, czy… worek na śmieci. I nagle się okazuje, że jednak da się.

          Odpisz
  26. Pocieszyłeś mnie Paweł, kiedy napisałeś że wszystkie portale są do siebie podobne. Tak się właśnie zastanawiałam i podjęłam decyzję wyjścia z WordPressa.
    Cały czas uważam że WordPress to znakomita platforma. Mnie martił właśnie fakt, że może 90% portali powstaje teraz na WordPressie. Wszyscy, z którymi rozmawiam, uważają to za ogromną zaletę. Mnie się wydaje że to jest wada.
    Wiadomo, ludzie stosują różne wtyczki, jedni budują lepiej, inni gorzej, ale to wszystko jest podobne.

    Odpisz
    • @Aldona,
      Nie rób tego!
      To, że mnóstwo serwisów jest na WP uważasz za wadę? Pamiętaj, że dla Google nie liczy się sam skrypt. Nawet wszystkie strony w sieci mogą być na WordPressie – to bez znaczenia.
      WP jest niesamowicie elastyczny i wygodny. Można na nim „cuda” robić. Np. cały tabletoid.pl mam na WP – porobiłem tam takie myki, że żaden inny CMS by nie dał raczej rady (akurat forum tabletoida jest na skrypcie phpbb3, bo dodatki forumowe do WP mnie nie zadowalają).
      Zatem absolutnie nie kieruj się taką logiką, bo jest błędna. Ja wręcz przerabiam różne serwisy na WP, np. strony sprzedażowe (typu http://tajemniceebiznesu.pl/czym-jest-e-biznes ), żeby mogły mieć fajnie zabudowane podstrony i żeby mi się je bajecznie szybko i prosto obsługiwało.
      Zachęcam Cię do zmiany zdania.

      Odpisz
    • Wydaje mi się, że jak precle nie zniszczyły WP to „normalne” witryny tym bardziej. Poza tym Pawle napisałeś bardzo dobry i przydatny tekst. 😉

      Odpisz
      • @Robert,
        Dzięki za miłe słowo.
        Nic nie jest w stanie zniszczyć WP, spora część netu stoi na tym skrypcie.

        Odpisz
  27. Artykuł dla wielu już bardzo oczywisty, ale warto przypomnieć sobie wszystkie zasady jeszcze raz. Zwłaszcza teraz, gdy G wprowadza co jakiś nowe zasady SEO, warto trzymać się wszystkich zasad, które Paweł opisał. Jeszcze raz dzięki za uporządkowanie wszystkich zasad i ułożenie ich w logiczną całość.

    A czy słychać coś o kolejnych zmianach G?
    Szykują dla nas coś nowego?

    Odpisz
  28. Od momentu kiedy byłem zmuszony zaistnieć w internecie (czerwiec 2010) trafiłem na Pawła, który po dzień dzisiejszy mimo, że osobiście się nie znamy jest moim „guru”. Jego zawsze cenne porady, wskazówki oraz szkolenia pozwoliły mi samodzielnie zbudować własną stronę internetową, a nie było to łatwe, ponieważ jestem już osobą nie młodą i bez żadnej wiedzy informatycznej. Od samego początku z bardzo dobrym skutkiem, samodzielnie pozycjonuje swoją stronę, zawsze w oparciu o takie cenne informacje, jak te zawarte w tym artykule. Pozostaje mi już tylko podziękować i pozdrowić. Paweł, Niech moc będzie z Tobą.

    Odpisz
    • @JacMar,
      Dzięki za miłe słowa!
      Tylko nie lubię, jak ktoś nazywa mnie „guru”. Paweł jestem, a co najwyżej „goryl”, czy „gorol” (w końcu Kraków to prawie góry ;-))

      Odpisz
  29. Witam, a jak z unikalnoscia i brakiem schematu radzic sobie w sklepie netowym? O ile tresc faktycznie mozna napisac samemu o tyle ze schematyzmem moze byc problem, poniewaz strony produktow, ich struktura I dlugosc sa podobne I trudno to przeskoczyc.

    Odpisz
    • @Maciej,
      Jesteś pewien swojej tezy?
      Wiele osób myśli w ten sposób: strona produktu jest jaka jest i trudno odejść od schematu. Całkowicie się z tym nie zgadzam.
      Jasne, że każda podstrona produktu ma jakieś stałe elementy (menu górne, kategorie, czy stopkę) – ale tak jest niemal w każdym serwisie internetowym. Co stoi na przeszkodzie, by strony produktów budować po swojemu? Kto każe dawać schemat:
      a) Jedno zdanie krótkiego opisu.
      b) Galeria np. 3 zdjęć.
      c) Opis na około 500 znaków, często skopiowany.
      d) Standardowe przyciski.
      Czy musi tak być? W odpowiedzi podam Ci mój sklep – konkretnie przykładową podstronę: http://tabletoid.pl/akcesoria-do-tabletu/etui-ksiazkowe-do-tabletu-9-7-calowego Czy są tutaj stałe elementy? Jasne, przecież muszą być. A czy opis jest schematyczny? Jasne, że nie. Pomyślmy, w jaki sposób potencjalny klient postrzega produkt, który mu oferujemy. Strona produktu jest podstroną sprzedażową, jej celem jest przekonanie do zakupu. Moim zdaniem, jednym z najlepszych możliwych „schematów” jest: w miarę obszerny, unikalny tekst poprzedzielany zdjęciami i ewentualnie filmami. Powiem krótko: Google to uwielbia.
      Zaraz ktoś mi powie, że mogę sobie tak robić w sklepie z kilkudziesięcioma, może najwyżej 200 produktami. A co w przypadku, gdy ktoś ma 2.000 produktów? Wtedy stosujemy schemat bez schematu 😉 Co mam na myśli? Mówiąc w skrócie, trzeba opracować dla siebie dopasowaną indywidualnie do potrzeb matrycę, która będzie dynamicznie uzupełniana treścią. Trzeba pogłówkować, ale jest to do zrobienia. Jest to temat na osobny artykuł, nie da się tego opisać w kilku zdaniach.

      Odpisz
      • Powiem tak, patrząc na Twoje opisy w sklepie stwierdziłem, że faktycznie mogę np. zastosować przeplatanie zdjęć z tekstem. Niemniej nie mogę zrezygnować z podstawowego opisu bibliograficznego z opisem fizycznym, w moim wypadku dotyczącego książki, z kolei zbeletryzowanie opisu fizycznego, czy płynne włączenie go w opis pozycji jest bezsensowne, ponieważ nie ma szans, żeby za rozsądne pieniądze, w rozsądnym czasie, skatalogować kilka tysięcy pojedynczych pozycji. Nie pozostaje mi nic innego jak pogodzić się algorytmem i niestety robić wpisy fizyczne jak dawniej (tytuł, il. stron, oprawa itd.), ale skoncentrować się na większym zindywidualizowaniu wpisów odnoszących się do treści. No i teraz pytanie, czy rozbudowane opisy odnoszące się do treści będą w stanie zrównoważyć unifikację opisów fizycznych na każdej podstronie.

        Odpisz
    • Niekoniecznie trzeba popadać w schematy. Można opisy rozbudować, dodać recenzje. Można także porównywać produkty z innymi. Taki sklep wyróżniający się wyczerpującymi opisami, które nie są powielane zyskuje na tle konkurencji.

      Odpisz
  30. Witam,
    Przeczytałem – dobry tekst.
    Utwierdza mnie, w dawno nabytym przekonaniu, że nie warto wysilać się na specjalne pozycjonowanie; więcej – lepiej dla niektórych będzie w ogóle nie stykać się z tematyką pozycjonowania, tylko tworzyć własne teksty, obserwacje z życia codziennego przelewać na słowo pisane.
    Google samo (poprzez czytelników) wywinduje stronę i przysporzy wiernych czytelników.
    Jeszcze jedno, ważne wg. mnie spostrzeżenie…
    Biedni będą Ci, którzy uważają, że nie ważna jest gramatyka, interpunkcja, ortografia, składnia zdań.
    Ci co jeszcze poprawnie piszą – a jest ich coraz mniej w erze „gimbusów” – stanowią swego rodzaju elitę.
    Cieszy mnie fakt, że wreszcie wyszukiwarki stawiają na jakość.
    Pozdrawiam i cenię autora tego bloga za konsekwentne działanie.

    Odpisz
    • @MP,
      Nie mogę się z Tobą zgodzić odnośnie wiedzy i praktyki SEO na naszych stronach. Pamiętajmy, że sama optymalizacja wiele daje – w zasadzie staje się całkowitą podstawą. Ktoś bez wiedzy SEO nie ma szans intuicyjnie zoptymalizować cały serwis (strukturalnie) i wszystkie podstrony – nie ma takiej możliwości. Do tego potrzebna jest wiedza.
      Natomiast jest chodzi o backlinki, to masz sporo racji – choć też nie do końca się zgodzę. Jasne, że wartościowy serwis obroni się i będą ludzie do niego spontanicznie linkowali. Ale czemu nie uzupełnić tego dodaniem serwisu do najlepszych katalogów, wymianą linkami z partnerami biznesowymi czy blogerami, opublikowaniem choć kilku artykułów gościnnych z linkiem zwrotnym?
      Jestem za tym, by każdy, kto prowadzi jakikolwiek serwis internetowy, miał choć podstawową wiedzę na temat optymalizacji i linkowania. Nie jest to niezbędne, jak napisałeś, ale daje tak duże korzyści, że nie warto z tego rezygnować. Tylko pomyśl: np. napisanie artykułu zajmuje 2 godziny. A czy napisanie zoptymalizowanego artykułu zajmuje dłużej? W sumie (jak ma się nieco wprawy) nie. Więc czemu to zaniedbywać?

      Odpisz
    • Również się nie zgodzę. Wiedza o SEO jest bardzo potrzebna. Bardzo mało ludzi wie co jest napisane w tym arcie, a co dopiero mówić np. o całej strukturze linków na stronie. Często strony są źle „budowane” i boty google źlę je czytają i indeksują. Dobra optymalizjaca samego tekstu też jest ważna, gdyż gdybyś miał nawet unikalny i ładnie napisany artykuł, to powinieneś używać w nim pogrubień, kursyw, podpunktów, akapitów itd. Najlepiej tekst otoczyć również filmikami czy zdjęciami związanymi z tematem tekstu. Oczywiście podpisanymi odpowiednio, aby boty google widziały dane zdjęcie. Poza tym opisy meta i title strony też jest ważny. Słowa kluczowe już mniej bo podobno google już ich nie widzi. Ogólnie to idealna struktura linków jest dosyć ważna na stronie np.: Polska>Warszawa>Imprezy>Dyskoteki>Klub-Kaktus

      Pozdr^^

      Odpisz
    • Właśnie, za poprawność stylistyczną i gramatyczną tekstów cenię teksty Pawła.
      Oczywiście o stronie merytorycznej nie mówię, bo to priorytet 🙂

      Macie tylko obaj panowie jeden mały, acz ostatnio coraz powszechniejszy błąd: NIE „nie ważne”, ale „nieważne”.
      I tak: „nie jest ważne”, ale „jest nieważne”.

      Pozdrawiam serdecznie 🙂

      Odpisz
  31. Hej Pawle,

    A co odnośnie umieszczania w treści linków wewnętrznych? Czy warto wracać do wpisów i uzupełniać linkowanie, czy wystarczy, kiedy mamy na stronie breadcrumbs, najpopularniejsze frazy kategorie i archiwum?

    Odpisz
    • @Sebastian,
      Jak napisałeś, linkowanie wewnętrzne jest niezwykle istotne, a okruchy chleba (z ang. breadcrumbs), kategorie i m.in. menu realizują je całkiem dobrze. To jednak za mało, by mówić o doskonałym linkowaniu wewnętrznym. Jest to temat na dłuższy wywód, którego nie chcę spłycać w komentarzu. W skrócie: im lepiej podlinkujemy wewnętrznie serwis, tym lepiej będziemy rankowali na wiele fraz.
      Często powtarzam, że linki wewnętrzne są jednymi z najlepszych, jakie kiedykolwiek „zdobędziemy” do podstron naszego serwisu (o stronie głównej nie mówię, bo najczęściej każda podstrona po prostu zawiera w górnej części kodu link do strony głównej, z tym samym anchorem). Skoro tak, to warto je dopracować, bo:
      a) mamy nad nimi pełną kontrolę i możemy robić, co chcemy,
      b) Google wręcz zaleca optymalizację i linkowanie wewnętrzne, więc bardzo trudno w tym obszarze przesadzić.
      Niektórzy twierdzą, że można przeoptymalizować linkowanie wewnętrzne. Moim zdaniem, jest to teza trudna do obronienia. Już na wielu serwisach robiłem baaardzo bogate linkowanie wewnętrzne i nigdy nawet śladu kary od G nie miałem w tym zakresie. Linkujmy zatem w treści podstron do innych podstron, dając przeróżne anchory: od maksymalnie zoptymalizowanych, po „tutaj”, „zobacz” itp. Warto linkować wewnętrznie na długi ogon, podlinkowując nawet całe zdania.

      Wracając do Twojego pytania: tak, warto udoskonalać stare wpisy, m.in. poprzez uzupełnienie linkowania wewnętrznego, ale i zewnętrznego, jeśli chcemy.

      Odpisz
  32. Czesc Pawle! swietnie sie wstrzeliles, wlasnie poszukiwalam informacji o tym jaki content profesor G lubi najbardziej 🙂 Mam pytanie, co z czestotliwoscia publikacji to znaczy czy regularne uzupelnianie bloga o nowe tresci, dajmy na to co drugi dzien, bedzie mialo pozytyny skutek dla SEO?
    Pewnie juz godzis o tym pisales to jesli tak podrzuc prosze linka.
    dzieki pozdrawiam! Izka

    Odpisz
    • @Iza,
      Tak, regularne pisanie jest coraz bardziej w cenie – sam muszę sobie bardziej wziąć to do serca, albo i do rozumu 😉
      Google ceni serwisy często aktualizowane i rozwijane. Blogi mają tutaj dodatkowy bonus, bo mają komentarze – czyli co chwilę na którejś z podstron pojawia się nowa, dodatkowa treść (jeśli oczywiście ktoś u nas komentuje). A jak to dodatkowo wzmocnić, opisałem dokładnie w tym artykule: http://tanie-pozycjonowanie-stron.pl/odpowiedzi-na-komentarze-sposobem-na-tematyczna-tresc-na-blogu
      Moim zdaniem, ten czynnik będzie nabierał coraz większego znaczenia.

      Odpisz
      • Blogi są – pod względem tworzenia nowych treści – bardzo wygodnym narzędziem. Tutaj Paweł ma absolutną rację. Nawet komentarze na blogu powodują uaktualnianie treści. Pewnie dlatego wujek G patrzy na nie tak łaskawym okiem.
        Według mnie warto też postarać się o dodawanie świeżych treści do zasadniczej części serwisu. Zwłaszcza gdy blog jest „tylko dodatkiem”. Na jednej ze swoich witryn (o zgrozo nie mam na niej jeszcze bloga – tak wiem, wypadałoby to naprawić) sukcesywnie dodaję nowe produkty, a czasem modyfikuję już istniejące opisy. W ten sposób dostarczam nowych treści. Można by się spierać o zasadność takiego działania i związany z nim wydatek czasu, ale podparte lekkim katalogowaniem trzyma serwis na wysokich pozycjach na konkurencyjne (acz potrzebne mi) frazy.

        Odpisz
  33. Ja ostatnio ciężko się żalę na Google’a (jeśli można to podaję ten artykuł gdzie to robię – http://www.asib.pl/Porady/Pingwin-zabiera-mi-wszystko-mam-zosta%C4%87-spamerem ) i szukam odpowiedzi na pytanie – Czy warto uczciwie podchodzić do sprawy? Bo mam wrażenie, że spamerzy zawsze wyjdą z korzyścią i zanim dostaną filtra to i tak swoje zarobią…

    Odpisz
    • @Emil,
      Jasne, że warto grać white.
      Nie zawsze wszystko odbywa się zgodnie z planem. Bywa tak, że nawet porządne serwisy, delikatnie linkowane dostają kary. Nie znaczy to, że nie warto się starać.
      Nie patrz na spamerów, rób swoje. Zdiagnozuj problem. Jeśli sobie nie radzisz z tym, zamów audyt u jakiegoś pozycjonera, któremu ufasz. Czasami sami nie widzimy własnych błędów.

      Odpisz
      • Trochę już się męczę więc wymęczę te efekty 🙂 A audyt – jeszcze mnie nie stać. Bazuję na darmowych rozwiązaniach. Ale dzięki za radę.

        Odpisz
  34. Bardzo świetny artykuł Dużo cennych rad muszę się przyjrzeć własnemu blogowi. Od niedawna prowadzę bloga i widzę że popełniłem kilka błędów początkującego blogera. 😉

    Odpisz
  35. Kolejny wartościowy artykuł. Dzienks:)

    Odpisz
    • @Bogdan,
      Dzięki za miłe słowo.
      Jednak na przyszłość wysil się, proszę, odrobinę z komentarzem, bo ten wygląda na spamerski – podobne komenty rozsyłają automaty.

      Odpisz
      • Nie wpadajmy w hiperpoprawność 😉

        Odpisz
        • @Rob,
          W artykule zdefiniowałem (oczywiście to moja ocena i zdanie) wartościową treść pod Google (i użytkowników). A to, w jakim stopniu ktoś dostosuje się do owych wskazówek, to już jego sprawa.

          Odpisz
          • Tak, to racja, ale zawsze zdażą się krótkie komentarze w stylu „Fajny art” i jest to naturalne, choć przez Google już być takie nie musi. Ogólnie bardzo fajny artykuł, oby więcej takich. Co do wartościowych artów, to można by opisać (w innym) szerzej zagadnienie social media względem pozycjonowania, może jakieś sprawdzone rady/techniki. Np. ludzie nie wiedzą, że udostępniania danych treści na stronie (share) jest dużo bardziej wartościowe dla ruchu niż by ktoś je „zalajkował”. Dlatego powinno się wstawiać bardziej social buttons share na stronie. Pozdr!

      • Jako osoba nie zaawansowana nie bardzo mogę się rozpisać. Pozatym że widzę u siebie wiele do poprawy. Część rzeczy intuicyjnie bądź ze zdrowego rozsądku wykonałem powiedzmy w miarę. jeśli chodzi o treść to w pewnym powiedzmy branżowym portalu. Ale pisanie o tym również nie jest na miejscu. Nie pozostaje mi nic innego jak podziękować za podzielenie się swoja wiedzą i w miarę umiejętności próbować to przełożyć na siebie i zacząć wdrażać. by pomimo wszystko pozostać sobą dla czytelnika. dziękuję i pozdrawiam

        Odpisz
        • Spokojnie, nie od razu serwis zbudowano 😉
          Powoli można wdrażać pozyskane sprawdzone informacje o SEO, ale przed ich wdrożeniem najlepiej jest zrozumieć dlaczego akurat dane rozwiązanie będzie działać, a już inne nie. Dlatego często dobrym źródłem pozyskiwania wiedzy w Internecie jesteście Wy – blogerzy 🙂

          Pozdr. ^^

          Odpisz
      • ale ja jestem automatem 🙂 buziaki 🙂

        Odpisz

TrackbackiPingbacki

  1. Jak NIE komentować na blogach – ważna porada - blog e-biznes - [...] Chcesz kilka rzeczywistych przykładów? Proszę bardzo – choćby pod moim ostatnim wpisem na tym blogu: [...]

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Uwaga: zasady rozsądnego komentowania.
1. Daruj sobie komentarze typu "Dobry wpis", "Gratulacje! link.pl" itp.
2. Komentuj tak, jakbyś chciał, aby u Ciebie komentowano.
3. Podawaj w formularzu Twój prawdziwy adres e-mail (jest bezpieczny!)
4. Link do Twojej strony WWW (w podpisie) pokaże się dopiero wtedy, gdy napiszesz 5-ty komentarz na ebiznesy.pl. Pamiętaj jednak, aby zawsze podawać ten sam adres mailowy (komentarze zliczane są właśnie po mailu).

Biblia e-biznesu, czyli najbardziej oczekiwana książka o prowadzeniu firmy w internecie

Być może tytuł tego wpisu niektórym wyda się nieco na wyrost. Być może ktoś nawet pomyśli, że chcę nim podkarmić własne ego. Możesz mi wierzyć, że znam lepsze sposoby podnoszenia własnego samopoczucia - na przykład za godzinę idę do kąpieli z piwkiem w ręku (nie martw się, nie zasnę po jednym browarku). Tytuł jest szczery […]

Zamknij